Perkusja Online - Forum Perkusyjne
   FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy   Infopage
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » UTRZYMYWANIE SIE Z MUZYKI,z gry na perkusji-Warszawa.
UTRZYMYWANIE SIE Z MUZYKI,z gry na perkusji-Warszawa.
Autor Wiadomość
robson

Dołączył: 29 Sty 2007
Posty: 2
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007   UTRZYMYWANIE SIE Z MUZYKI,z gry na perkusji-Warszawa.

Czesc.Nazywam sie Robert.Jestem tu nowy,gram na basie,wiec nie bede tu opowiadal o swojej historii gry.Ale chcialbym poruszyc temat zwiazany z tym,ze nasz perkusista chce przeprowadzic sie do Warszawy.Podobno bywa,ze ktos jezdzi gdzies na jammy do Warszawy i dostaje jakąs propozycje od zawodowcow.Mowi sie,ze w stolicy jest deficyt poważnych perkusistow.Ale widze tez w necie,ze ktos non-stop oglasza sie np."Profesjonalny perkusista z Warszawy czeka na konkretne propozycje grania zarobkowego;pop,funky,hip-hop,jazz".Jesli ciagle sie oglasza to mało pracy...albo nie daje rady,albo"wielka głowa",albo...?Czyli jak to jest:czy jesli jest sie np.perkusista na 4+,czyli dobrym bebniarzem około-rockowym,to idzie wyżyć z muzyki w Wawie grając nawet np.w 2-3 zespolach?Sa jakies castingi,czy po prostu trzeba sie pokazywac,czy trzeba miec odpowiednie znajomosci?:)
Zapraszam Was do dyskusji...Jakie macie doswiadczenia?
_________________
bass
 
 
erobeson


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 1130
Skąd: stąd
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007   Re: UTRZYMYWANIE SIE Z MUZYKI,z gry na perkusji-Warszawa.

robson napisał/a
Sa jakies castingi,czy po prostu trzeba sie pokazywac,czy trzeba miec odpowiednie znajomosci?:)
Zapraszam Was do dyskusji...Jakie macie doswiadczenia?


Castingi są. A oprócz znajomości trzeba mieć umiejętności i to duże. Nie chodzi tylko o technike gry ale również o czytanie avista.
_________________
No risk, no progress!!!
 
 
Yahoo 


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 801
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007   

dokladnie, jesli sie chce gdzies grac za kase, np. na statkach w jakis dobrych klubach to perfekcyjna znajomosc nut to podstawa (niestety)
_________________
My Gear:
http://www.perkusja.org/viewtopic.php?t=53113

http://www.youtube.com/jasinskimusic
 
 
 
Dimon 

Dołączył: 30 Mar 2006
Posty: 15
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007   

To chyba moj 1 post na nowym forum wiec sie przedstawie. Jestem Dimek, gram na perkusji pare ladnych lat, bebnie tu i tam, sporo nagrywam, ucze sie w szkole jazzu i muz. rozrywkowej K. Komedy w warszawie, czasem pomagam mlodszym kolegom grajacym na perkusji bo sprawia mi to ogromna frajde. Zdarza sie tez, ze mlodsi koledzy pomagaja mi. :) Generalnie zyje graniem i wlasciwie to nic innego robic nie potrafie i nie robie. :) To moze tyle o sobie.... :)

Do rzeczy.

Castingi hehe, alez oficjalnie to brzmi. A tak serio to roznie to bywa w tej calej wawie, ale faktycznie jest duzo mozliwosci, jezeli nie najwiecej w calej polsce, niestety jezeli nie znasz odpowiednich osob to o ew. castingach sie nawet nie dowiesz poniewaz takie informacje rozchodza sie tylko w pewnych kregach i nie pomoze Ci to ze potrafisz czytac avista czy tez masz wyksztalcenie muzyczne. Srodowisko muzykow w wawie jest "hermetyczne", no i jest na prawde duza konkurencja. Komus kto wybiera sie do 100licy zupelnie na swiezo z zamiarem grania, nie znajac nikogo z tzw. "branzy" zycze duzo powodzenia i wytrwalosci, no chyba, ze jest drugim Dabrowka albo Lutym.... albo Ułanem ;) Pozdrowiska bebniarze !! :)

BTW.
Ostatnio przegralem taki jeden, jak to nazwales "casting" wlasnie z kolegą U1-em. Ale z takim przegrac to prawie jak wygrac no nie ? ;-) hehe. Ciao!!
 
 
erobeson


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 1130
Skąd: stąd
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007   

Dimon napisał/a

Ostatnio przegralem taki jeden, jak to nazwales casting wlasnie z kolegą U1-em. Ale z takim przegrac to prawie jak wygrac no nie ? ;-) hehe. Ciao!!


Ello.
Jeśli możesz mi nakreślić z czystej ciekawości jak wygląda taki casting?
_________________
No risk, no progress!!!
 
 
Dimon 

Dołączył: 30 Mar 2006
Posty: 15
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007   

erobeson napisał/a
Dimon napisał/a

Ostatnio przegralem taki jeden, jak to nazwales casting wlasnie z kolegą U1-em. Ale z takim przegrac to prawie jak wygrac no nie ? ;-) hehe. Ciao!!


Ello.
Jeśli możesz mi nakreślić z czystej ciekawości jak wygląda taki casting?


Casting, srasting .... no jest to po prostu proba. Dwa dni przed graniem dostalem 6 utworow, nauczylem sie ich, poszedlem, zrobilem swoje jak najlepiej potrafilem i to wszystko. :)
 
 
erobeson


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 1130
Skąd: stąd
Wysłany: Pon 29 Sty, 2007   

Czyli spoko. :)
dalej z czystej ciekawości: mógłbys napisać jakie to numery były?
_________________
No risk, no progress!!!
 
 
Kanclerz 
Admin
Marcin Kwaśny


Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 496
Skąd: PL
Wysłany: Pią 02 Lut, 2007   

Yahoo napisał/a
dokladnie, jesli sie chce gdzies grac za kase, np. na statkach w jakis dobrych klubach to perfekcyjna znajomosc nut to podstawa (niestety)


A tak bardziej szczegolowo to tutaj :)

http://forum.perkusjaonli...opic.php?t=2992
_________________
www.catelikescandy.com
www.myspace.com/kanclerz
www.myspace.com/spaceavenue
www.kashmir.pl
www.myspace.com/perkusjaonline
 
 
 
kojlak
KKK

Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 1570
Skąd: masz kota?
Wysłany: Pią 02 Lut, 2007   

tam wychodzi 2 tys. dolców na miesiąc? to jakieś ponad 6 tys. pln... frontmen chalturowej Złotowskiej grupy SUNSET grając ileś tam imprez (wcale nie tak dużo :P ) w miesiącu zarabia ok. 9 tys. :] no chyba że jest post ;)
_________________
www.kojlak.fbl.pl
 
 
 
Aras


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 107
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pią 02 Lut, 2007   

ale na statku masz zakwaterowanie, jedzenie zapewne za friko, wiec jeśli pół roku jesteś w morzu, to w tym czasie nic nie wydajesz [no chyba, że chcesz sie zabawić na Karaibach :], albo jakoś inaczej to wygląda niż myśle]
 
 
 
oyster

Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 165
Skąd: SOPOT
Wysłany: Pią 02 Lut, 2007   

No tak ale jak juz sie zdecydujesz na granie na statku ( albo w cyrku ) to zapomnij raczej o karierze z wlasna kapelą . Po paru latach to juz ci sie nie bedzie chcialo tworzyc swoich dzwieków . Wiadomo ze najlepiej zeby w naszym kraju istnial raczej normalnu rynek muzczny tak jak w UK albo USA. Przeciez na tym formum sa kapele ktore w tamtych warunkach mogly by calkiem przyzwoicie egzystowac . Ale u nas inaczej troche jest :(
_________________
Pozdrawiam / OY
 
 
Aras


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 107
Skąd: Gdynia
Wysłany: Pią 02 Lut, 2007   

niestety praca na statku nie jest dla kazdego. z własną kapelą raczej cięzko myśleć o karierze też dlatego, że na statku nie ma wolnych weekendów, mniejwiecej pół roku jesteś za granicą i nic tego nie zmieni. Co nie zmienia faktu, że mi takie życie by odpowiadało [moze dlatego, ze jestem w pewnym sensie do tego przyzwyczajony - ojciec, 3 wujków i ciotka pracują na statkach]
Ostatnio zmieniony przez Aras Pią 02 Lut, 2007, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Mayhen 


Dołączył: 12 Gru 2006
Posty: 265
Skąd: Złotów - stolica HC
Wysłany: Pią 02 Lut, 2007   

ojciec, 4 wujków, brat, kuzyn pracują na statkach...a i jeszcze jeden pradziadek i dwóch dziadków pływało...aras-dobrze cie rozumiem :D
_________________
Czy wiesz, że 99% userów czyta ten post z ręką na myszce? Nie zdejmuj ręki, już na to za późno.
 
 
 
Vogt


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 782
Wysłany: Sob 03 Lut, 2007   

jest coś fajnego w graniu na statkach, mialem z tym kontakt ale jako pasażer, fajny klimat, zobaczysz świat, dorobisz sobie, robisz to co lubisz, jak trafisz na fajnych podróżnych to i pograsz to co lubisz :)
mi niestety nie pozwala na to mnogość czynników z czego głównym są gówniane umiejętności bliskie zeru :D
 
 
 
robson

Dołączył: 29 Sty 2007
Posty: 2
Wysłany: Sro 07 Lut, 2007   

Witam ponownie po kilkunastu dniach.Widze,ze konkretnych odpowiedzi od ludzi utrzymujacych sie z muzyki prawie nie ma.Dlaczego?....Kazdy pewnie ma swoje zdanie,lecz moim zdaniem praktykujacy muzycy nie podjeli dyskusji,poniewaz ich celem w wielkim skrócie jest nie wpuszczanie na rynek mlodych,zdolnych.Bo po co odbierac sobie chleb.Wiadomo uklady,znajomsci to standart.Ale konkurencja bywa niebezbieczna....Ale to dobrze,moze nasz perkusista wroci kiedys z Wawy...:)
_________________
bass
 
 
radii.o

Dołączył: 21 Mar 2006
Posty: 93
Skąd: jelcz-laskowice
Wysłany: Sro 07 Lut, 2007   

....juz twoje pytanie zawierało odpowiedz.nie kumam,co chciałbyś jeszcze usłyszeć???....warszawa czeka,czy co?...

...nie chciałbym obrazić szanownego kolegi ,ale powinieneś wbić sobie do głowy jedną rzecz. znajomości nie mają tu nic do gadania,możesz znac całą branże muzyczną ,chodzić z nimi na piwo lub włazić im do dupy,jak wolisz. w niczym ci to nie pomoże jezeli nie potrafisz grać w sposób jaki oczekują od ciebie producenci, czy tzw szefowie muzyczni kapel. wiele zależy również od szczęscia.choćby od tego ,że znajdziesz się w odpowiednim miejscu i czasie i się spodobasz.

...pisanie teorii spiskowych zostawmy" filozofom grania ",oni są w tym najlepsi
_________________
ONE NATION UNDER THE GROOVE

http://rapidshare.de/file...zteberekeke.mp3
http://rapidshare.de/file...roovalizzle.mp3
http://forum.perkusjaonline.pl/viewtopic.php?t=627
 
 
 
Burza


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 71
Skąd: Duszniki Zdrój/Wrocław
Wysłany: Sro 07 Lut, 2007   

"moim zdaniem praktykujacy muzycy nie podjeli dyskusji,poniewaz ich celem w wielkim skrócie jest nie wpuszczanie na rynek mlodych,zdolnych.Bo po co odbierac sobie chleb." ROTFL!!
Równie dobrze Irlandczycy mogą wprowadzić wizy dla Polaków,bo zabierają im prace,hehe
 
 
Wysolek85


Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 787
Skąd: Schneidemuhl
Wysłany: Sro 07 Lut, 2007   

Vogt napisał/a
jest coś fajnego w graniu na statkach, mialem z tym kontakt ale jako pasażer, fajny klimat, zobaczysz świat, dorobisz sobie, robisz to co lubisz, jak trafisz na fajnych podróżnych to i pograsz to co lubisz :)
mi niestety nie pozwala na to mnogość czynników z czego głównym są gówniane umiejętności bliskie zeru :D


pocisk :)
 
 
 
janusz 


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 543
Wysłany: Sro 07 Lut, 2007   

kojlak napisał/a
tam wychodzi 2 tys. dolców na miesiąc? to jakieś ponad 6 tys. pln... frontmen chalturowej Złotowskiej grupy SUNSET grając ileś tam imprez (wcale nie tak dużo :P ) w miesiącu zarabia ok. 9 tys. :] no chyba że jest post ;)


nic dodać, nic ująć.......:))
_________________
http://www.tamadrum.co.jp...t_id=628&area=2
 
 
bRS 
Da Funk Blaster


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 682
Skąd: Płock
Wysłany: Sro 07 Lut, 2007   

Rozmawiałem kiedyś ze znanym polskim perkusistą, który grywał na statkach i opowiadał mi, że czasem gra się od 9 rano do 12 w nocy... Ale mówił też, że dzięki temu zwiedził świat bo między wpłynięciem do portu docelowego, a wypłynięciem w kurs powrotny jest pewien odstęp czasu więc jest czas na zwiedzenie świata i poznawanie ludzi. Facet opowiadał, że poznał kilku znanych bębniarzy przez takie podruże i grywał z wieloma innymi znanymi muzykami. Myślę, że to zajebista opcja. Pieniążki (często niemałe) + wikt, opierunek i zakwaterowanie to już całkiem nieźle biorąc pod uwagę zalety.

Wracając do tematu, żeby móc żyć z muzyki trzeba być poprostu profesjonalistą i znaleść się w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu... Banalne prawda? ;)
_________________
facebook.com/f44.3band
myspace.com/rousepores
 
 
 
JooreX
whiskey lover


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 978
Skąd: southern wastes
Wysłany: Czw 08 Lut, 2007   

heh, wielu mlodych (stazem, niekoniecznie wiekiem :) ) emanuje takim zapalem (zreszta, chwala im za to - niech walcza! :) ), ze przyslania im to conieco subtelna roznice miedzy tym, co im sie *wydaje* a tym, jakich umiejetnosci *naprawde* wymaga profesjonalna gra... niejednokrotnie spotkalem sie z opiniami mlodych utilizatorow hurtowych ilosci pałek i naciagow, ktorzy ogladajac np. wideo kashimru psioczyli, ze 'taka komercha, takie banaly sie sprzedaja a nasza ambitna, (...) muzyka jest skazana na garaz, underground, etc' :) wbrew pozorom perkusja jest o tyle zabawnym instrumentem, ze wielu ludziom bardzo fajnie oglada sie czyjas gre, mniej fajnie jest juz usiasc i sprobowac to powtorzyc na podobnym poziomie :)

ja tam nie wiem, czy uda mi sie kiedykolwiek prezentowac soba gre na profesjonalnym (ogolnie pojetym) poziomie - cwicze ile moge... i juz :) batem wypedzam stagnacje i lenistwo, co kazdemu polecam :) nie ma nic gorszego, niz 'zasiedzenie' sie w rejonach, ktore ma sie dobrze opanowane, poza tym dystans do wlasnej gry jest zdrowy i bardzo rozwijajacy
_________________
-> http://www.facebook.com/joorass
-> http://www.jdoverdrive.pl
 
 
 
franio


Dołączył: 12 Mar 2006
Posty: 565
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Czw 08 Lut, 2007   

dystans jak najbardziej.. ale jest w sumie trudny do utrzymania, bo wmawianie sobie ze jest sie tragicznym be i wogole tez nie prowadzi do niczego dobrego... a utrzymanie sie z muzyki.. coz marzenia :)
_________________
STAY BRUTAL !
 
 
 
CHoSSeN OnE


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 162
Skąd: Wastelands (Rzeszów)
Wysłany: Czw 08 Lut, 2007   

franio napisał/a
dystans jak najbardziej.. ale jest w sumie trudny do utrzymania, bo wmawianie sobie ze jest sie tragicznym be i wogole tez nie prowadzi do niczego dobrego...

Dystans to nie jest wmawianie sobie, że jest się be, fe czy tam fuj. To trzeźwe spojrzenie na swoje umiejętności. To umie dobrze, ale to kicha i tu trzeba popracować. (;

Tak do tematu. Jak piszecie o tym graniu na statkach, to wywnioskować można, że dobre dla kogoś, kto żyje tylko dla siebie i muzyki (;
_________________
[img]http://imagegen.last...N_OnE.gif[/img]
 
 
 
Qbs


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1318
Skąd: Skoczów
Wysłany: Czw 08 Lut, 2007   

franio napisał/a
dystans jak najbardziej.. ale jest w sumie trudny do utrzymania, bo wmawianie sobie ze jest sie tragicznym be i wogole tez nie prowadzi do niczego dobrego... a utrzymanie sie z muzyki.. coz marzenia :)

nagrywaj sie jak cwiczysz/grasz i bedziesz mial mozliwosc posluchania z dystansem tego jak grasz
_________________
Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
 
 
 
Kanclerz 
Admin
Marcin Kwaśny


Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 496
Skąd: PL
Wysłany: Czw 08 Lut, 2007   

robson napisał/a
Witam ponownie po kilkunastu dniach.Widze,ze konkretnych odpowiedzi od ludzi utrzymujacych sie z muzyki prawie nie ma.Dlaczego?....Kazdy pewnie ma swoje zdanie,lecz moim zdaniem praktykujacy muzycy nie podjeli dyskusji,poniewaz ich celem w wielkim skrócie jest nie wpuszczanie na rynek mlodych,zdolnych.Bo po co odbierac sobie chleb.Wiadomo uklady,znajomsci to standart.Ale konkurencja bywa niebezbieczna....Ale to dobrze,moze nasz perkusista wroci kiedys z Wawy...:)


Aby stanowic dla tych jak mowisz "praktykujacych muzykow" konkurencje trzeba najpierw nad soba duzo popracowac - nie chodzi tylko o technike gry ale takze o charakter, mentalnosc. Jesli jest sie gburem zapatrzonym w siebie, jesli sie nie potrafi pracowac z innymi to mozna byc dupa a nie konkurencja.

Jest tez byc moze druga przyczyna dlaczego sie tacy muzycy nie wypowiadaja - sa prawdopodobnie bardzo zaproacowani i nie maja czasu na opowiadanie pierdół o tym jak to ciezko lub fajnie jest pracowac grajac.

Mlodzi muzycy czesto szukaja recepty cud na trapiace ich bolaczki. Zadaja pytanie i mysla, ze otrzymaja idealne rozwiazanie w odpowiedziach - a to nie tak. Moim zdaniem trzeba dojsc samemu do pewnych rzeczy - tacy ktorzy zapracowali na swoj sukces sami maja w sobie o wiele wiecej pokory niz Ci, ktorzy dostali to czego chcieli bez wysilku. Trzeba znac swoja wartosc oczywiscie -nie dolowac sie na kazdym kroku - ale takze trzeba caly czas pracowac, rozwijac sie i widziec czego jeszcze nie potrafimy. Trzeba szanowac innych, z ktorymi sie gra.
W 99% to z takimi wlasnie poukladanymi muzykami chca pracowac inni muzycy - a nie z napuszonymi, pewnymi siebie i wiecznie wymagajacymi ziomkami :)

PS: Pokazywanie sie wszedzie i ze wszystkimi wbrew pozoro niekoniecznie wg mnie moze prowadzic do tego, ze Cie ktos odkryje. Zalezy wszystko z kim bedziesz mial do czynienia. Dla jednej osoby - duzo i wszedzie grajac bedziesz gosciem, ktory kocha muzyke i kocha grac. Dla innej osoby mozesz byc po prostu dupkiem, ktory szuka szczescia i ma w nosie to co i z kim gra.

Robcie swoje!!!
_________________
www.catelikescandy.com
www.myspace.com/kanclerz
www.myspace.com/spaceavenue
www.kashmir.pl
www.myspace.com/perkusjaonline
 
 
 
Pater Noster 
generation nothing


Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 912
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Czw 08 Lut, 2007   

co do grania na statkach....




.... a że kapela z tonącego statku ostatnia ucieka to żeście kobieta lekkich obyczajów nie słyszeli co? ;)
_________________
why so serious?
 
 
 
Yapa

Dołączył: 29 Cze 2006
Posty: 18
Skąd: Warszawa/Olsztyn
Wysłany: Wto 03 Kwi, 2007   

Cytat
Ostatnio przegralem taki jeden, jak to nazwales casting wlasnie z kolegą U1-em. Ale z takim przegrac to prawie jak wygrac no nie ? ;-) hehe. Ciao!!]

Pozdrów tego U1 ode mnie - Paweł gębicki i powiedz muż e to wstyd o starych kolegach nie pamiętać :)
_________________
Yapa
 
 
 
Yapa

Dołączył: 29 Cze 2006
Posty: 18
Skąd: Warszawa/Olsztyn
Wysłany: Wto 03 Kwi, 2007   

robson napisał/a
Witam ponownie po kilkunastu dniach.Widze,ze konkretnych odpowiedzi od ludzi utrzymujacych sie z muzyki prawie nie ma.Dlaczego?....Kazdy pewnie ma swoje zdanie,lecz moim zdaniem praktykujacy muzycy nie podjeli dyskusji,poniewaz ich celem w wielkim skrócie jest nie wpuszczanie na rynek mlodych,zdolnych.Bo po co odbierac sobie chleb.Wiadomo uklady,znajomsci to standart.Ale konkurencja bywa niebezbieczna....Ale to dobrze,moze nasz perkusista wroci kiedys z Wawy...:)


Jka Twój perkusista przyjedzie i za...bie swoją grą to żadne układziki nie pomogą, tylko będzie grał. trzeba tylko mieć szczęście i słuchaczy :)
_________________
Yapa
 
 
 
Th0rn


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1421
Skąd: Wawa
Wysłany: Sro 04 Kwi, 2007   

bRS napisał/a
Rozmawiałem kiedyś ze znanym polskim perkusistą, który grywał na statkach i opowiadał mi, że czasem gra się od 9 rano do 12 w nocy... Ale mówił też, że dzięki temu zwiedził świat bo między wpłynięciem do portu docelowego, a wypłynięciem w kurs powrotny jest pewien odstęp czasu więc jest czas na zwiedzenie świata i poznawanie ludzi. Facet opowiadał, że poznał kilku znanych bębniarzy przez takie podruże i grywał z wieloma innymi znanymi muzykami. Myślę, że to zajebista opcja. Pieniążki (często niemałe) + wikt, opierunek i zakwaterowanie to już całkiem nieźle biorąc pod uwagę zalety.

Wracając do tematu, żeby móc żyć z muzyki trzeba być poprostu profesjonalistą i znaleść się w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu... Banalne prawda? ;)


a co z tymi co maja chorobe morska??? :D :D:D:D
_________________
http://myspace.com/sphereband
http://drumhouse.staramilosna.info
 
 
 
zyban

Dołączył: 24 Mar 2007
Posty: 18
Wysłany: Sro 04 Kwi, 2007   

Z tym graniem to chyba tak jak z Kubicą.
 
 
RAz


Dołączył: 15 Sty 2007
Posty: 227
Skąd: Sztolyca
Wysłany: Wto 24 Kwi, 2007   

:?:
 
 
kminek


Dołączył: 17 Lut 2006
Posty: 42
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 02 Lip, 2007   

Pater Noster napisał/a
co do grania na statkach....




.... a że kapela z tonącego statku ostatnia ucieka to żeście kobieta lekkich obyczajów nie słyszeli co? ;)


hehe zajebiste :D :)
_________________
"Gdzie dwóch, tam trzech" :D
www.tomekpaszko.glt.pl
www.succumb.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » UTRZYMYWANIE SIE Z MUZYKI,z gry na perkusji-Warszawa.


 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by UnholyTeam