Wysłany: Nie 29 Paź, 2006 Moje pomieszczenie do grania i związane z tym pytania
Witam,
od kilku lat marzyłem o graniu na perkusji. Niestety takie a nie inne warunki, plus to, że byłem niepełnoletni i miałem mało do powiedzenia w moim domu, spowodowało, że swój zestaw kupiłem dopiero teraz. Rodziców postawiłem przed faktem dokonanym, czyli nic im nie mówiłem o zakupie do czasu, aż sami sie nie zorientowali. Miejsce do grania zorganizowałem w piwnicy naszego domu jednorodzinnego.
W związku z tym zaistniało kilka pytań, które chciałbym zadać, bo może ktoś miał styczność z taką sytuacją.
Piwnica ta ma dość słaby obieg powietrza, przezc co (głownie w lato) przedmioty w niej trzymane atakuje rdza, wilgoć, grzyby i inne tego typu niedogodności. W zimie problem ten nie jest tak wielki, więc narazie mój instrument jest bezpieczny. Latem będę go przenosił do garażu (auto trzymane jest tam tylko podczas zimy).
Znacie jakieś metody mogące pomóc w walce z wilgocią w pomieszczeniu z instrumentem etc.? Ostatnio wpadł mi pomysł umieszczania w narożnikach pojemników z solą, aby wchłaniała trochę wilgoci. Zastanawiam sie też, czy można jakoś zakonserwować metalowe elementy mojego setu. Talerzy oczywiście nie ruszam i po każdym graniu zdejmuję je i wynoszę na normalne powietrze.
Drugim elementem jest wyciszenie takiego pomieszczenia, ale o to zapytam po dokładniejszym użyciu forumowego searcha.
hehe nie no. To bylo dosc proste. Z siostra-basistka pojechalismy do sklepu muzycznego. Odebralismy zamowiony towar i pryjechalismy razem z dostawa. Ojciec byl tego swiadkiem i narazie stal jak wryty, nie wiedzac za bardzo co wnosimy. Jak mu powiedzialem, ze kupilem perkusje to kategorycznie zabronil wnoszenia jej do domu. Jak nie posluchalem to zagrozil mi, ze sprzeda samochod, ktory dal mi pare miesiecy temu. To rowniez nie podzialalo wiec skonczylo sie na tym, ze razem z matka zaczeli mnie igorowac, zas kiedy z piwnicy zaczely dobiegac jakiekolwiek dzwieki zwiazane z instrumentem to zaczynala sie wojna na argumenty typu "nie graj bo znienawidza nas sasiedzi" (ci sami sasiedzi ktorzy co wieczor po 19 wala mlotem w sciane lub zadyiaja caly dom bo maja spieprzony uklad ogrzewania...).
Takze caly ten proces nie wygladal tak przedziwnie, jak pewnie sie wydawalo wam na poczatku. Poprostu cala operacja wnoszenia instrumentu przeszla tak szybko, ze nie mieli czasu na wezwanie posilkow czy konsolidacje wlasnych sil .
Poza elektrycznymi pochłaniaczami, które są chyba najskuteczniejsze ale i najdroższe, możesz jeszcze kupić specjalny wentylator z czujnikiem wilgoci (pod warunkiem, że masz jak go przepuścić przez ścianę, tak, żeby wylot był na zewnątrz). Jeśli poziom wilgoci w powietrzu przekroczy konkretny poziom to wentylator włączy się i będzie wywiewał powietrze z pomieszczenia. Pobór prądu przez taki wentylator to kilkanaście Wat przy wydajności powyżej 80 m3/h więc rachunek za prąd znacząco nie wzrośnie. Jedyny problem w tym, że trudno dogrzać wentylowane pomieszczenie.
w sumie ciekawy pomysl. Dziury w scianie nie mam, ale nie ma przeszkod na to zeby taka zrobic (no moze TYLKO rodzice ). Ogrzac takie pomieszczenie w sumie tez sie da jak sie ma elektryczny ogrzewacz. Obok tego pomieszczenia mam suszarnie wlasnie z takim gadzetem i w sumie dosc szybko podnosi temperature w pomieszczeniu. W kazdym razie najwazniejsze jest to, zeby poziom wilgoci byl kontrolowany.
racja. najwieksza wada tego pomieszczenia jest dosc slaby obieg powietrza, tj. po 30 minutach cwiczenia mam tam tak malo tlenu ze musze wyjsc i przewietrzyc pomieszczenie bo inaczej jestem na skraju omdlenia. Ciezkie sa poczatki . Jednak wole to niz lamanie sobie palcow na meblach i tupanie stopami w kazdym mozliwym momencie, jak to robilem przez dobre kilka lat...