Czy udało się Wam, podczas udziału w dżem seszyns zaobserwować rozwiązania organizacyjne które szczególnie dobrze sprawdzały się? Interesuje mnie wszystko co dotyczy pilnowania sceny, wejść, wyjść itp.
Przy swoim jam session będę dysponować zgłoszeniami, z których będzie wiadomo, która osoba jakie kawałki chce zagrać i na czym. Chcę ułożyć coś na kształt setlisty(nikt nie powiedział że bardzo ciasno musimy się jej trzymać). W każdym razie - jak najsprawniej zrobić, aby podczas zejścia ze sceny jednych muzyków, mieć już drugi komplet? Rozwiązania typu numerki albo wołanie przez mikrofon to raczej lipa i chciałbym to zrobić bardziej spod sceny. Chodzi o rozwiązania praktyczne i sprawdzone, ale jakiś blyskotliwy pomysł też mile widziany.
Pozdrawiam!
Ostatnio zmieniony przez Mystovski Nie 17 Kwi, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 17 Kwi, 2011 Re: Jam session
Mystovski napisał/a
Przy swoim jam session będę dysponować zgłoszeniami, z których będzie wiadomo, która osoba jakie kawałki chce zagrać i na czym. Chcę ułożyć coś na kształt setlisty(nikt nie powiedział że bardzo ciasno musimy się jej trzymać).
To nie jam session , tylko karaoke ...
Sam zacznę za niedługo organizować w Krakowie Jam Session , ale mam na to oryginalny pomysł z którym jeszcze nigdzie się nie spotkałem , nachodziłem się na "jam session" w Polsce i niestety mało te imprezy mają wspólnego z prawdziwą ideą jamu.
Przecież jam session polega na tym że spotykają się muzycy na scenie i grają wspólnie cokolwiek , a nie na tym że usiłują grać covery czy standardy z niekończącymi się nudnymi solówkami.
Zmieńmy taki idiotyczny schemat , albo nazywajmy takie imprezy po prostu "karaoke na żywo"
Należę do osób które bardzo dobrze wiedzą na czym polega jam session.
Po pierwsze - to nie jest moja impreza, dopiero zaczynam przy niej pracować. Zastałem tam straszny bałagan i właśnie wspomniane przez Ciebie karaoke. Moim celem jest stopniowe przekształcenie tego w prawdziwe JS.
Ja sam najlepiej bawię się grając całkiem spontanicznie, czyli zaczynając np. od paru dźwięków od kolegi. Tak nawiasem to jestem gitarzystą... Na najbliższy event będę starał ściągnąć się paru ludzi którym ufam i którzy niekoniecznie potrzebują wiedzieć jaki tytuł będzie grany.
Nie mogę sobie pozwolić na kompletny rozpiernicz typu "od dziś gramy losowe riffy", bo to przekształcenie musi ładnie wyglądać i nie może odstraszyć uczestników(co nie znaczy że nie może się zmienić 99% twarzy)
Ostatnio zmieniony przez Mystovski Nie 17 Kwi, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Bębniarek ma rację - taka impreza jest nudna i sztywna.
Najlepsze jamy na jakich byłem polegały na tym, że przychodził gość z gitarą albo saksofonem albo nawet bez i od drzwi właził wprost na scenę zmieniając układ sił.
A jak przychodzę na "jam" i widzę znowu tę samą ekipę, która wpuszcza tylko swoich znajomych i gra w kółko 10 numerów co tydzień, to się płakać chce.
Żeby było konstruktywnie, to może powiedz, co jest priorytetem:
- czy chodzi o knajpę, gdzie jest non stop komplet publiki czekającej na wyjątkowe wrażenia estetyczne - bo takie można odnieść wrażenie, że chcesz aby nie było przerw w programie i żeby cały czas piękne i uporządkowane dźwięki płynęły
- czy chcesz stworzyć miejsce o wyjątkowej atmosferze dla muzyków i ludzi, którzy potrafią taką atmosferę docenić, a nie tylko wysłuchać po raz setny Hej Joe.
Mój znajomy był kiedyś na jamie w byłym NRD. Wisiało tam "menu" z setlistą graną w tym tygodniu - każdy mógł przyjść np. w poniedziałek i przygotować się na piątek. Następnie delikwent w piątek zgłaszał się u rozganiaczy, wpłacał 100 marek wadium i był wpuszczany na scenę. Gdy dał ciała, wylatywał z hukiem, tracił kasę i miał bana. Gdy się sprawdził, odzyskiwał 100 marek i mógł wchodzić kiedy chciał.
Nie jest potrzebna perfekcja, ale to musi być przyjemne dla publiczności, godne przyjścia. Ma słuchaczy i większość z nich słucha jam'u podobnie jak koncertu. Założenie jest takie żeby interesy uczestników i słuchaczy doprowadzić do optimum. Każdy człowiek który w miarę sprawnie porusza się wśród nienauczonych dźwięków jest dla mnie wartościowym uczestnikiem JS. Pomylić się ludzka rzecz, profesjonalistą nie trzeba byc, ale coś improwizować każdy powinien idąc na JS.
Co do wchodzenia na scenę... żenujące jest kiedy ktoś przez mikrofon rozpaczliwie szuka perkusji przez 5 minut zanim ktoś przyjdzie.
Jam session jest w lokalu na terenie kampusu uniwersyteckiego, lub w plenerze. To nie jest pub. Jam jest jako event- obecnie towarzyszy koncertom. Na koncertach owszem, samoczynnie przekształca się na pub
Ma słabe zaplecze uczestników - stąd to porządkowanie i tytuły. Tak naprawdę, było to właśnie karaoke i dlatego zgłosiłem chęć uczestnictwa w organizacji. Nie mogę z dnia na dzień odsiać wszystkich karaokujących, tu trzeba konsekwentnej ewolucji.
Na najbliższe JS planuję zaprosić kilku dobrych muzyków którzy zaczną event z wykopem a później będą pojawiać się na scenie gdy będzie kogoś brakowało czyli domyślam się że bardzo często. I tu już bez setlisty bo nie każdemu jest potrzebna.
Takie prawdziwe jam session o jakim mówicie jest moim celem, ale absolutnie nie chcę tego zrobić tak nagle. Taka impreza wymaga dużej kultury muzycznej jeśli ma być demokratyczna. Czyli nie umiem grać = nie wchodzę, jestem napruty = nie wchodzę itp.
Docelowo chciałbym by był to event z atmosferą, godny docenienia.
Ostatnio zmieniony przez Mystovski Nie 17 Kwi, 2011, w całości zmieniany 3 razy
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3821 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Nie 17 Kwi, 2011
To ja sie wypowiem, bo ostatnio w piatek zrobilem jam session.
Docelowo powiedzialem z gory, ze na tym konkretnym jam session nikt nie wchodzi za gary, bo szkoda czasu na zmienianie sprzetu a dwa, ze nie mam pomyslu jak to na szybko wszystko ogarnac...wiec na garach gralem tylko ja, plus wpuscilem kumpla ktorego jedna blacha byla przy zestawie, tyle...
Gitarzysci, basisci itd mieli wyraznie powiedziane - chcesz pojamowac? Swoja gitara, swoje efekty i ognia. I tak tez bylo, przychodzili ludzie ze swoim sprzetem, raz dwa przepiecie paru kabelkow i juz gralismy dalej. Wyszlo meeeeega swietnie, ludzie sie bawili, skakali, nie gralismy zadnych coverow...po prostu rockowo/funkowo to co nas naszlo...
To jak zorganizujesz jam session zalezy od Ciebie...jaki macie sprzet, ile czasu, jak ze zmiana ludzi na stanowiskach itd...to wszystko musisz przemyslec
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Całkowite zdominowanie perkusji to dość autokratyczne posunięcie. Z drugiej strony szkoda, że nie jesteś z Wrocławia, bo myślę że właśnie taki drummer jest potrzebny do rozpędzenia JS. Wymagania co do sprzętu to oczywiste; mamy wzmacniacze i gary. gitary ludzie mają swoje. No i nie tu mamy problem z pewnością.
Ostatnio zmieniony przez Mystovski Nie 17 Kwi, 2011, w całości zmieniany 1 raz
Sam zacznę za niedługo organizować w Krakowie Jam Session , ale mam na to oryginalny pomysł z którym jeszcze nigdzie się nie spotkałem , nachodziłem się na jam session w Polsce i niestety mało te imprezy mają wspólnego z prawdziwą ideą jamu.
Przecież jam session polega na tym że spotykają się muzycy na scenie i grają wspólnie cokolwiek , a nie na tym że usiłują grać covery czy standardy z niekończącymi się nudnymi solówkami.
Zmieńmy taki idiotyczny schemat , albo nazywajmy takie imprezy po prostu karaoke na żywo
Możesz zdradzić na czym polega Twój innowacyjny pomysł ?
To nie jest żadna innowacja bo to zwykłe jam session.
Prosiłbym jednak o odpowiedź Bębniarka, bo do niego skierowałem pytanie.
Odpowiedział co prawda, ale tak szybko skasował posta, że nie zdążyłem przeczytać.
Widać może to jakaś tajemnica.
Ok. Już nie będę wnikał.
Pozdrawiam
Bębniarek
Dołączył: 13 Lut 2006 Posty: 1474 Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 30 Maj, 2011
Mój pomysł polega na graniu do obrazu , tutaj będzie widać kto jak potrafi współpracować z obcymi muzykami na scenie , jaką ma wyobraźnie , będzie to ciekawe zarówno dla muzyków na scenie jak i publiczności.
Za niedługo ruszam z takim projektem w Klubie Pod Jaszczurami.
Na pewno.
Pytanie tylko czy ludzie podołają.
Wiem że to ma być zabawa, ale żeby fajnie wyszło musi znaleźć się ktoś w miarę "ogarnięty".
Ale trzeba próbować i być dobrej myśli.
W Krakowie jest sporo muzyków więc mam nadzieję że wyjdzie z tego coś fajnego.
Jeszcze raz powodzenia !