Wysłany: Nie 23 Maj, 2010 KISS 21 V 2010 Ostrava- Relacja ;)
12.00 Piątek.Wrocław i droga. Mówią, że wszędzie leje, powódź, itp. a słońce świeci. Autokar pędzi. Czasami kto krzyknie "ale stypa". jest miło i przyjemnie. Nasza Ekipa godna- i piękna Jazda do Ostravy. Każdy prześwietny- kontakt utrzymywany, nawet jak milczymy. Tak do końca
16.30 Ostrava. Krótka 1.5 godzinki przed CEZ Areną; wpuszczają, bieg na pałę- za 40 metrów i tak zatrzymują. Wejście na arenę- kierunek "stani u podia". 3krotne darcie biletu, znakowanie opaską i już witamy na najlepszych miejscach wieczoru.
po 19. na scenę wlatują chłopaki z kapeli dwuczłonowej nazwy (której za chiny nie pamiętam).
Grają szybko, z powerem, rock'n'rollem. Było dobrze. (!! bębniarz tak łapał talerze, że statywy chybotały się na granicy praw fizycznych !!) Chociaż światła za bardzo dawały po oczach.
po 21. to czego człowiek pragnie- czujesz podniecenie i strach, poruszenie i drżenie. I słyszysz "YOU WANTED THE BEST YOU GOT THE BEST THE HARDEST BAND IN THE WORLD... KISS!! " I wielkie "jeb". Powietrze drży, melodia "Modern Day Delilah"; efekty świetlne i pirotechniczne, nie pozostawiły na nikim śladu litości Nie przypomnę wszystkiego teraz sobie... KISS zagrali kawał dobrego koncertu, pełnego sztandarowych kawałków ( pomineli LOVE GUN, co uznałem za zniewagę dla mnie;p). Crazy Night,Black Diamond, Detroit Rock City, God Give R'n'R to przykłady, które powinien kojarzyć byle jaki laik i powinien znać ich wartość
Problemy? Jasne, że były! Paul Stanley nie wyrabiał głosowo. I nie można mieć mu tego za złe- czas nie oszczędza nikogo! Były urywki w tekście itp. Catboy ;p (przyp. Singer) może raz, może dwa razy nie wszedł w czas ;p ( a może nie tak jak powinno być), ale nic rażącego. Zgubił raz pałeczkę Gene Simmons- to stary, dobry Gene. Zboczuh i szatan. Tommy grał jak na Space'a przystało. Tyle w tym temacie. Wszystkie drobne błędy dodały uroku temu wydarzeniu - uwielbiam to
Wyciął bym jedynie epizod publiki- kaplica i stypa. Czesi nie nadają się na koncerty (nie lubie jak w Polszy robią młyn itp, ale TAM to nawet nie umieją się bawić) I dyskryminują człowieka Polska flaga była dwa razy na scenie- ja swoją trzymałem; myślę, że zwracała wystarczającą uwagę.
Orgazm nie trwa kilka sekund, i wiem, że najlepszy "numerek" nie jest warty koncertu KISS.
chociaż poznałem tam pewną Niewiastę, która zdawała mi się być warta ;p Okroili materiał,mieli problemy, zrobili Show, zagrali, zaśpiewali.
Nie chciałem niczego więcej. No może jedynie "Love Gun".
moje zdanie? krótko i w temacie
-KISS 11/10 ( czas nie oszczędza nikogo)
-Koncert 9/10
-czeskie dupy 2/10
-Ekipa ***ebista (tylna część autokaru ;p)