Perkusja Online - Forum Perkusyjne
   FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy   Infopage
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » Free Jazz
Free Jazz
Autor Wiadomość
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Pat Metheny - 80/81 - całkiem odjechana płyta
Keith Jarrett i Michel Camilo nagrali kilka płyt całkiem free
Terje Rypdal/Miroslav Vitous/Jack DeJohnette (1978),
a z Polski oczywiście Miłość

tyle co mi się przypomniało.

O jeszcze to ostatnio przybyło
http://www.wolfgangsvault...ly-07-1974.html

a jak już wliziecie na ten portal to nie zapomnijcie o tym ;)
http://www.wolfgangsvault...er-07-1979.html
Ostatnio zmieniony przez aldi Wto 01 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

A gdzie jest granica między free a nie-free. Czy Bitches Brew to jest free?
Dla mnie jest i nic tego czegoś jeszcze nie pobiło w moim rankingu
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Bitches Brew jak najbardziej. A granica? Według mnie nie ma. Bo jeśli zespół Last Exit mógłby być tą granicą - to nic więcej ponad tą kapelę nie wyjdzie.
Nie ma co generalizować, a zapodawać dobre kapele i płyty.
Ostatnio zmieniony przez aldi Wto 01 Mar, 2011, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
YelloW_EyE 
Rowan


Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1318
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Bitches Brew świetny album mnie rozwalił totalnie, skład nieziemski, niby fusion ale, że tak powiem zajeżdża free i to bardzo.
_________________
Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.

Meinl
 
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Z polskich zapomniałem - Mitch & Mitch oraz pokrewny zespół Babaa. Oczywiście bardziej alternatywa - ale jadą niemiłosiernie.
Ostatnio zmieniony przez aldi Wto 01 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Dalsze moje typy (nie wiem czy free):
Return to Forever
Medeski Martin and Wood
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

A John Zorn?

Wczesne Weather Report też

http://www.wolfgangsvault.com/weather-report/
Ostatnio zmieniony przez aldi Wto 01 Mar, 2011, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Shalaq


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1305
Skąd: Dębica
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

No to w takim razie każdy jazz troszke bardziej nowoczesny jest "free." A przecież i Miłość i Miles w dużej mierze opierają się na konkretnych formach w swojej twórczości.

Dla mnie free jazz to bardzo konkretna szufladka zarezerwowana dla jazzu granego bez wcześniej ustalonych tematów i konkretnej formy w okół której toczy się dyskusja muzyczna.
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

No tak - ale co będziemy sobie "przejeżdżać mózg" czołgiem - jeśli prawie nikt nie zrozumie tego przekazu? Oczywiście masz rację Shalaq, tylko ile można wytrzymać taki na prawdę free w słuchaniu. Ale jeśli znacie to chętnie posłucham.
 
 
Wooof


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 741
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

aldi napisał/a
Pat Metheny - 80/81 - całkiem odjechana płyta

aldi>
Tak, ale ta płyta 80/81 jest melodyjna i łagodna jak baranek, w porównaniu z takim Song X, Pata Metheny... Za to na 80/81 Jack De Johnette jedzie po bandzie, piękny ride tam jest...
muffin>
wg mnie we free jazzie pojęcia granicy nie ma, bo nie ma samego ograniczenia formą (chyba, że ktoś z założenia gra free jazz formalnie- co jest bez sensu i bo jest graniem bezformia w formie), nie ma ograniczenia skalą, tudzież rytmem i harmonią, nie ma też oceniania, gorzej, lepiej, wyżej, niżej, nie ma rankingu. Po prostu, albo w ciebie dany zbiór dźwięków trafia, albo nie. Free to czysty akt komunikacji między ludźmi (ale nie tylko), tyle, że poprzez instrumenty i wymaga najwyższego kunsztu wykonawczego, uważam.
Bitches Brew to klasyk, piękna improwizacja w doborowej obsadzie. We free chodzi o nastrój o impresję, o wyrażanie siebie i dialog z innymi jednocześnie. Tej płyty (Bitches Brew) nie dałoby się zagrać jeszcze raz. Ot, utrwalenie chwili przez genialnych muzyków, którzy pod czujną nawigacją Milesa doszli do pewnego miejsca. Caceńko.
A tak serio to granica między free a nie-free przebiega dokładnie pomiędzy sercem a mózgiem.
Proponuję posłuchać takiego gitarzysty Tiszji Munoz, człowiek gra jak nikt inny. Nie ma formy dla jego muzyki.
 
 
YelloW_EyE 
Rowan


Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1318
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

i właśnie free na tym polega można by rzec, że free jazz to najbardziej jazzowa muzyka bo posunięta do granic... ;)
_________________
Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.

Meinl
 
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

No tak, to racja jest. Ale też nawet uformowany jazz zawiera w sobie spore pokłady wspomnianej tu improwizacji, a ta też w jakimś stopniu jest czymś "free".
Tak ja na to patrzę.
Absolutely free to może być arcydzieło a może być i bełkot.
No chyba że Absolutely Free Franka Zappy.
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Dla mnie prawie wszystkie płyty Mats&Morgan Band są free - a szczególnie Live z roku 2001 i Heat Beats Live z roku 2008.
 
 
Shalaq


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1305
Skąd: Dębica
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Najczęściej jest chyba bełkot. Bardzo rzadko z całkowitej nieskrępowanej improwizacji wychodzi coś dobrego na dłuższą metę. Trzeba mieć jakąś formę, żeby i muzycy i słuchacze mieli wspólną płaszczyznę ekspresji i doświadczenia muzyki.
 
 
YelloW_EyE 
Rowan


Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1318
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

tylko ten "bełkot" (chaos) jest najciekawszy we free, wrażenie, że w utworze panuje nieład, że muzycy się pomylili, że coś jest źle i to jest we free najlepsze.
_________________
Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.

Meinl
Ostatnio zmieniony przez YelloW_EyE Wto 01 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Albo mieć wybitnie zgrany team wybitnych muzyków

YelloW_EyE napisał/a
że coś jest źle i to jest we free najlepsze.

E tam, źle to jest źle. To znaczy nie dobrze.
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
Ostatnio zmieniony przez muffin man Wto 01 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
YelloW_EyE 
Rowan


Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1318
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

nie o to mi chodziło "źle" w sensie, że jest chaos, nachodzi człowieka myśl, nastąpił błąd a jednak o to we free jazzie chodzi o robienie zamętu i chaosu który jest kontrolowany ;) .
_________________
Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.

Meinl
 
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Jak to ładnie kiedys powiedział Robert Fripp - naszą (King Crimson) ideą jest czynienie chaosu a potem poszukiwanie drogi powrotu.
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
 
 
kubawe 
Forumowy Oszołom


Dołączył: 16 Sty 2007
Posty: 2072
Skąd: NL
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Skoro już wszystko zostało zagrane, to po co gracie na bębnach? Poza tym "Przecież o muzyce już wszystko powiedziano.", więc dyskusja o wyższości lat '70 nad innymi jest kretyńska moim zdaniem.
_________________
Semper Fidelis.
 
 
 
YelloW_EyE 
Rowan


Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1318
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Kuba w sumie tylko aldi tak twierdzi, wcześniej pisałem, że mimo tego, iż "wszystko" już zostało zagrane to jednak można być czymś zaskoczony, dobre pytanie po co gramy, idąc tym tropem wszyscy muzycy powinni przestać grać i tyle.

aldi ;) http://www.youtube.com/watch?v=s8dUlUkrzEE
_________________
Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.

Meinl
 
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

kubawe napisał/a
Skoro już wszystko zostało zagrane, to po co gracie na bębnach? Poza tym Przecież o muzyce już wszystko powiedziano., więc dyskusja o wyższości lat '70 nad innymi jest kretyńska moim zdaniem.

Oh odezwał się znawca, co nawet nie może tu wstawić jednej dobrej płyty.
Sorry, ale wszystko co mogłeś zagrać - to zagrałeś - w kwestii tego tematu oczywiście...
 
 
borbah 


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 944
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Mialem powiedziec "pas" ale odciecie sie od tej pasjonujacej dyskusji byloby dla mnie zbyt bolesne. Najlepsze jest to, ze w tym rynsztoku intelektualnym, ktory sobie plynie w danym temacie madre wypowiedzi moge policzyc na palcach jednej reki i w 90% naleza do woofa, ktory rzuca konkretnymi przykladami po prostu.
@Muffin jak ty mi ripostujesz, ze bjork nagrala w 1977 roku plyte (miala wtedy 11 lat i pewnie grała cos w stylu "fasolek") to tak jak bys powiedzial, ze ja gram na perkusji od 3 roku zycia, kiedy to pierwszy raz jeblem sie glowa w garnek stojacy w szafce.
@aldi a powiedz mi dziubasku słodziutki jaki ty madry argument wysunales w tej dyskusji (nie lekaj sie cytatow, bede rad jesli mi przypomnisz)
_________________
Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
 
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Ja pierdziele, ale ci musiałem na odcisk nadepnąć
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

@bordah
A co miałem wysnuwać - mi wystarczy, że zapodałem młodzieży jakieś płyty i zespoły.
A wszelaki rozmysł w dyskusji jest kolejnym babraniem się w niepotrzebnym wieczornym zamęcie, którego nie będę uskuteczniać, bo już na wstępie wczoraj spaliłeś.
Pozdro.
 
 
jerekp 


Dołączył: 30 Lis 2008
Posty: 235
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Mar, 2011   

Kto gra true free jazz, a kto nie? ;)
_________________
Prwdzwy twrdzl n ptrzbje smgłsk
 
 
YelloW_EyE 
Rowan


Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1318
Skąd: Łódź
Wysłany: Sro 02 Mar, 2011   

dobre pytanie, odpowie ktoś ?
_________________
Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.

Meinl
 
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Sro 02 Mar, 2011   

Złe pytanie - bo już była odpowiedź i to przynajmniej dwa razy.

Moim zdaniem powinniście sami sobie odpowiedzieć na to pytanie słuchając tego co zostało polecone.

W tych czasach granie free jazzu jest - albo po prostu męczeniem słuchacza (bo 1 na 1000 to rozumie) - albo nie popularne.

Może by zmienić tytuł tematu na "Free jazz i temu podobne" i będziemy dalej jechać z różnymi kapelami i płytami, które mogą być free w różnym sensie.
Czy to nowe doznania, czy alternatywa, czy gitarzysta albo klawiszowiec/pianista gra free solówki.
 
 
Wooof


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 741
Skąd: Łódź
Wysłany: Sro 02 Mar, 2011   

Jeśli free się dzieje, to uczestniczy się w czystym akcie tworzenia. A akt tworzenia z reguły nie jest ładny, miły i przystępny. Jeśli nie ma free, jest tylko żywe odtwarzanie, najczęściej tego co już znamy i w czym pewnie się czujemy, czyli forma. We free, nie masz pewności, co się wydarzy za chwilę bo nie masz formy jako takiej.
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1145
Wysłany: Sro 02 Mar, 2011   

Jak to nie masz formy? Nawet wcześniej ogranej kilkanaście razy na próbie albo koncercie?
Tej formy free, ale znanej muzykom, by w niej improwizować.
Niemożliwe jest by spotkali się nieznani muzycy i grali free. Bo musi być coś, co już w mózgu zaistniało przynajmniej na kilka chwil, czyli przespanych dni wcześniej. Inaczej to nie jest free tylko frytka.
Ostatnio zmieniony przez aldi Sro 02 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Shalaq


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1305
Skąd: Dębica
Wysłany: Sro 02 Mar, 2011   

Aldi właśnie na tym polega prawdziwy free jazz, że jest czystą improwizacją bez żadnej wcześnie ustalonej formy. Gdybać sobie tam możesz nad tym co siedziało muzykowi w głowie dzień wcześniej, ale najwyraźniej nigdy nie improwizowałeś jeśli myślisz, że będziesz odtwarzać skrupulatnie wymyślane motywy podczas improwizowania. Jedno się z drugim wyklucza.
Granie free polega na tym że nie robisz wcześniej prób, a nawet jeśli, to nie są one kierunkowane na tworzenie form i motywów do wykorzystania na koncercie. Nawet jeśli w trakcie występu zarys formy czy motywu się pojawi, to może w każdej chwili zostać złamany. To jest potęga i przekleństwo free jazzu.
 
 
bRS 
Da Funk Blaster


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 682
Skąd: Płock
Wysłany: Pią 01 Kwi, 2011   

Dawno mnie tu nie było, a że temat fajny to polecę coś. :)
Przekopując kiedyś kolekcję winyli ojca mojego dobrego koleżki, popijając szklaneczkę zacnego trunku natrafiliśmy na płytę częstochowskiego zespołu Tie Break pt. "Tie Break". Polecam gorąco bo naprawdę mocna rzecz! Tu mała zajawka:
http://www.youtube.com/watch?v=19poi9jBdNY
_________________
facebook.com/f44.3band
myspace.com/rousepores
 
 
 
Jacuch

Dołączył: 29 Lis 2007
Posty: 143
Skąd: Małe miasteczko:)
Wysłany: Nie 03 Kwi, 2011   

Myślę, że jednym z elementów, który może wzbudzać kontrowersje we free jest to, że masa ludzi (starajmy się tego unikać) tuszuje swoje "niedoskonałości" mówieniem: "To jest free jazz man! Ty tego nie rozumiesz".

Wiadomo, że w bydgoskim "Mózgu" była masa fajnych rzeczy (ja niestety mam już tylko przyjemność oglądać to na TVP KULTURA - i do tego też nawiązuje), ale też MOIM ZDANIEM (w oparciu o to, co widzę na KULTURZE) masa shitu - może jestem mało wysublimowany ale nie kręci mnie granie na każdej części bębna, tylko nie na membranie;);P.

Myślę, że poznawanie i zgłębianie się we free jazz, to świetna sprawa, ale spójrzcie na to tak:

Wiadomo (ktoś tutaj podrzucił MIŁOŚĆ), że Jacek Olter to świetny bębniarz był - i nikt nie może mu odmówić umiejętności - dlatego, jak słuchałbym Jacka grającego free, to bez względu, czy w danym momencie to by mi się podobało, czy nie, to zawsze mógłbym pomyśleć: "Okej - no to mi nie pasuje, co nie zmienia faktu, że to świetny bębniarz i udowadniał to w innych muzycznych sytuacjach"

Ale jak widziałbym przysłowiowego Kowalskiego (bez żadnych przesłanek co do jego ugruntowanej wcześniej wiedzy i umiejętności ) tworzącego kompletny chaos i podpinającego to pod free jazz, to prędzej pomyślałbym, że to po prostu chaos...

Wiem, że to zagmatwane i można się z tym wszystkim nie zgadzać, ale MOJA myśl przewodnia to chyba byłaby właśnie: "Grając free jazz grajmy jednak coś, co może mieć w nazwie 'jazz', a nie tuszujmy własnych nieumiejętności"
_________________
. . .Let Me Live. . .
 
 
 
bRS 
Da Funk Blaster


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 682
Skąd: Płock
Wysłany: Nie 03 Kwi, 2011   

Podobne zdanie miał Miles Davis tyle, że wyrażał się w bardziej dosadny sposób. ;)
_________________
facebook.com/f44.3band
myspace.com/rousepores
Ostatnio zmieniony przez bRS Nie 03 Kwi, 2011, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Shalaq


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1305
Skąd: Dębica
Wysłany: Nie 03 Kwi, 2011   

Możesz podać jakieś konkretne źródło? Wiem, że MD miał cięty język, ciekaw jestem jaka była jego dokładna wypowiedź :)
 
 
bRS 
Da Funk Blaster


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 682
Skąd: Płock
Wysłany: Pon 04 Kwi, 2011   

Czytałem o tym w biografii Milesa. Ale, który to fragment to za Chiny Ci nie powiem bo książka jest strasznie monotonna i generalnie opisuje w głównej mierze składy Milesa, w których grał. Mimo to polecam bo dużo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, a ostatni rozdział, w którym Davis daje rady i przewiduje co będzie się działo na rynku muzycznym w przyszłości powalił mnie na kolana. :)
_________________
facebook.com/f44.3band
myspace.com/rousepores
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » Free Jazz


 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by UnholyTeam