Zainteresowałem się bębnami, chciałbym zacząć grać. Co teraz, od czego zacząć i co robić?
Słowo wstępu - perkusja to nie jest łatwy instrument. Nie będziesz umiał zagrać swoich ulubionych kawałków po miesiącu łupania. Ale bez strachu, to nie jakieś skrzypce, które nie wiadomo jak ruszyć , da się nauczyć ich samodzielnie z pomocą internetu, filmów itd. Jak w przypadku każdego innego instrumentu, będzie to wymagało sporo czasu i wysiłku. Za to zabawa przy graniu z zespołem będzie przenia Perkusista gra całym ciałem, to ciągły ruch i rytm, wspaniała frajda. Dodatkowym atutem, przemawiającym za wybraniem właśnie bębnów, a nie gitary, jest stosunkowo mała liczba perkusistów (w porównaniu do gitarzystów). Perkusista zawsze znajdzie jakąś kapelę, jeśli tylko chce. Gitarzystę znajdziesz wszędzie, dobry perkusista to rzadkość. Jeśli będziesz umieć grać, to będziesz rozchwytywany. W tym roku przeprowadziłem się do Wrocławia na studia i prawie od razu dostałem propozycje od trzech zespołów, choć nigdzie się nawet nie "reklamowałem", ktoś komuś powiedział, że "jest bębniarz". Ale zanim zaczniesz koncertować, zanim w ogóle kupisz własną perkusję, trzeba od czegoś zacząć...
Na sam początek kup pad i pałki. Pad to taka z reguły drewniana deska z warstwą gumy czy innego odbijającego tworzywa. Przykłady:
http://drumcenter.pl/skle...Akcesoria__pady
Dobre marki to np. HQ Percussion, Vic Firth, DW (Drums Workshop), Orion, Gibraltar. Dobre są też pady firmy Remo, ale są względnie głośne. Raczej unikać padów firmy Osca, mam też wątpliwości co do Staggów.
Wydatek - około 100zł.
Pałki - sprawa prostsza i tańsza, na początek wystarczą prawie dowolne. Porządniejszymi będzie się na dłuższą metę lepiej ćwiczyć, z racji lepszego wyważenia, materiału itp. ale nie ma sensu od razu kupować jakiś bajeranckich za ponad 30 zł. Z osobistego doświadczenia polecam firmę Osca lub O4D (skrót od Osca For Drums) - pady kiepskie, ale pałki OK - ceny w okolicach 10-15zł. Grałem też na pałkach firmy Gładek, wkurza trochę to, że są lakierowane - ręka się bardziej poci, łatwiej o obtarcia itd., ale jak już takie kupiłeś/aś, to nie się nie przejmuj. Nimi też można grać. Ja zaczynałem od Gładków i żyję Czytałem sporo nieprzychylnych recenzji pałek Seba, sugeruję unikać.
Z lepszych marek (ceny w okolicach 30zł i powyżej) polecam np. firmy: Vic Firth, Vater i Pro Mark. Należy zwracać uwagę, czy nie są to "budżetówki" w stylu Goodwood by Vater, tylko pełnowartościowe "firmówki". Nie polecam pałek Zildjian, wyglądają fajnie i mają bajery (gumowy chwyt itp), ale są przeciętnie wykonane. Na początek i tak nie potrzebujemy takich dobrych pałek. Kupić Oski lub Gładki.
Jaki rozmiar? Tu nie ma recepty, trzeba wypróbować co najlepiej leży w łapie (za pierwszym kompletem prawdopodobnie i tak nie trafisz w docelowy gust, więc nie przejmuj się). Ciężko określić, co najlepiej się układa w dłoni, jeśli się nie wie jeszcze, jaki powinno się stosować chwyt, więc sugeruję kupić takie "średniej grubości i długości" (można tak poprosić sprzedawcę) lub ew. kupić pierwsze z brzegu. Po kilku kompletach trafisz na pasujący rozmiar. Eksperymentuj, jeśli złamiesz pałkę, następny komplet kup w innym rozmiarze, a nuż będą fajniejsze. Kiedy spróbujesz już grubszych, chudszych, krótszych i dłuższych, wybierz optymalne i graj nimi.
Stosuje się generalnie dwie konwencje oznaczania rozmiarów. W Gładkach przykładowe oznaczenie to 140D. 140 to średnica pałki w milimetrach, D to kształt i rodzaj główki. Wiadomo, że np. 150A będzie grubsze niż 135C.
Drugim (bardziej popularnym) oznaczeniem jest np. 5B, 7A, 2B. To konwencja zachodnia i tutaj generalnie mniejszy numer przekłada grubszą pałkę.
Są też jeszcze inne określenia na kształt i rozmiar, np. Rock (przykładowo Vater Hickory Rock).
Oznaczenia nie są najważniejsze - chodzi o to, żeby dobrze leżało w dłoniach. Kiedy po kilku kompletach trafisz na optymalne pałeczki, po prostu zapamiętaj jak się nazywają. Mi na przykład podeszły 5B. Nie pamiętam, jaka to średnica, po prostu zapamiętałem oznaczenie i takich szukam po sklepach.
W sumie około 115zł wydatku.
Co dalej? Ćwiczyć tzw. rudimenty. Może ktoś "przejmie pałeczkę" i napiszę o nich, ja już za dużo piwa w siebie wlałem.
_________________ "...żeby ręce giętkie zagrały to, co pomyśli głowa"
Oto moja odpowiedź na pytanie w rodzaju chciałbym grać a nie wiem co robić
Sprawa podstawowa nr 1
Należy sobie odpowiedzieć na pytanie czy jest to wynik chwilowego zainteresowania po zobaczeniu jakiegoś perkusisty w telewizji czy też gruntowna i nieprzemijalna pasja. Objawia się to tym, że wszystko dokoła kojarzy się z rytmem - stukot kół pociągu, łomot kowalskiego młota, szum wody w kranie i 100 tys. innych. Innym objawem jest nieustanne walenie rytmów na czym/kim i gdzie popadnie.
Sprawa podstawowa nr 2
Bezwzględnie konieczne jest posiadanie poczucia rytmu i słuchu. Bez tego - szkoda czasu.
Sprawa podstawowa nr 3
Trzeba słuchać dużo muzyki non-stop, wszelakiej muzyki - od melodyjek w komórce po Edgara Varese i zewsząd czerpać inspiracje, pomysły i figury rytmiczno-muzyczne. Bez muzyki człowiek odkrywa dawno odkryte patenty i wyważa otwarte drzwi.
Sprawa podstawowa nr 4
Jeśli już zaliczymy punkty 1,2 i 3 - przystępujemy do nauki. Etap pierwszy to prawidłowy uchwyt pałek i podstawowe ćwiczenia na werblu. To zajmuje od kilku miesięcy do kilku lat, raczej lat (zależnie od zdolności) grając codziennie po kilka godzin. Przez ten okres perkusja jest właściwie niepotrzebna.
Po przerobieniu pkt 1-4 możemy śmiało zainwestować w cały zestaw i rozglądnąć się za jakimś zespołem. Powodzenia.
(moze ktos to przeczyta) to ja sie zglaszam na moda. jestem na forum niemalze codziennie, jak nie pisze to czytam i sledze wiekszosc tematow. zeby bylo fajnie i wiem o co chodzi: swego czasu moderowalem na mu.xp.pl (obecnie gamecenter.pl) i wiem na czym rzecz polega. jak beda jakies skargi, to wiadomo na kogo. no, to tyle.
No więc ja mam pytanie. Gram od kilku miesięcy na używanych bębnach i mam po jednym naciągu na kotłach. Co konkretnie zyskam, zakładając na dół naciąg rezonansowy? Bardziej się to opłaca niż zakup nowego, dobrego naciągu na górę?
Wg mnie lepiej założyć rezonans. Masz o niebo większą kontrolę nad wybrzmiewaniem, nie musisz dopasowywać wysokości dźwięku do tego jak długo ma bęben wybrzmiewać. Poza tym ogólnie dźwięk jest lepszy (przynajmniej tak generalnie jest, bo na pewno znajdą się ludzie którym bardziej pasują bębny bez dolnych naciągów).
zalezy, jakie to bebny - jesli to polmuz to sobie odpusc, szkoda zachodu brzmienie sie bardzo nie poprawi a szkoda roboty i pieniedzy jesli to cos klasy np. amati to gra jest warta swieczki, bebny bez dolnych naciagow bardzo trudno nastroic, zeby fajnie brzmialy - pamietam, ze dlugo walczylem z tomem amati bez rezonansu i nijak nie bylem zadowolony brzmieniem bez zadnego wytlumienia gornego naciagu.
w sytuacji kiedy masz zalozone rezonansy po uderzeniu w beben wybrzmiewaja obie membrany i obie wspoltworza finalny dzwiek
jest tylko jedno ALE - samo zalozenie dolnych naciagow nic ci nie da, jesli dobrze bebna nie nastroisz. podobniez jezeli zarowno naciag uderzany i rezonansowy beda bardzo niskiej klasy (np. power beat).
a tak w ogole to uzyj opcji `szukaj`, bo bylo juz to walkowane na forum
No to ja tez mam pytanie.
Co sadzicie o samodzielnej nauce grania, bez żadnego doświadczonego nauczyciela? Ostatnią zarobioną w wakacje kasę wydałem na kupno perkusji i na żadne lekcje raczej forsy już nie będę miał. Przynajmniej nie w perspektywie najbliższych 3 miesięcy.
Trochę już sie poduczyłem, ale ktoś mnie straszył, że tak sie nie da.
Co Wy na to?
Swoją droga perkusiści (nawet amatorzy) słono sobie liczą za pomoc
Gitarzyści to za kilka piwek mnie uczyli, a tu ceny 30 zł za godzinę i więcej
Da się. Ale to wymaga 10x więcej pracy. Jednak jakakolwiek kontrola ze strony doświadczonego perkusisty jest wskazana, choćby po to, żeby pokazał Ci jak grać, żeby się nie męczyć
Witam ponownie na forum, po dłuuuuugiej nieobecności
_________________ bogu na ucho szepczę te słowa
w mieście to cisza najgłośniej woła
Da się nauczyć samemu, to prawda. Wymaga to więcej czasu poświęconego dla perkusji, co akurat chyba nie jest wielkim problemem dla pasjonata Czytać czasopisma, słuchać muzyki, oglądać mnóstwo filmików w sieci, szkółki znanych bębniarzy itd. itp.
Aczkolwiek polecam znaleźć nauczyciela. Zawsze jakoś przyspieszy proces nauki, pokaże co i jak i gdzie, poprawi błędy, podrzuci nowe, ciekawe ćwiczenia (a to piekielnie ważne, robiąc ciągle to samo traci się zapał, wiem to po sobie). Ja niestety nadal pozostaję bez nauczyciela, zaczyna mnie to odrobinę martwić... Ale trza sobie radzić jakoś, nie?
A co do pałeczek. Moze być tak ze koniec pałeczki przypada gdzieś na wysokości środka dłoni??? Trzymając w ten sposób mam bardziej swobodną sterowność, ale z drugiej strony kije mają tendencje do wypadania...
Dobra, miałbym kolejne pytanie, bo właśnie doszedłem do "tabulatur"...
Chciałbym zagrac coś takiego jak tutaj:
http://www.911tabs.com/link/?3586197
Chodzi mi w zasadzie o pierwszą linijkę.
Z tego co wykombinowałem, to prawa ręka uderza w hit-hat, lewa (na krzyż) w werbel... No i teraz jest problem, bo według tabulatury nogą powinienem walić w bęben basowy - tyle ze tak samo szybko jak w hit-hat...
Da sie tak w ogóle??? Pojedyncze uderzenie nogą zabiera mi tyle czasu że nie ma szans, aby nadarzyć...
Dobrze przeczytałeś. Uderzenia stopy i hh są zsynchronizowane. To nie jest trudny rytm. Włącz metronom i przy tempie 70 lub 80 zacznij to grać. Może to kwestia złej techniki grania stopą. Generalnie nacisnięcie pedału zajmuje mały ułamek sekundy ... Poluźnij sprężynę w stopie, żeby było ci łatwiej naciskać pedał i próbuj. Warto porobić sobie też takie ćwiczenie, że włączasz metronom na 50 czy 60 bpm i grasz tylko stopą ćwierćnuty, triole, ósemki i szesnastki. Te ćwiczenia pomogą ci w graniu stopą.
Powodzenia !
z tego co widzialem dennis chambers trzyma palke blisko konca i przy tym tez osiaga duuuze predkosci. dobry sposob na trzymanie palki pokazuje tu weckl http://youtube.com/watch?v=oisX1nhhmeM. imho ten sposob daje duzo wiecej luzu nie zabierajac przy tym precyzji. mnie sposob wesselsa srasznie wnerwial i ciezej mi bylo nim uzywac moellera.
Teraz jest ok.
Hmmm....ten kolo na filmiku trzyma pałeczkę tylko trzema palcami z tego co widzę...
W sumie to nawet dobrze sie gra w ten sposób...
Zastanawia mnie natomiast ułożenie dłoni. Facet z filmiku robi taki trójkąt, ja natomiast nie wykrzywiam rąk, a pałeczki ustawiam niemal równolegle - tzn nie idealnie, ale na pewno nie pod takim kątem...
A co do tej nogi. próbowałem i z opłakanym skutkiem. Zupełnie ie wiem jak sie do tego zabrać. Najszybsze uderzenia sa w momencie, gdy całą powierzchnią buta dotykam pedału i robie takie krótkie ruchy, nie pozwalając, aby ta cała uderzająca "gałka" oderwała sie na więcej niż 3 lub 4 cm. Tak jest w miarę szybko, ale po 10 s strasznie bolą mnie mięśnie, gdzieś w okolicach piszczela - po 20s nie jestem w stanie dalej grać.
Natomiast w momencie gdy na pedale kładę tylko sam czubek buta, to uderzenia są silniejsze, gra sie wygodniej, ale szybkość niewielka, bo muszę podnosić całą nogę...
Ktoś ma jakieś pomysły, co mogę robić źle? Może po prostu mam słabe mięśnie?
U mnie jest tak, że przy uderzeniach pojedynczych podnoszę całą nogę, a jak mam zagrać szybciej, to noga jest podniesiona cały czas i uderzam tylko z palców, ew. tzw ślizgiem. Ściągnij sobie szkółkę Weckla "Back to basics" tam jest ładie pokazane jak grać stopą ..
P.S spróbuj zagrać bez butów, czasem ciężkie / duże obuwie może obniżyć prędkośc uderzeń. Mieśnie nie mają nic do gadania, mają sie nie napinać i być luźne ..
mam pytanko co do sprzetu.
Mam zamiar zmienic naciagi. Na razie gram na naciagach "firmowych" Pearl. Chcialbym jednak zmiane na cos lepszego. Może macie jakies propozycje? Jedno "ale" to to mały budżet. i nie pytajcie ile moge przeznaczyc, bo nie wiem. Nie za duzo
Chodzi mi o naciagi na calutki set
pomozecie?
_________________ Pearl Target + Mapex Black Panther + Paiste 101 + PST5
Jeżeli uda Ci się gdzieś zdobyć attacki to od razu je bierz, to super naciągi za niską cenę. Jeśli nie to niestety musisz zainvestować w naciągi evansa lub remo. Kup cały komplet będzie taniej ... Z wymianą rezonansów poczekaj, najpierw lepiej kupić dobre uderzane ..
Dołączył: 22 Mar 2006 Posty: 880 Skąd: Stegny/Olsztyn
Wysłany: Pon 10 Wrz, 2007
Ja też mam pytanie.
Czy takie zestawienie cwiczeń na werbel jest dobre?
20 min. - jedynki ( z czego 10 min. grane ósemkami, a w tym 5min. grane najpierw lewą ręką, a później prawą i drugie 10min. grane szesnastkami - ten sam układ lewa- 5 min. i prawa 5min.(chodzi mi o rozpoczynanie cwiczenia))
20 min. - dwójki ( to samo jak wyżej)
20 min. - paradiddle (j/w)
Godzina takich cwiczeń wystarczy?, czy to za mało?
pozdrawiam
EDIT. czy może jakoś urozmaicic te cwiczenia? jakieś pomysły?
_________________ Kimi wa baka.
Dremor
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 216 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 16 Wrz, 2007
Qulec napisał/a
Mieśnie nie mają nic do gadania, mają sie nie napinać i być luźne ..
Tak a stopa, tudzież noga ma się podnosić dzięki sile umysłu. Mięśnie są potrzebne, grunt w tym aby je dobrze napinać/spinać