Być może pisałem to już w tym temacie, ale KAŻDY przeżywa CO JAKIŚ CZAS kryzys twórczy. Dzieje się to wtedy, gdy kończymy jeden etap rozwoju i dochodzimy do kolejnego. Wydaje nam się, że zjedliśmy wszystkie rozumy, a nagle zauważamy, że jestesmy bardzo nisko, bo zobaczyliśmy, że ktoś gra rzeczy, o których nam się nie śniło. Jak śpiewał Perfect w "Autobiografii":
"Pewnego dnia zrozumiałem, że ja
nie umiem nic".
Taki kryzys, to oznaka rozwoju świadomości muzycznej i trzeba się z niego cieszyć. Zacisnąć zęby i pracować. Do następnego kryzysu.