Perkusja Online - Forum Perkusyjne
   FAQ  FAQ   Szukaj  Szukaj   Użytkownicy  Użytkownicy   Grupy  Grupy   Infopage
 
Rejestracja  ::  Zaloguj Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
 

Odpowiedz do tematu Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » VII grzechów głównych perkusistów
VII grzechów głównych perkusistów
Autor Wiadomość
doNNie

Dołączył: 01 Gru 2006
Posty: 3
Skąd: Gliwice
Wysłany: Pią 01 Gru, 2006   VII grzechów głównych perkusistów

Witam,

Ponieważ jest to mój 1 post więc krótko się przedstawie. Swoją przygode z muzyką zaczynałem od grania na perkusji w licealnym trash metalowym cover bandzie. Grałem na przezawodowym zestawie złożonym z 2 polmuzów (trash bez 2 bass drumów nie mieścił się nam w głowach). Tak się jednak złożyło, że po eksperymentowaniu z różnymi instrumentami zacząłem poważniej pogrywać na gitarze. Tak więc moje perkusyjne doświadczenia pochodzą w większości z drugiej strony zestawu. Wciąż jednak perkusja jest dla mnie bardzo ważna (pogrywam czasami jak nikt nie słyszy). Słuchanie dobrze brzmiących i dobrze zagranych garów sprawia mi niebywałą przyjemność. Ma to jednek również swoje złe strony.

Tak więc przechodząc do tematu postu. Jako, że zespół w którym gram podziękował kolejnemu perkusiście postanowiłem stworzyć swoją antyliste atrybutów którymi charakteryzują się perkusiści. Może wniesie to coś do przemyśleń szanowynych forumowiczów. Dla mnie osobiście jest to pewnego roodzaju khatarsis. No to lecim:

1. Krzywe granie.
Rozumiem, że nikt nie lubi być redukowany do roli maszyny, lecz właściwy time to podstawa. Jeżeli ktoś nie grał nigdy z metronomem i opowiada mi, że równe granie zabija feeling to sorry, ale dla mnie brzmi jakby chciał iśc na skróty.
Dla mnie osobiście równe granie jest znacznie łatwiejsze, od grania fajniekrzywego (to chyba się nazywa groove czy coś). Nie potrzeba wtedy takiego zgrania i zrozumienia utworu. Niestety wiele osób nie chce tego zauważyć, że przyspieszenia i zwolnienia powinny nieść za sobą jakiś pomysł, a nie wynikać z tego że nie wyrabiam na hithacie. Ja mam tendencje do przyspieszania, ale staram się pracować na sobą. Cały czas.

2. Brak powtarzalności w graniu.
Myśli sobie taki osobnik perkusyjnie zinterfejsowany "skoro nabijam właściwy rytm i robie to sam to mogę sobie przy okazji łupać co popadnie, przejście tutaj, talrzyk tam". Nie no sorry ale jeżeli muzyka ma być wykonana na pstrowskiego (milionprocentnormy) to każdy jej aspekt musi być dopieszczony. Tak jak ja nie pozwalam sowie na granie byle czego, tak samo perksuja musi być zagrana identycznie co to uderzenia z płytą, demówką, lub ustaleniami na próbowni. Kiedyś po koncercie świetnie to ujeła przypadkowa dziewczyna "Ten się nie nadaje bo nie gra tego co jest na płycie". Nic dodać, nic ująć.

3. Brak powiązania z tematem i grania w sekcji.
Granie na perkusji to nie tylko nabijanie rytmu. Perkusista tak jak każdy członek zepsołu ma obowiązek wiedzieć o czym jest muzyka, gdzie wypada przyj%%%%, a gdzie nie wypada. Osobną sprawą jest zgranie w sekcji z basistą. Z tym też jest najczęściej kiepsko.

4. Rozlatujący się sprzęt.
Przyczyny tego stanu rzecze są dwie. Najważniejszy to zwykłe zaniedbania, nie sprawdzenie wszystkiego dokładnie przed koncertem. Po drugie pójście na ilość zamiast jakości i obstawianie się wątpliwej jakości bembenkami, statywami, talerzykami, etc. Proszę zauważyć, że tutaj mamy klasyczne błędne koło, bo im więcej hardware'u, tym więcej rzeczy do sprawdzenia i dokręcenia, więc większe prawdopodobieństwo awarii.
Spotkałem się z opinią, że perkusja jest "najbardziej mechaniczna" więc naturalnie najczęściej się psuje. Tak może się popsuć, ale jak widze że przed koncertem gary zostały "rzucone na glebe" albo stopa psuje się już 3 koncert pod rząd to nie wiem, po co targam za sobą prawie zawsze zapasową gitare.

5. Niechęć do noszenia sprzętu.
To chyba mój pech, ale zawsze strafiałem na zawodników oczekujących pomocy przy noszeniu sprzętu (bo gary mają najwięcej kawałków), a jednocześnie szerokim łukiem omijających moją paczke 4x12.

6. Wypadające pałki.
I szukanie po omacku zapasowych rozrzuconych gdzieś po podłodze. No comments.

7. Siedem to ładna liczba, ale nie udało mi się wymyślić sensownego punktu. Może ktoś z was zrobi to za mnie.

Proszę nie odbierać tego postu jako ataku na szanowną brać prekusyjną. Było by mi miło, gdyby był on początkiem ciekawej dyskusji o styku perkusja vs reszta zespołu.

pozdrawiam,
_________________
doNNie
 
 
 
Mefiu


Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 723
Skąd: Piła/Poznań
Wysłany: Pią 01 Gru, 2006   

bardzo ogólnikowo... jak ktoś jest "fleją" to cóz na to poradzisz.
Pozdro
_________________
<b>be funky !</b>
[img]http://img236.images...f0gq0.jpg[/img]
 
 
 
lukasz


Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 1462
Skąd: Katowice
Wysłany: Pią 01 Gru, 2006   

Krzysiu, już Ci pisałem, że macie gigantycznego pecha do bębniarzy.

1. Nauka gry z klikgratem to podstawa. Feel przychodzi sam. To już nie lata 70 gdzie połowa kapel rockowych grała jak popadnie. Teraz wymaga się profesjonalnego i technicznego podejścia do grania.

2. Co do pełnej powtarzalności, to jestm przeciw, ale ja gram muzykę, w której improwizacja jest ważnym elementem. Oczywiście należy trzymać się ogólnego schematu songu, ale nieco zmian na koncercie nie jest morderstwem. Jednak współpracuję także z zespołem grającym industrial-metal. Tam gra się dokładnie do schematu (loopy) i nie ma litości. Generalnie ekstremalnie ważne jest trzymanie w głowie konceptu utworu, tak aby nie mieszać przejść, nie zmieniać rytmów ot tak sobie - żeby wszystko się kupy trzymało.

3. Brak współpracy z sekcją to przywara młodszych, mniej doświadczonych bębniarzy, albo takich co już się nigdy niczego nie nauczą, bo wiedzą wszystko (znam takiego jednego - mój imiennik de facto). Ten problem raczej nie występuje już u średnio zaawansowanych , dość ogranych drummerów z IQ > 100

4. Perkusista składa się z perkusisty właściwego (p.w.) i jego sprzętu. Jeżeli mamy kapelę poważniejszą, szukamy poważniejszego p.w. posiadającego rozsądny sprzęt. Sprzęt kapeli NIE MOŻE zawieść na koncercie, bo się cały PR pieprzy :)

5. A to już indywidualna kwestia. Na noszę wyjeb* ciężkiego ampega po schodach, a za to pomagają mi przynieść trochę gratów. Lenie są wszędzie i tyle.

6. to urządzonko rozwiązuje problem: http://drumcenter.pl/prod...jemnik_na_Pa_ki
chyba 6 pak to nie jest tak dużo...

7. Dodałbym ciągłe popisywanie się, napieprzanie byle jak najgęściej. Perkusja jest instrumentem akompaniującym i powinna tak właśnie grać. Na popisy są miejsca w solówkach o ile ktoś czuje się na siłach.

Wszystko, co napisałeś, zależy indywidualnie od każdego człowieka. To nie kwestia wirusa perkusyjnego, Wy po prostu macie pecha :)

Może ktoś by chciał spróbować sił w Ypsylon i złamać stereotyp bębniarza fleji? (http://ypsylon.pl). Chłopaki już grali traskę z hunterem, lipali i coś tam jeszcze mają na koncie ciekawego.

Pozdrawiam serdecznie
_________________
http://www.lesniczowka.art.pl
 
 
 
Ślepy


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 137
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 01 Gru, 2006   

Pełna powtarzalność jest dobrą cechą, ale koncert jednak moim zdaniem powinien porywać, to powinien być show i ludzie mimo np. tego że znają jakieś utwory powinni dostawać coś extra, żeby wyszli z koncertu z rozdziawionymi paszczękami i nie zapomnieli go po pierwszym lepszym hamburgerze w mak kwaku:> Jednak to powinno być składne i jako tako przemyślane a nie natchniony w jednej chwili wymysł bębniarza:>
Co to klikgratu, to myślę, że jak ktoś nie przyswoił tego na starcie, to albo z czasem dojdzie do tego, że bez niego jest dupa blada i może granie o kant dupy rozbić, albo będzie mogl se pykać bez sensu do końca swoich dni:>
Ja np. na początku trochę odstawiłem kwestie metronomu,młody jeszcze byłem :D ale ostatnimi czasy dostałem pewnej manii i staram się grać wszędzie z metronomem gdzie tylko się da i wcale nie traktuję tego jako przymus ale robię to z czystej przyjemności:>
Odnośnie wypadania pałek z łapy to nie jest jakiś niewybaczalny błąd - po prostu się zdarza, nawet najlepszym, lepiej mieć pokrowiec z zapasem gdzieś obok i po kłopocie.
pozdrawiam:)
_________________
Dochodzą mnie słuchy, że mam kocie ruchy...
 
 
 
Yahoo 


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 801
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 01 Gru, 2006   

Wypadanie palek- zdarza sie nawet najlepszym ale jesli ma sie pod reka to czasami nawet roznicy w graniu mozna nie uslyszec.
Zgranie z sekcją- niestety to trzeba opanowac perka i bas to jest cala podstawa kapeli, oni robia cale jakby rusztowanie do utworu.
Nie zgadzam sie z jednym z powtarzalnoscia grania. Jak koncert mialby wygladac ze cala kapela gra idealnie jak na plycie to po co przychodzic na koncert ? Mogliby przeciez puscic kapele z plyty. Nawet Metallica stara grajaca trash na koncertach miala lekkie zmiany chodzi tu o gary, jak i wiele innych zespolow nie chodzi mi oczywiscie o zmiane jakis akcentow ale dodanie gdzies jakiegos pasujacego przejscia albo dodanie podwojnej stopki wedlug mnie jest ok. alleee to musi pasowac i nie psuc calego utworu.
A jesli trafiacie na takich garowych to faktycznie macie po prostu pecha. Szukajcie a znajdziecie :)
_________________
My Gear:
http://www.perkusja.org/viewtopic.php?t=53113

http://www.youtube.com/jasinskimusic
 
 
 
Vogt


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 782
Wysłany: Pią 01 Gru, 2006   

ja bym dodał, że 7 (a to odnosi sie do wszystkich muzyków):
7. "Nie musze chodzic na proby, dogram sie na szybko, jestem najlepszy i nie mówcie mi jak mam grać"

Zajebałbym za takie podejście a jest bardzo popularne.
 
 
 
Qbs


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1318
Skąd: Skoczów
Wysłany: Pią 01 Gru, 2006   Re: VII grzechów głównych perkusistów

doNNie te 7 przypadlosci ktore wymieniles mozna spokojnie podpiac do kazdej grupy muzykow/wokalistow (no moze poza wypadajacymi palkami)

doNNie napisał/a

1. Krzywe granie.
(...)

nie chce tutaj odbijac pileczki ale na ok 10 gitarzystow z ktorymi w moim krotkim zyciu gralem tylko JEDEN cwiczyl z metronomem :)

Cytat

2. Brak powtarzalności w graniu.
(...)

to wg. mnie jest brak dojrzalosci muzycznej nic mnie tak nie wnerwia jak ktos w zespole mowiacy "przeciez nie moge grac przez 3 minuty tego samego"... nie mowie ze sam w tym temacie jestem idealny bo nie raz zdarza mi sie dodac jakis akcencik niz zagralem na probie ale z reguly sa ta naprawde smaczki, ktore sa ledwie zauwazalne przez ludzi w zespole :) a zupelnie inna sprawa jest jak np. basista po 16 taktach sie nudzi i zaczyna grac totalnie z dupy bo ma takie widzimisie na scenie...

Cytat

3. Brak powiązania z tematem i grania w sekcji.
(...)

w sumie to sie wiaze z punktem 2gim - jesli muzycy nie trzymaja sie ustalonego aranzu to nic dziwnego ze brzmi wszystko jakby nie bylo zgrane :)

Cytat

4. Rozlatujący się sprzęt.
(...)

ja mam to szczescie ze WRESZCIE jestem w kapeli gdzie nie tylko ja inwestuje w sprzet bo do tej pory bylem zawsze najlepiej wyposazonym osobnikiem... ogolnie z tego co zauwazylem to jesli ktos powaznie mysli o graniu to wie ze potrzebny jest do tego powazny sprzet

Cytat

5. Niechęć do noszenia sprzętu.
(...)

kwestia dogadania sie - u nas w kapeli staramy sobie pomagac przy noszeniu

Cytat

6. Wypadające pałki.
I szukanie po omacku zapasowych rozrzuconych gdzieś po podłodze. No comments.

zdarza sie... idealnie by bylo jakby taki ktos po zgubieniu palek zoorientowal sie ze warto zainwestowac w jakis najtanszy pokrowiec albo dac mamie do uszycia :)

siodmy punkt wezme od Vogta bo jest idealny :)
Cytat

7. Nie musze chodzic na proby, dogram sie na szybko, jestem najlepszy i nie mówcie mi jak mam grać

trafiles w sedno - nie ma nic gorszego niz osobistosc wybitna w zespole ktora wszystko wie i wszystko umie... nasuwa sie tylko pytanie po co gra z beztalenciami skoro jest najlepszy ;)
bardzo nie lubie tez sytuacji kiedy mowie komus co wg. mnie mozna by zmienic w jego partii lub brzmieniu instrumentu a ten ktos odszczekuje mi ze sie nie znam bo to jego sprzet i zna go najlepiej i wie jak grac - otwarta glowa i nie obrazanie sie to wg. mnie podstawa w zespole - chyba ze mamy lidera ktory rozpisuje wszystkim partie i kieruje calym zespolem :)

reasumujac sadze ze do pewnych rzeczy sie po prostu dorasta - ja jak zaczynalem to tez nie wiedzialem co to metronom i bylem najlepszy na swiecie :) na szczescie wiem juz lepiej ;)
_________________
Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
 
 
 
Ślepy


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 137
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   Re: VII grzechów głównych perkusistów

Qbs napisał/a
bardzo nie lubie tez sytuacji kiedy mowie komus co wg. mnie mozna by zmienic w jego partii lub brzmieniu instrumentu a ten ktos odszczekuje mi ze sie nie znam bo to jego sprzet i zna go najlepiej i wie jak grac

O to, to właśnie. Kiedyś pogrywałem na gitarze(troche na odwrót sytuacji Donniego:) ) i nic mnie nie wyproiwadza z równowagi bardziej niż to, kiedy mam jakiś aranż w głowie ustalony, pokazuje go gitarzyście, który potrafi grać covery Malmsteena i Satrianiego, a jak ma 3 proste chwyty zagrać, to wije się jak piskorz i nagle "zapomina" strun w gitarze.....demn...
_________________
Dochodzą mnie słuchy, że mam kocie ruchy...
 
 
 
Kamil_15

Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 558
Skąd: Żory
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

Mnie dotyczy kilka punktow, przedewszystkim 1,3,6 :D ale staram sie z tym walczyć. Niestety często przed koncertem strasznie się stresuje, czego skutkami sa wypadajace pałki. Kiedys wyleciały mi 3 razy w ciagu jednego kawałka. Innym razem naje**łem sie przed graniem i lepiej mi szło :D :D Nierówne granie to problem większości początkujacych grajków. Niestety u mnie w kapeli tylko ja jade z metronomem, reszta opiera sie na mnie, a ja przeciez tez jestem człowiek i często sie myle, co jest poźniej owocuje w postaci kłótni.
_________________
http://www.reverbnation.com/aesthesis
http://www.myspace.com/imperialsin
 
 
 
misza 


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 98
Skąd: szczecin
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   Re: VII grzechów głównych perkusistów

doNNie napisał/a

5. Niechęć do noszenia sprzętu.
To chyba mój pech, ale zawsze strafiałem na zawodników oczekujących pomocy przy noszeniu sprzętu (bo gary mają najwięcej kawałków), a jednocześnie szerokim łukiem omijających moją paczke 4x12.


Zgodze sie z Qbsem, powiem wiecej - to krzywdzacy post dla perkusistow. Tak sie sklada, ze co z tego, ze perkusista bedzie gral rowno, jak gitarzysta tak sie skupi na swojej wirtuozerii, ze przestanie sluchac? Rowno grac powinien kazdy. Tak jak Kuba napisal - ten post mozna odniesc do kazdego czlonka zespolu. Jesli zas chodzi o zacytowany przeze mnie fragment to zdecydowanie twoj pech, tak jak moim pechem jest to, ze u nas w zespole to ja i wokalista jestesmy tania sila robocza. Nawet ani razu nie doczekalismy sie "dzieki" ani "pocaluj mnie w dupe" za to, ze im przywiezlismy sprzet, ze go pakowalismy itd.
_________________
bogu na ucho szepczę te słowa
w mieście to cisza najgłośniej woła
 
 
 
Qbs


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1318
Skąd: Skoczów
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

Kamil_15 napisał/a
Nierówne granie to problem większości początkujacych grajków. Niestety u mnie w kapeli tylko ja jade z metronomem, reszta opiera sie na mnie, a ja przeciez tez jestem człowiek i często sie myle, co jest poźniej owocuje w postaci kłótni.

Kamil, nie daj sobie wmowic ze w kapeli tylko Ty masz grac z metronomem a reszta bedzie opierala sie na Tobie. dobry time to cecha nie tylko perkusistow - jak ma byc zgrana sekcja rytmiczna jak jedynym metronomem z jakim gra basista jestes ty? :)
jesli sa problemy z graniem rowno na probie i zespol ma do Ciebie pretensje to pusccie klika z kompa lub w jakis inny sposob tak zeby caly zespol go slyszal
_________________
Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
 
 
 
blanker666


Dołączył: 12 Maj 2006
Posty: 2829
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

mnie osobiscie dotyczy punkt dwa i trzy - czasem lubie poplynac z wklejaniem rzeczy ktore nie pasuja ... niestety...
_________________
ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
 
 
Grummer
Strč prst skrz krk!


Dołączył: 20 Lut 2006
Posty: 738
Skąd: Legnica
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

Kamil_15 napisał/a
N
estety u mnie w kapeli tylko ja jade z metronomem, reszta opiera sie na mnie, a ja przeciez tez jestem człowiek i często sie myle, co jest poźniej owocuje w postaci kłótni.


No ten sam problem miałem jeszcze niedawno

Dialog:

Ja: Kupicie sobie wreszcie ten metronom?? Moglibyście chociaż ćwiczyć przy kompie!

Oni: Ty jesteś naszym metronomem!

albo

Oni: Szkoda nam kasy na coś takiego, wolimy sobie dokupić kosteczki :D

Skończyło się tak, że zostałem wyrzucony z zespołu, ponieważ zachowałem się nieodpowiedzialnie, bo wyjechałem na wakacje do Pragi bez uprzedzenia :D

UNIKAĆ LUDZI TEGO POKROJU! Chyba, że chcecie tylko zabawy
 
 
 
Carlos


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 823
Skąd: Finlandia
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

mogę się zgodzić ale tak jak koledzy zauwazyli: to nie tylko perkusistów dotyczy.

Blanker ale też i Donnie: Punkt 2 i 3 zależy od punktu widzenia.
Z jednej strony rzeczywiście "wstawki" mogą nieźle irytować ALE pojawia się druga strona medalu: przecież właśnie po to próba jest. Jeśli wstawki (oczywiście w granicach rozsądku) denerwują resztę to nie uważam ich za ludzi otwartych na pracę nad muzyką. A sam nie mam nic przeciwko jak gitarzysta czy basista eksperymentuje. A nuż zrodzi się z pomysłu coś zupełnie innego i nowego? Praca nad własnym materiałem to ciagła ewolucja i udoskonalanie. Jak ktoś gotową formę "tłucze" na próbie jak zakuwanie do egzaminu na medycynie "na pałę" to nie jest otwarty na rozwój. A moim zdaniem to właśnie rozwojowych muzyków charakteryzuje.
Więc tak jak Blanker nie łam się, bo to że próbujesz coś zmieniać świadczy że chcesz się rozwijać.

Oczywiście: sprawa jest jasna jeżeli utwór jest ostatecznie ukończony. Na próbowanie dokonywania zmian przy ustalonej formie można sobie pozwolić znacznie później.
_________________
Odery Privilege
Pearl FFS, Ludwig Supraphonic 79
Istanbul Agop & Mehmet
 
 
Carlos


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 823
Skąd: Finlandia
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

Jeszcze jedno: rozumiem wasze rozgoryczenie brakiem dobrego perkusisty. Mój zespół poszukuje wokalisty od trzech miesięcy, wszyscy wiemy że znalezienie dobrych muzyków graniczy z cudem. W waszym przypadku sprawę można załatwić automatem perkusyjnym (szkoda że nie ma automatu wokalnego... ;) ). Może to jest rozwiązanie?
_________________
Odery Privilege
Pearl FFS, Ludwig Supraphonic 79
Istanbul Agop & Mehmet
 
 
Ślepy


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 137
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

tylko 3 miesiące?:> staaaary mój zespół rok czasu wokalisty szukal, dopiero teraz pojawil sie koles, ktory ma prawdziwy rockowy wyziew :)
_________________
Dochodzą mnie słuchy, że mam kocie ruchy...
 
 
 
Shalaq


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1305
Skąd: Dębica
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

Artykul o błedach perkmanow znajduje sie w najnowszym numerze Perqsji zapraszam do sklepow w nastepnym tygodniu :]
 
 
blanker666


Dołączył: 12 Maj 2006
Posty: 2829
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Sob 02 Gru, 2006   

Carlos napisał/a
mogę się zgodzić ale tak jak koledzy zauwazyli: to nie tylko perkusistów dotyczy.

Blanker ale też i Donnie: Punkt 2 i 3 zależy od punktu widzenia.
Z jednej strony rzeczywiście wstawki mogą nieźle irytować ALE pojawia się druga strona medalu: przecież właśnie po to próba jest. Jeśli wstawki (oczywiście w granicach rozsądku) denerwują resztę to nie uważam ich za ludzi otwartych na pracę nad muzyką. A sam nie mam nic przeciwko jak gitarzysta czy basista eksperymentuje. A nuż zrodzi się z pomysłu coś zupełnie innego i nowego? Praca nad własnym materiałem to ciagła ewolucja i udoskonalanie. Jak ktoś gotową formę tłucze na próbie jak zakuwanie do egzaminu na medycynie na pałę to nie jest otwarty na rozwój. A moim zdaniem to właśnie rozwojowych muzyków charakteryzuje.
Więc tak jak Blanker nie łam się, bo to że próbujesz coś zmieniać świadczy że chcesz się rozwijać.

Oczywiście: sprawa jest jasna jeżeli utwór jest ostatecznie ukończony. Na próbowanie dokonywania zmian przy ustalonej formie można sobie pozwolić znacznie później.


Carlos - swieta racja - problem pojawia sie, kiedy wspolpracujesz z twardoglowymi muzykami - co ciekawe tacy muzycy znacznie czesciej zdarzaja mi sie w rockowych projektach niz z pozoru ultrakonserwatywnej death metalowej siece...

ja zawsze bede sie rozwijal i tak jak mowisz - po to proba jest - to cala przyjemnosc, zeby cwiczyc, dochodzic mozolnie do pewnych rzeczy eksperymentowac ... rozwijac sie a nie grac dokladnie to, co sobie ubzdura gitarzysta np...
_________________
ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
 
 
Shalaq


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1305
Skąd: Dębica
Wysłany: Nie 03 Gru, 2006   

Dlatego lubie wkurzac moich kolesi z zespolu np za szybkim nabiciem kawalka, zmiana aranzacji bez ich wiedzy. Niech łapią co sie dzieje dookola, trzeba sie nawzajem wyczuwac. Oczywiscie nie robie tego non stop, tylko wtedy, kiedy juz troche pogralismy i chcemy sie wgrać w nasza muze.
 
 
doNNie

Dołączył: 01 Gru 2006
Posty: 3
Skąd: Gliwice
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Heloł egen,

Dzięki za wszystkie posty. Fakt faktem musimy się uzbroić cierpliwość i robić swoje, aż nie znajdzie się jakiś sensowny perkusista w zasięgu. W związku z Waszymi wypowiedziami nasuneło mi się kilka kolejnych spostrzeżeń.

1. Dokładność grania.
Oczywiście nikt nie wymaga wyautomatowania każdego utworu na próbie, bo zmiany są czasem inspirujące. Ale jeżeli gramy na koncercie lub ćwiczymy setliste na próbowni to należy mieć troche szacunku do granej muzyki i 10 razy się zastanowić zanim się coś zmieni. Przecież aranż utworu został już raz wymyślony, więc nowy pomysł na przejście albo chinke-cikulinke akurat w tym miejscu nie musi być wcale lepszy dlatego że jest nowy.
Na próbowni jest czas gdy się jammuje, jest czas gdy się wymyśla nowe kompozycje i jest czas ciężkiej pracy podczas któego ćwiczy się setliste, po to żeby wypaść dobrze na koncercie.
Jestem pewien, że drobnych zmian na koncercie sam nie jestem w stanie wyłapać, ale ja raczej mówi o takich, które mnie wybijają z rytmu.

2. Apropo wiecznego grania solówek i olewanie prób.
Cóż, gwiazdorstwo jest pierwszym krokiem do upadku :-)
Mamy takie powiedzienie "Ten koleś już niczego nie osiągnie, bo już dla siebie jest gwiazdą i jest mu z tym dobrze".

3. Co do równego grania.
Myśle, że fakt że perkusja jako instrument ma największe predyspozycje do trzymania tempa skutkuje tym, że na perkusiście spoczywa największy ciężar wywiązywania się z tego. Oczywiście jak mu pozostali członkowie zespołu będą przeszkadzać to nic z tego nie będzie, ale wtedy ma on pełne prawo walnąc ich z baśki :-)

4. A na koniec...
...zostawiłem sobie coś co mnie wprowadza w "Uwolniony szał Czerwonego Tygrysa". Nabijanie utworu w innym tempie, a granie go w innym. Wrrrrrrrrrrrr!

pozdrawiam,
_________________
doNNie
 
 
 
Antonio

Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 395
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Ja wcale nieuważam że perkusista bardziej niż ktokolwiek ma obowiązek trzymania timu i frazy. Totalna bzdura.
_________________
They come upon you like a pack of rabid hounds as they slobber in your ears and purge you with their sounds.
 
 
 
erobeson


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 1130
Skąd: stąd
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Dobry temat. A widzę, że gitarzysta bez skazy się wziął za krytokowanie ( ;) uogulniam)...
Że też mi się zawsze trafia zły gitarmen :/

1) Gdy przestajemy grać numer zawsze musi cos sobie pograć, bo tak. Nawet nie można na bierząco komentować numerów.

2) Mam swój sprzęt to go targam. 35 kg hardwearu to nie jest pikuś i 4x12 wciąga nosem. Szczególnie gdy na plecach mam centrale a w drugiej łapie werbel i blachy.

3) Spotkałem basistę który przez pół roku nie miał sprzętu. Nawet strun własnych nie miał.

4) Zawsze szarpidruty najwięcej sie produkują: że tam blaszki nie graj, to stopę podwówną, tam nie werbel tylko rim-shot.

5) I jeszcze taki kwiatek: "weź no zagraj tak: buf,pam, kszy, tre-tre, pfffff. To kszyyy w środku to splesza zagraj bo tak będzie fajnie" :/ No marwa kuć.

6) Nie grają z metro a jak mówię, ze przy koncach frazy przyspieszają, to sie dowiaduję, że taka jest natura słowiańska...

7) Gdy ja juz sie rozstawie reszta składu dopiero wchodzi z piwa na sale ( sprzęt oczywiście jeszcze nieprzytargany)

Nie można mówić, że pałker jest najgorszy bo to zależy od człowieka.

1) Mam swój sprzęt
2) targam go
3) ćwiczę
$) słucham gdy inni mówią
4) nie robię szopki gdy inni graja ważne dla brzmienia utworu partie
5) wożę na i z próby ludzi i ich sprzęty i
6) jestem punktualny albo przed czasem

... ale to i tak zawsze ja dostaję zj..ki, że za cich, że za głośno, że ćiut za szybko...
_________________
No risk, no progress!!!
 
 
lukasz


Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 1462
Skąd: Katowice
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Cytat
buf,pam, kszy, tre-tre, pfffff


Oplułem monitor przez Ciebie :D
_________________
http://www.lesniczowka.art.pl
 
 
 
doNNie

Dołączył: 01 Gru 2006
Posty: 3
Skąd: Gliwice
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Cytat
35 kg hardwearu to nie jest pikuś i 4x12 wciąga nosem.

że tak pozwole sobie wtrącić za http://www.mesaboogie.com...4x12SDsl-LG.htm

*WEIGHT:
104 lbs
47.17 kg
_________________
doNNie
 
 
 
TeLeSkoP 


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 626
Skąd: Płock
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

doNNie napisał/a
Cytat
35 kg hardwearu to nie jest pikuś i 4x12 wciąga nosem.

że tak pozwole sobie wtrącić za http://www.mesaboogie.com...4x12SDsl-LG.htm

*WEIGHT:
104 lbs
47.17 kg


A widział Ty kiedyś bębny na kółkach ? :)
_________________
========================
www.hardtobelieve.pl
www.myspace.com/hardtobelievepl
 
 
 
Qbs


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1318
Skąd: Skoczów
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

erobeson napisał/a

6) Nie grają z metro a jak mówię, ze przy koncach frazy przyspieszają, to sie dowiaduję, że taka jest natura słowiańska...

hahahahahaha :lol:
to niech graja speeding up metal ;)
_________________
Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
 
 
 
erobeson


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 1130
Skąd: stąd
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

doNNie napisał/a
Cytat
35 kg hardwearu to nie jest pikuś i 4x12 wciąga nosem.

że tak pozwole sobie wtrącić za http://www.mesaboogie.com...4x12SDsl-LG.htm

*WEIGHT:
104 lbs
47.17 kg


plus centrala, blachy, werbel... jakieś 25 kg... razem ok 60 kg za jednym zamachem.. na piechotę i bez kółek.
Drugi raz: tomy, stopa, dywan, plecak. No i trzeba to rozstawić. A
_________________
No risk, no progress!!!
 
 
Qbs


Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 1318
Skąd: Skoczów
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

doNNie napisał/a

*WEIGHT:
104 lbs
47.17 kg

paaanie tyle to ja mam hardwaru do noszenia a wez sie jeszcze wroc bo bebny talerze i drobnice :)
_________________
Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
 
 
 
Engram


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 655
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

erobeson napisał/a

1) Gdy przestajemy grać numer zawsze musi cos sobie pograć, bo tak. Nawet nie można na bierząco komentować numerów.


heh też to mam ale w wydaniu basowym..nawet się nie sciszy i w każdej przerwie plumka jakieś pierdoły :/ z kolei w poprzednim zespole gitarzystaa lubił sobie w przerwie poszpanować tappowanymi solówkami(już ja mam lepszy tapping niż on ;) ). W obecnym zespole na początku mieliśmy jeszcze drugiego wokalistę, który to w ramach uniesienia artystycznego podczas gdy akurat nie spiewał w trakcie utworu właził mi za plecy i uderzał paluchami w blachy :roll: -na szczęście wyrzuciliśmy go dawno temu.

co do sprzętu: przelicz sobie ile kasy musi wydać gitarzysta/basista na przyzwoite graty we w miarę standardowej konfiguracji a ile perkusista. Dla przykładu- struny to koszt ok. 35-40zet, komplet naciągów(na samą górę) to 10x tyle...

1.gram i ćwiczę z metronomem
2.nie zmieniam utworów w drastyczny sposób z próby i na próbę i raczej trzymam się schematu
3.basista w moim przypadku to niestety xero gitary
4.mam własny sprzęt
5.noszę go sama
6.pałki mi nie wypadają(baaaardzo sporadycznie)
7.na próbach jestem punktualnie albo przed czasem(akurat się rozstawię i rozegram)
_________________
SPRZEDAM:
Alchemy prof. rock ride 20"
 
 
 
Szczepek


Dołączył: 15 Lut 2006
Posty: 299
Skąd: Rybnik
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Co do cen, to spojrz na to ile razy w ciagu roku Ty wymieniasz naciagi a ile razy gitarzysci struny, my w tym porownaniu zdecydowanie wychodzimy na plus, a porownujac ceny strun basowych ktore wahaja sie ok 100zita za komplet, to na duzy plus. Struny w najgorszym wypadku powinno sie wymieniac raz na miesiac,a naciagi... kazdy wie najlepiej :wink: Gitarzysta chcac miec np dobrego heada tez musi ok 5000 wywalic, z 2000 na paczke, 3000 na gitare, tak wiec wszystko wychodzi na to samo :)
 
 
 
Vailey


Dołączył: 17 Lut 2006
Posty: 628
Skąd: Warschau
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

niekonieczne. Na próby wystarczy zmieniać struny co 3-4 miesiące, a ja naciągi muszę zmienić po roku. Ostatnio sprawdzałem - 500 zł. I nie mam jak tego przeskoczyć, bo uzwanych albo powershitów nie kupię, bo to nie ma sensu.
Ok, jeżeli ktoś gra profesjonalnie, to musi często zmieniać struny (vide amerykańskie zespoły, które mają nowe na każdy koncert), ale podam cytat z wywiadu z kolesiem z soulfly:

"na tych nowych łatkach zwykły podwójny naciąg remo wytrzymywał 2 tygodnie trasy!"

przyjmijmy że koncert gra się ok. 2 godzin, do ćwiczeń nie używa zestawu cały czas (no bo jak, w autobusie?), czyli... wychodzi masakra.

aha, i jeszcze jedno - paiste dark metal ride 21' - moje największe marzenie, 500 euro z hakiem. a to tylko ride:]

i tak najbardziej przejebane mają akustycy.......
_________________
http://www.myspace.com/antheridiumpl
http://www.myspace.com/brokeniconband

harnessing
 
 
 
muffin man
mikirurka.kom


Dołączył: 18 Sie 2006
Posty: 772
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Vogt napisał/a
7. Nie musze chodzic na proby, dogram sie na szybko, jestem najlepszy i nie mówcie mi jak mam grać

To nie dotyczy tylko pałkerów ani tylko muzyków ale po prostu wszystkich w każdej dziedzinie życia. Każdy kto tak twierdzi jest nędznym dzyndzlem i niech spierdala po dwakroć. Nie wyobrażam sobie takiego pajaca w swoim zespole, a gdyby się pojawił dostałby natychmiastowego kopa w dupsko, tak żeby umarł z głodu lecąc.
Poza wszystkimi punktami wymienionymi wcześniej jest jeszcze coś takiego jak dobra i przyjazna atmosfera w zespole. Razem gramy, spotykamy się, pijemy/niepijemy i przyjaźnimy się. Niewyobrażalnym dla mnie są jakieś obozy, niechęci, wzajemne regularne pretensje. Po co? Nie pasuje - cześć i czołem, zagram z kim innym. Przecież nie robimy tego za karę.
 
 
erobeson


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 1130
Skąd: stąd
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Jeśli chodzi o wartość sprzętu to można garki+blachy porównać do gitara+head+paka. Cena zawodowego sprzętu tu i tu kształtuje się w granicy 10 000 zł.

Ale to pałker ma więcej noszenia i krecenia. :twisted:
_________________
No risk, no progress!!!
 
 
erobeson


Dołączył: 08 Kwi 2006
Posty: 1130
Skąd: stąd
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

lukasz napisał/a
Cytat
buf,pam, kszy, tre-tre, pfffff


Oplułem monitor przez Ciebie :D


To jeszcze nic... Kiedys klawiszowiec pokazywał mi bit... waląc mnie w plecy. " O, ziom tak. ale bit... czaisz?"

Do dzis nie wiem o co mu chodziło :D
_________________
No risk, no progress!!!
 
 
Neo


Dołączył: 12 Lut 2006
Posty: 781
Skąd: zewsząd
Wysłany: Pon 04 Gru, 2006   

Engram napisał/a

4.mam własny sprzęt
5.noszę go sama

Ja pomoge pani w potrzebie ! ;)
_________________
SPRZEDAM:
1. Obręcz Pearl 14' (8 śrub)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Perkusja Online - Forum Perkusyjne Strona Główna » Perkusja » Forum Perkusja OnLine - katalog główny » VII grzechów głównych perkusistów


 
 

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Dustin Baccetti modified by UnholyTeam