mam ostatnio taki problem z jedną z kapel a mianowicie narzekają, że za lekko uderzam w werbel i słabo go słychać. Wcześniej nigdy nie miałam takiej sytuacji a zespoły muzycznie są raczej podobne (w sensie bez rozbieżności pop-rock vs metal:) ). Nie wiem, czy może być to kwestia sali, ustawień piecy, samego werbla czy też to moja wina i mogę to poprawić pod kątem technicznym- nawalać z całej pary nie chcę bo nie o to chodzi.Ruch ręki wyprowadzam elegancko z nadgarstka z siłą przy której gram swobodnie i nie spina mi się łapa. Jakieś pomysły, sugestie? Jak to wyćwiczyć?
Miałem kiedyś styczność z ludźmi, którzy grali rocka na zasadzie (jak ja to określam) "więcej szumu niż rozumu..." Ciągle mi mówili, że gram za słabo/cicho. A sami nie dopuszczali możliwości przyciszenia piecy(wszystko było ustawione na maxa). Może po prostu wytłumacz kolegom/koleżankom z zespołu, że istnieje w piecykach coś takiego jak pokrętło Volume
_________________ I Stworzył ON Rytm - Tak Minął Wieczór I Poranek - Dzień Ósmy...
Mój wieczny problem Dziewczyny jeszcze niedawno narzekały, że powinienem ostrzej pojechać po garach, kiedy ja już maksymalnie, ale oczywiście nie "fizycznie", głośno grałem
Jasne, może to być kwestia akustyki sali, nieodpowiedniego zestawienia nagłośnienia na bas, gitary, wokal, inne instrumenty, ale... No właśnie - wiele też zależy po prostu od sprzętu, na którym Ty sam grywasz. Jeśli jest to Twój zestaw - spróbuj może zainwestować w porządny naciąg rezonansowy werbla (np. Evans Hazy 200 Clear 14 - cieniutki jak folia , dzięki czemu dokładnie przenosi drgania sprężyny przy uderzeniu) i jakąś 20-strunową sprężynę (np. Puresound Blasters 10) - brzmienie werbla będzie ostrzejsze, artykulacja wyraźniejsza. Spróbuj podciągnąć wyżej naciąg samego werbla - w moim przypadku pomogło rewelacyjnie.
Powodzenia, pozdrawiam!
_________________ --------------
betty be ; betty be na myspace
--------------
Mapex MB 522-5A, Alchemy Art Set
Engram, wszystko zależy o co dokładnie chodzi twoim kolegom. Być może chodzi im tylko o większy atak na werbel.
Często jednak w takich sytuacjach chodzi o odpowiednie proporcje dynamiczne między stopą, werblem i hihatem. Muszą być po prostu odpowiednio dobrane do muzyki jaką masz zagrać. I akustyka pomieszczenia jest tutaj bez znaczenia.
Wiadomo, że do cięższej muzy i rocka to werbel i stopa muszą być mocne a hh ciszej ich względem. W jazzie i lekkim popie nacisk na stopę jest mniejszy (czasem stopa brzmi jak floor tom) , a werbel i blachy są bardziej weksponowane, etc.
Nawet jeśli wszystko będziesz grać względnie głośno, to i tak efekt będzie nie teges. Wg mnie popracuj nad proporcjami między sd-bd-hh i ich dynamiką . Jako referencje do takiej gry polecam np. Jeffa Porcaro.
będzie dobrze, pozdrawiam
Grasz glowne uderzenia na werblu rimshotem? Pytanie moze sie wydawac banalne, ale czesc perkusistow nie uderza w ten sposob w werbel - a ja praktycznie robie to caly czas, rzadko uderzam bez rimshota.
Druga sprawa to naciag, moze potrzebujesz czegos z lepszym 'punktem' ? Cos w stylu Remo CS z kropa(na gorze lub pod spodem) lub Evans Powercenter.
Trzeci aspekt to koledzy/kolezanki gitarzysci, niech scisza nieco piece. Mam takiego jednego zawodnika w kapeli, ze jak odkreci swoje 5150(glowa Peaveya+paka Marshalla 4x12") to swojego BD nie slysze Wystarczy nakrzyczec i sie uspakaja.
co prawda to prawda. niektórzy gitarzyści są kobieta lekkich obyczajów głusi i rozkręcają na maxa. mam taki sam werblowy problem z jednym typem z którym gram, a właściwie on ma problem bo ma spierdolony słuch
co prawda to prawda. niektórzy gitarzyści są kobieta lekkich obyczajów głusi i rozkręcają na maxa. mam taki sam werblowy problem z jednym typem z którym gram, a właściwie on ma problem bo ma spierdolony słuch
dobrze gada >> z łokcia ich i powiedz niech dostosuja aparature do mocy perkusji. a może poprostu niemaja dobrego słuchu i niepotrafiąodizolowaćdzwięku perkusji od trzeszczenia perkusji (z takim czymś się raz spotkałem) co chce przez to powiedzieć ?? juz tłumacze >> facet wpadł do nas na próbe co 8 lat gra solówki Steve'a Vai'a i ma problem bo niesłyszy (niechce a moze niepotrafi tego niewiem dobrze) nic oprócz swojej gitary >> pzdr
mam ostatnio taki problem z jedną z kapel a mianowicie narzekają, że za lekko uderzam w werbel i słabo go słychać. Wcześniej nigdy nie miałam takiej sytuacji a zespoły muzycznie są raczej podobne (w sensie bez rozbieżności pop-rock vs metal:) ). Nie wiem, czy może być to kwestia sali, ustawień piecy, samego werbla czy też to moja wina i mogę to poprawić pod kątem technicznym- nawalać z całej pary nie chcę bo nie o to chodzi.Ruch ręki wyprowadzam elegancko z nadgarstka z siłą przy której gram swobodnie i nie spina mi się łapa. Jakieś pomysły, sugestie? Jak to wyćwiczyć?
tak jak piszesz - glosnosc nie w napierdalaniu silowym, ale w emisji i odpowiedniej artykulacji.
jak mawia moj ticzer - trzeba miec cios - tj wypracowany odpowiednim chwytem i prostym uderzeniem tzw. punkt.
popracuj nad tym i bedzie glosniej...
bardzo glosno mozesz grac nawet z palcow. ew. tymczasowo lutuj rimszotami.
znam mnostwo bebniarzy ktorzy graja silowo i chuja ich slychac.
bo ni ma techniki uderzenia
powodzenia.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
ja tez uwazam ze grac rimshotem i lepszy naciag zalozych jak cs remo a co najwazniejsze to nie bac sie przylozyc swobodnie dorzucic do nadgarstka przedramie no i oczywiscie aparatura tez sie liczy
tak jak piszesz - glosnosc nie w napierdalaniu silowym, ale w emisji i odpowiedniej artykulacji.
jak mawia moj ticzer - trzeba miec cios - tj wypracowany odpowiednim chwytem i prostym uderzeniem tzw. punkt.
popracuj nad tym i bedzie glosniej...
bardzo glosno mozesz grac nawet z palcow. ew. tymczasowo lutuj rimszotami.
znam mnostwo bebniarzy ktorzy graja silowo i chuja ich slychac.
bo ni ma techniki uderzenia
powodzenia.
tzn. jak to powinno być prawidłowo uderzone? teraz gram z nadgarstka z lekkim wspomaganiem ruchu przedramienia. może jakiś filmik poglądowy:)? a rimshoty uskuteczniam ale do ich perfekcyjnego opanowania to jeszcze mi brakuje
Engram - przemysl po pierwsze na spokojnie, czy koledzy z kapeli maja racje, wielu ludzi oczekuje od perkusisty tylko zamachow zza glowy a sama gra ma dla nich drugorzedne znaczenie
zgadzam sie z Woofem - posluchaj nagrania, w rocku werbel musi byc tym poteznym beatem, ktory do spolki ze stopa nadaje osadzony rytm calosci, hihat i ride nie powinny sie wybijac.
Moja rada (bo mialem jeszcze niedawno podobny problem, za slaby atak na werbel) - sprobuj powalczyc z Moellerem, moj ticzer mi to polecil i jest bomba, bez spinania i wkladania jakiejkolwiek sily mozesz narzucic nawet bardzo glosny atak na werbel i latwo kontrolowac jego sile.
I tu anegdota - od dluzszego czasu pol kapeli krecilo mi nosem, ze werbel sie malo przebija, wszedl Moeller i na pierwszej probie haslo - `po członek męski tak glosno ten werbel grasz??!`. I to niezle podkresla zasadnosc takich zarzutow co nie zmienia faktu, ze czesto jest w nich troche prawdy, powodzenia! i przyjedz kiedys zagrac koncert na slasku
Grasz glowne uderzenia na werblu rimshotem? Pytanie moze sie wydawac banalne, ale czesc perkusistow nie uderza w ten sposob w werbel - a ja praktycznie robie to caly czas, rzadko uderzam bez rimshota.
Druga sprawa to naciag, moze potrzebujesz czegos z lepszym 'punktem' ? Cos w stylu Remo CS z kropa(na gorze lub pod spodem) lub Evans Powercenter.
Trzeci aspekt to koledzy/kolezanki gitarzysci, niech scisza nieco piece. Mam takiego jednego zawodnika w kapeli, ze jak odkreci swoje 5150(glowa Peaveya+paka Marshalla 4x12) to swojego BD nie slysze Wystarczy nakrzyczec i sie uspakaja.
Sam miałem z tym problem. Ratunkiem okazało się podciągnięcie stroju werbla i rimshot. Teraz werbel brzmi jak petarda
rimshot to nie jest żadne rozwiązanie. jak będziesz grać główne werble rimshotem to co zrobisz jak będzie trzeba podkręcić dynamikę na refren czy coś innego? wyciągniesz rewolwer? rimshot to bodaj najgłośniejszy dzwięk jaki można z werbla wydobyć (nie licząc niekonwencjonalnych dzwięków jak upuszczanie z balkonu) powinien więc być zarezerwowany na partie o najwiekszej dynamice a podczas zwykłych zwrotek grać narmalnie o ile nawet nie lekko off center żeby było lżej. w związku z tym przychylam się do opcji zciszenia gitar lub/i zmiany naciągu.
rimshot to nie jest żadne rozwiązanie. jak będziesz grać główne werble rimshotem to co zrobisz jak będzie trzeba podkręcić dynamikę na refren czy coś innego? wyciągniesz rewolwer? rimshot to bodaj najgłośniejszy dzwięk jaki można z werbla wydobyć (nie licząc niekonwencjonalnych dzwięków jak upuszczanie z balkonu) powinien więc być zarezerwowany na partie o najwiekszej dynamice a podczas zwykłych zwrotek grać narmalnie o ile nawet nie lekko off center żeby było lżej. w związku z tym przychylam się do opcji zciszenia gitar lub/i zmiany naciągu.
podrkęcając dynamikę uderzam poprostu mocnej rimem. Przy cięzszej muzce werbel nie grany rimem poprostu niknie wśród gitar. Akcentując werbel gram rimshotem, a robiąc na nim przejścia lub wprawki gram normalnie. Chodzi o to by werbel się wybijał... tak gra np: portnoy, gavin harison i pewnie wielu innych garowych
może i da się tak grać ale ja nie wygrałem rąk na loterii i wole się oszczędzać dlatego na luziku wszystkie uderzenia wyprowadzam z nadgarstka i siły nie musze wkładać wcale co, powtarzam, nie znaczy że nie można grać jak mówisz.
skoro Engram poprosiła o radę to powiedziałem jak uważam że jest lepiej tym bardziej że z tego co się orientuję Engram gra metal i na przykład jak sobie wyobrażasz blasty rimshotem?
poza tym rimshot oprócz tego że jest głośniejszy i lepiej się przebija to ma tez takie agresywne brzmienie które moim zdaniem dobrze się wpasowuje w przejścia czy refreny. to jest taki atut. a kiedy bedziesz szastać atutami na lewo i prawo grając rima w zwrotkach i gdzie tylko popadnie to Ci się szybko atuty skończą i kiedy w końcu wejdziesz w refren z rimem to nie będzie tego jaja, nawet jak zagrasz głośniej kosztem energii, pałeczek, stroju werbla i (nie daj boże się nawinie jakaś) blach. rimshot to as z rękawa który powinno się wyciągać na specjalne okazje
może i da się tak grać ale ja nie wygrałem rąk na loterii i wole się oszczędzać dlatego na luziku wszystkie uderzenia wyprowadzam z nadgarstka i siły nie musze wkładać wcale co, powtarzam, nie znaczy że nie można grać jak mówisz.
skoro Engram poprosiła o radę to powiedziałem jak uważam że jest lepiej tym bardziej że z tego co się orientuję Engram gra metal i na przykład jak sobie wyobrażasz blasty rimshotem?
poza tym rimshot oprócz tego że jest głośniejszy i lepiej się przebija to ma tez takie agresywne brzmienie które moim zdaniem dobrze się wpasowuje w przejścia czy refreny. to jest taki atut. a kiedy bedziesz szastać atutami na lewo i prawo grając rima w zwrotkach i gdzie tylko popadnie to Ci się szybko atuty skończą i kiedy w końcu wejdziesz w refren z rimem to nie będzie tego jaja, nawet jak zagrasz głośniej kosztem energii, pałeczek, stroju werbla i (nie daj boże się nawinie jakaś) blach. rimshot to as z rękawa który powinno się wyciągać na specjalne okazje
Niewiem jaką muzykę gra Engram . Chyba kazdy podobnie jak ty nie wygrał rąk na loteri. Rimshot to wcale nie naparzaanie zza głowy.
http://www.drummerworld.c...isonfutile.html
Pewnie ten filmik już widziałeś ale zwróć uwagę jak on gra. Popatrz na uderzenia w werbel. Są dobrze słyszalne, grane rimem, a uderzenie wychodzi z nadgarstka. Ten pan tez nie wygrał rąk na loterii :]
Co do blastów to już wg mnie zalezy od werbla. Blastow nie zagrsz rimem , uderzenia z palców są słabsze niz z nadgarstka. Tak czy siak za cicho. Myśle że jeżeli engram chce grać blasty i mieć dobrze słyszalny werbel powinna spytać o rade blankera, bo on to chyba wie o nich wszystko.
może i da się tak grać ale ja nie wygrałem rąk na loterii i wole się oszczędzać dlatego na luziku wszystkie uderzenia wyprowadzam z nadgarstka i siły nie musze wkładać wcale co, powtarzam, nie znaczy że nie można grać jak mówisz.
ja się z rękoma urodziłem i gram na luzie rimszoty
strangejour napisał/a
poza tym rimshot oprócz tego że jest głośniejszy i lepiej się przebija to ma tez takie agresywne brzmienie które moim zdaniem dobrze się wpasowuje w przejścia czy refreny. to jest taki atut. a kiedy bedziesz szastać atutami na lewo i prawo grając rima w zwrotkach i gdzie tylko popadnie to Ci się szybko atuty skończą i kiedy w końcu wejdziesz w refren z rimem to nie będzie tego jaja, nawet jak zagrasz głośniej kosztem energii, pałeczek, stroju werbla i (nie daj boże się nawinie jakaś) blach. rimshot to as z rękawa który powinno się wyciągać na specjalne okazje
jaki znowu as z rękawa? czy to znaczy że jak zwrotka napierdala to ma mnie nie być słychać ?
_Big_Mac_ napisał/a
Z tego co pamiętam z Twoich nagrań, to faktycznie bez powera w werblu grasz, a przynajmniej tak to brzmi...
Engram, mam w kapeli dokladnie ten sam problem - gitarnik i basista ostatnio narzekaja ze gram za lekko/za cicho itp. a sytuacja jest na tyle smieszna ze ja juz rimshotami napierdalam w tomy...
Co do werbla to zamkneli paszczeki przy paru rimshotach wyprowadzonych z techniki moellera ;] natomiast najwiecej dalo zwyczajne wytlumaczenie - bebny sa instrumentem akustycznym ktory brzmi tylko TAK glosno i nic na to nie poradze (bez naglosnienia) po czym wreczylem kazdemu po palce i jak sami sprobowali to sie glupie teksty skonczyly... a jak jeszcze sie ktorys odezwie to trzeba bedzie pozyczyc od kogos mikrofony i sobie inaczej porozmawiac
swoja droga inna sprawa jest taka ze jak sie gra silowo to nie ma luzu i wszystko automatycznie IMHO gorzej brzmi... nie wiem jak grasz i jak z Twoja technika gry ale wg. mnie przedewszystkim popracuj nad atakiem (samym wydobyciem dzwieku - moeller, gladstone itp...) a przedewszystkim pogadaj z nimi bo na scenie tak czy siak bez mikrofonow praktycznie wszystko sie zgubi
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
tak jak piszesz - glosnosc nie w napierdalaniu silowym, ale w emisji i odpowiedniej artykulacji.
jak mawia moj ticzer - trzeba miec cios - tj wypracowany odpowiednim chwytem i prostym uderzeniem tzw. punkt.
popracuj nad tym i bedzie glosniej...
bardzo glosno mozesz grac nawet z palcow. ew. tymczasowo lutuj rimszotami.
znam mnostwo bebniarzy ktorzy graja silowo i chuja ich slychac.
bo ni ma techniki uderzenia
powodzenia.
tzn. jak to powinno być prawidłowo uderzone? teraz gram z nadgarstka z lekkim wspomaganiem ruchu przedramienia. może jakiś filmik poglądowy:)? a rimshoty uskuteczniam ale do ich perfekcyjnego opanowania to jeszcze mi brakuje
poszlo na prv
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
I akustyka pomieszczenia jest tutaj bez znaczenia.
No, nie do końca. Obecnie gram w dwóch salkach. W obydwu zespoły dają dużo mięsa a jednak w jednej słyszę się (i słychać mnie) bardzo dobrze, choć gram średnio delikatnie a w drugiej salce napierdzielam na maxa bo mnie nie słychać. Ba, sam siebie słabo słyszę. A gram na tym samym.
cieszylbym sie gdyby ktos narzekal ze gram za cicho bo cale zycie wedlug nieslusznej opinii wielu znajomych muzykow gram za glosno. uwazam ze nie nalezy sie takimi komentarzami przejmowac kazdy gra tak jak lubi, tak jaki ma styl i tak jakie ma warunki psychomotoryczne. co najwyzej mozesz zmienic palki na grubsze im grubsza palka tym glosniej. polecam mat max 140D za 7PLN
jaki znowu as z rękawa? czy to znaczy że jak zwrotka napierdala to ma mnie nie być słychać ?
jak zwrotka "napierdala" później bridge tez "napierdala" a nastepnie "napierdalający" refren żeby skończyc "napierdalającym" outrem to "napierdalaj" wszystko rimem. w takim przypadku nie mam zastrzeżeń
jaki znowu as z rękawa? czy to znaczy że jak zwrotka napierdala to ma mnie nie być słychać ?
jak zwrotka napierdala później bridge tez napierdala a nastepnie napierdalający refren żeby skończyc napierdalającym outrem to napierdalaj wszystko rimem. w takim przypadku nie mam zastrzeżeń
Olu, a owy problem pojawia się w salce, w której i my gramy, w innej czy ogólnie?
Kwestia wielu rzeczy, o których już wspomniano i nie tylko. Zapewne nagłosnienia i rozkręcenia tego sprzętu na maxa, akustyki pomieszczenia oraz rozstawienia samych instrumentów. Walnij bębny na środek sali to zobaczymy czy reszta będzie coś dobrze słyszała prócz Ciebie...
A że ogólnie grasz lekko to wiadomo, kobieca delikatność
Chwyć pałeczki jak ja - drugą stoną. Od razu bębny będą się głośniej odzywać
problem pojawia się w innej sali, w której nie gram z żadnym innym zespołem. no i właśnie te inne nie narzekają. tak wiem że mnie się słowo powtarza w tym poście.
jaki znowu as z rękawa? czy to znaczy że jak zwrotka napierdala to ma mnie nie być słychać ?
jak zwrotka napierdala później bridge tez napierdala a nastepnie napierdalający refren żeby skończyc napierdalającym outrem to napierdalaj wszystko rimem. w takim przypadku nie mam zastrzeżeń
ale ty dupisz
w sumie nie wiem o co Ci chodzi ale co tam. mi chodzi o to że granie rimem zwyklych werbli zawęża Ci pole działania jeśli chodzi o dynamikę. grasz zwykłe werble rimem ważniejsze mocnym rimem. ja gram zwykłe werble normalnie, ważne normalnie ale mocniej, naważniejsze rimem najnajwazniejsze mocnym rimem i tyle. zreszta powtarzam się już i niniejszym zaprzestaję prób pokazania mojego punktu widzenia
mam ostatnio taki problem z jedną z kapel a mianowicie narzekają, że za lekko uderzam w werbel i słabo go słychać. Wcześniej nigdy nie miałam takiej sytuacji a zespoły muzycznie są raczej podobne (w sensie bez rozbieżności pop-rock vs metal:) ). Nie wiem, czy może być to kwestia sali, ustawień piecy, samego werbla czy też to moja wina i mogę to poprawić pod kątem technicznym- nawalać z całej pary nie chcę bo nie o to chodzi.Ruch ręki wyprowadzam elegancko z nadgarstka z siłą przy której gram swobodnie i nie spina mi się łapa. Jakieś pomysły, sugestie? Jak to wyćwiczyć?
Ja nigdy nie miałem z tym problemu, nawet jak uczyłem się grać. Ty też nie masz z tym problemu. A werbel mam 14x6,5. Nie potrzebuję żadnych pikolaków. To Twoji koledzy z zespołu mają problem, bo nie potrafią przekręcić piecykow na odpowiadającą głośność tak aby wszyscy się słyszeli. Tak niestety jest wszędzie. Na pewno nie jest to problem sali. Ja grałem przez pewien czas w fabryce. Doskonale było wszystko słychać. Przemów do rozsądku swoim kolegom i tyle.
Pozdrawiam
Ja też nie miałem nigdy takiego problemu, bo miałem szczęście do mądrych gitarzystów. Ustawianie proporcji instrumentów na próbie trwa 2 minuty. Raczej częściej mi się zdarzało prosić gitarzystę o podgłośnienie niż ściszenie gitary.
Pokombinujcie też może z ustawieniem sprzętu (pieców względem bębna). Jeśli na przykład piece stoją przed bębnami, to wiadomo, że je zagłuszą.
Tyle przychodzi mi do głowy.
@Grummer - o pikolaku napisałem, bo wyżej strojony twardy werbel powinien być bardziej czytelny.
A ja uwazam, ze sala ma duze znaczenie. U nas w sali odsłuchowej (akustyka studyjna - wytłumienie z lekkim echem) gra sie po prostu wyśmienicie i solo z bandem - idealna słyszalność i proporcje dynamiczne. Sal miałem dużo i powiem tyle - w niektórych był jeden wielki hałas, nawet przy piecach 30 W, bębny brzmiały tam jak kartony, niezależnie od ich klasy, a w innych Amati gadało jak Masters. Akustyka i wilgotność powietrza to ważne sprawy.
Co do problemu Engram, miałem podobnie przy szybkiej grze hihat werbel ( typowe zagrywki metalowe - umpa umpa . Gram na maksa luźno - tak, że czasami pałka mi sama wypadnie z dłoni i niektórzy sie na to skarżyli. Myśle, że to kwestia zespołu i odpowiedniej regulacji z głową.