drumhead
Dołączył: 12 Wrz 2006 Posty: 4 Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 13 Wrz, 2006 Kiedy muzyk sie wypala...
Tym razem pisze z pytaniem ździebko odbiegajacym od garów...
Mianowicie jesli koles ktory gra juz dluzszy czas (np. ja) osiagnal w sztuce gry sporo i zaczyna mu brakowac tego polotu i werwy, ktora byla wszechobecna przy np. 2 roku gry to jaki jest sposob na przywrocenie chociaz czesci tego dawnego "czegos" ?
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Sro 13 Wrz, 2006
zdecydowane odstawienie bebnow na miesiac i powrot do nich. zobaczysz jaka bedzie radocha i frajda moc cos wymyslic :). znalesc/zalozyc nowy zespol w innych klimatach i probowac dalej sie rzowijac.
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
hmm jesli ktos sie z tego utrzymuje to ciezko zostawic gre na miesiac ale jesli to tylko hobby to mozna. Koncerty daja dosc sporo ale chyba tylko takim laikom jak my natomiast jak ktos wymiata to za duzo z koncertu nie wyniesie bo prawdopodobnie gra rownie dobrze lub lepiej ... mozeee ... zaczac sluchac jakiejs innej muzy i czerpac z niej pomysly ? ja ostatnio gram perke do klasyki ... czasami to wychodzi bombastycznie wg mnie
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
jesli zarabiasz na graniu muzyki, to lepiej to zostaw. jesli masz jakas alternatywe, to to pierdol. wedlug mnie nie mozna robic nic na sile. ja nawet postawilem sobie cel. hobby, hobby'm, ale jesli za 2 lata nie zarobie ani zlotowki na tym to rzucam to. z tym naprawde nie ma sie co bawic. bo ja postawilem na to swoja przyszlosc. wiem, ze bedzie ciezko, ale zobaczymy. uwielbiam grac, ale nie moge ciagle grac i bladzic oraz glodowac. jeszcze jestem mlody, wiec moge cos z tym zrobic. pozyjemy, zobaczymy. latwo nie bedzie.
Przez jakiś czas graj na garach tulko wtedy gdy masz na to ochotę! najlepiej jak byś miał jakiegoś ulubionego bębniarza. (ja gdy zobaczę Artura Lipińskiego w TV to nakręcam się na maxa). Ćwiczyć można zawsze ale nie zawsze to ćwiczenie wychodzi na dobre, gdyż można się znudzić w kółko granymi podziałami. A to bardzo warzne aby zachować umiar w treningu i nie zrazić się. Przede wszystkim słuchaj muzyki, dobrej muzyki adekwatnej do stylu , który prezentujesz, lub chcesz prezentować i muzyki jaką chcesz grać. Jeżeli nie grasz na bębnach danego dnia (np. ze znudzenia) to zamiast tego ćwicz jedynki, dwójki paradidle, rudimenty na jakimś padzie lub na kolanie:)) powodzenia!!!
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Czw 14 Wrz, 2006
ja tez tak mam, ze dobry bebniarz mnie motywuje, wiec problemu z graniem nie mam. jak tylko obejrze sobie Rock in Rio i mc'braina szalejacego za bebnami to poprostu bierze mnie ochota zeby grac tak jak on, biegne na sale prob(niedaleko mam) i cwicze :)
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
a ja proponuje zmienić coś w swoim sprzęcie, np. wymienić blaszki, dokupić jakieś przeszkadzajki albo najtańszy sposób, a zarazem bardzo odświeżający - kompletnie zmienić dotychczasowe ustawienie, wszystko poprzestawiać i cieszyć się nowymi możliwościami
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Czw 14 Wrz, 2006
aras ja w swoim zestawie zastanawiam sie ostatnio na zdjeciem toma 13' bo w sumie i tak malo uzywam
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
skoluj dobry sklad ktory "czuje baze" - i dzieki ktoremu proby beda odpowiednim przezyciem - ciary na plecach, pot w hektolitrach itp itd...
jak wszystko sie rozlazi to nie ma frajdy... pozdro.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
jak powiedzial Ian Paice, graj za kazdym razem z taka radoscia i checia jak za pierwszym razem kiedys siadles za beczki.
To jest jedna sprawa druga, aby zarabiac to trzeba czasu, trzeba grac z ludzmi myslacymi powaznie oraz niestety trzeba sporo kasy samemu wlozyc, my z kapela bardzo duzo zainwestowalismy ale powoli zacznie nam sie to zwracac, ale wszystko powoli
Mi sie wydaje ze wystarczy spojrzec na starszych panow grajacych jazz, albo chocby na Doma Famularo to jest dla mnie niesamowity facet. ZAWSZE z wielkim usmiechem zatem odpowiedz na pytanie z tematu brzmi NIGDY, jesli ktos kocha to co robi i nie robi tego na sile nigdy nie gral na sile to muzyka bedzie z nim dazyc do konca zycia.
Pojdz na jakis koncert, posluchaj wymiataczy i zobacz ile jeszcze przed Toba i GRAJ !!!!!!!
El Nino
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 149 Skąd: Zawiercie
Wysłany: Czw 14 Wrz, 2006
Wypalenie - no cóż , chyba każdego z nas po jakims czasie to dopada . Na początku jest spoko , każdy rytm jest nowy i sprawia CI frajdę , z czasem jednak ( zakładając że robisz postępy ) zaczyna Cię coraz mniej inspirować . Na poczatku inspiracją jest każdy kto umie troche więcej niż Ty ale potem . NIe mogę zgodzić się z Yahoo - Paice czy Famularo to zupełnie inna bajka - co innego gdy działasz na skalę światową jak oni a co innego gdy pochodzisz z małej miejscowości a do tego mieszkasz w tym dziwnym kraju jakim jest Polska . Za to Blanki gada zupełnie do rzeczy - trzeba szukać ludzi którzy czują podobne klimaty do Ciebie i których granie muzy tak po prostu dla czystego grania jest frajdą samą w sobie . Po prostu nie szalej jeśli można tak powiedzieć - odstaw na trochę bębny , rozejrzyj się za nowym ludźmi - ochłoń . Jak po takiej kuracji dalej nie będziesz czuł bluesa to wtedy zastanów się czy to już the end ostateczny czy może to po prostu chwilowy spadek formy . Ja nie grałem 12 miechów ( pobyt w MONie ) ale jak tylko wyszedłem i dojechałem do chaty to następnego wieczora siedziałem już za garami .
radii.o
Dołączył: 21 Mar 2006 Posty: 93 Skąd: jelcz-laskowice
Wysłany: Czw 14 Wrz, 2006
...troche to dziwnie brzmi,kiedy młody muzyk mówi o wypaleniu.raczej każdy z nas jest początkujący, przed nami taka masa pracy,że powinnismy drżeć o to czy wystarczy nam życia na zgłębienie choć częsci tej materii jaką jest muzyka i granie jej/na jakim kolwiek instrumencie/...
...tylko nie mówcie o braku inspiracji,jest ona wszędzie,choćby na tym forum.jest tu wielu inspirujących perkusistów,przynajmniej dla mnie.
...troche to dziwnie brzmi,kiedy młody muzyk mówi o wypaleniu.raczej każdy z nas jest początkujący, przed nami taka masa pracy,że powinnismy drżeć o to czy wystarczy nam życia na zgłębienie choć częsci tej materii jaką jest muzyka i granie jej/na jakim kolwiek instrumencie/...
...tylko nie mówcie o braku inspiracji,jest ona wszędzie,choćby na tym forum.jest tu wielu inspirujących perkusistów,przynajmniej dla mnie.
keep da funk
radii.o
Swiete slowa. Ale duzo zalezy od ludzi z ktorymi sie gra...
Moga mobiliszowac do pracy zespolowej, moga wrecz demobilizowac ...
a jesli chodzi o osobniczy rozwoj - swiete slowa.
pozdro
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Trzeba się nakręcać poprzez rozmowę o muzyce, muzykach, brzmieniu i np. sprzęcie z kumplami z zespołu, aby każdy dążył do czegoś lepszego niż prezentuje w danej chwili. Tak jest u mnie w zespole Ważne aby była dobra atmosfera!!!
Jeśli perka jest prawdziwą pasją to nie ma takiej mocy, żeby wyparowało.
Ja miałem kilka lat przerwy, 0 kontaktu z instrumentem, salą prób, estradą itp. Po czym wróciło ze zdwojoną siłą.
To jest kurna nałóg, jak chwyci za jaja tak kręcenie wora do śmierci
IMO dobra by była zmiana jeżeli chodzi o instrumentarium, w sensie pozmieniać rozstawienie, coś dodać, coś zdjąć, także zmienic sposób w jaki sie np. gra z innymi, tzn. inaczej układac swoje partie niż do tej pory (jak np. były gary pod riffy to teraz najpierw bębny a potem niech pod to będa robione riffy; u mnie w kapeli jest czasem tak, czasem inna jest kolejność powstawania parti intrumentalnych, czasem powstaje wszystko razem, taka różnorodność sprawia że ciagle jest wyczywalna ta świeżość...) dobra jest także separacja z instrumentem jak już kilka osób wspomniało, nabiera się wtedy głodu... no i chyba przede wszystkim pójście w inne klimaty lub spróbowanie zagrania czegos podobnego jak do tej pory ale w inny sposób (np. było szybkie mocne granie to teraz żeby był powolny 100 tonowy walec; było radosne granie to teraz trochę posmęcić, etc.)... myśle że trzeba po prostu szukać...
Nie przekonują mnie porady typu zmiana ustawienia, zmiana ćwiczeń itp. Jak kolega ma naprawdę dość to optuję za jedynie słusznym rozwiązaniem - gruba kreska. Spalić, zaorać, zapomnieć, przeczekać, wrócić.
Popieram. Zespół, to ważny element. Ja mam teraz tak, że gram niczego sobie, inwestuję w sprzęt, jest git. Jak jestem sam to się łupie jakoś. Ale niestety zespół sie rozłazi, chłopy nie chodzą na próby. Bardzo to demotywujące...
Dołączył: 17 Mar 2006 Posty: 157 Skąd: Elbląg/Bristol
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006
ech skad ja znam to uczucie,..... ja tez bylem w monie i jedyne co mnie uratowalo to deicide w sluchawkach jak wyszedlem to znalem chyba wszystkie numery z " legion" hhehe..czasem nie powiem dopada nostalgia ale szybka dawka wykurwistego death metalu tudziez grindu wyrownuje wszystkie ale pozdro!!
no, na mnie też coś takiego spadło i robię sobie przerwę. Nie chcę się zmuszać na siłę, bo przede wszystkim ma mi to sprawiać przyjemność, a tak to mogę się tylko zrazić. Mam nadzieję, że za jakiś czas chętnie do tego powrócę Za to na razie próbuję sił na innych instrumentach
ech skad ja znam to uczucie,..... ja tez bylem w monie i jedyne co mnie uratowalo to deicide w sluchawkach jak wyszedlem to znalem chyba wszystkie numery z legion hhehe..czasem nie powiem dopada nostalgia ale szybka dawka wykurwistego death metalu tudziez grindu wyrownuje wszystkie ale pozdro!!
popieram.
legion zabija.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Jak najbardziej, tyle że wraz z częścią Vital Remains pod nazwą Deicide wydali iście miażdżący death metalowy album, znacznie moim zdaniem przewyższający "Scars of the crucifix".
Powracając do tematu, to ja bym po prostu ćwiczył jakieś nowe ciężkie rytmy. Kiedy widzisz że to wychodzi, a Twoja praca nie idzie na marne, to chce Ci się cwiczyć dalej i osiągać jak najlpeszy poziom i zabłysnąć przed kimś(np. na kim Ci zależy)