Majster
Dołączył: 31 Maj 2006 Posty: 5 Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sob 27 Sty, 2007 Dystans do grania
Żadko przegladam to forum, ale da sie zauwazyc pewna tendencje. Wszcy mlodzi sa strasznie zajarani graniem. dwojkami paradidlami sprzetem itym podbnym. Pewnie nie jest to zle jesli wiaze sie z czestymi probami i ciaglym cwiczeniem, ale dystans do tego co sie robi jest bardzo wazny. Szczegolnie obserwujac starszych klegow widze ze nie cwicza codziennie, a przym strasznie sie rozwijaja. Jak sie patrz na cos z pewnej odleglosci to zawsze sie ma pelniejszy obraz. Dlatego polecam kazdemu czeste przerwy. Po ktorych czlowiek nabiera swiezosci do grania. Druga sprawa to sprzet. Sam gram na sc z fajnymi blachami ale od 4 lat nic nie kupilem. Zadna nawet najlepsza stopa sama nie zagra kartofli w 200 bmp ani zaden splashyk nie zrobi feelingu jak go nie ma cie wsobie wiec nie ludzcie sie ze to cos pomoze. Zamiast pakowac milony w talerze proponuje zainwestowac w lekcje albo muze mistrzow. W klubach gdzie sa jamy zwykle stoi jakis grat z hh i ride, i trzebaq na tym zudowac caly klimat kawalka. Nie ma 2 stop czy 5 crashy slpashy i innych wtedy zaczyna dzialac wyobraznia, nie przy zestawie Portnoya. Zwroccie prosze uwage na te aspekty drummowej praktyki i sprawdzcie to. Istnieje szansa ze mam racje.
to zależy czego się chce. Fajnie że zwracasz na to uwagę, ale niektórzy świadomie zawężają krąg zainteresowań i działań na rzecz specjalizacji.
Taki Donati podobno ma dietę do grania, nie pije itd. Gra od 3go roku życia i pewnie sporo świetnej zabawy go ominęło.
ja bym chciałm meć 50 crashy, nie w zestawie naraz, ale tak żebym miał pod ręką, dla wygody
Jesli chodzi o starszych kolegow i cwiczenia - zaloze sie, ze 90% tych "starszych kolegow" cwiczy albo przynajmniej gra (proby, jamy, koncerty itp) codziennie - no gora co drugi dzien.
Skrzywdzic mozesz tego, ktoremu proponujesz czeste przerwy w graniu. Systematyka to klucz do sukcesu
Co do sprzetu zgadzam sie z toba prawie w 100% - poza jednym apsektem - duza ilosc instrumentarium nie musi ograniczac wyobrazni a z kolei mala nie zawsze ja rozwinie - wszystko zalezy od jednostki.
Sam czesto do malych klubow (z czystego lenistwa heheh) zabieram ze soba stopke, werbel, hihat i ew. ride - nie czuje, zeby akurat to doswiadczenie mnie specjalnie rozwijalo czy tez znowu ograniczalo. Po prostu trzeba sie wtedy ciutke przestawic - crashowac na hihacie czy ride'zie splashowac, na polotwartym hihacie - tyle - ale zeby odrazu jakis wielki rozwoj wyobrazni?....
Zapomnialem o dosc istotnej mysle rzeczy. Nie takl bardzo wazne jest jak czesto cwiczysz lecz to CO i JAK cwiczysz. Mozna grac codziennie i przez rok nie nauczyc sie niczego a mozna tez przez pol roku konkretnych cwiczen znacznie podniesc swoj poziom.
no i inna rzecz....kurde no kazdy przyswaja tez inaczej nie?? jeden szybciej drugi wolniej...i tyle..cwiczyc, grac i bedzie dobrze...
mi naprzyklad pomagaja 'wizualizacje' w sensie ze wyobrazam sobie jak mam siasc przy zestawie czy jak ustawic werbel, stope czy crash zeby bylo mi nahwygodniej i najlepiej potem w sali tak tobie i nie powiem..to dziala...
nie musi wizualizowac , ma to w avatarze mi sie wydaje ze najwiecej cwiczen musza wykonywac ci poczatkujacy zeby zapewnic sobie dobry start i ustawic rece jak trzeba ... u nich jest najwiecej roboty ... a pozniej to juz chyba tylko doskonalenie umiejetnosci , a przerwy od cwiczen nie sa za dobre , chociaz od grania na zestawie czasem mozna odpoczac. Ja tak mam ze jak nie gram na zestawie np 2 dni to pozniej calkiem ciekawe pomysly wpadaja do glowy...
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!