Wysłany: Nie 19 Mar, 2006 Perkujsa - hobby czy sposób na życie?
Ostatnio zastanawiałem się nad pewną sprawą... a mianowicie: czy granie może być sposobem na zarobienie przyzwoitych pieniędzy... ucze się obecnie w szk. muz. narazie lece I stopień ale planuje w przyszłości II i dalej... No i tu już po raz 3 pojawia się to samo pytanie... czy warto postawić na garki?
Powiem tak perkusja jest moim życiem, choć z gry na perkusji nie zarabiam znacznych pieniędzy. Ale granie w zespole, gran na garach wypełnia mój cały wolny czas....
jestem facetem po 30-ce mam pracę, kobietę , i tak perka jet bardzo ważna i chyba puki sił mi straczy i chęci będę grał jak najlepiej się da do konca moich dni .
Powiem filozoficznie NIE "KASA" POWINNA BYć MOTOREM PRZEWODNIM TWOJEGO GRANIA NA PERKUSJI, A RADOŚĆ PŁYNĄCA Z TEGO ŻE CZUJESZ SIĘ SZCZĘŚLIWY MOGĄC ROBIT WŁAŚNIE TO!!
Ja większość mojego wolnego czasu spędzam na ćwiczeniu i graniu. Tylko niedawno naszła mnie myśl, żeby w przyszłości móc robić to, co lubię i przy okazji żyć za to... tylko nie wiem, czy to się po prostu opłaca... a grać będę bez względu na to czy to będzie moje hobby, czy praca...
jestem facetem po 30-ce mam pracę, kobietę , i tak perka jet bardzo ważna i chyba puki sił mi straczy i chęci będę grał jak najlepiej się da do konca moich dni
jak dla mnie to jest mistrzowskie, zyczmy sobie tego wszyscy
ja póki co jestem na utrzymaniu rodziców, więc nie potrzebuję pieniędzy z grania
ale to jest moje największe marzenie - nie musieć robić w życiu niczego innego
niestety u nas trudne jest wybicie sie na taki poziom by moc z tego zyc, fakt ze sa wyjatki ale baaardzo trudno o to... ogolnie w polsce z muzyki trudno wyzyc, wiem to na przykladzie mojej mamy i innych muzykow ;/
utrzymanie sie raczej odpada, Perkusja to jest cos czym mozna zyc, ja nie wyobrazam sobie dnia bez pomyslenia o beczkach utozsamiam sie z nimi wszedzie gdzie sie da. Staram sie czytac i spedzac wolny czas. W Polsce nie da sie zarobic duzej kasy grajac.
Ostatnio zainspirowala mnie jedna rzecz w Berlinie bedzie np koncert Rolling Stones albo np. Jose Carrerasa itp. Bilety okolo 800 zl sa w dobrych miejscach. 800 zl !!!!!!!!!!!!! taki np. Pilichowski 25 zl za koncert. Porownujac aby Pilich zarobil tyle co Rolling Stones to za 4 osoby na koncert Stones musialoby by przyjsz 200 osob na pilicha to mowi samo za siebie. To ze jest sie dobrym to nie oznacza ze zarabia sie kosmiczne pieniadze. Polska= duzo pracy malo kasy i tyle.
Ale to nie oznacza ze mamy nie grac na perce i nie zarabiac Ja nie potrzebuje kasy z grania ale jesli cos wpadnie to mnie cieszy ze moge polaczyc przyjemne z pozytecznym.
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3819 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Nie 19 Mar, 2006
no to jest jeden ze sposobow na zycie(oczywscie duchowe) a czasami kaski cos wpadnie to tez nie bedzie zle
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Perkusja to miłość,miłość jak samamuzyka...Ona jest dla mnie jest potężnym bodźcem do życia, naprawdę wielkim hobby, bez którego ciężko byłoby żyć:)Jeśli do niej dołożysz jeszcze gitarki, organy i piękny wokal to cóż lepszego jest na świecie??Porównałbym to do uczucia jaką darzy się wymarzoną kobietę...mimo tego,że nie zawsze ze wzajemnością kocham Ją!!!i pozdrawiam wszsytkich, którzy czują to co ja!!!I pamiętajcie, nie ważne jak gracie, ale czy to kochacie:P
ja też traktuję bębny jak hobby, bo nie wyobrażam sobie, żebym kiedyś mogła wykarmić dzieci z tego a poza tym... w tym kraju nie liczy się, czy jesteś zarąbistym bębniarzem... możesz być bogiem perkusji, a i tak nie zrobisz kariery, "bo nie spodobasz się publice". A granie wyłącznie pod publikę według mnie mija się z celem. Zawsze jeszcze zostaje ucieczka z kraju (wiecie, ten cały "magiczny zachód") i czekanie na cudowne spotkanie kogoś z wielkiej wytwórni...
Zazdroszczę ludziom, którzy grają to, co lubią i stać ich na życie na chociażby średnim poziomie...
w złym kraju się urodziłem... zdecydowanie w złym...
Nie mysl ze za granica typowy garotluk w cover bandzie zarabia krocie....
Ladnie piszecie chlopaki, nic ujac. Dodac moge od siebie tyle ze na zachodzie troszke latwiej sprobowac wybic sie ze swoja muzyka. U nas ciezko.
Albo ktos postawi na perkusje jak na sport zawodowy od malego i bedzie dazyl do perfekcji albo traktowal jako hobby (mysle ze 90% z nas ma ta opcje). Z obu przypadkow mozna odniesc sukces jezeli muzyka "chwyci". W opcji zawodowej mozna skonczyc zawsze jako studyjny, sesyjny.
Jezeli ktos chce poswiecic zycie perkusji to musi byc naprawde wytrwaly od poczatku (ciekawe co na to rodzice ). W polsce jest naprawde trudno.
Yahoo: nie moge sie z toba zgodzic. napisales:
Cytat
Ostatnio zainspirowala mnie jedna rzecz w Berlinie bedzie np koncert Rolling Stones albo np. Jose Carrerasa itp. Bilety okolo 800 zl sa w dobrych miejscach. 800 zl !!!!!!!!!!!!! taki np. Pilichowski 25 zl za koncert. Porownujac aby Pilich zarobil tyle co Rolling Stones to za 4 osoby na koncert Stones musialoby by przyjsz 200 osob na pilicha to mowi samo za siebie. To ze jest sie dobrym to nie oznacza ze zarabia sie kosmiczne pieniadze. Polska= duzo pracy malo kasy i tyle.
Majac nazwisko i 40 lat pracy zawodowej, nauke od malego (no moze nie rolling stones ) masz taka marke ze twoje nazwisko to magnes. A ilu jest ludzi ktorzy uczyli sie, probowali tworzyc i przepadli ze swoja muzyka czy talentem? o nich zadne media ci nie wspomna nigdy. Pamietaj ze 800zl za bilet placisz nie tylko artyscie (ktory na egzemplarzu swojej plyty zarabia grosze, miod zgarnia wytwornia) ale i wszystkiemu co z nim zwiazane. przeciez nie zaspiewa ci stojac w szczerym polu bez mikrofonu przed 20 000 ludzi...Majac marke jestes zobowiazany do "show" - cena rosnie.
No niestety Pilch sie najezdzi i nagra zeby troche zarobic. W Polsce jest swietny( i tak duzo zarobil w ilu plytach ma udzial...niezliczone ilosci), na zachodzie znajdzie sie duzo zawodnikow na jego poziomie wiec nie ma zapotrzebowania. To tez swiadczy o aspiracjach zawodowych: zeby byc na topie trzeba byc najlepszym.
_________________ Odery Privilege
Pearl FFS, Ludwig Supraphonic 79
Istanbul Agop & Mehmet
a jakie dajecie mi szanse jak zaczalem rok temu traktuje bebny bardzo powaznie i robie wszystko zeby byc jak najlepszym , zapisuje sie do szkol muzycznych cwicze bardzo duzo w domu itd itp ... mam jakies szanse ? czy trzeba od np 5 roku zycia i członek męski ?
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
Uycha
Dołączył: 14 Lut 2006 Posty: 160 Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 06 Wrz, 2006
Obawiam się, że nie ma na to żadnej żelaznej zasady w każdym razie życzę powodzenia.
a jakie dajecie mi szanse jak zaczalem rok temu traktuje bebny bardzo powaznie i robie wszystko zeby byc jak najlepszym , zapisuje sie do szkol muzycznych cwicze bardzo duzo w domu itd itp ... mam jakies szanse ? czy trzeba od np 5 roku zycia i członek męski ?
cwicz swiadomie i wytrwale a bedzie Ci dane
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
dziekuje chlopcy moze ciezka praca sobie otworze drzwi do muzycznego swiata ... bede sie staral ... niektorzy perkusisci zaczynali od 15 roku zycia i graja b. dobrze ... ale u nich to kwestia poteznego talentu
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
A jest jakaś zasada, że młodszy człowiek ma większą "chłonność" umysłu? W sumie kiedy grasz powiedzmy 20 lat to chyba nie ma znaczenia kiedy zacząłeś? Czy się mylę?
W sumie kiedy grasz powiedzmy 20 lat to chyba nie ma znaczenia kiedy zacząłeś? Czy się mylę?
Zależy co jeszcze znaczy te 20 lat. Bo ja np zacząłem jakieś 25 lat temu, z czego aktywnie to będzie z 10 a reszta to przerwy, wyjazdy, kryzysy, itp. I jak na taki okres to ch*** umiem.
Można 10 lat dzień po dniu jechać na werbelku a można przez ten okres grać tylko próby raz w tygodniu i koncerty raz na kwartał. I obydwie sytuacje są nieporównywalne w kwestii nauczenia się.