Witam,
Nadszedł dzisiaj bardzo dziwny a zarazem smutny dzień... Poczułem, że coś jest nie tak jak być powinno i że popełniłem błąd. Mianowicie, zrozumiałem dzisiaj, że chyba zbyt pochopnie wydałem pieniądze na perkusję, chociaż wcześniej nie miałem o niej pojęcia... Może to dziwne, że się ktoś zniechęca po 2 tygodniach, ale ja czuję, że to nie jest to co powinno być. Wy też tak mieliście? Czy porzucić ostatecznie granie na garkach i spróbować je sprzedać?
Pozdrawiam i proszę o pomoc...
Kiedys perkusista Deep Purple powiedzial ze należy grać ciągle z takim samym zapałem jak wtedy gdy pierwszy raz siadłes za bębnami. Pamietaj choćbys mial 60 lat to pamietaj co czułes siadając 1 raz za bebny. I przestań wątpić tylko bierz pałki i idź grać.
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3819 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Nie 27 Sie, 2006
Ian Paice tak swoja droga :P. a co do zapalu to czesc miala takie cos. ja tak mialem zero ochoty nawet na normalne polupanie bez cwiczen. ale jak zaczalem grac z zespolem to odrazu wszystko zrobilo sie kolorowe. co do ciebie to polecam odpoczynek tak ze 2 tygodnie, a potem usiadniecie za perkusje, zobaczysz jaka bedziesz mial ochote grac
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Ja też tak mam czasami... ale to ponoć ze wszystkim tak jest-przychodzi wstręt, obrzydzenie. Ale zawsze to przechodzi. Po prostu musisz dac na wstrzymanie, i jeżeli stwierdzisz po jakimś czasie bez grania, że czegoś Ci brakuje, a tym czymś będą gorki to znaczy że nie powinieneś przerywać tego co zacząłeś. Sądzę, że z decyzją o sprzedaży perkusji musiał byś się porządnie zastanowić (a przede wszystkim poczekać te 2-3 tygodnie) i wtedy jeżeli nadal będziesz czuł niechęć do grania to możesz zacząć ZASTANAWIAĆ się nad sprzedażą. Jednak życzę Ci tego, abyś czuł do końca swego życia, że perkusja to jest to, dla czego zostałeś stworzony. Pozdr. i szybkiego powrotu do "zdrowia"
Witam,
Nadszedł dzisiaj bardzo dziwny a zarazem smutny dzień... Poczułem, że coś jest nie tak jak być powinno i że popełniłem błąd. Mianowicie, zrozumiałem dzisiaj, że chyba zbyt pochopnie wydałem pieniądze na perkusję, chociaż wcześniej nie miałem o niej pojęcia... Może to dziwne, że się ktoś zniechęca po 2 tygodniach, ale ja czuję, że to nie jest to co powinno być. Wy też tak mieliście? Czy porzucić ostatecznie granie na garkach i spróbować je sprzedać?
Pozdrawiam i proszę o pomoc...
to oddaj mi nie luz musisz to przezwyciężyć. dasz rade.
U mnie zapał do grania pojawił się dopiero po około roku, i z każdą chwilą narasta (zwłaszcza w momentach, w których tempo skacze o kolejne 5 BPMXD). Myślę że trzeba Ci trochę czasu, a ze sprzedawaniem garmażerki to naprawdę powinieneś się wstrzymać...
Nie wiem co robisz konkretnie na bębnach, ale jeżeli starasz się regularnie i sporo ćwiczyć wprawki, to zapomnij o nich na jakiś czas i poprostu posłuchaj swojej ulubionej muzyki i ponieś się na garach i graj muzykę jaką kochasz, nie ważne jakby to miało wychodzić.
Wprawki niejednego początkującego przyprawiają o odruch wymiotny po n-tej godzinie
_________________ Pearl EX Silver Flash
Mapex VX
Mapex Pro Maple 14x6,5
Cymb: Alchemy, Stagg
HW: Mapex, DW, Pearl
To ileś ty Ringo Starze grał, 2 tygodnie??
Ja przewaliłem ołówkami w kolana 3 klasy podstawówki zanim siadłem za prawdziwy bęben
Od 11 roku życia marzyłem o perkusji... Codziennie brałem dwa długie pędzelki do farbek i zaczynałem koncert. To były 4 długie lata... I teraz nagle zabrakło mi pary. To dla mnie serio straszne, ale już jest lepiej... Mam nadzieję, że to przezwyciężę ;]
Codziennie brałem dwa długie pędzelki do farbek i zaczynałem koncert. To były 4 długie lata...
A to pardą.
Pewnie doznałeś szoku - pędzelki vs realne gary.
Miałem podobny szok, bo pędzelkami/ołówkami potrafiłem zagrać kilka płyt Yes i Rush. Tak mi się wtedy wydawało
Kiedy siadłem za pierwszy zestaw miałem kłopot, żeby najbardziej kretyński kawałek T.Love zagrać. No i tak to jest...
Tylko, że mi zapał nie minął
apropo t.love bylem wczoraj na koncercie w koninie fajnie bylo ... tylko aranżacje koledzy pierdolą dziwnie ... ale generalnie pogo bylo przednie zostalem w sposob wirtuozerski podeptany
_________________ Patrz jak pracują receptory. Słodki, gorzki, kwaśny, słony i ten co dewastuje mikrofony!
Nuda zawsze jest we wszystkim co robisz; sluchaniu jednej kapeli, jazdy na rowerze czy tam innych pierdol...
Z czasem nadchodzi chwila gdy myslisz, Kuzwa gdzie moj rower, dawo nie jezdziem...
O to tu chodzi, wiedz ze zatesknisz za tym co lubiles za tymi umiejetnosciami, ktore posiadziesz z czasem na perce jesli ja sobie odmowisz na jakis czas, wlasnie. Len, nuda to udany partner na uwstecznianie sie, wiec nie daj sie tak poprostu!!!
_________________ TUM tom tam pach bam trrrrrrrrrr krasz!!!!!!!!!
Dla wszystkich zainteresowanych - już jest lepiej... Sądzę, że po prostu za dużo się spodziewałem... Myślałem, że od razu zagram jak mistrz, a moje bębny zabrzmią jak profesjonalny sprzęt za 20000 zł ;] Stąd moje rozczarowanie i chwilowe (mam nadzieję) zniesmaczenie.
Pozdrawiam i dzięki za zainteresowanie
Perkusję trzeba czuć, trzeba lubić jej brzmienie itp. . Granie po to, żeby być trendy jest po prostu bez sensu. Poczekaj jeszcze, nie podejmuj pochopnych decyzji.
Pozdro
Grummer
chyba kazdy miewa lepsza i gorsze chwile (ja obecnie przechodze ten duzo lepszy stan ) i nie ma co sie zrazac i pozbywac instrumentu.
hm cwicz, cwicz a potem poszukaj kapelki, chodzi mi o to ze nic mnie tak nie motywuje jak dobrze zagrany koncert po ktorym chcemy kolejne i kolejne.
pozdrawiam
myśle, że takie sprawy jak koncerty narazie kolegi Ringo_Starr nie dotyczą bo dopiero zaczyna. Moim zdaniem to zły znak jeśli na samym początku tak się zniechęciłeś. Teraz wiesz czemu wiele osób odradza kupowania słabego sprzętu i radzą np. kupić pada i dozbierać na coś lepszego - słaby sprzęt potrafi zniechęcić i takie jest moje zdanie poparte doświadczeniem. Ale oczywiście nie jest to reguła. Warto też przed kupnem perkusji sprawdzić czy nas to zainteresuje. Ja kiedy pierwszy raz zasiadłem za perką nie potrafiłem wystukać prostego rytmu hh z werblem - dziś się z tego smieje, choć wiele więcej nie umiem ale wtedy stwierdziłem, że musze uczyć się gry na perkusji i byłem pewny, że nie zrezygnuje po kilku miesiącach. Z opowiadań kolegi gitarzysty wiem jak dużo osób idzie na lekcje gitary w ogole tego nie czując lub ich szczytem osiągnięć jest zagranie 2 akordów i w ogole nie czują potrzeby dalszego rozwoju, zadowalają się tym, ze zagrają coś na święta lub przy ognisku. Trafiają się też tecy co napaleni kupili gitare, przyszli na lekcje i stwierdzili, że to nie dla nich bo nic nie potrafią. Dla mnie jest to strasznie śmieszne, że ludzie bardzo nie wiedzą czego chcą, mają słomiany zapał lub oczekują, że będą grać odrazy niewiedomojak. Tak jak napisałem na początku moim zdaniem Twoje zniechęcenie to zły znak bo zazwyczaj tacy ludzie szybko rezygnują, nie potrafią wytrwać w ćwiczeniach, a przy pracy z instrumentem bardzo wazna jest determinacja, poświęcenie, sytematyczność, cierpliwość i wiele innych dziwnych cech. A może jesteś jednym z tych, którzy zadowolą się tym, że nauczą się kilku nieskomplikowanych rytmów? Warto się nad tym zastanowić.
Życzę Ci abyś pokochał instrument lub jeśli z perkusją nie wyjdzie odkrył inne, równie interesujące hobby, które Cię pochłonie w całości i sprawi wiele radości. Pozdrawiam
ravajas
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 125 Skąd: zza bębnów
Wysłany: Czw 31 Sie, 2006
pociągnę temat w nieco innym kierunku, ale jestem "przeddzień" kupna bębnów. Już kiedyś chciałem się poradzić tutejszych "znawców" co sadza na temat mojej koncepcji, szukałem uzasadnienia. Do Ringo_Starra: najwazniejsze, żeby grac swoje, nie patrzeć na innych. Dobrze jest znaleźc sobie wzór do nasladowania. Ja, odkąd znalazłem swojego guru, zacząłem odkrywac perkusje na nowo, zacząłem grac "dziwne rzeczy". Pamietam jak koledzy z zespołu mówili mi na próbach: "ku..a, graj prosto". A ja im mówiłem: "wy się nie bójcie, na wystepie nie będzie wpadki, a do cholerki próby są po to, zeby rozgrywac rózne patenty". Tak robiłem przez ostatnie 4 - 5 lat mojej gry na perkusji. Nie interesowało mnie granie "prosto", dzieki czemu dziś jestem sporo dalej w sztuce perkusyjnej niz niektórzy rówiesnicy, którzy wtedy grali "prosto".
Mimo, iż nie jestem najlepszym technikiem, potrafiłbym zaskoczyć niejednego z bardziej zaawansowanych perkusistów rozwiązaniami. Nie chwalę się, kilka razy tak się po prostu okazało. I do dziś pamiętam jak graliśmy kiedyś na przeglądzie szkolnych zespoło muzycznych. Przed naszym wystepem nikogo z innych zespołów nie było za kulisami. Jak zaczeliśmy grac, od razu się zapełniło. I wiecie co było najmilsze? Że wszyscy patrzyli na mnie z otwartymi buziami. Tylko dlatego, że "rockowe" numery grałem PO SWOJEMU. Jury przyznało nam wyróżnienie, a na korytarzu jeden z jurorów zaczepił mnie i pytał co ja wyprawiałem na perkusji, kto mnie uczył grać. Powiedziałem kto "mnie uczył" i gość jeszcze do końca wieczoru nie mógł wyjść z wrażenia. Powiedział, że zaimponowało mu nowatorstwo i to, że na tle choćby innych perkusistów wyrózniłem się.
Ringo_Starr... i na Ciebie przyjdzie kiedyś moment, który doda Ci skrzydeł. To bardzo budujące.
Przepraszam, za przydługawy tekst.
pozdrawiam
_________________ uczmy się na cudzych... bębnach!
ravajas
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 125 Skąd: zza bębnów
Wysłany: Czw 31 Sie, 2006
jesli myślicie że do hardware'u przymocowałem pałeczki o które uderzałem bębnami trzymanymi w rekach, to się mylicie. głównie chodzi mi o to, że to nie był zwykły rytm, taki cyk cyk Cyk cyk, cyk cyk Cyk cyk, tylko róznie akcentowany i urozmaicany po prostu. Sprawa druga: nie mam jak tego wrzucić do netu, bo nie umiem.
_________________ uczmy się na cudzych... bębnach!
wrzuć na yousendit.com podajesz tylko jakis adres email i wybierasz plik który cie interesuje on sie wgrywa i pokazuje sie link pod którym jest dostępny
_________________ la mayyitan ma quadirun yatabaqa sarmadi
fa itha yaji ash-shuthath al-mautu gad yantahi
Abd al-Azrad
ravajas
Dołączył: 24 Sie 2006 Posty: 125 Skąd: zza bębnów
Wysłany: Czw 31 Sie, 2006
ale ja to mam na kasecie video i nie wiem jak zgrac dźwięk... ale popytam wśród znajomych, może ktoś pomoże
_________________ uczmy się na cudzych... bębnach!
Kupując bebny myślałeś, że zaczniesz od razy wymiatać. Pojawiły sie pierwsze trudności, okazało się, że to nie takie proste i się zniechęciłeś. Nauczyciel, praca, walcz.
ale ja to mam na kasecie video i nie wiem jak zgrac dźwięk... ale popytam wśród znajomych, może ktoś pomoże
To weź kamerkę, z kasetki nagraj na kamerkę, z kamerki przerzuć na kompa, ściągni sobie jakiś programik do obróbki filmów, "zbierz" ścieżkę dźwiękową i masz. A jak Ci się nie chce w te pierdoły bawić to może po prostu nagrasz się na kompa odrazu? W sumie to bym sobie posłuchał co też Ty tam grasz...
profesur
Dołączył: 02 Sie 2006 Posty: 21 Skąd: obecnie Łódź
Wysłany: Czw 31 Sie, 2006
Ringo_Starr nie łam się. JJa gram już 6 rok w orkiestrze dętej gdzie przeważają marsze i tam raczej się nie pokombinuje jakichś wirtuozerii. Ale po przyjściu do domu to próbuje i kombinuje z grą. To jest najlepsze. Nie musisz grać schematycznie kombinuj z tym. Zawsze coś z tego wyjdzie. I tak jak wcześniej koledzy pisali zrób sobie przerwe. To pomaga. Ja Przez cały tydzień praktycznie jestem odseparowany od garków bo szkoła (internat) ale po powrocie na weekend mają w domu przerypane. Mam nadzieję że powrócisz do tego bo to jest zaj*** instrument. Pozdro
pociągnę temat w nieco innym kierunku, ale jestem przeddzień kupna bębnów. Już kiedyś chciałem się poradzić tutejszych znawców co sadza na temat mojej koncepcji, szukałem uzasadnienia. Do Ringo_Starra: najwazniejsze, żeby grac swoje, nie patrzeć na innych. Dobrze jest znaleźc sobie wzór do nasladowania. Ja, odkąd znalazłem swojego guru, zacząłem odkrywac perkusje na nowo, zacząłem grac dziwne rzeczy. Pamietam jak koledzy z zespołu mówili mi na próbach: ku..a, graj prosto. A ja im mówiłem: wy się nie bójcie, na wystepie nie będzie wpadki, a do cholerki próby są po to, zeby rozgrywac rózne patenty. Tak robiłem przez ostatnie 4 - 5 lat mojej gry na perkusji. Nie interesowało mnie granie prosto, dzieki czemu dziś jestem sporo dalej w sztuce perkusyjnej niz niektórzy rówiesnicy, którzy wtedy grali prosto.
Mimo, iż nie jestem najlepszym technikiem, potrafiłbym zaskoczyć niejednego z bardziej zaawansowanych perkusistów rozwiązaniami. Nie chwalę się, kilka razy tak się po prostu okazało. I do dziś pamiętam jak graliśmy kiedyś na przeglądzie szkolnych zespoło muzycznych. Przed naszym wystepem nikogo z innych zespołów nie było za kulisami. Jak zaczeliśmy grac, od razu się zapełniło. I wiecie co było najmilsze? Że wszyscy patrzyli na mnie z otwartymi buziami. Tylko dlatego, że rockowe numery grałem PO SWOJEMU. Jury przyznało nam wyróżnienie, a na korytarzu jeden z jurorów zaczepił mnie i pytał co ja wyprawiałem na perkusji, kto mnie uczył grać. Powiedziałem kto mnie uczył i gość jeszcze do końca wieczoru nie mógł wyjść z wrażenia. Powiedział, że zaimponowało mu nowatorstwo i to, że na tle choćby innych perkusistów wyrózniłem się.
Ringo_Starr... i na Ciebie przyjdzie kiedyś moment, który doda Ci skrzydeł. To bardzo budujące.
jak wracam zjebany z roboty, to od razu wiem rozumiem że nie ma dla mnie innego sensu życia niż granie... i gram mimo zjeba, braku czasu i snu... i dzięki temu chce mi się w tym powalonym ostro świecie żyć
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3819 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006
pady?
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!