wiesz, ja po ich występie, to z przerażeniem podszedłem do bębnów, pewien, że już nie bardzo mam na czym grać... zresztą 8 (słownie: osiem) połamanych pałek walających się koło garów swoje mówi...
naciągi przeżyły, ale kilku kraterów księżycowych się dorobiły
_________________ alkohol pity z umiarem nie szkodzi nawet w największych ilościach...
wiesz, ja po ich występie, to z przerażeniem podszedłem do bębnów, pewien, że już nie bardzo mam na czym grać... zresztą 8 (słownie: osiem) połamanych pałek walających się koło garów swoje mówi...
naciągi przeżyły, ale kilku kraterów księżycowych się dorobiły
slabo... no co chcesz- technik z wyczuciem gral - jakby nie gral z wyczuciem toby 15 polamal
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
no niestety tak to bywa z tymi pożyczkami itd. chyba kazdy to przerabiał z lepszym lub gorszym skutkiem...
ja za 2 tygodnie jade na Ukrainę, też PKP, zabieram tylko pałki bo wszystko ma być... to sie okaże... aż boje sie myślec... ehh
Mam znajomego - muzyka z Ukrainy i powiem Ci, że festiwale na Ukrainie są bardzo dobrze zaopatrywane. Generalnie tam godzina studyjna z masteringiem kosztuje 15zł w przeliczeniu na nasze, a instrumenty niekiedy 2 razy tańsze. Wcale nie przesadzam.
Ja kiedyś zasugerowałem jednemu uzdolnionemu, grającemu z prawdziwym "feelingiem" żeby troszkę pofolgował bo tylko się męczy, a efektów nie słychać. W odpowiedzi tylko nabluzgał na mnie. 10 minut później wstaje od garów i mówi "Chyba masz rację z tym lżejszym graniem" i wyciąga z kieszeni telefon - rozwalił go sobie pałką
_________________ [size=9]"Playing traditional grip makes you look like you know what you are doing."[/size]
Ja kiedyś miałem strasznie obolałe prawe ucho, bo co drugą próbę lub nawet kilka razy w trakcie jednej zdarzało mi się przypieprzyc w nie pałką bolało jak cholera
Nie do końca się zgadza jeżeli chodzi o tempo, ale onegdaj z tym graniem zza łba to by się zgadzało. Ech, technika... Cóż, bolesne błędy młodości, które mam na szczęście za sobą
Ja miałem ciekawą sytuację na moim pierwszym koncercie. Koleś chciał pożyczyć crasha, miał swoje dwa ale jeden jakiś słabszy. Wiedział że ja mam trochę lepsiejszego. Odmówiłem bo wiem jak ona gra, napierdziela strasznie, szczególnie jak popije a na to się zapowiadało;-) Usłyszałem od niego: "jeszcze będziesz coś k...a chciał ode mnie". Od koncertu minęło ponad dwa miesiące a ten do wszystkich nawija jaki to członek męski ze mnie bo mu blachy nie pożyczyłem. I to nie tak że tylko wspomni, przeżywa to cały czas i do każdego, stał się monotematyczny. W ogromną traumę go wpędziłem:-) A co do koncertu to udał się bardzo. Organizacja na wysokim poziomie, świetna publiczność. Grałem nie na swoim zestawie, tylko werbel, stopa i blachy moje. Wszystko mogłem sobie ustawić tak jak chciałem:-) W niedzielę drugi koncert trzymajcie kciuki:-)
Błędy młodości...toż człowiek myślał, że niezły show robi
niezly show to sie robi jak sie napierdala 280 po calym zestawie z mina zrelaksowanego indianina po fajce pokoju - siedzisz jak na pikniku i wygladasz jakbys nic nie robil a rzenia z glosnikow i spod palciow wychodzi
pare razy to przerabialm nie zapomne tekstu kolesia z pewnego klubowego baru po koncercie - ze napierdalam totalnie a wygladam jakbym czytal gazete
ehhh - chwile dla ktorej warto zyc hehe
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
mow mi jeszcze - tzn ja nie z klanu speedy gonzales i cwicze przednutki zamiast blastow - ale co ja sie nasluchalem (nawet od gitarzysty z kapeli - nie chcialo mi sie nawet tego komentowac), ze `za bebnami jestem antycharyzmatyczny bo gram lekko i bez jebniecia` tudziez, ze `palki same odbijaja mi sie od naciagow jak pilka do kosza, co to ma byc, ale moze kiedys naucze sie tak fajnie napierdalac jak XXX czy YYY`, czy wrecz, ze gram `jak pedał, bo zamiast machac glowa i konkretnie przyjebac skupiam sie na feelingu` czasem naprawde dochodze do wniosku, ze wieksza czesc ludzi (nie tylko publiki) wychodzi z zalozenia, ze feeling perkusisty polega glownie na napierdalaniu jak nosorozec - potem ludzie biora sobie do serca takie rady i lokalne zlomowiska zasilaja rozsieczone na kawalki talerze
ja nie trawie grac na czyims sprzecie, jest kupa powodow, Pierwsze to ustawienie po prostu musze miec swoje bo inaczej kicha, po prostu pewne ruchy ma sie wyuczone. Po drugie krzeselko, ze wzgledu ze jestem wysoki to czasem bywa ze w lydkach mam werbel hehe a krzeselka jeszcze sie nie da podwyzszyc i w ogole kicha, nastepne to ilosc tomow, naciagi na nich oraz ilosc blach i ich ustawienie. Czasami sa partie ustalone na okreslona ilosc blach i tomow i na mniejszym zestawie czasem moga byc problemy.
Poza tym mialem kiedys sytuacje podbramkowa ktora po prostu mnie zabila, mialem koncert gralem na czyis garach i podczas naglasniania poszedl gwint w hi hacie od ustawiania wysokosci, hi hat spadl na poziom doslownie kolan i nie bylo jak go wziasc wyzej bo gwint zrypal sie, zawolalem znajomego garowego i jakos cudem zapalkami i papierkami udalo nam sie podtrzymac hi hat na danej wysokosci ale gralo sie okropnie bo musialem leciutko na hi hacie grac bo w kazdej chwili mogl spasc. Ehh kiedys nawet naciag od stopy na koncercie rozwalilem tez nie moj zestaw.
mow mi jeszcze - tzn ja nie z klanu speedy gonzales i cwicze przednutki zamiast blastow - ale co ja sie nasluchalem (nawet od gitarzysty z kapeli - nie chcialo mi sie nawet tego komentowac), ze `za bebnami jestem antycharyzmatyczny bo gram lekko i bez jebniecia` tudziez, ze `palki same odbijaja mi sie od naciagow jak pilka do kosza, co to ma byc, ale moze kiedys naucze sie tak fajnie napierdalac jak XXX czy YYY`, czy wrecz, ze gram `jak pedał, bo zamiast machac glowa i konkretnie przyjebac skupiam sie na feelingu` czasem naprawde dochodze do wniosku, ze wieksza czesc ludzi (nie tylko publiki) wychodzi z zalozenia, ze feeling perkusisty polega glownie na napierdalaniu jak nosorozec - potem ludzie biora sobie do serca takie rady i lokalne zlomowiska zasilaja rozsieczone na kawalki talerze
u mnie jest tak samo nawet moj instruktor smieje sie ze gram jak baba bo sie nie rzucam za zestawem tylko gram swoje
nie no, zle mnie zrozumiales - akurat w mojej kapeli specjalnie lekko nie gram (zobacz sobie w dziale `tworczosc`), ale uwazam, ze to dynamika powinna byc podporzadkowana muzykowi a nie odwrotnie - i nie bede w akustycznym fragmencie akcentowal kazdego uderzenia tylko dlatego, ze publika patrzy
Hehe ja juz widze co bedzie jutro na festiwalu w Pro....dochodza mnie sluchy ze ktos sie wycofal z wystawienia bebnow i szukaja na predce chopacy....czuje ze wjedzie jakis zestaw 'cudo' hihehehehe...no ciekawe co to bedzie okaze sie jutro jak dojade do klubu...
nie no, zle mnie zrozumiales - akurat w mojej kapeli specjalnie lekko nie gram (zobacz sobie w dziale `tworczosc`), ale uwazam, ze to dynamika powinna byc podporzadkowana muzykowi a nie odwrotnie - i nie bede w akustycznym fragmencie akcentowal kazdego uderzenia tylko dlatego, ze publika patrzy
nie nie ja cie dobrze zrozumiałem tez nie gram jakiegos pop rocka tylko raczej hard rock i chodzi mi o to samo ze nie trzeba ciagle trzasc sie za zestawem ja niestety nie moge na razie nic swojego wrzucic ale w ferie mamy nagrywac demo
ja raz grałem nie na swoim sprzęcie, ale mam jedną podstawową zasadę, jeśli już gram na czyichś garach bądż przyjdzie mi używać czekogolwiek co nie jest moje - najpierw to dokładnie oglądam ze wszystkich stron i po graniu robię to samo. Jeśli coś jest nie tak, talerz pękniety(jeszcze się nie zdarzyło:) ) to mowię o tym, płacę lub odkupuję... Ale jak większość ludzi, nie lubię grać na czyimś sprzęcie i robię to w ostatecznej ostateczności i z wielkim bólem
pozdrawiam
_________________ Dochodzą mnie słuchy, że mam kocie ruchy...
U mnie był problem z dwiema perkusjami na scenie a mianowicie nie było opcji aby obie nagłośnić. Ponieważ jest tylko jeden komplet mikrofonów. Ale jeśli uda się wypełnić plan minimum na ten rok to komplecik mikrofonów mam wpisany na wishlist
wiesz... mam bardzo podobny problem, nie jest to tylko kwestia ustawienia "pod siebie" perkusji ale wiadomo że każde beczki brzmią troche inaczej i gdy zaczyna się grać często się można zdekoncentrować dźwiękiem które wydają, są one np. wyżej nastrojone. Gdy grałem na czyimś zestawie często odstraszały mnie też dźwięki tależy do który nie przywykłem, np. ride był głośniejszy, każda taka różnica wpływa na gre na czyimś zestawie... Jedynym wyjściem jest grać jak najwięcej na nieswoich garkach potem się przyzwyczajasz. Nie jest to lekka droga, wręcz bardzo ciezka i długa do przebycia.
ty masz problem ze ride głosniejszy ? a ja np. jestem leworeczny !! i co mam powiedziec jak musze przestawiac cały zestaw nie mam jeszcze takich bebnow co sie nadaja na publiczny widok a do tej ppory zawsze organizator zapewniał sprzet . ale kiedys tak nie bedzie .... i bedzie strach
Też czasami grałem na nie swoim zestawie i przyznam że 100% możliwości nie da sie osiągnąc od razu z marszu Za duzo tych mozliwosci nie mam ale mimo wszystko jak sie gra pierwszy raz na innym zestawie to wrażenia są zupełnie inne niz na swoim;] jak kto woli...
dla mnie najfajniejsze było przejście z szeroko rozstawionego zestawu standard (bez toma 13") na zestaw fusion, gdzie wszystko było ciasne jak cholera! a tom 10" wydawał mi się tak ogromny jak płytka CD w ogóle jakiś taki "nadymany" koleś był (uważał się chyba za najmądrzejszego ze wszystkich ) i z każdym gadał jak z debilem mimo wszystko dało się zagrać