Hej Kanclerzu jakie są koszta waszej gry na jednodniowym weselu w składzie jak na YouTube. Jestem z Częstochowy przymierzam się powoli bo to już za mniej niż 2 lata, pozdrawiam. Jak cos to pisz kotiboy@wp.pl
Zupełnie niepotrzebne te < a niech tam >
Dobra chałtura nie jest zła i można powiedzieć, że całkiem interesująca. I to pomijając aspekt finansowy - jest również interesująca z punktu widzenia muzycznego. Wiadomo, gusty zostawiamy w szatni i idziemy zarobić. Fucha jak każda inna, ale lepiej grać Cyganeczke Zosię niż dorabiać przy roznoszeniu ulotek.
Sam grywałem kiedyś na weselach i była to świetna przygoda a i lekcja jak żadna inna. Młody pankrokowiec rzucony na wesele z poprawinami nagle stanął oko w oko z tangiem, rumbą, czaczą, beginką i ludowymi przyśpiewkami. Bez kitu, ale tyle co się tam nauczyłem, tego nie zapewni żaden nie-obciachowy projekt.
Inna sprawa to rasowi chałturnicy, którzy mają wieśniackie nawyki i nie potrafią grać inaczej, ale jako lekcja pokory po godzinach dla rokendrolowca - polecam zdecydowanie.
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 31 Sie, 2007
No Marcinku widzę ze skład ten sam pozdrów chłopaków , supaaa
chałtura to żaden wstyd....ważne że dorabiasz na perkusji..nie piszac juz że i tak zostaniesz poczestowany wodka weselna przegryzajac sledziem i w trakcie do tego obiadek dla grupy....
ale duzo jest przypadków że niektorzy perkusisci(w przenosni) graja tylko po weselach bo kiedys po prostu"znowu w życiu mi nie wyszło" i przesiąkaja tym...po dobrych kilkunastych latach moga ci powiedzieć żę sa po prostu znakomitymi bębniarzami("Five The Best in Poland").....i do czego ponziej to rozmowa sprowadzi?
Ja też chałturze tyle ze bardziej na ludowo i nie widze w tej robocie prawie żadnych minusów (składanie sprzętu o 6 rano jest niekomfortowe i to jak mi któryś kolo z zespołu wejdzie z refrenem 2 takty za wcześnie mnie doprowadza do białej gorączki).A co do nagrań to full profeska gdybyś nie napisał że to wesele to prawdopodobnie bym się nie zorientował.Gratulacje
taaa,
A ja się chciałem zalogować wczoraj zaraz po umieszczeniu przez Kanclerza tego posta i sytem odmówił wspólpracy bo "password" nie był taki i jak mi go nawet wygenerwoał (system) od nowa, to go nie chciał przyjąć. A tak bardzo chciałem być tym pierwszym który udzielił odpowiedzi. Cóż, znowu w życiu mi nie wyszło...
A wracając do meritum - podzielam oipnię że dobrze zagrane wesele nie jest wstydem. Sam swoje przesuwałem o parę miesięcy dlatego, że chciałem mieć kapelę w której grał perkusista na Yamaszce Stage Custom i robił to dobrze a reszta muzyków mu nie ustępowała. I zabawa była zajebista, a o to chodzi w takich momentach.
Patrząc na filmy muszę zadać pytanie - Kanclerzu - ilu "dziadków" czując Twój puls weszło na parkiet bo poczuli się młodsi o 40 lat i ... pogotowie musiało ich odwieźć, bo nie wytrzymali tempa???
Nie. Oczywiście że nie.
Chyba źle się wypowiedziałem, albo żle mnie zrozumiałeś.
W tej części mojej wypowiedzi chodziło mi o to, że teoretycznie większośc forumowiczów powinna się obruszyć na pokazanie nagrań z wesela. A ku mojemu zaskoczeniu sie nie obraziła, lecz wyraziła poglądy zbieżne z moimi - to w sumie jest dziwne.
Mniejsza z tym. Będę nudny do bólu ale ponowię pytanie z ostatniej części mojej wypowiedzi: ilu "dziadków" odwiozło pogotowie?
Bo wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie potwierdza jeden niezaprzeczalny fakt odnotowany na tych filamch.
Bardzo klimatycznie , taki repertuar to moje marzenie, simply red ...miodzik! Podziwiam za wokal moglbys byc front manem ,powaga! Moze uda mi sie uelastycznic nieco gusta muzyczne chlopakow i niedlugo taka "faza" zagosci i w naszym bandzie! pzdr