Nie wiem, może w używaniu Cowbella tkwi jakaś sztuka wyższa, ale miałem kiedyś "przyjemność" próbować z zespołem szkolnym, w którym perkusista miał Cowbella i robił w utworze wstawki w dziwnych miejscach z wypisaną na twarzy orgiastyczną wręcz przyjemnością i zadowoleniem. Może Cowbell Cowbellowi nierówny, ale wtedy cała kapela miała ochotę w niego czymś rzucać.
A ja nigdy w woju nie byłem bo uważam, ze kaprale to wieśniaki i kretyni. Jeden lubi śledzie drugi jak mu z mordy jedzie. Ja lubie różne dziwne przeszkadzajki i rytmy w metalu. Jak się komuś nie podoba cowbell to może dołączyć oktobana, timbalesa czy tamburyno. Tak wiem tamburyno jest wieśniackie i kretyńskie.
Nie wiem, czy odebrałeś moją wypowiedź personalnie - napisałem, że to moje zdanie - nie pasuje Ci? Ok.
Podkreśliłem też, że lubię nietuzinkowe granie na perkusji. Ale niekoniecznie nadużywając kiepskiego Cowbella.
Może masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem?
IMO każdy instrument może być wieśniacko-kretyński lub zajebiście genialny, nawet ten sam się kwalifikuje do pierwszego i drugiego określenia, kwestia jest jedna: użycie owego...
prywatnie w swoim zestawie nie widzę cowbella, cieszę się że na "Kobongu" i nie tylko na tej płycie ("Chmury Nie Było" rządzi!!! ) Wojtek Szymański nie używał takich rzeczy, ale są momenty na różnych płytach gdzie cowbelle brzmią genialnie...
btw: słychałem kiedyś jak na takim zestawiku trzech czy czterech cowbelli jeden gość w różnych konfiguracjch zagrał paradidle i inne figury, brzmiało to niesamowicie...
Mayki: zrob sobie przerwe od bebnow - kilka dni, naprawde pomaga i nie tylko na dolki kreatywnosci ale ogolnie na sytuacje kiedy sie wydaje ze robisz wszystko co mozesz a efekty sa mierne
take five
o to to! też mam czasem takiego "doła" i jak sobie zrobie paro dniową przerwe od bębnów to potem mam taki przypływ pomysłów że szkoda gadać.
Moim zdaniem (nie tylko moim) Cowbell brzmi wieśniacko i kretyńsko.
toz to bluznierstwo w bialy dzien...jestem ciekaw jakie nietuzinkowe granie na perkusji lubisz...to mnie naprawde zastanawia...az sie boje zapytac kogo lubisz z "gwiazd" perkusji. nie obrazajac Cie...zastanwo sie nat tym cowbelem...bo CLAVE CHLOPAKI GRAJA NA COWBELU m8;p
jak dojdziesz do tego co napisalem wyzej to napisz co mialem na mysli i bedziesz o krok dalej w sztuce perkusyjnej...czekam
_________________ bo my sa \CLAVE/ chlopaki;)- zycie w rytmie salsy...a moze samby...a moze...;)
Uycha
Dołączył: 14 Lut 2006 Posty: 160 Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 28 Kwi, 2006
Kapral napisał/a
Nie wiem, czy odebrałeś moją wypowiedź personalnie - napisałem, że to moje zdanie - nie pasuje Ci? Ok.
Podkreśliłem też, że lubię nietuzinkowe granie na perkusji. Ale niekoniecznie nadużywając kiepskiego Cowbella.
Może masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem?
Oj tak.
Cytat
Moim zdaniem (nie tylko moim) Cowbell brzmi wieśniacko i kretyńsko.
Może to miałeś na myśli, jednak napisałeś co innego... A jeśli uważasz, że to bezsensowna przeszkadzajka tylko dlatego, że Lombardo na niej nie gra to baardz, ale to bardzo ci współczuję.
na twórczego doła polecam książki w stylu "Future Sounds" Davida Garibaldiego. można na nowo polubić stare rozwiązania po permutacjach tzw. bardzo fajne ćwiczenia
Niby jak granie coverów pomaga w kreatywności ? Jeśli covery, to grane zupełnie inaczej...wtedy faktycznie można się wykazać.
Czasem warto rozpisać sobie szkielet rytmu w nutach, pokombinować z wartościami przejść/fills (szesnastki, triole), technikami (to samo zagrane, ale inną techniką = zupełnie nie to samo ). Budować napięcie, zacząć od totalnej prościzny i dodawać powoli małe elementy. Tym sposobem będziesz bardziej wiedział co robisz i w którą stronę zmierzasz. Przyjrzyj się uważniej metrum w jakim grasz. To, że to proste 4/4 nie znaczy, że trzeba podchodzić do tego na "odwal się". Pokombinuj ze zmianą akcentów, wyprzedzeniami/opóźnieniami. Posłuchaj co grają inni. Czy może tym razem "podczepić się" do basu, gitary itp. ? A może zagrać coś zupełnie innego, czy po prostu nie robić nic i trzymać groove ? Up to you
Ostatnio zmieniony przez wAve Pią 16 Gru, 2011, w całości zmieniany 2 razy
Lepsze od coverów jest rozpisywanie np. solówek, szczególnie dla jazzmanów. Tony Williams w swojej klinice na Zildjian Day (imho najlepsza klinika perkusyjna wszechczasów) opowiada o tym jakie to ważne. Dzięki nauce tego jak inni grają ma się świadomość kiedy robi się coś nowego a kiedy coś, co już wymyślono.
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3819 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Pią 16 Gru, 2011
o to to, zdecydowanie daje radę! lepszego jam session jak po spaleniu się kiedyś nie grałem, reszta składu to samo
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
wg mnie najlepiej słuchać dużo różnorodnej muzyki choć na warsztatach w riffie pan Łosowski mówił, że czasem lepiej kupić cowbell, 2 hihat albo twina i jeśli chodzi o twina to zawsze mówi, że nie musimy grać heavy metal.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Meinl
Ostatnio zmieniony przez YelloW_EyE Pią 16 Gru, 2011, w całości zmieniany 1 raz