8 grzechow nie wymienie....ale jeden moge..... podczas grania zawsz staram myslec sie o Cyckach!!!! to pomaga w skupieniu.....cyckiiii cyckiii rumiane cycuuuszkiiii!!!
@zerodead -> nie zgodze sie, improwizacja w muzyce to bynajmniej nie `rozne nieskladne motywy` w metrum na-ile-nam-wyjdzie-byle-rowno-skonczyc - ja powiem tak (nie musisz sie zgodzic), aby pozwolic sobie na granie bez metronomu trzeba najpierw cwiczyc z nim latami bo improwizacja to faktycznie duzo, duzo wiecej niz matematyka i technika, jak to nazywasz - ale z drugiej strony obie wymienione musza byc przynajmniej na takim poziomie, by nie psuly odbioru muzyki nie grywam koncertow z metronomem (technicznie byloby to cholernie ciezkie do zrealizowania - dlugie utwory, masa zmian metrum i przeplot z motywami bez sekcji rytmicznej), ale prywatnie mecze je z klikiem i nie wyobrazam sobie wlasnej gry bez tych cwiczen
Ja kiedy zaczalem uzywac metronomu od razu uzywalem go na koncertach-przysparzal na poczatku troche klopotow, nie powiem. Do teraz zdarza mi sie poplynac w boczki z time'em, ale nie jest to tak odczuwalne jakbym gral bez klika. Na poczatku tak jak piszesz zerodead ciezko bylo mi grac z timem, do tego utrzymac skupienie na samej muzyce, aby feeling byl dobry...po jakims czasie juz nie sprawia mi to duzego problemu. Jest git, kwestia wycwiczenia. Po prostu przy mocniejszych akcentach, zmianach metrum, zmianach na refren czy zwrotke gdzie trzeba zagrac ciszej/mocniej skupiam sie na kliku i na graniu rownoczesnie, jakos takos mi to wychodzi
_________________ SPRZEDAM:
1. Obręcz Pearl 14' (8 śrub)
8 grzechow nie wymienie....ale jeden moge..... podczas grania zawsz staram myslec sie o Cyckach!!!! to pomaga w skupieniu.....cyckiiii cyckiii rumiane cycuuuszkiiii!!!
@zerodead -> nie zgodze sie, improwizacja w muzyce to bynajmniej nie `rozne nieskladne motywy` w metrum na-ile-nam-wyjdzie-byle-rowno-skonczyc -
hm. improwizacja w muzyce to to, co akurat widzi Ci się w danym momencie. i mi czasem, w pewnych momentach widzą się "różne nieskładne motywy" powiedzmy taki "ambient"
JooreX napisał/a
ja powiem tak (nie musisz sie zgodzic), aby pozwolic sobie na granie bez metronomu trzeba najpierw cwiczyc z nim latami
true. ale nie lubie mylić ćwiczenia z graniem
JooreX napisał/a
bo improwizacja to faktycznie duzo, duzo wiecej niz matematyka i technika, jak to nazywasz - ale z drugiej strony obie wymienione musza byc przynajmniej na takim poziomie, by nie psuly odbioru muzyki
true. nie do końca wiem jaki jest odbiór muzyki, więc na razie rozpływam się w samozadowoleniu niewykluczone, że wszystko pitole i utrudniam odbiór, ale nikt jeszcze mi tego nie powiedział. przynajmniej nikt, z czyją opinią bym się liczył
JooreX napisał/a
nie grywam koncertow z metronomem (technicznie byloby to cholernie ciezkie do zrealizowania - dlugie utwory, masa zmian metrum i przeplot z motywami bez sekcji rytmicznej), ale prywatnie mecze je z klikiem i nie wyobrazam sobie wlasnej gry bez tych cwiczen
no widzisz. Ty też twierdzisz, że było by to trudne...tzn. granie "trudnej" muzyki z klikiem. a co jeśli jest to "trudna" muzyka+improwizacja? awykonalne!
+ j.w. grać a ćwiczyć to dla mnie nie to samo. ćwiczyć tylko z metronomem. oczywiście.
...hm.
a co do grzechów perkusistów jeszcze, żeby bardzo nie zbaczać z tematu...wydaje mi się, że to perkusiści najczęściej zapominają kawałków. zapominają "co dalej" albo "co gdzie". jak wasze obserwacje w tej kwestii ?
_________________ it's hard to calm the beatle inside of me
z osob z ktorymi gralem rekord zapominania partii bil saxofonista a teraz klawiszowiec. ja rozumiem ze mozna zapomniec co sie tydzien temu gralo w nowym kawalku, ale jak z tygodnia na tydzien nie pamieta sie nawet tonacji utworu granego od ponad roku to cos jest nie tak ;]
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
a co do grzechów perkusistów jeszcze, żeby bardzo nie zbaczać z tematu...wydaje mi się, że to perkusiści najczęściej zapominają kawałków. zapominają co dalej albo co gdzie. jak wasze obserwacje w tej kwestii ?
Ja walę z pamięci numer i nie patrzę czy ktos sie pomylił. Niech sie łapią. Niestety mam problem z numerami które maja dopiero co napisany tekst a co za tym idzie tytuł. mam na rozpisce "Tonę" i za cholere nie pamiętam początku....
wydaje mi się, że to perkusiści najczęściej zapominają kawałków. zapominają co dalej albo co gdzie. jak wasze obserwacje w tej kwestii ?
Miałem kiedyś podobną opcję, z tym, że nie łapałem się, w której zwrotce akurat jesteśmy. Numery robilismy proste, np. zwr/ref/zwr/ref/solo/zwr/ref itp. a bębny szły zawsze dokładnie tak samo.
Z obecną kapelą na dzień dzisiejszy robimy takie aranże, że pamiętam wszystko. Motywy raczej się często nie powtarzają jak w powyższym schemacie, a jeżeli już, to są w jakimś stopniu inne. A partie bębnów układam pod samego siebie, nie pod zespół (w granicach zgrywania się oczywiście w pewnych momentach, bez przesady hehe). To - moje granie - ma jarać przede wszystkim mnie.
qbs, współczuję pracy z takim hm. muzykiem. dżizez...;)
no jak tak dalej pojdzie to wspolprace zakonczymy
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
Osobiście uważam, że nie ma nic gorszego niż brak pokory i gwazdorstwo tam, gdzie nie ma ono podstaw. Szczególnie jeśli towarzyszy mu ucieczka przed umiejętnościami w sprzęt (kompensacja?). A może sięmylę doNNie?
tak jest właśnie.
dlatego mam 4 gitary i na żadnej nie umiem grać.
zdecydowanie lepiej mieć gorszy sprzęt a umieć go wykorzystać niż odwrotnie. choć czasem posiadanie gównianych bębnów (czy instrumentu w ogóle) ogranicza...
_________________ it's hard to calm the beatle inside of me
zdecydowanie lepiej mieć gorszy sprzęt a umieć go wykorzystać niż odwrotnie. choć czasem posiadanie gównianych bębnów (czy instrumentu w ogóle) ogranicza...
zgadzam sie w calej rozciaglosci hehe
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
2. Posłuchaj sobie "Czerwony jak Cegła" Dżemu jest wiele wersji i prawie
każda różni się jeśli chodzi o bębny i o gitare też
4. Jeśli ktoś jest fleją to nie jest wina bębniarzy wśród gitarysztów też
znajdziesz ludzi który nie potrafią zachowac porządku.
5. Tego nie przeskoczysz trzeba sobie pomagać w zespole ja pomagam
kumplowi nosic wiosło i piec jak potrzeba.
6. Mefiu ma rację jeśli ktoś jest bałaganiarzem to nic na to nie poradzisz
a w reszcie punktów masz rochę racji. A jak ci się nie podoba granie z
perkusistami to sam sobie graj na gitarce
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Co do noszenia sprzętu, długo było tak że załatwiałem auto ładowałem nosiłem i jeszcze pamiętałem żeby nic nie zostawić. a kończyło sie to tym ze wszyscy najebani siedzieli na melinie po koncercie a ja jeszcze jakąś pożyczoną kolumnę odwoziłem, lub wokalistce wzmaka na 4 te piętro do chaty nosiłem. Pewnego stwierdziłem w **** to mam teraz staram sie ograniczać noszenie cudzych gratów ale tez nie do przesady ale i tak zawsze przez fakt bycia kierowca mam najgorzej:(
Do muzyków to zawsze miałem szczęście grac z lepszymi od siebie a to kształci najbardziej bo masz ciśnienie (kurde ile do mnie mieli ludzie z mojej pierwszej kapeli cierpliwości ech ) żeby im dorównać, po drugie nie gwiazdorzysz a jak zaczynasz to panowie lepsi i starsi od razu cie na ziemie sprowadzą. obecnie gram w kapeli z basista który ogólnie zadziwia mnie gitarzystę ( on z nim gra juz milion lat) i wszystkich dookoła. gram z nimi około 8 miesięcy numery robimy z gitarzysta jeszcze nie słyszałem z jego ust pytania "co ja mam tu grac" albo "co ty tu grasz ?(do gitarzysty)". Gra rytmicznie obok i mnie i gitary ale spina razem gitarowe lekko pokombinowane zagrywki z moją mania upraszczania, dodając jeszcze jakieś cos co jest jego pomysłem niema tego ani w basie ani w garach a pasuje i tu i tu. Nie miałem nigdy takiego komfortu w współpracy z basista a patrząc po waszych postach to i tak moi basiści byli w łatwości współpracy dużo powyżej średniej. Ogólnie gramy muzykę metalowa z łączącą nowe brzmienia np fear factory i tego typu z kapelami typu coroner wiec bas niestanowi głównego instrumentu a mruczy w tle ale mimo wszystko mruczy z pomysłem i nietypowo ale pasująco.
Kostas Babayaga Ojo brzydko harcersko gowniano fatalnie tak zawsze powiadam mlodym nie sfornym grajka siedzacym za bebnami mowisz gostkowi na poczatek jedyneczki a ten pogra chwile i steka ze nudy przy dwojkach juz ma problem a chce walic odrazu na dwa kopyta jak Lombardo ha ha zaczynac przeciez nalezy od podstaw i nie ma litosci na szczescie nie wszyscy sa tacy.Tylko cierpliwej mozolnej pracy zawdzieczamy swoj poziom gry wypadanie palek zpowodowane jest niewlasciwym ich doborem i zlym trzymaniem to tez trzeba opanowac tak jak tempo patrz METRONOM dynamike a potem dopiero jest czas na powazniejsze figury .Doniu podjoles dobry temat .ja grajac na swojej ukochanej YAMAHA ROCK TOUR CUSTOM wyznaje taka zasade ze podczas gry pracuje przede wszystkim glowa a konczyny pomagaja wykonac dana czynnosc polecam narka.