Wysłany: Czw 28 Gru, 2006 Koncert na nie swoim zestawie
Jako, że zazwyczaj nigdy nie zabieram na koncert sprzętu na którym gram na co(ty)dzień tak zawsze muszę grać na czyimś zestawie - albo organizator postawi, albo inna kapela.
I jest to dosyć cholernie męcząca sprawa. Nawet najlepszy zestaw przy pierwszym kontakcie jest sztywny i kwadratowy i trudno mi jechać na 100% możliwości.
Ciekaw jestem jakie inni mają doświadczenia w temacie. Robi wam jakąś różnicę gra na nieoswojonym zestawie tak z marszu? Czy się męczycie, irytujecie czy od razu fantazja na całego?
Na ewentualne sugestie, że każdy muzyk gra na swoim odpowiadam, że nie jest to takie proste (transport itp) a często wręcz niemożliwe (przegląd/festiwal itp).
Znaczy się instrumenty pierwszego kontaktu - werbel, stopka i blachy to zawsze zabieram, mówię o całej reszcie.
Moim zdaniem to przede wszystkim kwestia ustawienia. Jeśli gram nie na swoich bębnach, ale ustawie je tak, jak w moim zestawie to nie czuję żadnego dyskomfortu podczas gry. Nigdy nie miałem okjazji grać na naprawdę dobrze nagłośninej imprezie, więc częściej zwracałem uwagę na(tzn. irytowało mnie) nagłośnienie, niż na bębny.
W takich sytuacjach zawsze najbardziej ograniczalo mnie ustawienie zestawu, ktore z regoly bylo inne niz to na jakim gralem, strasznie mi to przeszkadzalo bo gdy czlowiek juz sie do czegos przyzwyczaji i rece same zaczynaja chodzic, a tu nagle przekonujesz sie ze nie ma toma tam gdzie powinien byc i pojawia sie pewien zgrzyt . naszczescie od pewngo czasu, jestem zmuszony do grania na 4 roznych zestawach w tygodniu i kazdy jest inaczej ustawiony wiec jakos przestalo mi to przeszkadzac
Ustawienie to jedna sprawa, ale mi już różnicę robi jak są inne od moich naciągi, czy średnica toma. Trza chwile powalić żeby swojaka złapać.
To tak jak z samochodami - w swoim maluszku niszczę, a jak się przesiądę w audi to muszę z 50km przejechać, żeby taki dobry luz złapać.
ostatnio na koncercie pokonal mnie zestaw ktory byl wystawiony.....gram z tomami 8 10 12 ustawionymi nisko i prawie na plask....a tu mialem 10 12 13 i baaardzo glebokie (stare bebny..chyba jakis Hohner) a do tego ekrany na wysokosci twarzy...efektem bylo gubienie palek co jakies 30 sekund bo zaczepialem o obrecze jako ze werbel mialem za blisko bo glebiej pod tomy sie nie dalo wsadzic a zagrac przejscie graniczylo z cudem....dodatkowo postawili bass drum z nowym naciagiem pojedynczym bez zadnej kropy ani nic i byl flak...a ja gram na naciagnietym z kropa....ten koncert to byla porazka az mi sie chce smiac jak se przypomne i od tamtej pory se powiedzialem gdzie tylko moge na sile biore swoj zestaw... choc inna sprawa ze ostatnio mam dolek i na swoim tez mi ciezko ) chyba zimowa deprecha
Zawsze zabieram swój. A na masowych imprezach upieram się że tylko ja gram na swoim.
ps. za dwa tygodnie WOŚP i już wiem, że będzie awantura o mikrofony bo u mnie każdy chce grać na swoim. I tu pytanie: czy da się nagłośnić garki standard tylko pojemnościówkami + dwa majki (stopa, werbel)????
Jasne ze sie da, masa koncertow jest tak naglasniana. Oczywiscie tomy nie beda mialy takiej mocy, ale i tak najwiece poweru idzie ze stopy i werbla wiec bez problemow mozna tak grac, tylko na hi hat jeszcze by sie jakis majk przydal ale i bez tego dacie rade
Jasne ze sie da, masa koncertow jest tak naglasniana. Oczywiscie tomy nie beda mialy takiej mocy, ale i tak najwiece poweru idzie ze stopy i werbla wiec bez problemow mozna tak grac, tylko na hi hat jeszcze by sie jakis majk przydal ale i bez tego dacie rade
To dobrze. A tak serio: jeszcze nigdy, nawet w pełnym omikrofonowaniu Shure ten koles dobrze nie nagłośnił beczek. A dodam, że ma nowiutki sprzęt JBL i stół Soundcrafta
Mnie zawsze irytowały koncerty grane nie na swojej perze a zawsze tak było bo przecież polmuza nie bede gwalcil na jakimś WOŚPie czy przegladzie kapel... kumpel który mi pozyczał gary zawsze miał świra na punkcie dokręcania mocno śrub, jak przykrecilem za mocno to mnie opierdalal ze gwinty pozrywam no i raz doszło do tego ze zjechalem sobie z krzeselkiem na poziom ze mialem glowe prawie przy werblu, bo locka też nie dokręcał kupa smiechu. Nie grałem koncertów na 100% swoich możliwości bo bałem się przejsc naprzykład z toma 13 na floor gdzie odległość miedzy nimi to lekko ponad 100cm!
Kiedys pytalem znajomego bebniarza ktory ma juz baaardzo duze doswiadczenie o to, czy on tez ma problemy z graniem na nieswoim sprzecie. Odowiedzial mi ze kiedys tez ciezko mu bylo grac na cudzych garach ale to z czasem mija, trzeba byc ogranym i tyle. Wtedy gdziekolwiek zasiadziemy bedzie git, pomijajac niektore ekstremalne przypadki opisywane powyzej . Pozdro
ostatnio na koncercie pokonal mnie zestaw ktory byl wystawiony.....gram z tomami 8 10 12 ustawionymi nisko i prawie na plask....a tu mialem 10 12 13 i baaardzo glebokie (stare bebny..chyba jakis Hohner) a do tego ekrany na wysokosci twarzy...efektem bylo gubienie palek co jakies 30 sekund bo zaczepialem o obrecze jako ze werbel mialem za blisko bo glebiej pod tomy sie nie dalo wsadzic a zagrac przejscie graniczylo z cudem....dodatkowo postawili bass drum z nowym naciagiem pojedynczym bez zadnej kropy ani nic i byl flak...a ja gram na naciagnietym z kropa....ten koncert to byla porazka az mi sie chce smiac jak se przypomne i od tamtej pory se powiedzialem gdzie tylko moge na sile biore swoj zestaw... choc inna sprawa ze ostatnio mam dolek i na swoim tez mi ciezko ) chyba zimowa deprecha
Grałem koncert w warszawskim Metal Cave (już powinniście się bać) na 15-letnich bębnach firmy... CB-600 percussion, coś w tym guście... Po 3 (słownie TRZECH) uderzeniach w studnię naciąg się poddał, i przełożyłem z dołu, naciągi rezonansowe były masakrycznie wytłuczone (widocznie też przełożone), ale to jeszcze dało się wystroić, mimo braku śrób paru... ale teraz najlepsze
wziąłem jeden dodatkowy statyw, coby sobie np. chinę zawiesić, bo z natury są tylko dwa... dzięki temu mogłem sobie pograć na rideXDXDXD
całe szczęście że werbel miałem swój, to tamtego nawet nie musiałem oglądać... no i Axis śmiesznie wyglądał przy tym koszmarze:D chociaż muszę przyznać że stopka brzmiała całkiem całkiem...
Tomów ni cholery nie dało ustawić dobrze, a gram w domu na bardzo specyficznym ustawieniu, więc jak wchodziłem na scenę żeby zagrać jeden kawałek to byłem pewny że coś zchrzanię... jeszcze ze stresu narzuciłem tempo jak wściekły satanista... no i wyszło na to że ten kawałek był jedynym w którym kapela jako-tako grała i się nie rozjeżdżała:D więc mówię wam, wszystko się da zagrać, trzeba tylko myśleć! nie grać na pałę, tylko ogarniać myślą resztę kapeli, kawałek i jeszcze to co będzie za chwilę... i gra
Ja z kolei, nie lubie brać swojego zestawu na koncerty. A to dlatego, że zazwyczaj wtedy grają na nim inni, a to pociąga za sobią czasami niemiłe konsekwencje (kiedyś koleś za nisko istawił bijaki w stopie i wyrył mi w dziury w nowiutkim e-madzie ). Po drugie zazwyczaj zestaw zawoże swoim autem, a to oznacza, że nie moge pić po koncercie . Po trzecie nie mam problemów z dostosowaniem zestawu do siebie. No chyba, że ktoś np: gra z jednym tomem z boku i z jednym na centrali, ale nie spotkałem się jeszcze z gościem, który nie pozwoliłbym mi przestawić zestawu na swoje ustawienie. Powien dyskomfort powoduje naciąg na centali (to o czym wspominał Th0rn). A jeli chodzi o konfiguracje fuion/standard to w domu gram na standard, a na salce prób na fusion także jestem przyswyczaajony
akurat to że standard mi nijak nie przeszkadza, w dou gram na fusion + tom 8' i jak dostaję standard to nawet jest fajniej bo niżej brzmi i łatwiej w bębny trafić
Kiedys pytalem znajomego bebniarza ktory ma juz baaardzo duze doswiadczenie o to, czy on tez ma problemy z graniem na nieswoim sprzecie. Odowiedzial mi ze kiedys tez ciezko mu bylo grac na cudzych garach ale to z czasem mija, trzeba byc ogranym i tyle. Wtedy gdziekolwiek zasiadziemy bedzie git, pomijajac niektore ekstremalne przypadki opisywane powyzej . Pozdro
Podobnie C. Konrad. Wspominał, że każde granie na nowych bębnach to fajna sprawa i próba sił. I to o czym mówisz: ogranie!
_________________ No risk, no progress!!!
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 29 Gru, 2006
Wszystko pięknie ładnie pod warunkiem że bębny mają solidny i stabilny hardware i nic nie odjeżdza w każdą strone ... a bębny i tak wolę zabrać swoje
Ja tylko kilka razy miałem "przyjemność" grania na czyimś zestawie... Ale już wiem że na dzień dzisiejszy mam awersje do grania na obcych beczkach... Na drum battle 2006 Legnica tak masakrycznie zchrzaniłem, że aż sam siebie zaskoczyłem. Myśle że głównie dlatego, iz pierwszy raz grałem na jakiejs imprezie na nieswoim zestawie ) Organizator mówił że zestaw będzie zagwarantowany etc. Wszystko ok, ale niektórzy itak wzieli swoje seciki, i jakoś zgrabniej im poszło. Dlatego w edycji 2007 mam w planach brać własny set.
ostatnio na koncercie pokonal mnie zestaw ktory byl wystawiony.....gram z tomami 8 10 12 ustawionymi nisko i prawie na plask....a tu mialem 10 12 13 i baaardzo glebokie (stare bebny..chyba jakis Hohner) a do tego ekrany na wysokosci twarzy...efektem bylo gubienie palek co jakies 30 sekund bo zaczepialem o obrecze jako ze werbel mialem za blisko bo glebiej pod tomy sie nie dalo wsadzic a zagrac przejscie graniczylo z cudem....dodatkowo postawili bass drum z nowym naciagiem pojedynczym bez zadnej kropy ani nic i byl flak...a ja gram na naciagnietym z kropa....ten koncert to byla porazka az mi sie chce smiac jak se przypomne i od tamtej pory se powiedzialem gdzie tylko moge na sile biore swoj zestaw... choc inna sprawa ze ostatnio mam dolek i na swoim tez mi ciezko ) chyba zimowa deprecha
Ja z kolei, nie lubie brać swojego zestawu na koncerty. A to dlatego, że zazwyczaj wtedy grają na nim inni, a to pociąga za sobią czasami niemiłe konsekwencje (kiedyś koleś za nisko istawił bijaki w stopie i wyrył mi w dziury w nowiutkim e-madzie ). Po drugie zazwyczaj zestaw zawoże swoim autem, a to oznacza, że nie moge pić po koncercie . Po trzecie nie mam problemów z dostosowaniem zestawu do siebie. No chyba, że ktoś np: gra z jednym tomem z boku i z jednym na centrali, ale nie spotkałem się jeszcze z gościem, który nie pozwoliłbym mi przestawić zestawu na swoje ustawienie. Powien dyskomfort powoduje naciąg na centali (to o czym wspominał Th0rn). A jeli chodzi o konfiguracje fuion/standard to w domu gram na standard, a na salce prób na fusion także jestem przyswyczaajony
Chcialem przestawic tomy a jakze...ale jak tom 12 i 13 cali mial glebokosc kurde jak studnia to sie poddalem
Jeżeli chodzi o granie na nie swoich beczkach to najbardziej mnie wkurza jak mają kiepskie naciągi albo jak bębny są nastrojone do dupy. Jak grałem na tegorocznym hunterfeście na małej scenie i usiadłem za tamtejszymi premierami to mi kopara opadła, bo tom 12 z nielubianym przeze mnie pinstrajpem nakręcony był zajebiście mocno i brzmiał zajebiście wysoko (weź tu się przestaw z własnych nisko strojonych powlekanych emperorów). Na dodatek floor 16 oczywiście prawie jak flak żeby było słychać, że to inny bęben, oczywiście sound śmiechu wart. A wiadomo, że na takich spędach często nie ma czasu żeby kombinować ze strojeniem...
Na dodatek ja mam dodatkowo mankament w postaci hi-hatu na lince (model Pearl RH2000 jakby ktoś nie wiedział osochozi), który wieszam na centrali w miejscu drugiego toma i zawsze się obawiam czy łatwo da się go zamontować. Na szczęście tutaj zawsze jakoś wszystko grało.
Dodatkowo wiadomo, ustawienia wysokość/kąt tomów, werbla i krzesełka. Każdy ustawia pod siebie i jak jest niewiele czasu i wszyscy wszystkich popędzają to się człowiek irytuje, ze musi dosłownie wszystko ustawić pod siebie. A najgorsze jest jak czasem się łatwo nie da, bo to żeby obniżyć krzesełko potrzebne są jakieś konkretne obcęgi, bo nie ma motylka tylko jest na maxa mocno wkręcona śruba, a to statyw pod werbel ustawia się nie wiadomo jak i trzeba kombinować którą śrubę przekręcić by uzyskać pożądany skutek, albo jak Thorn wspomniał, tomy to jakieś nie wiadomo co i trzeba pogłówkować czy coś da się z tym zrobić sensownego...
na szczęście planuje od jakiegoś czasu zawsze grać na swoich garach jak parę ostatnich gigów i wszystko grało jak trza.
Ja od czasu moich wpadek jak moge zabieram swoj set, jak nie to biore procz werbla stopy i blach tez statyw pod hh, werbel i stolek-w koncu werbel hh i stopa to podstawa zestawu i jesli to mam dobrze ustawione to nie mam sie czym martwic.
_________________ SPRZEDAM:
1. Obręcz Pearl 14' (8 śrub)
Wszystko pięknie ładnie pod warunkiem że bębny mają solidny i stabilny hardware i nic nie odjeżdza w każdą strone ... a bębny i tak wolę zabrać swoje
Dokladnie tak, zawsze jak moge to biore swoje bo nie cierpie grac na nieoswojonym sprzecie
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3818 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Pią 29 Gru, 2006
swego czasu grajac koncert na jakims starym sonorze, to ustawienie tomow, cos ala I.S.S ale polowa uchwytow byla plastikowa i ni hooja nie dalo rady nic z tym robic, wiec rozrzut miedzy tomami mialem z lekka z 30 cm i polowa przejsc szla w powietrze, na szczescie mialem wlasny hw, stabilnie mialem przynajmniej blachy, a stopa w tym sonorze byla wypchana na full i graja mialem takie "klap", a jak wyciagnalem z bd wszystko to prawie jakbym gral stopa na werblu :D, poglosy jak od zle nastojonych sprezyn...pomijajac ze stopy i tak nie bylo slychac...
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
grałem niedawno koncert w jazz klubie i były tam bebny tamy tomy 9 i 10 (albo cos podobnego) floor 14, (moj zestaw ma 12,13,16) troche poprzestawiałem tomy ale to nie wiele dało i tak było mi niewygodnie no i trafiałem w obręcze w efekcie, ;/ musiałem się ograniczać z niektórymi zagraniami bo bałem się, że mi nie wyjdzie.
A odnośnie wośpu... to też będe grał z gitarzystą w duecie w mdk i tutaj budzi moje wątpliwości sprawa nagłosnienia. Sala ma jakies 35x20 m.. scena stoi na lekkim podwyższeniu. ujdzie grać bez nagłośnienia.. ? boje się, że np centrala nie będzie się przebijać...
Ja powiem tak: swoje bębny to podstawa i jeszcze jedno: nie daje swoich gratów innym (choc na trasie zdarzylo sie i tak ze z powodow ciasnoty na scenie support zagral na moim bebnie, a ja nastepnego dnia na ich pomijajac oczywiscie blachy, werbel stopa:) wiem, wiem zaraz sie odezwą głosy że jestem jakis tam, ale wyprowadzają mnie z równowagi sytuacje kiedy przychodzi do mnie ktoś i pyta czy nie dalo by rady pozyczyc tego, tamtego i owego bo w zestawie ktory wystawil organizator tego nie ma...mam wtedy ochote powiedziec: czlowieku kobieta lekkich obyczajów, przyjechales grac to bierz ze soba graty, a jak nie masz to sobie kup, mi tez nikt nic za darmo nie daje (wylaczam tu sytuacje awaryjne typu komus cos sie nagle sie spieprzy, mi tez to sie zdarza), ale przyznam ze czasami bezczelnosc niektorych siega zenitu, tak to widze:), nie mam jakiegos wypasionego sprzetu, ale dbam o niego i chce zeby mi sluzyl jak najdluzej, oczywiscie sa imprezy na ktorych nie da rady postawic swoich gratow i roznie to bywa ze stanem technicznym, ja zabieram ze soba 2,3 statywy, statyw hihat w razie gdyby ten co jest byl do bani i przewaznie sie przydaja, stolek(podstawa!!!), werbel, blachy stopa wiadomo, dobrze miec pod reka taki zapas, jak cos to bierze sie swoje i juz.pozdro
Ja powiem tak: swoje bębny to podstawa i jeszcze jedno: nie daje swoich gratów innym ......... ale wyprowadzają mnie z równowagi sytuacje kiedy przychodzi do mnie ktoś i pyta czy nie dalo by rady pozyczyc tego, tamtego i owego bo w zestawie ktory wystawil organizator tego nie ma...mam wtedy ochote powiedziec: czlowieku kobieta lekkich obyczajów, przyjechales grac to bierz ze soba graty, a jak nie masz to sobie kup, mi tez nikt nic za darmo nie daje (wylaczam tu sytuacje awaryjne typu komus cos sie nagle sie spieprzy, mi tez to sie zdarza), ale przyznam ze czasami bezczelnosc niektorych siega zenitu, tak to widze:), nie mam jakiegos wypasionego sprzetu, ale dbam o niego i chce zeby mi sluzyl jak najdluzej.pozdro
Oczywistość tej tezy jest wyższa niż szczyty Himalajów i głębsza niż Rów Mariański.
Pałkerzy niestety mają najgorzej z racji gabarytu instrumentu, bo nie sposób sobie wyobrazić harmonijkarza, który pożycza sprzęt od innej kapeli 10 minut przed gigiem. Choć pianiści na konkursie szopenowskim też letko nie mają...