Jestem w trakcie wymiany naciagow na tomach i werblu. Dotad zakladalem nietlumione, podwojne naciagi na gore (Emperor, G2), oraz Ambassadory/G1 na dol (raz mialem Aquariany Hi-Frequency) na tomach, oraz pojedynczy, nietlumiony na gore (Ambassador, G1) i Ambassador Snare na dol w werblu. Muzyka ktora gram to glownie lekki rock, momentami podchodzacy pod pop-rock, oraz jazz. Przychodza mi na mysl dwa zestawy naciagow:
W tym natomiast na pewno brzmienie bedzie bardziej tluste, potezniejsze, z mniejsza iloscia przydzwiekow, bardziej skupione.
Ktory z zestawow nada sie bardziej do mojej muzyki ? Dodam tez, ze nie tlumie bebnow, nie przeszkadza mi duzo przydzwiekow, wrecz je lubie ;). Nie gram tez mocno - w czasie mojej 10 letniej 'kariery' nie zdarzylo mi sie zrobic nawet wgniecenia w naciagu, wiec raczej na uszkodzenia nie beda narazone.
PS. Nie proponujcie mi Evansow. Mam kiepskie doswiadczenia z tymi naciagami (6 letnie pinstripe brzmia lepiej niz polroczne G2, strasznie szybko traca brzmienie) i nie chce ich ponownie zakladac.
Wydaje mi się że chcesz potwierdzenia czegoś co już sam podejrzewasz że w Twojej muzyce sie to sprawdzi. Tak potwierdzam, zestaw pierwszy powinien sie lepiej sprawdzić w Twojej muzie, aczkolwiek to jakie naciągi ostatecznie są dla nas najlepsze wynika w dużej mierze z korpusów.
Rozważyłbym na Twoim miejscu ofertę także evansa G plus czyli pojedyncze ale grubsze niż zwykłe G1, w tej chwili nie orientuję się czy Remo ma w swojej ofercie odpowiedniki G Plus wydaje mi sie że nie ma.
Dokladnie tak, szukam potwierdzenia . Szczegolnie ze od dluzszego czasu chodza mi po glowie ciensze naciagi. A korpusy mam klon/mahon, wiec mysle ze Ambassadory pomoga mi wydobyc z nich jeszcze troche ciepla.
Remo ma Ambassadory X, ktore sa nieco grubsza wersja Ambassadora. No i tak jak napisalem - zrazilem sie do Evansow po tym jak kupilem G2 i po pol roku przestaly mi gadac - zalozylem 6 letnie Pinstripe i zabrzmialy lepiej.. Moze mialem pecha.
Mozliwe ze to kwestia bebnow. Ale byloby to bardzo dziwne.
Swoja droga wiele osob twierdzi, ze naciagi wcale nie traca brzmienia, wrecz przeciwnie, po wielu latach (!) uzytkowania maja najlepsze. Szczerze mowiac ciezko mi powiedziec, bo jedyne naciagi jakie mam teraz na stanie to cholernie stare pinstripe i nie jestem w stanie porownac ich z nowymi, bo na pewno drugi raz ich nie kupie .
No i dodam ze to rowniez moje pierwsze podejscie do coated - wczesniej mialem clear na calym zestawie poza werblem (przez pewien czas nawet na werblu mialem clear). Zobaczymy.
ze naciagi wcale nie traca brzmienia, wrecz przeciwnie, po wielu latach (!) uzytkowania maja najlepsze.
że naciągi są jak wino ??
hmmm można i tak, ale dla mnie jest to kuriozalne, naciągi tak jak struny w gitarze z czasem po prostu tracą swoje wlaściwości brzmieniowe, co nie znaczy że na starych naciagach nie pogra, bo pogra.