ja osobiscie róznie stosowalem stoperów, jednak próby z zespołem zawsze, jednak co najgorsze w czasie grania koncertu nie miałem praktycznie odsłuchów i miałem stopery nie konca wsadzone by jednak cos tłumiły ale zebym tez cos słyszał, po paru kawałkach stopery mi powypadały i nie było czasu ani mozliwosc na ich ponowne zamontowanie, po koncercie piszczało w uszach jak to czasami bywało jak sie stoperów na próbie nie ząłozyło, potem piszczało drugi dzien i trzeci, a ze robie 2 kierunki dzienne to po tygodniu postanowiłem pujsc do laryngologa i zapytac o co chodzi, bo zazwyczaj przechodziło. Jak sie okazało po wyniuk badan zostałęm skierowany do szpitala na 10 dniowe leczenie kroplówkami, po leczeniu badania nic nowego nie pokazał a mi sie wydaje ze nawet bardziej mi piszczy w uszach niz przed pujsciem do szpitala na leczenie.w nazewnictwie lekarzy nazywa sie to ,,szmerami,, ale tak naprawde to mi piszczy zajebiscie w uszach ( najczesniej słysze to jak ide spac albo sie budze, bądz jak zaczne sie wsłuchiwac ), z tego co sie zdarzyłem zorientowac na te moje piski jestem zmuszony juz do konca zycia. Tak wiec nie trzeba grac szatanskiej muzyki, gdyz ja przy lajtowym koncercie fnkowym nabawiłem sie schorzenia któego nie da sie wyleczyc. Jak sie potem okazało mój kolega grający jazz ... ma to samo od poand 3 lat. Pozdrawiam i przestrzegam ... jezeli chodzi o słuch to słysze bardzo dobrze a moje schorzenie jest przykłądem podrecznikowym tzn ostrego uszkodzenia akustycznego
Ostatnio zmieniony przez nowicjusz Nie 11 Lis, 2007, w całości zmieniany 1 raz
Ja kupiłem takie słuchawki in-ear, działają jak stopery i da się do nich podłączyć np. odsłuch z kompa lub metronom oczywiście wyciszony. Można też na nie założyć słuchawy BHP.
Tyle że kiedy wyjmuje te słuchawki z uszu to mam takie dziwne uczucie, to normalne po stoperach itd.?