ja mam 15 lat( w lipcu bedzie 16 ) i gram od okolo 7 lat, cwicze tylko w miare mozliwosci i czasu, paletke od pingla zabieram do autobusu jak jade do muzycznej i sobie jade rudimenty w autobusie, jakos trzymam forme i nie jest najgorzej, a z autorem tematu sie zgodze calkowicie, paru moich kolegow wzielo sie za bebny na powaznie ale po 2 tygodniach wola grac w pilke albo gdzies cmic zielsko z kolegami po kątach niz cwiczyc z klikiem, trening czyli mistrza, wiec mysle ze jesli chce sie byc dobrym to trzeba uparcie do tego dążyć i się nie poddawać, ale to tylko moje zdanie , pozdrawiam wszystkich!!
Ja gram okolo 4 i nie dorobilem sie jeszcze zbyt dobrego zestawu... az zal sie chwalic... ale nie wazne, mnie osobiscie bardzo irytuje to, ze trafiaja sie mlodzi co im rodzice perke kupuja calkiem dobra za nie male pienadze, a synek i tak takiej ogromniej szansy nie umie wykorzystac i odstawia perke po 2 tyg, a instrument gnije w piwnicy...
Ja mam 17 lat ( w październiku 18). Gram z przerwami ogromnymi niecałe trzy. Zacząłem w 2003 roku w kwietniu, mając 13 lat, pierwszy raz siadając za polmuzem . Pierpszy kntakt był dobry, bo od razu na wczyczucie łupałe 4/4. Wtedy byłem gitarzystą. Grać jako tako zacząłem w październiku, zagrałem 4 razy chyba... po tem dopiero w kwietniu 2004 kilka razy. Od września 2004 d tej pory gram (z dwiema 4 miesięcznymi przerwami) regularnie, ale tylko raz do dwóch tygodniowo więc to o dupe rozbićmoża. Za młodu nie miałem pojęcia o tym że istnieją jakiekolwiek ćwiczenia i uczyłem się sam. Teraz dorywam czasopisma, gram ćwiczenia z internetu itd Powoli się uczę. Za pada robi mi taboret z kąbkową poduszką- odbija jak pad, polecam jak komuś szkoda 30zł ;]. Swoje umiejętności oceniam tak średnio na jeża jako +/- 2 w porywach do 4 w skali 1-10. Jestem póki co zadowolony z tego jak mi idzie...
Z tego co mi znajomi opowiadają to mimo wszystko jednak okazywałem pokorę. Z metronomem gorzej. Ledwo bębnów się dorobiłem, ale zamierzam nabuć. Póki co mam nagrane różne tempa na odtwarzach mp3.
A ja mam 2,5letniego synka, który zainspirowany grą Christiana Eigner'a zaczął bawić się w perkusistę. Perkusję układał z zabawek, kredki zastępowały pałeczki. Słysząc muzykę, stara się wybijać rytm malutkimi rączkami o kolana. Pierwszy bębenek-zabawka wytrzymał trzy dni. Od znajomych zdobyłem dla niego używany werbel, kilka razy udało mu się już usiąść za prawdziwą perkusją. Może kiedyś mu przejdzie, ale teraz bawi się z pasją. Chciałbym zapytać w jakim wieku mógłby zacząć uczyć się gry i na jakim sprzęcie.