Zdumiewa mnie jedno ...
Stary nie jestem, stazu za wielkiego nie mam - ale denerwuje mnie u mlodszych [16-20 lat] jedno - lekcewazacy stosunek do cwiczen, lekcji, rozwoju siebie jako bebniarza itp...
Z reguly slysze takie oto kwiatki - cytuje:
- "gralem z metro ale mnie wkurwia wiec rzucilem",
- "nie musze cwiczyc, zespol mowi ze gram dobrze wiec po co mi cwiczenia"
- " jestem bardzo dobry, juz sie nauczylem"
- " cwiczenia ? a tak - gram probe raz na dwa tygodnie z zespolem, w domu nawet pauek nie mam"
ogolnie - mlodzi maja podejscie typu - jestem super hiper idealny, wpierdolilem wszystkie rozumy, gram krzywo nierowno silowo, macham z lokcia, lamie pauki rozpierdalam blachy, ale mam zero pokory i nie bede cwiczyl chocby mial nastapic drugi atak na WTC.
Wiem, ze wielu mlodych "znaczy <20" na tym forum ma inne zdanie - ale ja z wlasnego podworka bydgoskiego wynosze niestety takie wrazenie...
Osobiscie spotkalem sie tylko z jednym 16- to letnim gosciem ktory niszczy jak na swoj wiek i gra zajebiscie - i jako jedyny z mlodszych przywiazuje wage do cwiczen na werbel.
PYTANIE BRZMI - o CO CHODZI ?
Czy zrzucac to na karb, brzydko mowiac, gowniarstwa, czy po prostu folkloru typu - za pol roku i tak juz zajme sie rumunskim rugby a nie bebnami.
co o tym sadzicie - zapraszam do polemiki - jak to zmienic i jak wbic do lba ze cwiczenia sa podstawa wszystkiego...
pozdro.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Mam 16 lat wiec mieszcze sie w zakresie twojej wypowiedzi I musze przyznac ze masz racje! mam paru kumpli co graja na bebnach i wszyscy generalnie maja w dupie cwiczenia ... natomiast ze mna jest inaczej bo ja wiem ze cwiczenia na werbel i koordynujace to najwazniejsza rzecz i bez tego nie zagram nic dobrego ... poza tym widze, że czesto przyspieszam i wogole w członek męski nauki przedemna ... mysle ze jesli ktos gra na bebnach od serca to wie ze musi sie troszke postarac ... a nie tylko pukac jakies bezsensowne rytmy . Ale popieram w wiekszosci jest tak jak mowisz... ale sa wyjatki
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
Ja za osiem dni będę mieć 17 lat. Gram od lat prawie czterech. Staram się ćwiczyć jak najwięcej (kilka godzin dziennie, codzennie), z metronomem oczywiście. Cały czas pracuje nad techniką werblową i techniką stóp, a także koordynacją. Od początku tego roku były może 5-6 dni kiedy nie ćwiczyłem w ogóle (byłem poza domem), poza tym minimum godzinka zawsze. A ze znalezieniem czasu też nie mam łatwo, bo chodzę do szkoły oddalonej o 40 km, więc ponad 2 godziny dojazdów w dni robocze.
Jakiś czas temu stwierdziłem, że jeżeli chce to robić to muszę ćwiczyć, a nie się opierniczać, bo w takim wypadku to nie ma sensu. Traktuję granie poważnie, może nie jako coś, co pozwoli mi wyżyć, ale na pewno jako hobby, którym chcę się zajmować i którego szybko nie porzucę. Już dawno zdałem sobie sprawę, że czasem trzeba coś poświęcić, ale stwierdziłem, że warto.
Tyle ode mnie - napisałem, bo poczułem się "wywołany do tablicy"
blanker chyba lubisz ludzi na sile uszczesliwiac ;] jak ktos nie chce to niech nie cwiczy i gra jak chce ;] jak inni muzycy nie beda chcieli z takim kims grac to moze wyciagnie wnioski ;]
tak na marginesie to w swojej szkolce John Blackwell mowi ze do 18 roku zycia (dopuki nie poszedl do szkoly muz.) tylko gral i wogole nie cwiczyl, zobaczcie co z niego wyroslo jeden z gigantow
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Sro 14 Cze, 2006
jak wam sie temat nie podoba to nie piszcie.
blanker co do twojej wypowiedzi to ujme to tak. dopuki nie mialem wlasnego sprzetu to cwiczylem tylko rytmy zadnych paradiddli, jedynek itd, bo wolalem grac z zespolem. teraz, dzieki pomocy uzytkownikow tego forum(qbs ) i dzieki temu ze mam wlasny sprzet to cwicze godzinke dziennie jedynki z metronomem.
idealnym przykladem jest moj qzyn, ktory zaczal na bebnach grac szybciej ode mnie, przez poltora roku klepal z zespolem jeden rytm, przyszedlem na ich probe, siadlem za gary, wyjebali jego, zaczalem z nimi grac, a on sie wzial za cwiczenia dopiero po tym jak go wywalili bo sie zorientowal i paru znajomych powiedzialo mu ze warto cwiczyc. Nic do niego osobiscie nie mam, ale poprostu z taka iloscia znajomych jaka on ma(okolo 1000 osob z samego Stargardu) to bez problemu zalatwilby sobie lekcje, zna chociaz perkusiste Shadows Land.
Dobra odbieglem od tematu troche, wiec powiem, ze jak ktos nie cwiczy to jest jego wlasny biznes, brak cwiczen odczuje po jakims czasie i zacznie cwiczyc, no chyba ze jest kompletnie glupi.
pozdro
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
No ja zgadzam się z autorem. Mam 19 lat, gram ponad 3, a większą wagę do ćwiczeń przywiązuje dopiero od poł roku Ogólnie to moje granie to kupa wielka gdybym w wielu 15 lat zaczął poprawnie ćwiczyć na werblu i ogólnie na zestawie to grałbym teraz 5 razy lepiej, a tak to marnowałem troche ten czas Mam kumpli którzy są w moim wieku i tez mnie wkurwiają, bo myślą że jak napierdalają bez sensu, nierówno a szybko to już są super ekstra:D Ja przewiduje ze może w wieku 30 lat będe dobrze, poprawnie w miare grał. No a co do tych gnojków to ich strata, po jakims czasie im się znudzi totalnie bo przestaną się rozwijać ( jeśli można w ogóle mowić o rozwijaniu sie)
No ja zgadzam się z autorem. Mam 19 lat, gram ponad 3, a większą wagę do ćwiczeń przywiązuje dopiero od poł roku Ogólnie to moje granie to kupa wielka gdybym w wielu 15 lat zaczął poprawnie ćwiczyć na werblu i ogólnie na zestawie to grałbym teraz 5 razy lepiej, a tak to marnowałem troche ten czas Mam kumpli którzy są w moim wieku i tez mnie wkurwiają, bo myślą że jak napierdalają bez sensu, nierówno a szybko to już są super ekstra:D Ja przewiduje ze może w wieku 30 lat będe dobrze, poprawnie w miare grał. No a co do tych gnojków to ich strata, po jakims czasie im się znudzi totalnie bo przestaną się rozwijać ( jeśli można w ogóle mowić o rozwijaniu sie)
no i bardzo piatka za takie podejscie
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Jakiś czas temu stwierdziłem, że jeżeli chce to robić to muszę ćwiczyć, a nie się opierniczać, bo w takim wypadku to nie ma sensu. Traktuję granie poważnie, może nie jako coś, co pozwoli mi wyżyć, ale na pewno jako hobby, którym chcę się zajmować i którego szybko nie porzucę. Już dawno zdałem sobie sprawę, że czasem trzeba coś poświęcić, ale stwierdziłem, że warto.
dokładnie mam to samo
a teraz coś odemnie co tych gowniarzy, u mnie w wiosce jest taka sytuacja, jak zaczynałem grać na bebnach kumple z klasy powiedzieli dumnie ze zakładamy "kapele" a że nasze korzenie są w stylu trzy akordy darcie mordy poszło na punka, grałem juz wtedy ze 7 miesięcy na garach, tylko ja miałem pojęcie troche o muzie bo chodziłem wcześnie rok na gitare, reszta nie miała pojęcia o graniu, wszyscy byli znalezienie na szybko i uczyli się by grać u nas, tak mineło jakieś 6 miesiecy pod znakiem trzech riffów na krzyż i bezlitosnego darcia "wokalu" do micra, gdyusłyszałem że gramy koncert, pieknie ładnie podziekowałem i poszłem od nich, na moje miejsce przyszedł gosciu który w ogóle nie cwiczy w domu, mówimy że on tylko nadaje się do takiej muzy byle głosniej i szybciej, tak owa załoga zagra już ze 6 koncertów, gitarzysci i bas nie byli u nikogo kompetentnego wolą sobie kupic nową gitare lub heada z kolumną, wszyscy wiedza ze jestto kicha ale sam zespół poprostu nie potrafi odnieśc sie kytycznie do swojej twórczości.....
pozdrawwiam
KIedy zaczynałem przygodę z bebnami uczyłem się jedynie rytmów.. właśnie, z czasem satysfakcja spadała i spadała... poprostu nie podobało mi się już tak jak wcześniej.
Minął jakiś czas i wziąłem się konkretnie do roboty . Teraz wiem że jeśli człowiek dba o technikę, kondycję , wówczas więcej potrafi i chętniej się do tego zabiera. W końcu inaczej jest w 100% przekazać swoje myśli na bębnach, niż tylko same zera!!!
_________________ TUM tom tam pach bam trrrrrrrrrr krasz!!!!!!!!!
No cóż... ja jak zwykle orginalny nie będę-jak nie chce im sie ćwiczyć - iiiiich strataa... ja zrozumiałem jaką wartość mają ćwiczenia i te inne "gówna". I choć mam zajebiste warunki rozwoju-14 lat, szk. muz. (więc ćwiczenia mam na codzień) mieszka m na wsi, więc mogę sobie łupać nawet po 12 i kiedy mi się podoba, do sali prób mam jakieś... 3... 4 m. Ale mimo wszystko zostaję przy swoim, i twierdzę że jeszcze dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuugie długie lata ćwiczeń... grono znajomych perkusistów mówi, że b. dobrze mi idzie ale ja nie sądze żebym jakoś super grał i jestem ciągle ze swojej gry niezadowolony ... Ale luz... kiedyś jakąś "solóweczkę" podeślę to fachowe uszy ocenią pozdr.
A ja jestem dumny że się do grona opisanych przez autora postu nie należe. Mam lat 16, gram bardzo krótko, jednak cwicze koło 4,5 godzin dziennie, przez 2 dni męcze jedną stronę A4 ćwiczeń rozumiem wielkość metronomu:) mam pałki w domu:) i mimo że nie wychodzi częśto nie rzucam ćwiczeń w ka i nie napierdzielam bez sensu. Moim zdaniem tego typu podejscie wiąze się z mentalnością moich rówieśników, nam ogólnie nic się nie chce do wszystkiego chcemy dojśc jak najszybciej bo przecież po co tracić czas, zauważam to nie tylko w gronie młodych bębniarzy ale we wszystkich sferach życia codziennego, niestety, nie wyleczy się tego, bo to zbyt powszechne, tak jak nie wyleczy się z " boshhee, koffam, itp" polskich nastolatek.
Pozdro
a mi brak samozaparcia, zapalu i czasu. zmarnowalem go wczesniej duzo, a teraz ciezko mi to wszystko nadrobic. musze miec motywacje, bo jak mi ucieknie to jest strasznie...
wg. mnie temat bezsensu bo to czy ćwiczą czy nie zależy od naprawde wielu spraw a rozstrzasanie kazdej z nich jest bez sensu. Napewno po zobaczeniu takiego tematu na forum cwiczyc nie zasną ;]
a ja mam 17 lat, gram prawie dwa.
nie gram w celu osiągnięcia genialnej techniki, szybkości czy czegokolwiek innego a jedynie dla przyjemności.
dlatego:
0. taka rzecz, o której pisze blanker666, jak "rozwoj siebie jako bebniarza" to dla mnie czysty absurd.
1. gdy nie mam ochoty to nie ćwiczę.
2. gdy nudzi mi się już to co gram, sięgam po pada, nacieram parę dni jakieś wprawki i potem mam znowu dużo pomysłów i fajnie mi się gra.
3. nigdy nie pójdę do płatnego nauczyciela, tak myślę.
a żeby całość się jakoś trzymała i poza mną przyjemności doświadczali i słuchacze to jak już ułożę jakiś kawałek to ogrywam go sobie z metronomem.
źle?
teraz, dzieki pomocy uzytkownikow tego forum(qbs )
he?
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
Zdumiewa mnie jedno ...
ogolnie - mlodzi maja podejscie typu - jestem super hiper idealny, wpierdolilem wszystkie rozumy, gram krzywo nierowno silowo, macham z lokcia, lamie pauki rozpierdalam blachy...
Hehe, Blanker czyżbym ktoś się (bądź cię) zabardzo niedoceniał
W swojej okolicy, znam troche tzw. młodszych perkusistów, i nie moge powiedz zlego słowa, napierdzielaja te cwiczenia jak dzicy i prą do przodu jak burza... mysle ze niejednego tu by zakasowali...
ja niestety gram tylko 2 razy w tygodniu bo proby mamy u basisty a jego tata jest troche nerwowy i nie da rady czesciej grac a na 2 bebny na razie nie mam kasy
Zdumiewa mnie jedno ...
ogolnie - mlodzi maja podejscie typu - jestem super hiper idealny, wpierdolilem wszystkie rozumy, gram krzywo nierowno silowo, macham z lokcia, lamie pauki rozpierdalam blachy...
Hehe, Blanker czyżbym ktoś się (bądź cię) zabardzo niedoceniał
W swojej okolicy, znam troche tzw. młodszych perkusistów, i nie moge powiedz zlego słowa, napierdzielaja te cwiczenia jak dzicy i prą do przodu jak burza... mysle ze niejednego tu by zakasowali...
no widzisz- to dokladnie odwrotnie niz u mnie w wiosce
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
a ja mam 17 lat, gram prawie dwa.
nie gram w celu osiągnięcia genialnej techniki, szybkości czy czegokolwiek innego a jedynie dla przyjemności.
dlatego:
0. taka rzecz, o której pisze blanker666, jak rozwoj siebie jako bebniarza to dla mnie czysty absurd.
1. gdy nie mam ochoty to nie ćwiczę.(...)
3. nigdy nie pójdę do płatnego nauczyciela, tak myślę.
(...)
źle?
powiem tak - grając z zespolem chcecie cos przekazac. W kwestii kazdego z nas - jako perkusisty - jest to, by nasze umiejetnosci byly srodkiem tego przekazu, ale one nie moga przeszkadzac w odbiorze muzyki ktora sie gra! wlasne kalectwo muzyczne rujnuje muzyke, ktora zespol chce ludziom zaprezentowac i chcac grac dla tychze ludzi trzeba wytrzymac niezbedna ilosc cwiczen, nawet z zacisnietymi zebami. Nie slyszalem, jak grasz teraz wiec nie oceniam cie ale wasze nagranie z proby 29.03.05 prezentuje wlasnie kalectwo perkusyjne, kazdy czlowiek zerwie sluchawki z uszu sluchajac takich rzeczy, przykro mi.
@Joorex- Wlasnie chcialem powiedziec, ze Caspian Szczepi i jego VoTV to najlepszy dowod na Twoja teze :]
HYBRYD
Dołączył: 30 Mar 2006 Posty: 15 Skąd: Coventry UK / Sopot
Wysłany: Czw 15 Cze, 2006 zadne cwiczenie nie zastapi proby z gitarzystami
taka jest moja teoria ja cwiczylem po cztery godz wprawki i wogole. zeby "polknac" metronom wkladelem go do snu pod poduche i spoko cos tam potrafilem ale uwazam ze nic nie zastapi proby z gitarami przynajmniej w moim przypadku dala bardzo, bardzo duzo z tym ze proby byly 4 do 5 razy w tyg conajmniej po 4 godziny tak przez rok zgadzam sie ze jezeli ktos ma probe raz w tygodniu jaknajbardziej wskazane jest cwiczyc i to duzo.... wogole ten temat jakis.. czerstwy bo to oczywiste ze trzeba cwiczyc chociaz w przedziale wiekowym sie raczej nie mieszcze to moja osoba jest przykladem, sprzedalem gary, wyjechalem do anglii a za pierwsza wyplate polecial padzik vicfirtha i paleczki teraz mam yamahe dtx 3 , gowno bo gowno ale grac mozna.
a ja mam 17 lat, gram prawie dwa.
nie gram w celu osiągnięcia genialnej techniki, szybkości czy czegokolwiek innego a jedynie dla przyjemności.
dlatego:
0. taka rzecz, o której pisze blanker666, jak rozwoj siebie jako bebniarza to dla mnie czysty absurd.
1. gdy nie mam ochoty to nie ćwiczę.(...)
3. nigdy nie pójdę do płatnego nauczyciela, tak myślę.
(...)
źle?
powiem tak - grając z zespolem chcecie cos przekazac. W kwestii kazdego z nas - jako perkusisty - jest to, by nasze umiejetnosci byly srodkiem tego przekazu, ale one nie moga przeszkadzac w odbiorze muzyki ktora sie gra! wlasne kalectwo muzyczne rujnuje muzyke, ktora zespol chce ludziom zaprezentowac i chcac grac dla tychze ludzi trzeba wytrzymac niezbedna ilosc cwiczen, nawet z zacisnietymi zebami. Nie slyszalem, jak grasz teraz wiec nie oceniam cie ale wasze nagranie z proby 29.03.05 prezentuje wlasnie kalectwo perkusyjne, kazdy czlowiek zerwie sluchawki z uszu sluchajac takich rzeczy, przykro mi.
Co to za dziwaczne filozofie w tym temacie. Jak ktoś nie chce ćwiczyć, niech nie ćwiczy, co za problem. Ani nikt nie zmusza do słuchania nagrań takiego człowieka, ani nikt nie każe na koncerty przychodzić. A jeżeli szczepi nie widzi problemu w tym, że gra jak gra, to o co w ogóle chodzi? Co to w ogóle za tekst "niezbędna ilość ćwiczeń", sam to wymyśliłeś?
Daję głowę, że KAŻDY z forumowiczów mógłby więcej czasu i skupienia poświęcić na ćwiczenia. Ale to ile kto gra, to tylko i wyłącznie jego sprawa - "wolnoć tomku..". Takie próbowanie wpieprzania się mi w to ile ćwiczę jest, mówiąc prostym językiem, bezczelne - podobnie w wielu kwestiach zachowuje się obecna partia rządząca, którą na forum prawie wszyscy krytykują - kwestia wiary, orientacji seksualnej, czy patriotyzmu. Jureks, tez taki jestes?
Blanker, trochę dystansu do grania, po co takie spinanie się, jakby to była kwestia życia i śmierci. Zlej to, że inni nie ćwiczą - przecież to nawet lepiej, łatwiej się pokazać, jeżeli reszta perkusistów nie umie grać.