Credence Clearwater Revival- ich piosenka "Bad Moon Rising" pojawia sie na koniec 1 sezonu serialu Supernatural.
Link Wray- ojciec rock n rolla! Jego piosenka "Rumble" pojawia sie z tego co pamietam w barowej scenie Pulp Fiction (w Jackrabbit Slims).
Jesli lata 70 to jeszcze Steely Dan!
Ostatnio zmieniony przez Shalaq Nie 15 Lis, 2009, w całości zmieniany 1 raz
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Witam Państwa!
Wymieniacie sobie zespoły w większości znane ale czy naprawdę nikt z Szanownego Grona nie wyszedł poza schematy? Od większości nazw aż kiszki skręca no bo ile można?!
Tak więc dla mniej leniwych i wszystkich, którzy chcą wyjść poza oklepany muzyczny światek polecam wyprawę w inną galaktykę a właściwie w jej przedsionek.
Pamiętaj - połkniesz pigułkę i nie ma odwrotu
THE PRETTY THINGS - zwłaszcza płyta S.F. SORROW - nie wiem jak oni to nagrali ale na tym albumie słuchać pomysły, które różne zespoły i gatunki wykorzystywały przez następne 30 lat i wykorzystują do dziś. Jedna z najlepszych płyt w historii muzyki w ogóle. A to był 68 rok! Ten zespół naprawdę inspirował.
http://www.youtube.com/watch?v=40c395rKZSw
APHRODITES CHILD - 666 - ale też End Of The World lub 'It's Five O'Clock - http://www.youtube.com/watch?v=selfqEH-JnY - perkusja w tym utworze to przepiękny dowód na to, że geniusz tkwi w prostocie.
Dalej nie chce mi się wymieniać...
To były dobre czasy dla muzyki. A dziś toniemy w gównie i myślimy, że to złoto. Wszystko co miało zostać zagrane już zagrane zostało. Możemy grać ile wlezie a i tak stworzymy rzeczy wtórne.
Cześć Leniwce!
głównie to co przypominamy to to co pamiętamy.
w latach 60 i 70 byłem gówniarzem a dostęp do muzyki w PRL (zwłaszcza na prowincji) był żaden... wiec jest to co widać- czyli najpopularniesze choć nie pozbawione wartości.
ale istotnie Twoje linkii DDD są bardzo, bardzo interesujące i za to - senkju
czy wszystko zostało już zagrane/nagrane? to filozoficzne pytanie... nie sądzę, ale że kał radiowy nas zalewa to fakt.
Ostatnio zmieniony przez jezyor Sro 18 Lis, 2009, w całości zmieniany 1 raz
istotnie Twoje linkii DDD są bardzo, bardzo interesujące i za to - senkju
Jezyor dzięki za dobre słowo Cieszę się, że komuś się podoba.
Zachęciłeś mnie, więc podrzucam jeszcze parę pozycji. Obiecuję, że to już ostatni raz.
T2 – IT ALL WORKOUT IN A BOOMLAND – polecam też płytę T2-T2 – to jest album gitarowy przy którym niejeden perkusista może zacząć się zastanawiać czy na pewno wybrał dobry instrument. Ostrzegam, w płycie można utonąć – dobrze, że nie mam tego na winylu ponieważ pewnie bym go już zdarł.
http://www.youtube.com/watch?v=DkSqHiTthfk
A TERAZ UWAGA! ZA CHWILĘ USŁYSZYSZ COŚ, CO MOŻE WSTRZĄSNĄĆ (nie musi ale może)
Oto grupa SPIRIT i krótki instrumentalny utwór z ich pierwszej płyty. Najpierw posłuchaj zanim przeczytasz dalej!
Czy ten riff nie brzmi znajomo? Brzmi. I Spirit zagrał go jako pierwszy ale został on rozsławiony przez inny zespół, który uchodzi za najważniejszy i najbardziej twórczy zespół w historii rocka. Cóż – nie dla mnie. I jakoś nie przekonują mnie tłumaczenia, że „Stairway To Heaven” to jednak coś innego. Poza tym kawałek SPIRIT świadczy o tym, że pomysł na „Schody…” nie był oryginalny. A co jest wyznacznikiem jakości tamtej muzy jak nie min. oryginalność? Jeżeli największy przebój LZ uchodzi za jedną z najlepszych piosenek w historii muzyki rockowej podobnie jak zespół, który ją… „stworzył” (co za duże słowo), to ja się dobrowolnie i świadomie skazuję na banicję pisząc: LZ jest zespołem przeciętnym. Fajnie grali ale chwała należy się innym, bo choć nie tak znani to jednak lepsi. O!
Kto ma ochotę odpisać i rzuć sobie błotkiem w autora tych słów – bardzo proszę. Oplułem pewnie dla wielu świętość pisząc to co napisałem – cóż im więcej człowiek słucha, tym bardziej zmieniają się poglądy. A oczka potrafią się czasem szeroko otworzyć o czym będzie jeszcze na końcu.
I jeszcze jedna rzecz SPIRIT aby pokazać co potrafili – to już chyba z piątej płyty – 12 DREAMS OF DOCTOR SARDONICUS
http://www.youtube.com/wa...feature=related
I na koniec kolejna niespodzianka (dla tych, którzy nie słyszeli oczywiście) Lubice Deep Purple? Ja też. Słyszeliście utwór „Child In Time” ? Ja też.
Posłuchajcie więc tego: http://www.youtube.com/watch?v=zAJoAO88Bdk Oczywiście nie muszę dodawać, że DP zagrali to jak drudzy.
Papa.
No tego mi trzeba było - znam z połowę tego z dawnych czasów - ale nie tak dużo - Mistrzu Koneserze DDD, tak jakbym Cię znał
T2 - średnie
THE GREATEST SHOW ON THE EARTH - to lepszy zespół - http://www.youtube.com/wa...feature=related
a co na temat REFUGEE? - bo według mnie to najlepsza płyta.
AMON DULL II miało lepsze/inne płyty w '71 i '72.
Natomiast EAST OF EDEN - the best.
O matko wstyd mnie normalnie...
Słucham trochę tej muzyki ale nie czuję się na pewno Mistrzem - ot taki ze mnie bączek, nic specjalnego. Chyba nie zasłużyłem na tak poważne pochwały, choć nie wypada podziękować, więc dziękuje. Znam jednak kilku prawdziwych Mistrzów - mogliby zjeść na przystawkę połowę, jeżeli nie wszystkich tak zwanych "dziennikarzy muzycznych" w naszym pięknym kraju. A właściwie to ich zjadają tylko nie są znani ponieważ nie interesuje ich bycie w gazecie ale pogłębianie wiedzy i odkrywanie fascynującej (i wiciąż nie poznanej do końca) historii muzyki z lat 60 i 70 tych.
Co do REFUGEE - jeżeli masz na myśli tą kapelę z 1974r (innej szczerze mówiąc nie znam) to płyta jest powalająca - zgodzę się. A co do T2 i tego, że GREAT SHOW ON THE EARTH (GSOTE) było lepsze - hmm, kurcze... było inne na pewno. Dla mnie T2 to bardzo ważny zespół i nie będę ukrywał, że jednak wyprzeda nieco GSOTE , chociaż nie wiem czy faktycznie można używać tu określeń lepszy, gorszy w stosunku do tych zespołów.
A co tego, że jakbyś mnie znał, to zaczynam się bać heheheheee
Zastanawiam się dlaczego tak mało się mówi o włoskim nurcie progresywnym - przecie to tak blisko i wcale nie dalej niż do Brytanii. Ta muzyka jest momentami kilkakrotnie bardziej oryginalna niż muzyka brytyjska.
Myślę, że włoski rock progresywny wciąż jest dla wielu nieznany chociażby z tego powodu, że rock z UK łatwiej było zdobyć. Zauważ, że jeżeli ktoś się nie interesuje muzyką lat 60-tych i 70-tych to nie ma pojęcia, że Włosi grali niekiedy lepiej od Brytyjczyków czy Amerykanów. Albo, że w ogóle grali... Wielu zapomina też o Niemczech, chociaż mam wrażenie, że tutaj świadomość jest już nieco większa.
A przecież rocka grał wtedy cały świat i zostało z tamtego okresu wiele nieodkrytych, nieznanych lub mało znanych nawet miłośnikom epoki zespołów: z obu Ameryk, Japonii, Turcji, Kanady, Afryki...
Ja nie zdążyłem jeszcze poznać dobrze Włochów, ale prawda jest taka, że bardziej ciągnie mnie chyba do psychodelii niż do progresywnego, chociaż rocka progresywnego lubię
ciekawy wątek, więc i jak dorzucę swój kamyczek do ogródka, znany i wysławiany, co dekadę robiący rewolucję twórczą, ale tu w jakim składzie!! mam ów gig na dvd i to jest coś pięknego, Miles Davis na festiwalu The Isle Of Wight a skład zabójczy!
DeJohnette, Airto Moreira, Corea, Jarret, Holland! wszyscy piękni i młodzi
Link już wrzucałem do tematu "teledyski", tutaj podziele się tą samą płytą.
GONG - odkryty przeze mnie w latach 90-ych. Nigdy wcześniej o nich nie słyszałem. Nadali nowy trend w muzyce. Cała płyta Angel`s Egg wydaje się być czymś zupełnie nowym w czasach wybuchu rewolucji muzycznej. Posłuchajcie bo warto, jeden z kawałków TUTAJ
Ostatnio zmieniony przez moquai Nie 31 Sty, 2010, w całości zmieniany 1 raz
Fajnie, że odświeżasz temat. GONG - o tak włącznie z płytą Shamal oraz późniejszymi projektami Pierre'a Moerlena - genialne płyty szczególnie z Holdsworthem.
Także płyty z lat 2000 bardzo mi się podobają.
Do tego wszystkiego trzeba by dodać płyty Steve'a Hillage po opuszczeniu GONG
http://www.youtube.com/wa...eos=76NIoA2WayM
ale także Daevida Allena:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Ostatnio zmieniony przez aldi Nie 31 Sty, 2010, w całości zmieniany 1 raz
Niestety, padła ona ofiarą technomłotów, którzy z każdego klasyka zrobią kaszanowaty cover.
Co do lat 60, to mogę polecić najnowszy album Collinsa "Going back". Są to jego covery utworów spod strzechy Motown, na których artysta dorastał
Coverowani artyści to m.in The supremes, Stevie Wonder czy the Temptations.
Jak dla mnie album miodzio już nawet nie zważając na to, że Phil Collins to mój ulubiony artysta, bo ja raczej zawsze preferowałam lata '80. Słuchając tej płytki nóżka sama chodzi w rytm
A to kilka najlepszych kawałków z tego albumu :
Słuchajcie, oceniajcie, komentujcie ! Chętnie podyskutuję na ten temat
Była bym zapomniała ! Dziś 30. rocznica śmierci Johna Lennona ! Kontrowersyjna dość postać. O ile podczas kariery solowej (o dziwo) stracił na popularności, tak z Beatlesami zrobił furorę !
Jak Phil Collins to jednak Genesis w latach 70 i Brand X. Chociaż oczywiście wiele utworów z jego solowych albumów też jest wspaniałych.
Przypomnę co nieco.
aldi, to chyba nie podlega żadnym wątpliwościom, że Collins to również Genesis
Myślę, że ich utworkiem (już po odejściu Gabriela), który jest symbolicznym końcem lat 70,
jak i również zwróceniem się zespołu w rytmy soft rock, a nawet pop jest Follow you, follow me.
Cudowny utwór na pewno charakterystyczny dla wielu