Perkusja Online - Forum Perkusyjne
   FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy   Infopage
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » Praca w studio
Praca w studio
Autor Wiadomość
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 10 Lis, 2008   Praca w studio

Mam prośbę do perkusistów, którzy nagrywają studyjnie poważne projekty (np. płyty, w odróżnieniu od szybkiego demka) aby podzielili się uwagami, wnioskami, spostrzeżeniami, poradami, technikami etc i uchylili rąbków tajemnicy dotyczącymi procesu nagrania. Nie chodzi mi mi o przygotowanie, brzmienie, ustawienie, wybór mikrofonów, naciągów czy werbli, tylko o sam akt nagrania.

Jak to robicie? Pomijam oczywistą oczywistość, że kluczem jest tu sprawność muzyka, ale i najbardziej sprawni też przecież dłubią w studio aby było cycuś malinka. Czas i kasa to również odrębny temat.
Czy nagrywacie raczej cały kawałek w jednym tejku, czy wcinka za wcinką, czy wielokrotne tejki czy trochę tego a trochę tamtego. Czy pieścicie nagranie aż będzie idealny punkt, ile czasu wam to zajmuje. Ile godzin spędzacie w studio, czy po 15 do bólu, czy po 3 aby codziennie mieć świeży umysł. Czy może 1 kawałek dziennie.
Itp itd...

Ja do tej pory mam doświadczenia tylko z szybkimi demówkami, czyli nagranie +/- 5 kawałków w kilka godzin ale zbliża się dzień poważnego nagrania i byłoby fajnie posłuchać cennych porad.
 
 
katmetal14 
ZBANOWANY


Dołączył: 26 Paź 2007
Posty: 1008
Skąd: Częstochowa/Zabrze
Wysłany: Pon 10 Lis, 2008   

sądze że powinenes uderzytć do kanclerza
_________________
W ODDALI KRZYŻ,ZNAK NIECZYSTEJ KRWI!
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 10 Lis, 2008   

Sądzę, że po to jest forum aby więcej osób skorzystało i więcej wypowiedziało. Jak by mi chodziło o to jak nagrywa Kanclerz tobym se do niego zadzwonił
 
 
satan 

Dołączył: 28 Lis 2006
Posty: 92
Skąd: Rzeszów
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   

Witam! Nagranie 9 kawałkow w studiu zajęło mi ponad dwa dni. Nie było problemów aczkolwiek po prostu starałem sie to zrobić dokładnie. Robiłem jak najmniej wcinek, grałem praktycznie na setke wszystko, jesli coś spaprałem no to to poprawiałem. Gdy czułem że coś chwilowo nie idzie, przerwa na odpoczynek, nie ma sensu gonić no chyba że nas ograniczony czas ciśnie. Życzę powodzenia w nagrywaniu i czekam na efekty pracy ;) Pozdrawiam
 
 
 
head


Dołączył: 01 Lip 2008
Posty: 630
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   

mysle ze ten post moze duzo pomoc :)
http://forum.perkusjaonli...opic.php?t=3817
_________________
MAPEX | PAISTE | REMO | VATER
 
 
 
Wooof


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 741
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   

Ja nagrałem sporo demówek w tym dwie "poważne", w profesjonalnym studio.
Co do nagrywania bębnów, ważne, żeby samemu wiedzieć jak się chce brzmieć i pilnować tego zwłaszcza na etapie końcowych miksów, bo nagle może się okazać, że dostaniesz pogłos po całości, bo "tak jest lepiej", albo nie będzie słychać ride'a, itp.
Nagranie na setkę, oczywiście jest najlepszym rozwiązaniem, ale zagrać idealnie się nie zdarza, zawsze ktoś chce coś zmienić, i zawsze jakiś sąsiad się trafi, uderzenie w rant, coś ciszej, coś głośniej, etc. Zwłaszcza jeśli nie jest się "zawodowcem", jak ja.
Ja nagrywałem w klasyczny sposób. Z pilotami (bas + gitara + wokal) po całym kawałku z klikiem. 1-2 kawałki dziennie nie więcej, zależy jak złożony jest utwór (do 4 "take'ów"). Warto samemu posłuchać 3 razy, niż ufać realizatorowi. Zdarza się dograć jakiś punkt lub instrument (blocki, cowbell, triangiel, etc.), który słabo wychodzi, ale wolę powtórzyć całość niż dogrywać fragmenty.
Wadą nagrywania z pilotami, jest to, że słuchasz co akurat chłopaki grają w pilocie, a potem kiedy już dograją swoje partie, okazuje się, że grają nieco inaczej, np akcenty lub dynamikę przy solówkach, więc moja partia jest bardziej zgrana z pilotami niż wersją końcową. Ale to zależy od muzyki, w popie nie ma tego problemu, ale w jazzie i pochodnych ma zasadnicze. No, ale wtedy już nie ma najczęściej bębnów w studio, żeby coś skorygować, poza tym takie dogrywanie daje po kieszeni.
Bez względu na sprzęt w jaki wyposażone jest studio, ważne żeby zainwestować w pierwotne źródło dźwięku, żeby potem jak najmniej podpierać się elektroniką. Czyli profesjonalne bębny i blachy (słabe blachy są praktycznie nie do wyciągnięcia przez efekty).
Werbel najłatwiej wykręcić gałkami, jak i centralę, ale najlepiej jak się ma werbel, który brzmi ekstra bez żadnych korekt. Nowe naciągi, warto rozgrzać przed nagraniem, bo takie prosto z folii nie brzmią, niestety, dobrze.
Jak mi się nie podoba co zagrałem- poprawiam to jak najszybciej. Jak się zostawi boba, to później nie można słuchać nagrania.
I jeszcze jedno, podczas sesji, upraszczam maksymalnie swoje partie, bardziej skupiam się żeby całość płynęła, niż na fajerwerkach . Studio to słabe miejsce na testowanie nowych zagrywek i granie wszystkiego co się potrafi, bo na koniec wychodzi kupa z tego i tak.
Niedobre też jest zmiana formy utworu w trakcie nagrań. Więc warto nagrać się w sali prób i tam zrobić burzę mózgów, niż potem podczas sesji.
Tyle może od siebie, na początek.
 
 
Uycha

Dołączył: 14 Lut 2006
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   

Wooof napisał/a

I jeszcze jedno, podczas sesji, upraszczam maksymalnie swoje partie, bardziej skupiam się żeby całość płynęła, niż na fajerwerkach . Studio to słabe miejsce na testowanie nowych zagrywek i granie wszystkiego co się potrafi, bo na koniec wychodzi kupa z tego i tak.
Niedobre też jest zmiana formy utworu w trakcie nagrań. Więc warto nagrać się w sali prób i tam zrobić burzę mózgów, niż potem podczas sesji.


Ogólnie bardzo fajnie, że ktoś, kto ma doświadczenie się wypowiedział, ale w szczególności spodobały mi się dwa ostatnie zagadnienia. Sam, jak pierwszy raz nagrywałem (bardzo niedawno) byłem zdziwiony, jak coś, co, we własnym uznaniu, grałem niemal idealnie i co w miarę brzmiało na żywo, w studiu w ogóle się nie sprawdziło, byłem zmuszony przearanżować 90% swoich partii i straciłem mnóstwo czasu. Taka lekcja pokory, że teraz "fajerwerki" ograniczam do wplatanych ghostów, a zamiast myśleć o tym, jak zabłyszczeć i przykuć uwagę publiki, pilnuję dynamiki i staram się bez przerwy trzymać punkt. No i cóż, już lasek po koncertach nie ma, ale zespół nareszcie brzmi jak zespół, zgrana całość, a nie gitara + bas + perkusja. :wink:
 
 
 
blanker666


Dołączył: 12 Maj 2006
Posty: 2829
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   Re: Praca w studio

muffin man napisał/a
Mam prośbę do perkusistów, którzy nagrywają studyjnie poważne projekty (np. płyty, w odróżnieniu od szybkiego demka) aby podzielili się uwagami, wnioskami, spostrzeżeniami, poradami, technikami etc i uchylili rąbków tajemnicy dotyczącymi procesu nagrania. Nie chodzi mi mi o przygotowanie, brzmienie, ustawienie, wybór mikrofonów, naciągów czy werbli, tylko o sam akt nagrania.

Jak to robicie? Pomijam oczywistą oczywistość, że kluczem jest tu sprawność muzyka, ale i najbardziej sprawni też przecież dłubią w studio aby było cycuś malinka. Czas i kasa to również odrębny temat.
Czy nagrywacie raczej cały kawałek w jednym tejku, czy wcinka za wcinką, czy wielokrotne tejki czy trochę tego a trochę tamtego. Czy pieścicie nagranie aż będzie idealny punkt, ile czasu wam to zajmuje. Ile godzin spędzacie w studio, czy po 15 do bólu, czy po 3 aby codziennie mieć świeży umysł. Czy może 1 kawałek dziennie.
Itp itd...

Ja do tej pory mam doświadczenia tylko z szybkimi demówkami, czyli nagranie +/- 5 kawałków w kilka godzin ale zbliża się dzień poważnego nagrania i byłoby fajnie posłuchać cennych porad.


co do nagrania
i tak wszystko zalezy od realizatora - dobry zrobi z gowna z zloto - kiepski - nawet jak zagrasz jak Chambers - nie pomoze ... slyszalem materialy naprawde dobrych drummerow nagrane na zawoodowym sprzecie ktore brzmialy fatalnie ...

Cytat

Czy nagrywacie raczej cały kawałek w jednym tejku, czy wcinka za wcinką, czy wielokrotne tejki czy trochę tego a trochę tamtego. Czy pieścicie nagranie aż będzie idealny punkt, ile czasu wam to zajmuje. Ile godzin spędzacie w studio, czy po 15 do bólu, czy po 3 aby codziennie mieć świeży umysł. Czy może 1 kawałek dziennie.
Itp itd...


Sztukowanie maksymalnie zle mi sie kojarzy - to tak jakbys chcial a nie mogl i sztukowal cokolwiek za pomoca kompa...
albo kwantyzowal partie albo przyspieszal...
wchodzisz - nagrywasz swoje w 100% poprawnie i wychodzisz -
Zabek nagrywal partie bebnow na cale plyty w dwa dni - a docent jechal do hertza z pilotami i plyte nagrywalw dzien bez poprawek...
i wychodzilo idealnie.


jak grasz kawalki rok czy wiecej - jestes przygotowany perfekcyjnie bo to oczywiste - do studia przeciez wchodzisz maxymalnie przygotowany rozgrzany wypoczety skupiony i sprawny... Grasz rzopierdalasz - realizator Cie chwali ze jestes idealnie przygotowany i tyle -
takze wiesz...
jak slysze teksty o przearanzowywaniu kawalkow w 90 % to mnie smiech rozbiera do naga - albo numery sa proste jak drut i mozna nauczyc sie ich w 5 min albo bebniarz ma wyobraznie muzyczna i umiejetnosci kosmiczne.
Juz widze jak wchodzac do studia przearanzowuje numery morthifera na kolanie - i nagrywam w studiu ;) MEGA ROTFL.
_________________
ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
 
 
janusz 


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 543
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   

Oczywiście, że często jest tak, że w studiu wychodzą niuanse o których wcześniej nikt nie wiedział, a akcja typu najlepsze numery w wersji studyjnej okazują się słabe, a te słabsze zaczynają żyć to też norma...Nie oszukujmy się, przewidziany budżet na nagrania ma bardzo duży wpływ na naszą pracę, klimat itd.Nie zawsze można sobie pozwolić na maxymalny komfort. Ja osobiście staram się być porządnie przygotowany, chociaż kilka rzeczy, które przyszły mi w trakcie nagrań do głowy okazało się całkiem niegłupich :lol: Nie widzę nic złego w nagrywaniu na raty, biorąc pod uwagę długa pauzę w numerze to nawet tak trzeba, ale bez sensu jest nagrywanie jednego numeru w 2 lub 3 dni.Wychodzę z założenia że nagrywanie to zapis danego momentu, tej a nie innej chwili, klimatu, odczuć i tak ma być i zostać, po latch będziemy się krzywić , że można było inaczej itd. w ten sposób można nagrywać jeden numer do końca życia i wiecznie poprawiać. Tak danego dnia myślałem, taki miałem pomysł, feeling i już, poszło....to trochę jak z koncertami choć można więcej podłubać, ale czasami to dłubanie może bardziej zaszkodzić niż pomóc, niech będzie czuć, że to nagrywał kto kto żyje, a nie pieprzony, wychuchany do przesady sztuczny bez emocji sound...
Odnośnie samej pracy to też nie widzę sensu się zarżnąć, nie idzie to dać sobie spokój, odpocząć, zabrać się za inny numer, trzeba być wypoczętym to ważne i ogranym, ale nie przetrenowanym, przerwa przed studiem w graniu to też dobry sposób, musi nam się chcieć, a nie nagrywać bo trzeba.Nagrałem sporo w swoim życiu w różnych warunkach, na 100-tke i tak jak trza czyli dobre studio, dobre graty, sporo czasu.Jak sie teraz zastanawiam to chyba nie ma złotego środka, każdy musi sam to przejść i sobie wypracować sposób. Dużo zależy od realizatora, to on musi potrafić dogadać się z nami, a czasem rozładować napięcie, nie mówię, że to wyrocznia, ale czasami warto się posłuchać kogoś kto rzeczywiście może coś ciekawego zaproponować, dobry klimat podczas nagrań to podstawa, pomijam już cały szereg technicznych aspektów:lol: :lol:
_________________
http://www.tamadrum.co.jp...t_id=628&area=2
 
 
Brud@s


Dołączył: 28 Sty 2007
Posty: 196
Skąd: Rzeszów
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   

janusz zmień sobie avatara
_________________
"Takiego uderzenia nie da sie zastąpić, nie można zastąpić Bonhama"
 
 
 
janusz 


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 543
Wysłany: Wto 11 Lis, 2008   

sorry, coś sie pochrzaniło:)
_________________
http://www.tamadrum.co.jp...t_id=628&area=2
 
 
thormes


Dołączył: 21 Lut 2006
Posty: 243
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 15 Lis, 2008   

Sam nie nagrywałem zbyt wiele, jako perkusista, ale nagrywam jako realizator.

Bębniarze często oczekują, że przychodząc ze słabymi bębnami i blaszkami efekt końcowy będzie powalający, bo 'w studiu się wykręci i wyrówna'.

Zgadzam się z przedmówcami - po pierwsze zadbany i wyregulowany (nastrojony) sprzęt, po drugie umiejętności wystarczające do zagrania wymyślonego aranżu (ile razy słyszałem 'kurcze, a na próbie było równo ... chyba ...') po trzecie forma i ogranie z materiałem.

W studiu zazwyczaj trzeba dać z siebie więcej niż na próbie czy na koncercie - trzeba być w szczytowej formie fizycznej (grac mocno i precyzyjnie) i umysłowej (skupiać się na kliku, dynamice, groovie i tonach rzeczy, o których się normalnie podczas gry nie myśli).

Jeśli pod tymi trzema względami jest sie przygotowanym to oszczędza się czas, pieniądze i pracę swoją, zespołu i realizatora (no, realizatorowi to akurat się pieniędzy nie oszczędza w ten sposób jeśli ma od godziny płacone :P )
_________________
-= hoy brujerizmo pa ti satanizmo =-

!! BEEATCH !!
 
 
 
joj0 


Dołączył: 24 Lis 2007
Posty: 1024
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 15 Lis, 2008   

o dobrze podsumowane :) ja to na razie kilka razy nagrywałem w studio i spełniałem tylko dwa wymienione z trzech :P więc dałem dupy ;p
 
 
Carlos


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 823
Skąd: Finlandia
Wysłany: Pią 05 Gru, 2008   

Chyba wszystko co najważniejsze jest już w tym temacie napisane: chociażby że bębny nastrojone z naciągami które już "siedzą" to podstawa itp.

Co mogę dodać od siebie:
1.Wydaje mi się że każdy perkusista ma swoje preferencje do tego jak lubi nagrywać. Niestety trzeba się o tym przekonać samemu w studiu jaki styl pracy bardziej "siedzi".

2.Oczywiście wszystko zależy od realizatora, dlatego warto rozpoznać wcześniej, wypytać jaki styl nagrywania/edycji preferuje.

3.Ważna jest też muzyka: jak ktoś chce wykręcić brzmienie sekcji perkusyjnej do electro, jungle, "klubowej" muzyki - nie obejdzie się bez cięcia ścieżek (no chyba że jesteś JoJo Mayer ;) )
Proste rytmy z dobrym akcentem brzmią najładniej bez cięć : wychodzi to bardziej naturalnie (bo przecież człowiek to nie metronom i o setne,tysięczne sekundy się "rozjeżdża").

4. Wykupienie czasu w studiu na ilość utworów z góry daje komfort i spokój pracy.
Jeżeli planujesz nagrać w jednym studiu, a miksować w innym (całkiem sensowna opcja) - wtedy warto wziąść nagranie na godziny. Najważniejszy jest miks i mastering - i wtedy umówić się na kawałki.

5. Podczas nagrania stosuję pewne zasady:
- Piloty to podstawa ale nie polegam na nich w 100% bo zdarzają się pomyłki (szczególnie za którymś już podejściem z kolei).
- Więc gram swoje - ale staram się "wyłączyć z myślenia o utworze" a maksymalnie skupić na punkcie: "klik metronomu/stopa/werbel"
- Tak jak w sporcie - trzeba się odpowiednio nastawić, zjeść coś lekkiego, woda mineralna no i przede wszystkim dobry humor :) Realizator też człowiek :) Piwo po nagraniu.

6. Nagranie za pierwszym podejściem...zostawmy prawdziwym zawodowcom którzy zjedli zęby na niejednym albumie, demówce i studiu. Zawsze warto nagrać wiecej podejść by mieć z czego wybierać.

7. Na próbach nie tylko szlif kawałka do perfekcji, warto też omówić gdzie są mocne punkty w kawałku (solówka gitary, może refren, albo świetny groove) by później uwypuklić je realizatorowi.

8. Przed nagraniem w studiu warto na próbie nagrać wybrane do studia kawałki i zostawić realizatorowi żeby osłuchał się z materiałem wcześniej a nie "na żywca" podczas pracy.
_________________
Odery Privilege
Pearl FFS, Ludwig Supraphonic 79
Istanbul Agop & Mehmet
Ostatnio zmieniony przez Carlos Sob 06 Gru, 2008, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mayki
Moderator


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 453
Skąd: Poznań/Mrągowo
Wysłany: Sob 06 Gru, 2008   

Niebawem i o tym napiszę trochę więcej tekstu, aby rozwiać ewentualne wątpliwości i przybliżyć pracę w studio, także od strony realizatora. Cierpliwości :)
_________________
X <- tu byłem
 
 
 
Uycha

Dołączył: 14 Lut 2006
Posty: 160
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011   

Odświeżam prastary temat, bo ostatnio mój ubetonowany pogląd na proces nagrywania, zachowanie bębniarza w studio itd. uległ niemałemu zachwianiu. Otóż od paru lat zajmuję się nagrywaniem swoich 'wyczynów' tak, żeby przy okazji wejścia do studia (nigdy nie miałem okazji przez brak poważnego zespołu) nie być totalnym laikiem na tym gruncie i nie marnować czasu realizatora i swojego oraz pieniędzy, dodatkowo mam kontakt z paroma profesjonalistami, którzy gościli już w studio kilkadziesiąt razy i szczegółowo i czasami udzielają mi porad m.in na ten temat.
A tu nagle wchodzę sobie na forum dla ludzi zajmujących się realizacją nagrań i wielką czcionką wypisane jest, że trzeba napie**dalać podczas nagrywania, a jako autorytet podają Dave'a Grohla. I osłupiałem, bo wcześniej byłem przekonany, że priorytetem jest wyciągnięcie maksymalnej ilości brzmienia, a przy uderzaniu zza głowy efekt jest odwrotny, bo pałka zostaje długo przy membranie tłumiąc bębny (i tutaj gatunek granej muzyki nie ma nic do rzeczy). Dodatkowo wiem, że luźne uderzenie z niewielkiej wysokości pozwoli z crasha 15" wydobyć 'większe' brzmienie, niż Ulrichowe z 20tki. Prawie wszystkie dalsze opinie w temacie współbrzmią z pierwszą i wszyscy chwalą się kilku - kilkunastoletnim doświadczeniem.
Co sądzicie o takiej opinii, jak się pokrywa z waszym doświadczeniem? Jeśli założenie nie jest słuszne, to jak, nie szkodząc współpracy z realizatorem, dojść do kompromisu, który zadowoli obie strony i z czego wynika takie założenie dźwiękowców?
 
 
 
szymv


Dołączył: 21 Sie 2008
Posty: 410
Skąd: z krk
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011   

Mocne uderzenie jest jak najbardziej wskazane. Wtedy bęben brzmi najlepiej (uprzedzając odpowiedzi - tak, wiem, że nie zawsze). Myślę, że w tym chodzi głównie o stałą dynamikę wykonania w utworze. Da się to oczywiście skompensować, ale czasem jest niemało walki :P

Generalnie, dobry perkusista w studio powinien grać równo i mocno (niekoniecznie zza głowy ;) ), przy zachowaniu proporcji bębny>blachy.

Ale to już jest technika grania w ogóle. Wychodzę z założenia, że gra normalnie, nie pod mikrofonami w studio też powinna być jednorodna dynamicznie, a stopa i werbel to podstawa :P

Znów uprzedzając wypowiedzi - nie chodzi mi tu oczywiście o jakieś brzmieniowe niuanse typu ciche tremolo, muskanie tomów czy co tam jeszcze chcecie :o

Wszystko też zależy od gatunku, chociaż można tutaj mocne granie (i brzmienie z łapy) przyjąć jako dobry punkt wyjścia. Jeśli chodzi o metal, to osobna historia, bo werbel tomy i stopę i tak się wymienia ;)

pzdr.
_________________
¯\(°_o)/¯
 
 
aldi

Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 1147
Wysłany: Wto 04 Sty, 2011   

Też trochę siedzę na tym forum dźwiękowców i już prawie dostałem bana :mrgreen: :lol: .

Oczywiście w każdej filozofii jest wiele prawdy. Jest to bardzo dobre, profesjonalne forum, ale gro tam piszących moim zdaniem sama się dopiero uczy. Oczywiście są też świetni dźwiękowcy.

Co do nagrywania perkusji w studio - to można powiedzieć, że jest to temat rzeka i nie da się tego ująć "napierpapier", bo inaczej nie zabrzmi.

No bo co z muzyką zupełnie akustyczną, gdzie gra perkusista, nie mówiąc nawet o jazzie.

Tylko tak - kto umie sam nastroić bębny do studia? Kto będzie stroił bębny do każdego utworu? Podstawowe rzeczy, które powinien umieć muzyk-perkusista.
Dalej - kto ustawia czułość mikrofonów pod każdy utwór. Nie ma na to czasu (pieniędzy).
I tu jest pies pochowany.

szymv bardzo dobrze napisał, że jeśli grasz powinno to się odbywać z w miarę zrównoważoną dynamiką, ale dlaczego ciągle "napierpapier"?
Realizator od tego jest żeby wyczuć klimat, ustawić czułość mikrofonów, korekcję, głośność nagrania i nie musi to się odbywać na zasadzie powielania brzmienia z dawno już "ukręconych jobów".

No już kończę - myślę, że wiele zespołów wchodzi do studia nie za bardzo przygotowanymi. I tu się zaczyna gadka weź "napiżaj", bo inaczej to nie zabrzmi. Dlatego my sami jesteśmy w większości wypadków powodem takiego podejścia realizatorów.
No to zafilozowałem ;)
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 05 Sty, 2011   

O ale fajny temat :)
Założyłem go przed sesją, a teraz zrobie streszczenie jak mi poszło, może sie komuś przyda.

1. Najpierw wbiliśmy z chłopakami wszystkie podkłady w GP, gównie sekcja
2. Nastepnie, na luzie po paręnaście minut dziennie klepałem sobie do podkładów na padzie przez około 4 miesiące
3. Przez 2 tygodnie przed sesją, codziennie dymałem do salki przegrać cały materiał na zestawie, z klikiem oraz z klikiem i podkładem
4. Sesja bębniarska trwała 5 dni roboczych - 1 dzień ustawienie, strojenie, testy i próby nagrań, 4 kolejne dni nagrałem 17 traków, część od kopa, część z wcinkami, część po kilka razy, robocizna ok 8h dziennie
5. Na sesje pożyczyłem bębny dobrej klasy

Wnioski
- jeśli przyjąć taki tryb pracy to najlepiej nagrywać 1 trak dziennie (przy moich mozliwościach), a nie 3-4
- najlepiej nagrywać z zespołem na setke a nie pindolić się z matematycznym punktem, którego i tak nie osiągne, a wszystko kosztem polotu, płynności i energii
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
 
 
Shalaq


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1305
Skąd: Dębica
Wysłany: Sro 05 Sty, 2011   

Z tego co pamiętam, to grasz muzykę w której gra na setkę nawet byłaby zalecana. Lekko oldschoolowy time nie zaszkodzi, a wokal zawsze można dograć do podkładu.
Niemniej jednak klik nie przeszkadza jakoś bardzo jeśli ustawisz sobie cowbell i wyobrazisz, że grasz po prostu z kimś kto po prostu fenomenalnie równo gra. Polecam takie podejście.
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 05 Sty, 2011   

Miałem taką sesję, kiedy z klikiem nie dałem rady wbić prostego 4/4, kawałka na poziomie Sex Pistols, męczyłem się jak inwalida. Zdjałem słuchawki i nagrałem od kopa 3 numery, poszły jak burza.
A co do setki to tak właśnie zamierzam nastepne nagrania czynić.
_________________
Girl you thought he was a man, but he was a muffin
He hung around till you found, that he didn't know nuthin

http://www.youtube.com/watch?v=aFIMWRXWY90
 
 
tutkaprof


Dołączył: 31 Gru 2006
Posty: 524
Skąd: Wrocław
Wysłany: Sro 05 Sty, 2011   

Moje przygotowania zacząłem od zakupu rejestratora twardodyskowego Rolanda. To takie przenośne studio wielkości sporego miksera. Nagraliśmy na nim wielościeżkowo piloty i do tego mogłem sobie dowolnie ćwiczyć i testować nagrania moich partii. Dzięki temu w studiu zdarzyło się niewiele rzeczy, które mnie zaskoczyły, aczkolwiek parę się zdarzyło, zwłaszcza tam, gdzie na etapie przygotowań nie zwracaliśmy należytej uwagi na najdrobniejsze szczegóły.

Nagranie 14 numerów także zajęło mi około 5 dni (jeden na ustawianie), dodatkowo trzeba było jeszcze parę drobiazgów poprawić bądź naprostować.

Tuż przed nowym rokiem dogrywałem perkusjonalia. Szczera rada: jeśli nie macie postury Pudziana, zainwestujcie w tamburyno do gry ręcznej, bo machanie takim do montażu na statywie jest dość wyczerpujące :grin:

Co do postów, do któyrch odwołuje się Uycha, są to wypowiedzi doświadczonych realizatorów, którzy zapewne spotkali się z anemikami za perkusją. Nikomu nie chodzi o to, by przesadnie walić zza głowy, ale wiadomo, że każdy bęben i talerz ma pewien zakres głośności, w którym odzywa się najlepiej i trzeba w ten zakres trafić, a poza tym grać pewnie.
_________________
http://www.myspace.com/instytut
 
 
maciekomis
Keepin' it simple

Dołączył: 06 Wrz 2008
Posty: 880
Wysłany: Sro 05 Sty, 2011   

muffin man napisał/a
Miałem taką sesję, kiedy z klikiem nie dałem rady wbić prostego 4/4

To chyba musiało być dawno... :)
_________________
SPRZEDAM MASYWNY STATYW LUDWIG!!! http://tnij.org/statywludwig 199zł
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » Praca w studio


 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by UnholyTeam