Chciałbym poznać wasze metody ćwiczeń na garach. Ile godzin?..jak często w tygodniu?jakie ćwiczenia itd...?
Ja osobiscie teraz trenuje mało(2-3 razy w tyodniu po godzinke),nie wykonuje jakichś konkretnych ćwiczeń z metronomem(wiem ze to ogromny błąd). Na sam poczatek rytmy : swing,funky. Póżniej werbluje , ćwicze na tomach i werblu ,później młyny a na koniec rytmy na stopie i młynki z dwoma stopami. Kiedy jestem dostatecznie rozgrzany próbuje ułóżyć jakieś solo..
_________________ "Nigdy nie zapominaj że grasz, bo to kochasz!"Ian Paice
cwicze przed probami jakeis 45 minut zazwyczaj plus to co z uczniami na lekcjach czyli jak mam 3 godziny lekcji to cwicze w sumie 3 godziny od temp 80bpm do 270bpm glownie jedynki, dwojki, triole, paradiddle, mlyny, i rozne rytmy w zaleznosci ktory uczen jaka chce grac muzyke...w sumie wszystko procz jazzu bo tego to chyba nigdy nie przelkne
u mnie to zależy kiedy. zdarzają się okresy, że mam codziennie próby i poprostu już sie cwiczyc nie chce a są takie jak np. teraz, że ciągle męcze pada bo od dwoch tygodni nie tknąłem zestawu. Ćwiczę głównie ćwiczenia na rozwijanie lewej ręki i koordynację.
poprostu graj wszystko jak zazwyczaj tylko z wieksza iloscia uderzen lewej reki. jak na zestawie to graj sobie open handed albo np.
http://www.billrotelladru...om/lefthand.gif
i jedziesz
edit: lepiej zostawie to w formie linka bo forum rozwalam
ja cwicze codziennie (o ile tylko moge) okolo 3-5 godzin wg. mojego wlasnego planu cwiczen
ale przez wakacje odkladam plan cwiczen na bok i poza graniem z zespolem przerabiam tylko i wylacznie Stick Control for the Snare Drummer
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
w sumie wszystko procz jazzu bo tego to chyba nigdy nie przelkne
e to dupa jestes
a ja? jak moge i jak mi sie nie chce rzygac patrzac na perkusje roznie przeroznie, bywaja wielogodzinne cwiczenia oraz opanowywanie open handed a bywa i tak ze powale byle co i pojde w pizdu. o.
tak, wiem, jestem niesystematyczny i nieodpowiedzialny.
Od jakiegoś czasu, ćwicze tak jak ćwiczyć się powinno. Czyli Metronom, słuchaweczki, i dużo na werblu : jedynki i dwojki wszelakiego rodzaju, czasem paradidle, ale średnio mi to wychodzi staram się aby każde ćwiczenie, na przykład dwójki w tempie 160bmp trwało nie krócej niż 2 minuty jednostajnego, równego grania. Potem zwiększam tępo co 10bmp, aż do 200, no i za każdym razem po 2 minuty. I tak każda partia ćwiczeń. Podobnie z nogami, ale w niższych tempach niestety no i potem ćwicze jakieś tam rytmy, co mi przyjdzie do głowy, ostatnio przyjemnie mi się gra takie lekkie funkowe klimaty. Jak już sie zasiąde to ćwicze co najmniej godzinke, czasem codziennie, czasem co drugi dzień, a czasem tydzień nic nie robie W takie upały nic sie nie chce!
no to ja tak czytam i palę się ze wstydu bo...nie ćwiczę w ogóle. Co najciekawsze , nigdy nie ćwiczyłem, tylko tyle co 3 razy w tygodniu próba po ok 2,5 godz. Ale na próbach to gra sie materiał a nie ma czasu na katowanie jedynek, dwójek, itp. Prawdę mówiąc to sam nie wiem jak się nauczyłem grać (samouk), a jeszcze bardziej mnie dziwi że kumplom, i to perkusistom też, podoba się jak gram. To chyba zasługa wyobraźni i talentu muzycznego odziedziczonego po ojcu, który czego się dotknął to zaraz umiał zagrać. Kurde, żeby to tak podeprzeć techniką zdobytą od ćwiczeń to byłoby bosko, tylko jak poradzić sobię z lenistwem. Po prostu to tłuczenie w jakiś pad jest takie nudne, he,he
Ja cwicze 2 godzinki dziennie 1 rano 2 po południu,jak sie wakacje skończą to tylko dam rade jedną dziennie. Ale poki co 2 to norma,zazwyczaj korzystam z jakis tam podrecznikow,na czym mi sie otworzy to ćwiczę. 10 minut przed koncem ćwicze ze sluchu(sluchaweczki) Ze sluchu tzn. Baterry, I was made for loving you, Paranoid, i I wish had an angel czy jakos tak nightwisha,gram od kwietnia wiec dlatego w miare sie staram.
Nie inaczej. Załączyć radio planete czy eskę i dwójkować do bieżących (sz)hitów. Człowiek się nie nudzi a i beat ma równy i pod nogę
To nie jest wcale taki dobry pomysł, tak naprawdę to trochę oszukiwanie samego siebie - jest przyjemne bo nie wymaga skupienia i precyzji, ale też tych cech nie ćwiczy. Ćwiczyłem tak kiedyś dosyć dużo, powiedzmy po 3 godzinny dziennie werbel w ten sposób (+godzina, dwie ćwiczenia na zestaw do metronomu) - po miesiącu efektów nie było praktycznie żadnych.
Dużo więcej daje po prostu dokładne ćwiczenie z metronomem w wolnych, ewentualnie dla odmiany w bardzo wolnych, tempach - mniej ciekawe, ale efekty nieporównywalnie większe
To nie jest wcale taki dobry pomysł, tak naprawdę to trochę oszukiwanie samego siebie
Częściowo to na pewno racja. Częściowo dlatego, że jest to dobre dla umiejących już swobodnie dwójkować (obie ręce luźne, szybkie tempo). Nie po to aby się uczyć lecz po to by pielęgnować formę, nie zardzewieć itp.
Natomiast dla początkujących werblistów niekoniecznie jest to interesujące.
Dołączył: 17 Maj 2006 Posty: 18 Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: Pon 21 Sie, 2006
a moglby mi ktos przedstawic jakis godzinny plan cwiczen... no moze 2godzinny bo ja niestety nie mam wiele czasu... bardzo prosze... jak narazie to cwicze na rozgrzewke jakies pol godziny a pozniej biore nute i sie jej ucze w tempie 40bpm albo 60bpm....
_________________ szukam zespolu(Bielsko Biała) albo gitaryszsty... kogokolwiek w moim wieku i z zapalem =P
bardzo dobrze. Luźna rozgrzewka, myslę popł godziny starczy a potem dorwac nute i chędożyć na całego. Od tyłu, od przodu, jak wyda. Poznałem kiedyś fajną nutkę na koncercie. Ale brzmiała !!! Wyśmienita koordynacja i żadnych gubień tempa. SWEET HARMONY
Są rzeczy które pielęgnuję i są rzeczy które mam w planie dopiero się nauczyć. Do jednych jest eska a do drugich metronom.
A tak poważnie mówiąc monotonia ćwiczeń to ciężka sprawa i trzeba se jakoś urozmaicać życie
Są rzeczy które pielęgnuję i są rzeczy które mam w planie dopiero się nauczyć. Do jednych jest eska a do drugich metronom.
A tak poważnie mówiąc monotonia ćwiczeń to ciężka sprawa i trzeba se jakoś urozmaicać życie
Mylisz pojęcia, ćwiczenia często są nudne, ale zdecydowanie nie powinny być monotonne, jeżeli to, co ćwiczysz jest dla Ciebie monotonne to dobrym pomysłem jest przez najbliższy czas tego nie ćwiczyć, bo raczej wiele Ci to nie da. I bez ironii gratuluję, że grasz dwójki na poziomie dla siebie zadowalającym na tyle, że możesz je sobie odpuścić.
Maciek,
godzina to bardzo mało, w takiej sytuacji chyba najlepiej by było jednego dnia ćwiczyć werbel, drugiego proste podziały w wolnych tempach, a trzeciego skupić się na stopie/ach, coś w ten deseń, albo nawet zamiast na dni to podzielić ćwiczenia na tygodnie, moze miesiace - tydzien werbla, tydzien podzialow, itd. Jeżeli chciałbyś nad wszystkim pracować każdego dnia, to ćwiczenie jakiegoś ćwiczenia po 5-10 minut może nie dać wiele, zanim się w nim odnajdziesz już będziesz musiał przejść do kolejnego, żeby zdążyć ze wszystkim. Z dokładnym planem spróbuj sam pokombinować
I bez ironii gratuluję, że grasz dwójki na poziomie dla siebie zadowalającym na tyle, że możesz je sobie odpuścić.
Och, to było nieprecyzyjne. Dwójki nigdy nie są zadawalające i każdy to wie, że dwójkuje się przez całe życie, czy się gra precyzyjnie czy nie.
Moje nie są precyzyjne a ćwiczę jak mam czas i energię ku temu. Ale też nie skaczę z mostu z powodu nieprecyzyjnych dwójek, to co umiem jest p o w i e d z m y zadawalające jak na moje niezbyt wygórowane wymagania.
Ja w roku szk. 100x mocniej przykładam się na stronę werblową, niż w wakacje. W wakacje niestety sobie to nieco luzuje i bardziej stawiam na zestaw, na który w roku szk. nie mam za dużo czasu (za roczek to się zmieni). Ale na zestawiam nie nap******am bez mózgu, a po prostu przerzucam sobie na zestaw to, co przyswajałem sobie przez 10 miesięcy. Oprócz tego ćwicze zastosowanie triolek w różnych sytuacjach. Oczywiście koordynacja... Wszystko z metronomem naturlich. Dalej... płynne zmiany dynamiki. Ostatnio szlifuje ostro rytmy nieparzyste... czyli coś co nie zawsze najlepiej mnie wychodziło (nie to, że nie umiem zagrać, ale po prostu nie czuję się tak jak w 4/4). Robie "przemyślunki" nad nowymi rytmami, co dodać co ująć, żeby nie było nudno, ale żeby nie było za dużo gnoju. To że większą wagę przystawiam w wakacje nad zestawem nie znaczy, że nie ruszam werbla! Po prostu ćwiczę go mniej... Lubię sobie zagrać też dość często ćw. np. John'a Pratt'a w różnych tempach. (Jak dla mnie są te ćw. bardzo ciekawe) No... to tyle ode mnie...