Wysłany: Sob 29 Sty, 2011 Komponowanie, aranżowanie
Witam temat o komponowaniu i aranżowaniu. Czy podczas tworzenia muzyki w waszych zespołach bierzecie aktywny udział w komponowaniu muzyka i przerabianiu tekstu czy wolicie dostać gotowy materiał i tylko dograć bębny a może tworzycie coś na innych instrumentach jak na przykład klawisze czy gitara ?
Zapraszam do dyskusji.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Sob 29 Sty, 2011
ja pisze duza wiekszosc tekstow w kapeli, jesli chodzi o kompozycje, to po to sobie jakis czas temu sprawilem elektryka, zeby moc gitarowym wytlumaczyc jak bym widzial dane rify, perkusje zawsze dopisuje do kawalkow sam, nie lubie jak ktos mi kaze grac po swojemu, musze miec swobode w tworzeniu wlasnych partii...
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
jeśli chodzi o mnie to tekstów pisać nie potrafię, sam nic nie komponuję ale zawsze podczas tworzenia mówię jak bym widział daną partię gitary, basu, klawisza albo wokalu. Jeśli chodzi o moje partię to czasem mam kilka pomysłów na daną partię i wtedy pytam chłopaków jak zagrać ale staram się mieć autonomię jeśli chodzi o partię bębnów. Generalnie w moim obecnym zespole zarys zwrotki czy refreny albo tekst przynosi jeden z nas i wspólnymi siłami staramy się stworzyć coś fajnego, więc jakbyśmy poszli do sądu to każdy po równo miałby prawo do utworu .
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
perkusje zawsze dopisuje do kawalkow sam, nie lubie jak ktos mi kaze grac po swojemu, musze miec swobode w tworzeniu wlasnych partii...
A co mają powiedzieć ci gitarzyści, którym tłumaczysz jak chcesz żeby wyglądały riffy? Coś za coś, kompromisy i wspólna wizja musi być bo inaczej wszystko się sypie
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Sob 29 Sty, 2011
fakt, troche zle to ujalem...partie pisze sam, nie lubie gotowcow i krzyku, ze tak a nie inaczej, ale jak gramy jakis motyw i powiedza, ej zamiast tego przejscia zrob mlynek np, to ok, zagramy, bedzie lepiej, nie ma problemu dla mnie
a co do riffow, to w sumie chodzi mi tylko o to, jak piszemy cos na probie i maja rozkmine co dalej, to zebym mogl poratowac pomyslem/wizja
no i na gitarze fajnie sie gra w domciu
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
@ Klima- rozumiem cię. Osobiście lubię szukać i dostosowywać się do wymogów innych. Ostatnio mieliśmy motyw, który za żadne skarby nie chciał nam usiąść i gitarzysta w pewnym momencie stwierdził: "no wiesz, tak jak rock z lat 80." Dałem się ponieść fantazji- okazało się, że wystarczy położyć dodatkową warstwę na werblu (ja np używam starych naciągów do tego), grać ćwierćnuty na hh i nagle zaczęło działać. Po godzinie próbowania nowych pomysłów jak się dograć.
Natomiast przy aranżach lubię mieszać (w sensie brać udział).
po obejrzeniu grooveworkshop Victora Wootena zacząłem zwracać uwagę na przestrzeń i w jednym kawałku panowie z uporem godnym maniaka nie robili pauzy, jak szurnąłem towarzystwo to dzięki tym (bo chodzi o 2 pauzy) utwór zrobił się kapitalny.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Meinl
El Nino
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 149 Skąd: Zawiercie
Wysłany: Nie 30 Sty, 2011
Hm. Czytając temat właśnie zdałem sobie sprawę że przez te kilkanaście lat hałasowania przerobiłem chyba pełne spektrum. I muszę powiedzieć że w moim przypadku dużo zależy od ludzi z którymi gram. Przerobiłem już granie z wymyślaniem całkowicie swoich parti na bazie motywu przewodniego (zazwyczaj gitary rytmicznej).
Miałem też okazje (i to przez 3 lata bodajże) grać z gitarzystą z którymi tworzyliśmy materiał całkowicie improwizując. Kładliśmy dyktafon w salce i jechaliśmy z koksem - potem słuchaliśmy tego po kilka razy i selekcjonowaliśmy co się nadaje do robienia kawałka a co nie. Dość często improwizując udawało nam sie zrobic prawie cały numer - wystarczało potem tylko poprawic kilka szczegółów.
W obecnym projekcie z kolei to gitarzysta tworzy całe numery - mało tego dogrywa bas i robi perkusję na kompie. Z początku nie mogłem sie przyzwyczaić tym bardziej że mój poprzedni projekt to była właśnie ta improwizacja. Ale mimo prób improwizacji w obecnym projekcie nie dużo z tego wychodziło. Po roku grania z nim stwierdzam że mimo że jedyne co muszę zrobic to zagrać tak jak on układa gary (choć daje mi wolną rękę do jakiś zmian) to projekt właśnie w takim układzie funkcjonuje o wiele sprawniej. Choć do momentu spotkania tego składu nie bardzo sobie wyobrażałem aby mógł tylko odgrywać to co mi ktoś ułoży (pomijając covery).
Jak widać możliwość grania z różnymi ludźmi powoduje różne wpływy u mnie
Zawsze się mieszam w aranże i to na wszystkie instrumenty, oczywiste jest dla mnie, że każdy z zespołu może lub powinien to robić, a nie tylko statystować. Lubię też puknąć w klawisz i szarpnąć struny, raz dla przyjemności, dwa - żeby mieć lepszy ogar całości.
_________________ Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin
Jacuch
Dołączył: 29 Lis 2007 Posty: 143 Skąd: Małe miasteczko:)
Wysłany: Pon 31 Sty, 2011
Grunt to chyba być "open mind" i słuchać kumpli, ich sugestii i siebie nawzajem.
U mnie w zespole zbiegają się kompletnie różne stylistyki - gitarzyście solowemu i basiście najbardziej chyba w serduchu grają ciężary i szybkie przebiegi, rytmik, to chyba bardziej bluesman, a mi z kolei nóżka najbardziej tupie przy klimatach typu Dave Matthews Band, odrobinie jazzu, funka - ale mimo wszystko gramy razem i trzeba to jakoś poskładać;).
Co do komponowania - jeżeli potrafię słowami (albo tymi paroma akordami, których się nauczyłem na gitarze) wyrazić jakąś swoją sugestię, to czemu nie:) - skoro inni mogą mówić, co myślą o moim graniu, to ja mogę mówić, co myślę o ich graniu;).
W teksty staram się angażować i pisząc i komentując teksty innych - ale staram się unikać gadania (mnie to strasznie wkurza i często się z tym spotykałem) typu: "Zjadę jego tekst, bo mój na pewno byłby lepszy".
Chociaż najbardziej chyba kręciłaby mnie praca w takim trybie, jak opisał El Nino - dyktafon na stół i próbujemy, a potem szukamy - tyle tylko, że w moim zespole po jakimś fajny jammie nikomu się nie chce wziąć choćby kartki i spisać co lepsze momenty
haha - ja już skończyłem z zespołami, gdzie ja tworzę muzykę, teraz "moi ludzie" mają takie pomysły, że ja nie mam co startować, ale zawsze coś wepchnę od strony perkusyjnej, czasami wychodzi zupełnie coś innego, niż miało być, ale po to jest zespół, żeby z pomysłów wszystkich członków wybrać ten najlepszy.
_________________ hi-hat to tętno, stopa to serce.
Jeśli chodzi o kompozycje, aranże itp. NIGDY nie jestem bierny. W końcu ja też wychodzę na scenę jako członek zespołu, a słuchacz ma w dupie kto aranżował dany utwór, interesuje go tylko efekt końcowy. Co za tym idzie, kiedy tylko mi się coś nie podoba, od razu mówię co i przedstawiam swoją wizję nad którą dyskutujemy z resztą zespołu. Bo nie dam sobie wtrynić partii perkusji od "osoby odpowiedzialnej za aranżację w danym zespole", ktora jest do dupy, bo potem po koncercie ktoś podejdzie i powie "oo stary tu i tu to można było lepiej przyciać". O czym oczywiście ja wiedziałem, ale aranżer już nie bardzo bo ... nie musi mieć pojęcia o bębnach. Tak samo w przypadku innych instrumentów. Kiedy słyszę, że coś nie gra harmonicznie/muzycznie itp. od razu daję znać. Po to są próby i odgórne ustalanie, że "on tu jest od aranżacji" itp. jest bezsensowne. Także podsumowując wtrącam się we wszystko w co tylko można , tylko po to żeby utwór brzmiał lepiej. Poza tym nigdy nie widziałem siebie jako kolesia, który sobie siedzi z tyłu cicho i tylko puka, a kiedy przyjdzie do rozmów nad harmonią i formą utworu już nie wie co beknąć. Także patrzcie i słuchajcie co gracie, a nie tylko "dostałem nuty/tak mi kazano/ale o co chodzi" Pozdr.
Wszystko zależy od tego, kto bierze odpowiedzialność artystyczną za muzykę. Kiedy gra trio sygnowane np nazwiskiem pianisty, to wtedy on bierze na swoje barki ewentualne baty za nieudany występ itd, chociaż często reszta muzyków jest na tym samym poziomie wybitności. Warto więc przy ewentualnych wydaniach wyróżniać które teksty/aranże/utwory należą do kogo. Wtedy też nie bałbym się ewentualnej krytyki; jeśli umawiamy się, że muzykę aranż i tekst przygotowuje jedna osoba to niech będzie to wyszczególnione, szczególnie jeśli większość materiału pisze się jako zespół.
Dziwne wydaje mi sie to co piszesz. Jeśli jeden komponuje i aranżuje to reszta wychodząc z tym na scenę akceptuje to, czyli też sygnuje swoim nazwiskiem. Nie wyobrażam sobie zespołu, który gra to czego nie akceptuje bo sie umówili, że pianista aranżuje.
Zresztą jak publika gwiżdże i wali pomidorami to kogo obchodzi kto aranżował, cały zespół dostaje baty.
_________________ Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin
Zauważ, że perkusista nie musi ogarniać intencji autora kompozycji i czasem nawet może mu się wydawać, że gra kijowo, ale efekt ogólny będzie znakomity. Tak jak pisze yoozeck, ja nie chciałbym już wrócić do zespołu, w którym to ja sam bym intensywnie uczestniczył w komponowaniu. Do tego trzeba mieć po pierwsze talent, po drugie wyczucie konwencji, w której zespół się porusza.
Ja np. rok temu zacząłem grać w Instytucie. Miałem masę pomysłów, kilka zestawów, samplery, efekty wokalowe i syntezator i chciałem koniecznie to wszystko gdzieś wtrynić. Parę moich propozycji się przyjęło, ale z większości sam rezygnowałem po krótkim czasie.
Po prostu nie słucham i nigdy nie słuchałem takiej muzyki, jaką gram i musiałem przyznać, że muzyce rockowej nie służy, gdy ktoś dla fantazji stara się ją wzbogacać o psychodelię, jazzowy feeling albo latynoski puls.
Shalaq opisałeś trio, gdzie pierwsze skrzypce gra piano a mnie bardziej chodziło o zespoły bez przysłowiowej gwiazdy.
Są riffy czy motywy gdzie gitarzysta powie tutaj 2 czy 3 razy stopa i tyle, i czasem nie ma innej możliwości. Było tak w utworze "Zegar" mojego zespołu. Ale z drugiej strony 50 razy powtarzałem panowie zróbcie pauzę bo kawałek jest luźny, nie jest zbity, wyszło na moje i jest świetnie .
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.