Po bojach z HiHatem na sznurku sprzed około roku, pragnę podzielić się z Wami moją kolejną zabawką, którą sobie zmajstrowałem.
Na początek trochę historii...
Posiadam dość spory set blach. Łącznie - czternaście kółek. Wiszą sobie spokojnie na holderach, ale problem zaczynał się zawsze, jak trzeba było je bezpiecznie przetransportować (na przykład na koncert, czy do studio).
Całość mieściła mi się w trzech pokrowcach. Ale w zestawie są cztery splashe, które potrafią w takim pokrowcu latać luzem, oraz dwie chiny, które wiadomo jaki mają kształt (zdarzyło mi się przez to, że w transporcie chinka została mocno wygięta, na szczęście nie pękła i służyła jeszcze długo). I o ile transport na koncert raz na jakiś czas był jeszcze do przełknięcia, to pojawił się inny, regularny problem, mianowicie mróz. Salka w której przechowuję sprzęt nie jest ogrzewana pod nieobecność kogokolwiek, a wiadomo, jak bardzo negatywnie wpływa to na brąz. Każdorazowe zabieranie blach było zarówno ryzykowne, jaki męczące, bo raz, wszystko trochę waży, dwa, nie chciałem stawiać pokrowców tak, aby masa blach spoczywała na ich krawędziach, no i trzy, wszystkie położone pokrowce na płasko jeden obok drugiego (bałem się "jeden na drugi") zajmują dużo miejsca.
Powiedziałem sobie: "DOŚĆ! KUPUJĘ CASE'a!"...
Poszperałem, podzwoniłem... Interesujący mnie case kosztuje około 600-700 złotych (plus wysyłka, która ze względu na niemałą masę skrzyni, do tanich nie należy), przy czym setu wszystkich talerzy i tak nie pomieści. Kupić dwie, to półtorej kafla. Zamówić wykonanie skrzyni o takich a nie innych wymiarach, ponad tysiąc... Dbanie o sprzęt za dużo większą kasę pewnie i jest tego wart, ale...
Pomyślałem sobie: Co prawda, czasu za dużo nie mam, ale dwóch lewych rąk też nie, sprawa jest w miarę pilna, ale nie krytyczna, a kasa na drzewie nie rośnie, niestety. Zapoznam się z tematem i policzę, ile zaoszczędzę robiąc skrzynię sam!
Profile, zawiasy, zamki, rączki, narożniki, nóżki można dostać w firmach handlujących akcesoriami do skrzyń, racków, case'ów... Płyty (sklejka wodoodporna) można dostać w każdym markecie (a że w Bydgoszczy jest firma produkująca sklejki, posiadająca na dodatek swój sklep firmowy, sklejkę dostałem jeszcze taniej). Bejce, lakiery - to dostanie się wszędzie. Jakieś ładne obicie wnętrza... Arkusze gąbek - sklep meblowy, dywan, który zasłoni tę gąbkę - Castorama. Również tam dostałem materiał, który posłużył za przekładki do talerzy. Podobnie, jak kleje, wkręty, śruby, kołki, na szczęście obeszło się bez nitów...
Oczywiście, projekt musiał powstać na kartce od zera. Właściwie, to zużyłem całkiem pokaźny bloczek, by nie przeoczyć niczego, nie zapomnieć jakiegoś zakupu, lub nie kupi czegoś za dużo... No i trochę obliczeń - odporność na zrywanie (górna ścianka przenosi w końcu CAŁY ciężar).
Pojawił się tylko jeden problem... Założenie było takie, aby blaszki wisiały sobie na prętach, po obu stronach skrzyni. Nie dostałem odpowiedniego kształtownika, więc owe mocowanie było trzeba sobie dorobić. Długa śruba M10, kawał blachy 2mm, szlifierka, spawarka i chwila czasu w weekend załatwiły i ten problem. :badgrin:
Nie posiadam zdjęć z kolejnych etapów powstawania skrzyni, więc przedstawię tylko efekt końcowy.
Całość z lotu ptaka wygląda tak:
Fajnie, nie?...
Połówki są rozłączalne dzięki specjalnym zawiasom (po to druga rączka). Obie połówki po rozłączeniu wyglądają tak:
Nie widać tego na zdjęciach, ale w każdej połówce, pod obiciem z wykładziny jest dziesięciomilimetrowa gąbka, dzięki której blaszki mają miękko, niczym królewna bez ziarnka grochu.
Przyszedł czas na delikatne ułożenie blaszek. Większość w większej połówce:
i reszta w mniejszej:
Na zdjęciach widać, że na krawędziach przekładek są ślady od markera. Spowodowała to lampa błyskowa, w normalnych warunkach tego po prostu nie widać, całość jest ładna, schludna, dyskretna i solidna!!!!
Po zamknięciu, połówki prezentują się tak:
Całość, jeszcze zapakowana, waży jak cholera! Dlatego do większej połówki dostawiono kółka:
Dzięki nim jest szansa, że tachając moje pokrywki ze sobą nie dostanę przepukliny...
Na jednym koncercie case się bardzo przydał, choć miałem go tam w wersji nieskończonej. Trochę za mało stwardniała ostatnia warstwa lakieru, przez co przy transporcie, na jednej połówce pojawiły się rysy i poobijane ślady... Na zdjęciu wygląda gorzej niż w rzeczywistości (znów lampa dużo wyeksponowała), niemniej ślady są...
Ale nie szkodzi, ostatnią warstwę lakieru będę jeszcze matowił i poprawiał.
Reasumując, całkowity koszt dużej, solidnej skrzyni wyszedł mnie coś ponad 300 zł, czyli niebotycznie mniej, niż jej zamówienie!! Oczywiście, było to okupione czasem którego wciąż brakuje, no i niemałym nakładem pracy. Skrzynia była robiona w wolnych chwilach, głównie weekendami, toteż nie potrafię oszacować ile czasu kosztowało jej zrobienie. Dużo, to na pewno... Nie liczę też kosztu energii elektrycznej spożytkowanej na oświetlenie, czy pracę narzędzi elektromechanicznych.
I to z grubsza tyle...
POZDRAWIAM wszystkich, którzy dotrwali do końca moich wynurzeń.
Ostatnio zmieniony przez quantor Sro 15 Lut, 2012, w całości zmieniany 3 razy
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3821 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Wto 14 Lut, 2012
Mega!
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!