Super zestaw wszystko jak zawsze estetycznie i pięknie się prezentuje - brzmi również
P.S - dzięki za już dawno otrzymany golfik - aktualnie świetnie się sprawdza w centralce jako jedyne 'cuś' w nią wepchane .
Pozdrawiam.
_________________ i can keep the rhythm with no metronome.
malusi zakup i przeprowadzka z biura do ganku, a co lato jest
zakup to FT 16 x 14 wprost zza wielkiej wody
niestety przyjdzie poczekać na sensowne nogi, do nowego ft. Standardowe tylko utrzymują tom na odpowiedniej wysokości ale nie pozwalają mu wybrzmieć.
dobrze, że brzmienie jest w nas (że po raz kolejny zacytuję klasyka forum)
Bardzo fajne bębenki jezyor, prezentują się naprawdę okazale, a brzmienie jest moim zdaniem świetnie!
Nie myślałeś może o serii dios? Z tego widziałem na ebayu, klonowego diosa, można dostać za niewiele większe pieniądze, a ponoć to seria wyżej.
nie, nie myślę o diosie. raczej myślę o... rozwodzie z bębnami
nie chce mi się grać..
nie mam z kim...
nie mam motywacji
nuda..
pustki.. (i to nie tan znany band)
nawet wiosny ludzkiej nie ma
nic się nie groovi
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1456 Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 17 Maj, 2010
Te bo się do Cię przejadę wyperswadować ten głupi pomysł
nie, nie myślę o diosie. raczej myślę o... rozwodzie z bębnami
nie chce mi się grać..
nie mam z kim...
nie mam motywacji
nuda..
pustki.. (i to nie tan znany band)
nawet wiosny ludzkiej nie ma
nic się nie groovi
też tak mam, ale wystarczy że nie pogram z tydzień, to zaczyna mnie nosić.
Moim zdaniem nie da się zerwać z bębnami. Można odłożyć na jakiś czas, ale całkiem zerwać to się nie da.
Przyjedzie całe forum, żeby wybić Ci ten pomysł z głowy
Ja bym nie mógł zerwać z bębnami. Było by tak pusto... Zwłaszcza, że to jest całe życie, muzyka, bębny i tak nagle to rzucić? Tyle czasu na to poszło...
Po prostu zrób chwilową przerwę a następny tydzień grania będzie na pewno bardzo cieszył
A zestawik ładny, tylko dorzuć sobie toma z przodu i graj A jak wolisz bez, to... to... to też graj
_________________ hi-hat to tętno, stopa to serce.
Na studiach i później w pewnym momencie też grałem rzadko.
Ale od ponad roku stwierdzam, że dzień bez pogrania nawet 15 min. nie może zaistnieć.
Im częściej się gra tym się gra lepiej i jest większa radocha.
Najważniejsze, żeby nie odstawić tak perkusji, że później trzeba sie uczyć prawie od nowa.
No ale życie to życie różnie bywa.
Ja(zz)centy
Dołączył: 24 Gru 2006 Posty: 325 Skąd: z dużego pokoju
Wysłany: Wto 01 Cze, 2010
Czesc Mariusz,
pierwsza moja reakcja: musaszi jest (to dobrze), hi-hat (jest, super), meinle sa (ufff...)
znaczy sie ze zle nie jest - nie trzeba bylo wszystkiego wyprzedac - wiec micha mi sie cieszy, bo wiesz ze Ci dobrze zycze.
ale dalej?? rzucamy granie?! nie, no.. Panie zlociutki... ani sie waz rzucac grania!
parafrazujac klasyka - "muzyka jest w nas, emocje sa w nas" i to co musimy zrobic to trzeba je jakos uwalniac (czyt: GRAC!)
ze nie masz z kim? a Szymon? bas ma... a nawet, jak by nie mial czasu to prosze sobie muze wlaczyc i pograc do niej!
trzymam kciuki i zycze Ci:
a) ochoty i weny do grania (cos mi sie wydaje ze wysle Ci troche jakichs inspiracji na dvd, szkolki jakis albo co?)
b) ludzi do grania
c) kolejnego slicznego MMX-a
przesylam serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i Twojej rodzinki!
keep grooving
Jacek
Ostatnio zmieniony przez Ja(zz)centy Wto 01 Cze, 2010, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3777 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Wto 01 Cze, 2010
dla mnie do dzisiaj, to najpiekniejszy zestaw jaki miales jezyor nie raz wisial na tapecie
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
nie, nie myślę o diosie. raczej myślę o... rozwodzie z bębnami
nie chce mi się grać..
nie mam z kim...
nie mam motywacji
nuda..
pustki.. (i to nie tan znany band)
nawet wiosny ludzkiej nie ma
nic się nie groovi
kiedyś, kupe lat temu też tak miałem.
zero zespołu, brak ludzi, mnóstwo innych obowiązków plus to że nie było gdzie grać a jedyna mozlowość to jakieś chałtury na weselach czy do kotleta. powiedziałem sobie że jak mam grac do schabowego to wolę gary zezłomować. jednak cały czas w domu leżał komplet pałek i obijałem nim kolana lub pada. gdy nadażyła się okazja zafundowałem sobie garki (elektryk ale zawsze to zestaw) i wróciłem do tłuczenia.
bez tego nie da się żyć. jeśłi grało się jakiś czas i człowiekowi zaczynało coś wychodzić to za żadne skarby świata nie da się tego rzucić ot tak w cholerę. a rozstanie z zestawem i późniejszy powrót na właściwe tory jest dość mozolny.
szkoda rzucać coś co się lubi robić tylko dlatego ze ma się chwilowego doła.
ja mam dla Ciebie rade odnosnie braku weny - kup bas - zacznij sie nie nim uczyc grac - a po miesiacu wrocisz biegiem do graniana beczkach - i od razu wena wroci
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
jezyor>
A ja cię chłopie nie pojmuję.
Przecież rozbrat z bębnami, to jak rozbrat z samą muzyką. Przecież muzyka jest wartością nadrzędną! Nie wyobrażam sobie nie-grania. Może masz (miałeś) za dużo gratów i straciłeś zdolność cieszenia się zdezelowanym Power Beatem? Jeśli tak, to rozumiem i niech twa dusza spoczywa w spokoju.
Ostatnio zmieniony przez Wooof Pią 04 Cze, 2010, w całości zmieniany 1 raz