El Nino
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 149 Skąd: Zawiercie
Wysłany: Czw 24 Lis, 2011 Freedie Mercury&Queen - 20 lat bez króla (24.11.1991).
Tak sobie pomyślałem aby założyć taki temat gdyż na niektórych portalach zrobiło sie dziś nieco głośniej w tej sprawie.
To już 20 lat odkad wielki Freedie zszedł z tego padołu. Pamiętam mój pierwszy kontakt z zespołem Queen. Było to na długo zanim szatan przejął moją duszę i zaprzedał ją Slayerowi a potem innym Vader'om, Machine Head'om itp itd.
To właśnie od Queen zaczynałem swoją edukacje muzyczną. Oczywiście jak większość ludzi w tamtym okresie pełnię Queen'ów uświadomiłem sobie dopiero wraz ze śmiercią Freediego. Dopiero wtedy zacząłem biegać do okolicznych sklepów muzycznych kupując najpierw wydawane tuż po jego śmierci składanki Greatest Hits a potem inne albumy. A potem wymieniało się kasetami z kumplami (tak, tak - wtedy kaseta to było coś + nieśmiertelny jamnik żeby przegrywać).
To właśnie od krótkiej perkusyjnej solówki Rogera Taylora w Rio de Janeiro zaczęła sie fascynacja bębnami - tak nawiasem rekord publiki z tamtej imprezy jest bodajże do tej pory nie pobity.
Pamiętam że jak starzy wychodzili z chaty gdzieś na dłużej to załączałem na video (i znowu muzealny nośnik danych he,he) totalnie już wtedy zjechaną kopię video tego koncertu - przewijałem do Now I am Here, kładłem jakieś poduchy a do tego orżnięte z końcówek druty do szydełkowania i jechałem z koksem. Chciałem być jak Roger.
Potem z kuzynem który chciał być Johnem Deacoem udawaliśmy że gramy słynny koncert na Wembley.
Z czasem kiedy już przerobiłem wszystkie płyty Queenów, przeczytałem milion wycinków w gazetach, zakupiłem biografie jakie ukazywały sie po jego śmierci i odegrałem solówke z Rio 10 tysięcy razy fascynacja minęła i podpisałem pakt ze Slayerem i spółką.
Sentyment do Queenów jednak pozostanie na zawsze i szacunek za to co zrobili. Szkoda że Panowie May i Taylor troche odcinają kupony od Queenowej sławy ale z drugiej strony mimo prób po latach okazało sie że Freedie był/jest nie do zastąpienia.
Oczywiście mnóstwo osób powie że facet był gejem i używał ile wejdzie ale Freedie nigdy nie ukrywał że lubi się bawić i rock&roll nie jest po to aby oszczędzać.
Szczerze mówiąc mnie osobiście ani to grzeje ani ziębi bo jako artysta drugiego takiego długo jeszcze nie będzie (o ile w ogóle) a w czasach komercyjnej papki i zalewu Idoli, Must be the music itp itd możemy prawdopodobnie tylko pomarzyć o artystach tej klasy.
Twoje zdrowie Freedie !!!!!!!!
po pierwsze przeniosę temat do katalogu głównego Offtopic to nie miejsce na tematy o muzyce.
po drugie panowie May i Taylor zachowali się nie w porządku tworząc formację Queen+Paul Rogers, Deacon zachował się w dobrze odcinając się od takiej idei. Podobne zachowanie dotyczy Manzarka i Krigera z The Doors, którzy zaprosili kolesia który naśladował Morrisona, żałosne. Jedynie Led Zeppelin zasługują na szacunek, bo zaprzestali działalności pod nazwą Led Zeppelin (mały wyjątek to występ z synem Bonhama w 2007 r.).
po trzecie Freddie był biseksualistą a nie gejem, seksualność artysty nie ma nic do jego twórczości, a przynajmniej nie powinna. Wielu artystów lubi ostrą zabawę narkotyki, alkohol, praktycznie wszyscy muzycy rockowi w tamtych czasach ćpało i chlało na umór, ale za to jaką muzykę tworzyli.
po czwarte Queen to ikona muzyki rockowej, zespół mimo typowego składu grał muzykę nietypową zawierającą w sobie wiele stylistyk. Wiele utworów pozostanie nieśmiertelna po wszeczasy.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
najlepszy koncert jaki widzialem, choc z 1986 to brzmi swietnie i fajnie sie go oglada. wspaniałe szoł. a Mercurego wielka szkoda bo stworzyliby na pewno jeszcze wiele wspaniałych piosenek, a Maya i Taylora nie ma co potępiać, że chcieli dalej grać i czuć się jak za starych czasów. A Deacon był na prawde świetnym basistą, linia basu w Queen zawsze wkęca sie jak niezła śruba!
_________________ why so serious?
Ostatnio zmieniony przez Pater Noster Czw 24 Lis, 2011, w całości zmieniany 1 raz
po czwarte Queen to ikona muzyki rockowej, zespół mimo typowego składu grał muzykę nietypową zawierającą w sobie wiele stylistyk. Wiele utworów pozostanie nieśmiertelna po wszeczasy.
To w ogóle był ewenement na skalę światową - wydawać płyty na których utwory są tak bardzo rozstrzelane w stylistykach. Nawet dzisiaj każdy by się popukał w czoło i powiedział, że to nie wyjdzie,a co dopiero wtedy...a jednak działało, łagodnie mówiąc
Ostatnio zmieniony przez wAve Czw 24 Lis, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Wto 29 Lis, 2011
ja sie zakochalem w queenach za mlodego jak uslyszalem pierwszy raz radio ga ga, co ten song mi wtedy sie wkrecil to masakra
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!