Witam zastanawia mnie ile zarabiają zawodowi muzycy w naszym kraju zarówno grający na stałe w zespołach (np.Tomasz Zaliszewski) oraz sesyjni (np Robert Luty)
[zawodowi tzn. żyjący z grania nie oceniamy umiejętności do tego mamy iny temat]
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Meinl
Ostatnio zmieniony przez YelloW_EyE Pon 07 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Na sąsiednim forum była fajna dyskusja na ten temat, odważny były członek zespołu coverowego ujawnł swoje zarobki. Daje to jakiś tam punkt odniesienia.
Na pewno koncert koncertowi nierówny - inaczej zarobisz grając dużą imprezę plenerową w komercyjnym zespole , a inaczej grając jazz w klubie na 100 osób.
Kwoty za występy plenerowe nie są tajemnicą i często się czyta gdzieś , że np. Doda bierze za kilka kawałków 100 tys. Podejrzewam , jej bębniarz zarobi więcej na takim koncercie niż grając w innym projekcie w małym klubie , choć też nie jest to regułą, bo pewnie zdarzają się skąpi menedżerowie itd.
Ja (strzelam w tym momencie) myślę , że czołowy polski bębniarz za 1,5 godzinny kameralny jazzowy koncert dostaje w granicach 700-1000 zł.
Ja byłem na koncercie Walk Away we Wrocławiu (Krzysztof Zawadzki). Policzyłem obecnych w klubie i byłem w stanie zliczyć mniej więcej cały obrót na barze. Bilety + bar zamknęły się kwotą poniżej 1000 zł. Wątpię, żeby zespół zarobił choćby na benzynę. Więc właśnie tak - koncert koncertowi nierówny.
Inny przykład - dość renomowany zespół punkowy z Wrocławia, należący do starej gwardii z lat osiemdziesiątych, wyjechał w tygodniową trasę. Przywieźli 70 zł do podziału na cały zespół.
Weź pod uwagę jeszcze sponsorów. Często zdarza się , że zespoły mają takowych , którzy np. pokrywają im koszt paliwa na całej trasie koncertowej a to już baaardzo dużo.
Z tego co pamiętam np. Sofa w trakcie koncertu dziękowała jakiejś firmie , że opłaca im transport.
_________________ Taye Go-Kit
Roland TD 4K
Ostatnio zmieniony przez istanbul drummer Pon 07 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Rzekłbym, że sponsoring to już bonus, zależny od indywidualnych układów/znajomości i obrotności muzyków, trudno powiedzieć, że to jest część wynagrodzenia, na którą muzyk może liczyć.
Moim kolegom np. znajomi rodziców jednego z nich opłacili całą profesjonalną sesję na longplaya w bardzo dobrym studiu - w rozmowie przypadkiem dowiedzieli się ile to konkretnie jest, zdziwili się że taka mała kwota może stanowić problem i wyjęli ją niemal z kieszeni.
Inny mój znajomy nagrał i wydał trzy płyty tylko dzięki sponsorom - chodził po firmach jak akwizytor i smędolił, aż mu dali.
Ale nie potrafię powiedzieć, jaką rolę taki sponsoring odgrywa ogólnie w branży. Nie każdy ma bogatych przyjaciół i nie każdy umie być akwizytorem.
Zeliszewski, Luty i Zawadzki to zupełnie inna bajka.
Wiem, że sławne zespoły z Lublina (hehehe) biorą za koncert kilkadziesiąt tysięcy. Tylko oni już są starymi wygami, ale i tak im się opłaca wpaść helikopterem na Opole, bo więcej koncertów w roku nie zagrają (hehehe).
Ja byłem na koncercie Walk Away we Wrocławiu (Krzysztof Zawadzki). Policzyłem obecnych w klubie i byłem w stanie zliczyć mniej więcej cały obrót na barze. Bilety + bar zamknęły się kwotą poniżej 1000 zł. Wątpię, żeby zespół zarobił choćby na benzynę. Więc właśnie tak - koncert koncertowi nierówny.
Inny przykład - dość renomowany zespół punkowy z Wrocławia, należący do starej gwardii z lat osiemdziesiątych, wyjechał w tygodniową trasę. Przywieźli 70 zł do podziału na cały zespół.
znam to za autopsji na metalu tez sie tak zarabia
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
tylko z grania po weselach przyjemności mało ;(, jeśli chodzi o Budkę czy, że tak powiem stare rockowe zespoły to granie to jest tylko to co potrafią. Biorą kilkadziesiąt tysięcy trzeba odliczyć ekipę techniczną, kierowców, koszty nie małe, ale na pewno się opłaca
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Gram wesela, bankiety i inne stypy i nie mam z tym "mentalnego" problemu, a często nawet przyjemność, bo skład jest mocny, a repertuar aktualny i żrący (nie mówiąc o tym, że ja też jestem żrący - dobrze karmią). Wynagrodzenie zależy od rangi imprezy, ilości setów i sprawności menagera, zazwyczaj 500-1500 zł. W połączeniu z inną pracą idzie z tego wyżyć, a dodatkowo to ciągły kontakt z instrumentem i świetna praca nad brzmieniem. Polecam.
Ale Wy cały czas rozmijacie się z tematem. Co mi tu o weselach, mało było to wałkowane ? Autorowi chodziło wyraźnie (a i ja się chętnie dowiem) o muzyków sesyjnych m.in. Jestem bardzo ciekawy ile np. Lutek zgarnia za nagranie albumu z jakąś polską gwiazdą np. Edzią Górniak hehe czy coś w ten deseń...
A mnie nie interesuje ile zarabiają koledzy "sesyjni". Zarabiają dokładnie tyle ile, dogadają się w kontrakcie z gwiazdą/klientem.
Bardziej ciekawi mnie na ile forumowicze wyceniają swoją grę?
Inaczej. Za ile nigdy nie zagrasz?
Za ile nigdy nie zagram ? Hmm, to raczej nie zależy od kasy tylko od sytuacji. Jeśli widzę, że warto to zagram za darmo i jeszcze będę mieć frajdę z tego. A jeśli widzę, że nie warto to nawet dobra kasa nie pomaga za bardzo (ew. mogę ją wtedy traktować jako zadośćuczynienie za grę w złym miejscu i czasie ;p). No chyba, że ktoś proponuje jakiś mega konkret.
Mając w pamięci pewną Najgorszą Imprezę W Życiu, za mniej niż dwa - trzy tysie nie zagram na żadnym Wieczorze Cygańskim. Nie pytajcie o szczegóły, rana jest zbyt świeża
muffin napisałem mega zadowolony , nie zagram w szkole na sali gimnastycznej, pogłos jak cholera, i ogólnie bez sensu. Generalnie gra się za piwko co jest trochę do dupy.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Tak pod rozwagę, jeżeli czyta to jakiś młody człowiek: w Polsce nie ma gwiazd rocka, nie będziecie kolejnymi Ringo Starrami. Tacy Luty, Dąbrówka, Łosowski czy Radek od malczna uczyli się grać i są zawodowcami, a tez wcale tak super zajebiście nie mają. Ale granie jako hobby to przyjemność jakich mało i tego się trzymajmy może
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3819 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Pon 07 Mar, 2011
jak mi ktos zworci koszty dojazdu, to juz jest spoko a jak do tego sie jeszcze jakis browar trafi, to jestem zadowolony wszystko ponad to, tylko poprawia mi humor
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Tak pod rozwagę, jeżeli czyta to jakiś młody człowiek: w Polsce nie ma gwiazd rocka, nie będziecie kolejnymi Ringo Starrami. Tacy Luty, Dąbrówka, Łosowski czy Radek od malczna uczyli się grać i są zawodowcami, a tez wcale tak super zajebiście nie mają. Ale granie jako hobby to przyjemność jakich mało i tego się trzymajmy może
dokladnie - jak ktos marzy o karierze, slawie i dziwkach w majezonie - to raczej nie w tym kraju.
Nie te realia i nie to podejscie do kultury muzycznej... to nie sa stany, gdzie gitara to religia. Ani Uk gdzie w klubach miesiecznie jest po 25 koncertow.
Nie bez kozery Viader i Behlemot sa szerzej znane na zachodzie niz w PL.
NO chyba - ze ma sie uklady i wtyki jak np Skawinski - czy bedzie sie robic loda 'dobremu' menago - a potem sie z nim ozenicie - patrz niejaka Anka Wyszkoni
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Ostatnio zmieniony przez blanker666 Wto 08 Mar, 2011, w całości zmieniany 1 raz
No może nie popadajmy w skrajności. W ŻADNYM zawodzie nie jest tak, że prawdziwy sukces przychodzi łatwo. Tym niemniej jest trochę muzyków, którzy taki sukces odnieśli, osiągnęli prestiż, jakieś pieniądze i może trochę tych dziwek w majonezie też. A czy mają aż tak super... cóż, Michael Jackson też zostawił po sobie monstrualne długi. Więc KTO właściwie zarabia tyle, żeby powiedzieć, że więcej nie trzeba?
jak mi ktos zworci koszty dojazdu, to juz jest spoko a jak do tego sie jeszcze jakis browar trafi, to jestem zadowolony wszystko ponad to, tylko poprawia mi humor
klima>
U ciebie koszty dojazdu w każde miejsce Polski, to jak pełna gaża zawodowca.
ja tam nie musze byc milionerem, chce miec swoją dużą chate z basenem studiem i salą prób, z 4 auta, Suv amerykanski GMC typu 50cent z chromem na kołach, Mustang z 67, jakies małe cabrio 2osobowe, i poloneza ze światełkami z choinek zeby na dyskoteki na rzeszów pojechac z chłopakami
takie mam oczekiwania i wiecej mi nie trzeba bedzie:)
Z tego co mi wiadomo o zarobkach perkusistów, w ogóle nie warto się w to pchać. Szkoda zdrowia. Nazapie*dala się człowiek całe życie i jak dobrze pójdzie, będzie miał z czego czynsz zapłacić. Dziękuje bardzo za taki układ
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 08 Mar, 2011
No więc tak z mojego doświadczenia wygląda to tak , grając z pewnym Panem dość znanym dostawałem 800 zł za koncert trwający godz. zazwyczaj były to trzy koncerty tygodniowo , oczywiście playback.
Granie w klubie to jakieś 100-200 zł , lub wpływ z biletów , zazwyczaj starcza na paliwo i kebaba.
Co do wesel i bankietów to wzbraniam się przed tym rekami i nogami choć miałem ostatnio propozycję stałej współpracy z pensją miesięczną w wysokości 6000zł , odmówiłem.
aha no spoko twoja decyzja, grania wesel też bym odmówił, nie rozumiem grania z playbacku, tzn. z góry ustalonego playbacku. Rozumiem, że wokalista może się rozchorować i odwołanie koncertu może być trudne to wtedy tak, ale w ten sposób to dupa.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Meinl
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 08 Mar, 2011
Co do playbacku to tak się odbywa 90% dużych koncertów , tak jest po prostu łatwiej , szybciej i taniej , niestety tak to wygląda.
Coś o tym wiem, pracuję jako "playbackowiec". Robimy masę imprez z tzw. gwiazdami (duże plenery, festiwale, np. Sopot, rozdania nagród - Viva Comet, Paszporty Polityki itp.) i praktycznie wszędzie, gdzie występują telewizyjno-radiowe ryje jest playback albo półplayback. Cały muzyczny talent tych ludzi leci z mojego laptopa. Smutne.