ewentualnie Dick Black (do dzis nazwa nie przebita ;]) albo EB ;]
_________________ Rhytm is a way to transmit a description of experience
in an emotional and not abstract way.
It is more than a metaphor:
It is a physical experience as real as any other.
Nie martw się, współczesne dzieciaki też będą miały co wspominać. Ich dzieciaki też. Dzieciaki ich dzieciaków też będą miały.
To, że urodziliśmy się wcześniej nie czyni nas wyjątkowymi i lepszymi.
Myślę, że taki Igor Falecki dla przykładu naprawdę nie żałuje, że nigdy nie pił Frugo...
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3821 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Czw 16 Cze, 2011
ale co Ty porownujesz faleckiego do normalnego dziecka...ja za dzieciaka wychodzilem razem ze wszystkimi dzieciakami z dzielnicy na boisko, gralem w pile, kosza, bawilo sie w podchody chowanego...tego jakos teraz nie widze...mam kuzynostwo w wieku 13-15 lat i widze, ze po powrocie ze szkoly facebook/gg i tak az do momentu w ktorym rodzice nie wylacza...o podworku nie ma mowy...ja w ich wieku komputer wlaczalem 2-3 razy na tydzien na godzine, zeby przejrzec jakies glupoty i tyle, reszte czasu spedzalem na dworzu szalejac...
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Czemu nie porównywać Igora do ''normalnego dzieciaka''? Jedni będąc normalnymi dzieciakami grali w piłkę nożną lub koszykówkę. Teraz grają w finałach Premiere League lub w finałach NBA. Inni grali na perkusji lub pianinie i przeszli do historii.
Postęp technologiczny. Na niego nic nie poradzisz. Bill Gates i Steve Jobs jakoś na tym wyszli, chociaż nie dotykało ich to tak w młodości właściwie...
Wróćmy do tego, że większość z nas komputer dostała gdy już miała ileś lat. Wątpię, żeby ktoś tu na forum urodził się w rodzinie posiadającej już komputer, ale mogę się mylić.
Obsesyjne granie na komputerze kiedyś się znudzi. To normalne.
Ja kompa dostałem w wieku lat 7 mój brat miał wtedy 12 lat. Z graniem na kompie bywało różnie, raz 3 raz 6 godzin zależy jeszcze ile miało się lat. Nie mieszkam na typowym polskim blokowisku i jak byłem bardzo mały to nie wychodziło się aż tyle. Gdy byłem starszy to owszem. Kochałem grać w piłkę często gęsto jak nie było skład to sobie taki jakby trening robiliśmy rzuty rożne, wolne itp. Z wokalistą mojego zespoły ostatnio rozmawiałem i jego słowa brzmiał mniej więcej tak "jak byłem mały to było tyle osób, że turnieje sobie organizowaliśmy bo było tyle osób a teraz dupa." Kumpel mieszka w Ksawerowie 10000 miejscowość pod Łodzią, nie ma bloków większość mieszkańców zamieszkuje w domkach jednorodzinnych, i jest dupa dzieciaki siedzą w domu.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.
Jestem z pokolenia wyżu, dzieciństwo to lata komuny, jak ktoś miał atari to praktycznie złapał Pana Boga za nogi.
W domu sie praktycznie w ogóle nie siedziało za dnia. Dom służył do tego by zeżreć i sie wyspać. Dni mijały na różnych zabawach pod blokami. Komuniści bloki stawiali dostarczając nam ciekawych rozrywek pod blokiem, jakieś wykopy, place budów były genialnym miejscem by skręcić sobie kark ale też totalnie sie bawić w wojny między blokami
Bawiło sie w łapanego po piwnicach, budowało sie domki na drzewach, grało sie w piłe, w siate w palanta, w masy, w kiczki po deszczu puszczało sie zapałki na wodzie i patrzyło sie czyja szybciej płynie, grało sie kapslami z butelek w kolarstwo puszczało sie bączki z saletry a nawet strzelało z rurek stalowych wypełnionych saletrą, jednemu kolesiowi urwało palec bo nie zdążył rzucić. Robiło się mnóstwo fajnych rzeczy które nie sposób tu wszystkich wymienić i powiem wam że było to najszczęśliwsze dzieciństwo jakie sobie można wobrazić. Nie ważna była kasa i panienki, nic nie było ważne ponad to że była fajna zabawa. Nikt nic nie miał, za wyjątkiem tych któzy mieli ojca w Ameryce. Nikt nikomu niczego nie zazdrościl, nie bylo przemocy w szkołach, molestowań srowań, pornografi i tego całego gówna które jest teraz.
Ostatnio zmieniony przez Anarchismo Pią 17 Cze, 2011, w całości zmieniany 1 raz
A ja w młodości od kompa stroniłem. Pyknąć w nintendo tj. pegasusa - to było coś
I tak jak mówi anarchismo - były różne zabawy a i wiele z nudów sie wymyślało.
Dziś na moim podwóeku zamiast placu zabaw jest parking.
Są równiez ogrodzone place ale to juz nie to.
Był swój trzepak, ławka, kawałek chodnika i piwnica.
Czy zaminieniłbym to na wychowywanie sie w dzisiejszych czasach?
Raczej nie.
Tak samo jak nasi rodzice nie zamienią swojej młodości na naszą; mieli swoją i dla nich to były najlepsze czasy - mimo, że nic nie było . Czy też nasze dzieci nie widzą nic złego w tym czym teraz się bawią.
Włodarski stracił prawa do marki "tiger" więc chwyta się wszystkiego. Przed wypiciem nowego "frugo" polecam zapoznać się z opiniami o firmach gellwe i foodcare, szczególnie o warunkach produkcji. Wielu pracowników wypowiada się na różnych forach internetowych.
Pogooglaj najlepiej. Ja sporo wspólnego z tą firmą miałem jakieś 9 lat temu, kiedy pracowałem w magazynach, które gellwe wynajmowało. Jeżeli bardzo chcesz, mogę Ci opowiedzieć na PW co widziałem.
A tak btw to zupełnie nie rozumiem tego ogólnego zachwytu, że jakiś soczek otrzymał rozpoznawalną nazwę. Nie dajcie się zwariować.
mnie też , przypomina mi jak byłem młody, a jak człowiek jest młody to ma mniej trosk niż jak jest starszy, może dlatego jak to powiedział Nawalator jara.
_________________ Miszcz 1. quizu perkusyjnego w 2010 r.