Z prostych powodów. Dla mnie obok ojców założycieli gatunku takich jak Iommi, gitarzyści legend NWOBH to zdecydowanie najlepszy gitarzysta metalowy ever. To bardzo subiektywna opinia i nie mam ambicji przekonywania kogokolwiek do tej tezy Dla mnie jest to jedna z najważniejszych nie perkusyjnych postaci ever. Do tego stopnia, że myślę o tym żeby sobie wydziarać jego portret
Darell (RIP)
Vogg - Wacław Kieltyka,
James Hetfield,
Litza,
Olass, (RIP)
mR trip (ketha)
Max Cavalera
Lipa
Kazimierz Staszewski
Jonathan Davies
Rob Flynn
Serj Tankian
i ostatnio ... Czesław Mozil
Ostatnio zmieniony przez Anarchismo Pią 18 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 19 Mar, 2011 Re: Idole nie-perkusyjni
YelloW_EyE napisał/a
Witam czy macie muzyków nie perkusistów którzy są waszymi idolami muzycznymi ?
W zasadzie nie słucham perkusistów , więc 90% moich ulubieńców stanowią nie perkusiści.
Ostatnio zmieniony przez Bębniarek Sob 19 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Miles Davis, Dave Matthews, Coma, Flea, Prince, Żaczek, Raduli, Jim Morrison, Ula Dudziak, Wooten, Pilichowski, Skowroński, Chaka Khan, Niemen, Ozzy Osbourne, James Brown, Hancock, Joe Cocker, Skawiński
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Sob 19 Mar, 2011
Zdecydowanie Michael Kiske, za robote ktora wykonal na keeperach A tak pozatym, to jest ich sporo i nie mam sily teraz sobie nawet wszystkich przypomniec ;P Ozzy, Schuldiner, Hansen, Harris, Wooten, no sporo by sie tego znalazlo
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Kuba Wenerski i Coma (kolega wczesniej wrzucil obok siebie milesa davisa i come wiec stwierdzilem ze mozna tym scierwem skalać rowniez przyjaciela, co też czynię) - kubusia oczywiscie kocham za jego facebrushes <3
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
nie mam idoli bo nie trzeba sie na nikim wzorowac tylko obrac swoją droge (mozna jedynie wyciagac wnioski z postepowań innych)
na chwile obecną moją ulubioną pozytywną postacią jest Robert Burneika
dobrze powiedziane.
idole zawsze kojarzyli mi sie z kultem jednostki.
im bardziej czowiek nabywa swiadomosci - tym mniej sie wzoruje na kimkolwiek. Po prostu przepuszcza przez swoj strumien swiadomosci postawy i bledy i zalety inncyh - i wyciaga wnioski.
albo i nie wyciaga.
idole to tez tylko ludzie - nie bogowie... a kazdy powinien zyc swoim zyciem.
po to, zeby po ilus tam latach moc powiedziec - bylem soba - a nie kopia kogostam.
i to najczesciej kogos - o sposobie zycia ktorego ma sie mgliste albo co gorsza niewielkie lamane na zadne - pojecie.
zreszta - z jakiej racji 'idol' ma byc obciazony presja wiecznego wzorowania sie na nim... przez 'fanow'... czy kogokolwiek.
to tylko czlowiek - ma prawo sie spocic, zesrac, zachorowac, porzygac, spierdzielic koncert czy pobic jakiegos wchodzacego mu z butami do zycia kretyna.
takze - badzmy soba.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Ostatnio zmieniony przez blanker666 Pią 25 Mar, 2011, w całości zmieniany 2 razy
Moim zdaniem idol to nie ktoś taki kogo automatycznie trzeba naśladować. Jeśli moim idolem jest Max Cavelera to nie znaczy że mam chwytać za gitare i krzyczeć "Arise". Ja trochę inaczej rozumiem słowo idol.
Dla mnie to po prostu człowiek, ktory swoją indywidualnością i charyzmą wybija sie ponad przeciętność. Ktoś kto zrobił coś wyjątkowego i jeśli juz naśladować to właśnie to że ten idol szedł pod prąd i poprzez nonkomformizm i indywidualizm osiągnął to co osiągnął
blanker666 napisał/a
zreszta - z jakiej racji 'idol' ma byc obciazony presja wiecznego wzorowania sie na nim.
naśladować to właśnie to że ten idol szedł pod prąd i poprzez nonkomformizm i indywidualizm osiągnął to co osiągnął
no wiesz - roznie bywa - a szczegolow nigdy nie poznasz. czlowieka nie znasz - nie spowiadal Ci sie... czesto bywa tak, ze do roznych rzeczy dochodzi sie wlazidupstwem, konformizmem i robieniem loda - i to nie tylko w PL.
Kolegi z pantery tez nikt przez przypadek nie zastrzelil - z tego co czytalem w gre wchodzily rozliczenia za dragi... zreszta nikt tego nie pozna dokladnie... co, jak po co i dlaczego - i dlaczego akurat w tym miejscu i czasie...
a anthony kiedis jako wokal i frontman RHCP to sppoko koles - a w wywiadach sprawia wrazenie kretyna po lobotomii... i co tu brac pod uwage ?
Poza tym - wiekszosc z tzw bohemy artystycznej to potezni uzywkowcy - co juz ich skresla w moich oczach - na ten przyklad.
np Stanko - genialny muzyk - a skonczony cpun. Jak dla mnie - zaden idol - obojetnie jak dobry i wizjonerski by nie byl... bo pewnie owa wizjonerskosc i 80% tworczosci poszlo pod mocnym wplywem, a koles tak naprawde nie byl swiadomy jak cos pisal / improwizowal. Sporo o nim czytalem.
takze roznie z tym bywa - to bardzo szeroki temat i mozna dyskutowac latami.
ludzie to tylko ludzie - mysle ze zakladajacy topic powinien zdefiniowac wlasne rozuumienie slowa "idol" - idol jako inspiracja, czy idol jako "polbog" czy hui wie co jeszcze
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Ostatnio zmieniony przez blanker666 Pią 25 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz
takze roznie z tym bywa - to bardzo szeroki temat i mozna dyskutowac latami.
w sumie racja kolego, raczej mi chodziło że idol nie jako człowiek ale jako muzyk, który swoją twórczością sprawia radość innym ludziom. Absolutnie nie mam na myśli naśladować kogokolwiek bo tak jak napisałeś nic tak naprawdę o danym człowieku nie wiemy.
np Stanko - genialny muzyk - a skonczony cpun. Jak dla mnie - zaden idol - obojetnie jak dobry i wizjonerski by nie byl... bo pewnie owa wizjonerskosc i 80% tworczosci poszlo pod mocnym wplywem, a koles tak naprawde nie byl swiadomy jak cos pisal / improwizowal. Sporo o nim czytalem.
No i tu się z Tobą nie zgodzę. Stańko grał u Komedy w swoim czasie i to dla niego było najlepsze. Wyrobił sobie przez to renomę, a że coś palił - to co z tego. Każdy muzyk - niestety musi przejść przez to, bo bez tego nie byłoby piękna muzyki.
Tu próbka ze skandynawskimi muzykami - przepięknej muzyki w wykonaniu Stańki - i nikt mi nie powie, że to nie jest świadome albo nie pod mocnym wpływem Krzysztofa Komedy...
@Blanker: Dla Ciebie wszystko co w sztuce powstało musi być swiadome? Przypadek w procesie twórczym nie gra żadnej roli dla ciebie tak? To weź jakoś dorwij kontakt do Charliego Parkera i przekaż mu, że fakt stworzenia zupelnie nowego gatunku w muzyce jazzowej od dziś jest w sumie nie ważny, bo pewnie był strzaskany heroiną jak grał ten swój bebop.
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
@Blanker: Dla Ciebie wszystko co w sztuce powstało musi być swiadome? Przypadek w procesie twórczym nie gra żadnej roli dla ciebie tak?
Bo w blastach nie ma żadnego procesu twórczego - jest tylko świadomość siania jedynek być może na przemian. Oczywiście nie twierdzę, że to nie jest dobre. Jest bardzo dobre jako ćwiczenie. Ale nic poza tym...
@Blanker: Dla Ciebie wszystko co w sztuce powstało musi być swiadome? Przypadek w procesie twórczym nie gra żadnej roli dla ciebie tak?
Bo w blastach nie ma żadnego procesu twórczego - jest tylko świadomość siania jedynek być może na przemian. Oczywiście nie twierdzę, że to nie jest dobre. Jest bardzo dobre jako ćwiczenie. Ale nic poza tym...
@Blanker: Dla Ciebie wszystko co w sztuce powstało musi być swiadome? Przypadek w procesie twórczym nie gra żadnej roli dla ciebie tak?
Bo w blastach nie ma żadnego procesu twórczego - jest tylko świadomość siania jedynek być może na przemian. Oczywiście nie twierdzę, że to nie jest dobre. Jest bardzo dobre jako ćwiczenie. Ale nic poza tym...
bzdura stary...
Th0rn - nie polemizuj z kretynem bo szkoda:
a] czasu
b] wysilku
i jeszcze naa koniec Cie opluje.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
No i wszyscy macie rację, bo czy jesteśmy świadomi czy nie jesteś to wszytko zależy od muzyki, w jazzie musimy improwizować bo tego wymaga muzyka, a w muzyce progresywnej każdy element musi być ułożony co do milisekundy.
Przypadek jest istotny, ile to razy genialny riff, przejście czy bridge powstał po wpływem chwili.
Jeśli chodzi o twórczość muzyków grających metal to często gęsto partie bębnów są bardzo ciekawe, wielu muzyków metalowych to świetni muzycy.
Co do narkotyków czytam teraz autobiografię Ozziego, i mogę powiedzieć jedno, że jest to skończony alkoholik i narkoman z resztą jak większość artystów. Gdyby nie miał kasy to pewnie by kradł i zgnił w pierdlu ale miał i nie skończył.
Nie wiem co jest złego w zestawieni Comy i Milesa ? Miles podziwiam za jego wkład do jazzu, Comę za to, że mimo tego, że rock jest tyle lat potrafią nadal zaskoczyć.
Rocco debaściak xD
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Meinl
Ostatnio zmieniony przez YelloW_EyE Nie 27 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz