Może temat jest bardzo trywialny, pojawiał się w wielu wątkach, wydaje się dziwny itp, ale jestem ciekaw, w jaki sposób rozwijacie swoją kreatywność w grze na bębnach. Na przykład w jaki sposób wymyślacie partie bębnów w utworach? Jestem teraz w pewnym dołku, tzn. często nie wiem, co ciekawego wymyślić pod jakiś ciekawy riff, co w jaki sposób ćwiczyć, jak "zrozumieć" jakiś groove. Mam nadzieję, że temat jest w miarę zrozumiały i będzie obfitował w posty na temat. A jeśli temat jest głupi, to szybko usunę.
Ja nie mam czasu niestety na cwiczenia, wiec slucham non stop muzyki. W tramwaju nu-jazzu, w domu drum& bass, w czasie przechadzek do empika w rynku metalu lub jakiegos neo-punka. Jesli na codzien sluchasz metalu, to polecam drum&bass i techno ogolnie. I odwrotnie. Generalnie sluchanie innych brzmien i stylow niz te ktore grasz/najbardziej lubisz bardzo rozwija muzykalnosc.
Słucham różnych gatunków muzyki, sporo moich ulubionych bębniarzy, ale nijak nie umiem tego przełożyć na bębny. Jeszcze nie dawno miałem mase różnych pomysłów na grę, a teraz, od kilku miesięcy,nie potrafię nic ciekawego wymyśleć(mam na myśli coś swojego), nie potrafię spojrzeć namuzykę innaczej niż "ten tutaj zagrał paradidle, a tu dwójki" itp. Może to dlatego, ze za mało ćwicze...
duzo sluchac swoich ulubionych (a nawet i tych mniej lubianych) zespolow/piosenek/nawet gat. muzycznych, ze wszystkiego czegos nabrac, nawrzucac, dodac cos od siebie i elegancko
fajnie jest czasem z wyczuciem w jakis kawalkach utrzymanych w konwencji jakiegos gatunku muzycznego wrzucic motyw/bit/cokolwiek z zupelnie innej polki. Ale co ja tam wiem, ja gram reggae
_________________ bogu na ucho szepczę te słowa
w mieście to cisza najgłośniej woła
Ja nie mam czasu niestety na cwiczenia, wiec slucham non stop muzyki. W tramwaju nu-jazzu, w domu drum& bass, w czasie przechadzek do empika w rynku metalu lub jakiegos neo-punka. Jesli na codzien sluchasz metalu, to polecam drum&bass i techno ogolnie. I odwrotnie. Generalnie sluchanie innych brzmien i stylow niz te ktore grasz/najbardziej lubisz bardzo rozwija muzykalnosc.
Fiński Jaga Jazzist- imho najladniejsza muzyka jaka w zyciu slyszalem.
Ostatnio natknąłem się na Jaga Jazzist, ale ni cholera ne mam skąd sobie tego ściągnąć, ani tym bardziej kupić. Ściągnąłem to co na stronie i musze przyznać...pikne.
Ale wracając do tematu, proprostu nie wiem, jak taki Carey wymyśla partie bębnów w Toolu. Nie wiem poprostu, czy człowiek się taki rodzi, czy można do tego dojśc ćwiczeniami i osłuchaniem.
sądzę, że i jedno i drugie. Ile razy spotykałem np. gitarzystów bardzo dobrych technicznie a nie umiejących niczego wymyślić i jedynie kopiujących innych artystów. Często zdarza się też, że ktos nie jest wybitnym muzykiem ale jego pomysły sprawiają, że jest rozchwytywany.
staraj sie czasem grac rowno z gitara.. czasem akcentowac tak jak wokal.. ( wiesz.. "CAN U DIG IT! pam pam pam pam ) zaczynac przejscie juz pare taktow wczesniej wiesz.. jedna dwoojeczka pozniej jakies 3 werbwelki pozniej 4 i przejscie .. najlepiej sloochac jak graja inni .. :> czasem mozna zrobic cisze bo ponac "cisza tez gra" ;P
Mój sposób to wyjść z prostotą na początku żeby obczaić klimat. :] A póżniej to już szukanie basu i podkreślanie akcentów tam gdzie są albo tam gdzie chciałbym aby były. Jak dla mnie najfajniejszym ćwiczeniem na kreatywność są wszystkie ćwiczenia koordynacyjne bo póżniej, już w muzyce można nieźle połamać partię bębnów. Czyli jedynki, dwójki trójki, paradidla w wariacjach tzn stopa i prawa rękaw tym czasie lewa noga "na i" a prawa łapa pierwsza, druga, trzecia itd. ósemka bądż grupowane po dwie, trzy szestnastki. I różne warianty. Czym trudniej tym lepiej się póżniej gra. Pozdrooo!!!!
ero: masz sporo racji, do tego jeszcze osłuchanie z kazdym rodzajem muzyki, granie kazdego rodzaju muzyki. Moze przersadzilem ze kazdego bo dla kogos jakis styl moze byc meczarnia a to wcale nie rozwija. Polecam pogarć popik, zwykły popik np. do muzyki E. Ramasotti. Proste chwyty, mozna tam niezle rozwinąć nie wiem czy dobrze sie wyrazilem ;P
_________________ A teraz coś z zupełnie innej beczki.
ero: masz sporo racji, do tego jeszcze osłuchanie z kazdym rodzajem muzyki, granie kazdego rodzaju muzyki. Moze przersadzilem ze kazdego bo dla kogos jakis styl moze byc meczarnia a to wcale nie rozwija. Polecam pogarć popik, zwykły popik np. do muzyki E. Ramasotti. Proste chwyty, mozna tam niezle rozwinąć nie wiem czy dobrze sie wyrazilem ;P
Proponuję choć poznać style nawet jeśli ich nie gramy bo nie wiadomo czy za pięć lat nie będzie gdzieś dżoba z mozambique, a tu dupa Kiedyś mój maser kazał mi grać do płyty Bjork. Gdy mnie poniosła ułańska fantazja to mi powiedział, że to jest jej band i za takie granie bym wyleciał Ale faktycznie to rozwija pomysłowość i time.
Ja myślę, że kreatywność można rozwijać zaczynając od wprawek na samym werblu. Grać np. szesnastki. Starać się dowolnie akcentować przygrywając do jakiejś muzyczki. Potem grając proste rytmy można próbować dokładać pojedyncze akcenty zaznaczające melodię, rytmikę i dynamikę kawałka. Takie granie ze słuchu. W kazdym rytmie oprócz stalego beatu stopa-werbel można przecież zrobić mase ciekawych akcentów, wtrącać przydźwięki, stuknąć inaczej niż zwykle. Świetnie to robi Cezary Konrad. Miałem okazję podglądać jego grę w Elblągu na festiwalu. Jest nieziemnski typ:) O takich wtrąceniach mówi Carter Beauford w swoim video. Ale.. najwazniejsze chyba to, żeby nie tracić podstawowego beatu w swoich wariacjach.
Swoją drogą ja chętnie poznałbym funkowe zagrywki na hihacie, z użyciem sekstol itp.
Mam w zasadzie masę ćwiczeń tego typu(2 książki do przerobienia). Generalnie z prostymi rzeczami nie mam problemów. Chodzi mi bardziej o tworzenie takich złożonych rytmów, jak wspomniany wyżej Carey. Nie wiem, jak ci ludzie tworzą takie partie, które tak pasują do reszty...
(...)Chodzi mi bardziej o tworzenie takich złożonych rytmów, jak wspomniany wyżej Carey. Nie wiem, jak ci ludzie tworzą takie partie, które tak pasują do reszty...
"moje polkotly ulozone sa harmonijnie, na drodze niezakloconego przeplywu energii. Jest w tym symetria, wazne ze mam ich piec - to symbol meskosci. Oprocz tego szesc padow z boku - reprezentujaca strone kobieca. Chodzi o rownowage. (...) Bebny nalezy ustawiac tak, zebym nie wchodzil w droge muzyce, zebym byl jej narzędziem"
Danny Carey dla Modern Drummer. Z książki "Parabola"
Juz wiesz jak on to robi?? :] Dodajac do tego krolicza lapke i to ze w polsce najbardziej go chyba interesowal czakram w krakowie wychodzi na to ze czlowiek z kosmosu wiec dziwnym nie jest ze sadzi nieziemskie rytmy.
W sumie to nieglupie bo mnie tez czasem odblokowuje poprzestawianie sobie perkusji :]
Mayki: zrob sobie przerwe od bebnow - kilka dni, naprawde pomaga i nie tylko na dolki kreatywnosci ale ogolnie na sytuacje kiedy sie wydaje ze robisz wszystko co mozesz a efekty sa mierne
take five
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
ja mam cos takiego ze lubie pchac hh grany noga wszedzie obejzalem koncert JoJo Nerve tzn jedna piosenke jakas i tam gra wlasnie nontopem hh stopa ... i mi sie to podoba
_________________ Niech rytm będzie z Tobą :] !
fraglez
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 52 Skąd: z Warszawy
Wysłany: Sro 12 Kwi, 2006
.:TeLeSkoP:. napisał/a
Ja z racji tego, że umiem zagrać 4 rytmy nie mam tego problemu o którym piszecie
Ja myślę, że warto poprzemycać do muzyki, którą się gra trochę rytmów czy instrumentów z innych styli. Szczególnie w metalu, gdzie ludzie raczej spodziewają się typowego łomotu i młócki zagrać coś zupełnie z innej bajki. Mój dobry znajomy z nieistniejącego już Terror Wave (matalcore) dołączył do swojejgo zestawu dwa cowbelle, na których bardzo często grał. Mimo podstawu rytmicznego jego granie wydawało się dosyć oryginalne jak na koniec lat 90-tych w takiej muzyce. Inny mój kumpel grający kiedyś w corowym Slapdown (też już rip) zadziwił mnie niedawno umiejętnością grania po obręczach werbla (tylko) co przypominało mi muzykę z dansingów lat 20 i 30 XX wieku - coś jak stepowanie czy coś koło tego. Perkman z mojego zespołu znowu gra podstawę rytmiczną dotąd pod jakiś riff aż coś samo coś innego wskoczy i to może być to i często tak jest.
Cóż, myśle ze jedym z najlepszych sposobów jest, jak już było wyzej wymienione, posłuchac swoich ulubionych bebniarzy lub zupełnie innego stylu i znaleźć natchnienie do swoich dźwięków, rytmów...
ja często majstruję "na sucho" w domu i często z mojego rytmu, który przynosze na próbę wychodzą riffy (lub sam bass a gitara gra co innego), własnie tak teraz z chłopakami staramy sie tworzyć, sekcja rytmiczna totalnie inaczej niż wiosło, nie na jedno kopyto (chyba że motyw jest na tyle dobry że wszystko razem brzmi swietnie) często przy oklepywaniu jakiegoś nowego lub też starszego motywu kombinuje i zamieniam uderzenie stopy na werbel i na odwrót, lub jak wskoczy do głowy, dodaję uderzenie, które mija się z innymi instrumentami...
trzeba szukać(!!!), a to dodać coś lub coś innego, przede wszystkim nie bać się czegoś zagrać, czegos innego niz do tej pory lub czegoś w tym samym stylu ale inaczej...
odetchnięcie od instrumentu na jakiś czas tez jest dobrym wyjsciem, wracasz wtedy do garów z utęsknieniem i na swieżości, a czesem tez z nowymi pomysłami!
pozdrawiam
Mój dobry znajomy z nieistniejącego już Terror Wave (matalcore) dołączył do swojejgo zestawu dwa cowbelle, na których bardzo często grał.
Nie linczujcie mnie, ale wiecie co inni muzycy zwykle sądzą o perkusistach, którzy bardzo często grają na cowbellach? Albo inaczej: z czego mają ochotę do nich strzelać?
Wiecie, ja jestem bardzo za kreatywnym i pomysłowym graniem, bo jak słucham płyt takich jak "South Of Heaven" Slayera, czy "Kobong" Kobonga ;} i słyszę, jak tam perkusja gra, to aż człowiek ma ochotę bas w cholerę rzucić i za bębnami usiąść. Ale na litość Boską! Tam nie ma cowbelli!
(...)
Nie linczujcie mnie, ale wiecie co inni muzycy zwykle sądzą o perkusistach, którzy bardzo często grają na cowbellach? Albo inaczej: z czego mają ochotę do nich strzelać?
(...)
Nie wiem co niektórym przeszkadza w Cowbellach??!! Dla mnie to takie same perkusjonalia jak Clave Blocki, dzwonki Chimes czy inne przeszkadzajki. (?)
_________________ I Stworzył ON Rytm - Tak Minął Wieczór I Poranek - Dzień Ósmy...
Moim zdaniem (nie tylko moim) Cowbell brzmi wieśniacko i kretyńsko.
Coz, kazdy ma prawo sie mylic.
Ja tam z pewnoscia sobie doloze jeszcze conajmniej jednego cowbella. Zakochalem sie w tej przeszkadzajce po uslyszeniu "Killing in the name of" RATM, a potem odkrylem nowe zastosowania w graniu.
_________________ bogu na ucho szepczę te słowa
w mieście to cisza najgłośniej woła
a ja sobie z pewnoscia jakis zakupie dobry cowbell dobrze brzmi. takie moje zdanie. jak slyszales jakis nedzny, niewiadomo skad, etc, to sie nie dziwie.
cowbell to świetna sprawa. na pewno nigdy nie zgodzę się z tą teorią, że brzmi kretyńsko. To jest kolor , w dodatku dość uniwersalny. Przesadą byłoby moze granie całego rytmu na samym cowbellu, choć to niełatwe i dość wirtuozerskie. Ja jestem za.