Mój zepsuł jest na etapie końcowych miksów LP i zaczynamy rozglądać się za studiem masteringowym.
Jakie są Wasze doświadczenia?
Czytałem wypowiedzi na dzwiek.org. Mówi się tam, że mastering ma (lub też - przy dobrze zrealizowanym nagraniu i wykonanym miksie - POWINIEN mieć) ledwie zauważalny wpływ na brzmienie. A więc czy płacenie najwyżej cenionym (i ceniącym się) fachowcom masteringowcom ma Waszym zdaniem sens?
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011
Wszystko zależy od tego czy podczas nagrań robiliście już wstępny mix , jeżeli sesja była fajnie poprowadzona to faktycznie nie ma sensu oddawać to do masteringu.
Nagranie nie powinno się diametralnie różnić od surowych traków , więc sami musicie zadecydować czy taka surowizna wam pasuje.
Ostatnio zmieniony przez Bębniarek Wto 04 Sty, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Oddawać chyba tak czy tak warto, chociażby po to, by uzyskać wkład "trzeciego ucha".
Mówi się też o efekcie marketingowym - że odbiorcy zwracają uwagę na to, kto robił master, czy jest to ktoś uznany.
Mówi się też, żeby studio masteringowe wybierać po brzmieniu płyt. Ja jednak nigdy nie wiem, jak płyta, która mi się podoba, brzmiała przed masteringiem i ile tak naprawdę on wniósł.
Wiem, że z Zoydbergiem robiliście mastering sami. Czy przed podjęciem tej decyzji próbowaliście uzyskać próbki od masteringowców?
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011
Mieliśmy robić Mastering w USA u Pana który robił jedną z płyt Primusa , myślę jednak że nawet Jego nazwisko nie wpłynęło by na marketing
W efekcie jednak koszty zmusiły nas do zainwestowania z tłocznię i druk.
Myślę że przy nowej płycie wyślemy jeden z numerów do paru masteringowców żeby właśnie zobaczyć na ile to zmieni naszą wizję i czy się to w ogóle opłaci.
Jeżeli zamierzacie wydać płytę - czyli oddać do tłoczni i wydać tak, żeby ukazała się w sklepach, to mastering jest konieczny - ustalenie głośności, zespojenie brzmieniowe + wszystkie techniczne kwestie związane z tłoczeniem płyt (cisza przed utworem, rozdzielczość bitowa itp).
Jeżeli nie, to to jest niepotrzebny wydatek. Mastering to nie "ulepszanie" brzmienia - jeżeli miks jest dobry, to w zupełności wystarczy.
Studia masteringowe oferują zwykle próbki tego co robią, więc jeżeli prześlecie im kawałek to zrobią Wam np minutę masteru. Możecie wówczas ocenić czy jest wam to potrzebne, czy nie.
Pozostaje jeszcze kwestia ceny...
Dobry mastering kosztuje. Odradzam oferty z allegro za 150 zł. Jeżeli tak, to tylko na własną odpowiedzialność
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011
Dlatego teraz wyślemy jeden numer tu i tam i zobaczymy co z tego ukręcą.
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011
szymv napisał/a
Hej.
Jeżeli zamierzacie wydać płytę - czyli oddać do tłoczni i wydać tak, żeby ukazała się w sklepach, to mastering jest konieczny - ustalenie głośności, zespojenie brzmieniowe + wszystkie techniczne kwestie związane z tłoczeniem płyt (cisza przed utworem, rozdzielczość bitowa itp).
To można robić w trakcie nagrań , jest to wstępny mix.
szymv napisał/a
Studia masteringowe oferują zwykle próbki tego co robią, więc jeżeli prześlecie im kawałek to zrobią Wam np minutę masteru. Możecie wówczas ocenić czy jest wam to potrzebne, czy nie.
Uważam że sugerowanie się próbkami to nie jest dobry pomysł , można się tylko domyślać jak to może zabrzmieć , najważniejsze jest przecież to , jak mój utwór będzie brzmiał po masteringu i czy w ogóle o to mi chodzi.
Więc tak jak piszesz , wysłać numer i czekać na efekty.
Ostatnio zmieniony przez Bębniarek Wto 04 Sty, 2011, w całości zmieniany 1 raz
To głównie zależy od jakości materiału po mixie. Jeśli jest zadawalający nie ma co grzebać za wiele przy masterze. Niektórzy robią tak, że master jest robiony na bieżąco przy mixie, wtedy dodatkowy osobny master nie wnosi zauważalnych zmian, więc nie ma sensu.
My tak naprzykład mieliśmy robione. Ostateczny mastering był tylko drobna korektą pro-forma.
Ale też robiłem dema, gdzie mastering był konieczny i wniósł duże zmiany, jak ja to nazywam - ciasto urosło na drożdżach i zaokrągliło brzuszki.
Sprawa o tyle niewiadoma, że nawet jak uważasz, że materiał już jest gotowy do tłoczni to nie wiesz czy nie mógłby być jeszcze lepszy. Chyba najprościej zamówić próbkę i się przekonać. Może (spora) dopłata okaże się niekonieczna.
_________________ Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin
Mastering masteringiem, ale najpierw trzeba zrobić dobry miks.
Filry górno i dolnoprzepustowe, kompresja, automatyka, żeby to było żywe, a nie na szybko sklejone. Profesjonaliści piszą, że na mixem płyty potrafią spędzić miesiąc.
Przy takim podejściu mastering jest już wliczony w miks i tak moim zdaniem powinno być.
No ale wiadomo koszta
Słyszałem dwa materiały zrobione przez tego Pana, przed i po masteringu i uważam, że efekt był zdecydowanie wart zachodu. Zresztą to jest studio stricte nakierunkowane na działania "masteringowe". Myślę, że zakładka referencje da jasny obraz tego czy warto czy nie warto a zakładka ceny naprawdę nie zaboli tak strasznie jakby mogła zaboleć Ceny są zdecydowanie na ludzką kieszeń.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że mix to takie malowanie obrazu...a mastering to odpowiednie jego oświetlenie. Czy uznajesz odpowiednie światło za rzecz ważną to już zostawiam Tobie w ocenę
A ja twierdzę, że jeśli studio nagrywania nie zapewnia Ci mixu wraz z masteringiem to słabo trafiłeś wydając płytę.
Albo nie wydawaj płyty - tylko demo.
A ja twierdzę, że jeśli studio nagrywania nie zapewnia Ci mixu wraz z masteringiem to słabo trafiłeś wydając płytę.
Albo nie wydawaj płyty - tylko demo.
Ależ oczywiście, że każde studio zapewnia - puszczasz przez wtyczkę i jest po masteringu. Ale nasz realizator uświadomił nam, że fachowy mastering wymaga całkowicie innego podejścia, innego pomieszczenia i innego sprzętu odsłuchowego niż miks.
Teleskop - dzięki wielkie, to wygląda bardzo nienajgorzej.
Dołączył: 23 Sie 2008 Posty: 582 Skąd: Płock - Włodawa
Wysłany: Sro 05 Sty, 2011
tutkaprof napisał/a
Dzięki za namiary, Bolek361.
Miksuje nam realizator i jesteśmy póki co bardzo zadowoleni. Niedługo pewnie będę mógł coś pokazać.
gdzie robicie miksy ? :) Adrian Owsianik z State of Sound ma naprawde talent do tego a ma 24 lata... kiedys był na podium brytyjskiego konkursu masteringu bodajze na drugim miejscu :)
To jest pseudo mastering. To może zrobić każdy, wcisnąć button z napisem Mastering.
Prawdziwy mastering to artyzm najwyższej klasy, który decyduje o ostatecznym kształcie. Zauważcie na płytach tych największych (ci co kupuja płyty) - nagrane w X, mastering w Y, nierzadko w innym kraju czy kontynencie. Nie robią tego dla lansu, tylko masteringują u artystów i w studiach dedykowanych do takiej roboty.
Mix i master w jednym miejscu przez jedna osobę to jest opcja budżetowa, co nie znaczy, że tacy ludzie nie robią tego dobrze, jak na swoje mozliwości.
A podstawowym narzedziem przy tej robocie jest ludzkie ucho.
Opcja idealna to jest producent, która zna zespół, czuje muze i ma wizje. Taki wtedy wie kto ma nagrać, kto ma napompować, czy jeden czy osobno. Ma przede wszystkim dystans, którego za cholere zespół nie ma.
_________________ Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin
Nagrywamy i miksujemy w studiu Jazzda, należącym do Krzyśka Borowicza, klawiszowca Hoodoo Band i Crackers Band w Oławie. Facet jest bardzo sprawnym i czujnym muzykiem, kształconym na wydziale kompozycji w katowickiej jazzówce. Znakomicie wyczuwa nasze potrzeby, potrafi dawać bezcenne wskazówki, nie ingerując jednak bez potrzeby w nasze koncepcje. W paru utworach zaproponował i nagrał dla nas oryginalne partie.
Hoodoo Band wydali w minionym roku płytę, która po miesiącu zyskała status złotej. Nagrywali ją sobie sami, masterowali gdzie indziej. Jak dla mnie nie ma lepszej rekomendacji: gdyby wiedzieli, że coś w ich studiu jest nie halo, nie nagrywaliby tam płyty, którą mierzą bardzo wysoko.
Wcześniej zrobiliśmy testowe nagranie jednego utworu w innym, dość fajnym i polecanym studiu. Jakkolwiek nie dało się kwestionować kwalifikacji realizatora, miał on tendencję do silnego ingerowania w nasze pomysły, a gdy udostępnił nam próbny miks, stało się jasne, że były to ingenerencje całkiem pozbawione sensu, gdyż utwór stracił swój charakter.