Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3819 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Wto 08 Lut, 2011
odnosnie mojego ostatniego posta tutaj taki gig, to jest czysta moc, energia i zniszczenie! dajcie mi cos takiego w polszy!
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3819 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Nie 13 Lut, 2011
to jak mam ostatnio faze na taka muze to jeszcze wkleje tradycyjnie mega pozytywny rock and roll facet ze zlamana noga i na wozku ma taka energie na scenie, ze niektore kapele w normalnym stanie moga mu co najwyzej pozazdroscic...a od 3ciej minuty po prostu ciarki przechodza...
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
W skrócie. Każdy fan technicznego grania powinien to znać. Płyta jest niesamowita pod każdym względem. Teraz wisi parę egzemplarzy na allegro, za 20 złotych, więc polecam kupić, na prawdę warto. Chłopaki wydali w tym roku kolejną płytę pt "Destroyers Of All", która podobno też jest genialna, ale jeszcze nie było mi dane jej posłuchać. Nowej już się chyba kupić nie da, na szczęście się załapałem i czekam z niecierpliwością.
Dołączył: 22 Mar 2006 Posty: 899 Skąd: Stegny/Olsztyn
Wysłany: Pon 14 Lut, 2011
Album stary, ale jary.
Fear Factory - Archetype
"Amerykańska grupa muzyczna wykonująca industrial metal. Zespół powstał 1990 roku w Los Angeles, w stanie Kalifornia. W swojej muzyce łączą ostre, deathmetalowe gitary i perkusję z industrialną elektroniką i samplami. Bardzo charakterystyczny dla tego zespołu jest też wokal, będący połączeniem niskiego growlu z melodycznym śpiewaniem."
Moja ulubiona płyta tego zespołu. To co Raymond zrobił na niej to "cót, mjót i ożeszki". Myślę, że próbki wszystko wyjaśnią:
Kiedyś trochę słuchałem. Dobrze znam jedynie ostatni album. No nie powiem, na początku było dobrze, ale jednak nudzili mnie na dłuższą metę, i nie chcę mi się do nich wracać. Było parę fajnych wałków na płycie, jednakże nie ratuje to całości.
Byłem na ich koncercie, z ciekawości poszedłem, no i co ... Nudno. Niestety. Wyszedłem w połowie. Oczywiście ze strony technicznej nie można było się do niczego doczepić, Gene ładnie siał na stopkach, wokal też dawał radę, gitarzyści również.
Odczuwam wrażenie strasznej schematyczności w ich graniu. Cały czas te same pomysły, motywy ubrane w trochę inne akordy. Nie dla mnie.
Dołączył: 22 Mar 2006 Posty: 899 Skąd: Stegny/Olsztyn
Wysłany: Pon 14 Lut, 2011
Zgadzam się odnośnie schematyczności w ich grze. Ostatnia płytaz Hoglanem totalnie nie podeszła mi (jak to określiłem... "Divine Heresy dla ubogich"). Zabrakło mi tego co grał Herrera. Choć już teraz nie słucham ich tak jak kiedyś. Też dorwało mnie znudzenie. Ale kotleta chciałem odgrzać, więc jest. : ]
a teraz zostane zjechany ze same blasty ))
ale tak czy siak moc!
Belphegor - Shred for Satan
i ich bebniarz w tym samym numerze
Belphegor - austriacka grupa muzyczna wykonująca blackened death metal. Powstała w 1991 roku w Puch. Do 2009 roku grupa wydała osiem albumów studyjnych, które zostały pozytywnie ocenione zarówno przez fanów, jak i krytyków muzycznych
Dopiero co zaczynam przygodę, a już zaczyna mi się podobać. Przesłuchałem całą płytkę i jestem bardzo zadowolony, myślę, że jak na start jest okej aby zacząć przygodę z dubstepem, chociaż w tej kwestii Dojcz powinien się wypowiedzieć. Co do samej muzyki... Elektronika, dobry bas, ciekawe konwencje chłopaka ze Stanów.
Klasyk pewnie ogólnie znany.
Pat Metheny and John Scofield z płyty "I Can See Your House from here" z Stevem Swallow i Billem Stewardem.
Dostępny jest też ich wspólny koncert z roku 1994, ale na youtube straszna jakość.
Koncertówka. Dzięki uprzjemości kolegi wAve, spędziłem dziś miło czas i nadal spędzam. W skład bandu wchodzą - Bill Evans, Dennis Chambers, Victor Bailey, Mitch Forman, Chuck Loeb. Chambers pokazuje na co go stać w niejednym kawałku. Miażdżące partie bębnów i subtelny saksofon... Polecam!