Wysłany: Czw 27 Wrz, 2007 Wojna w Iraku kosztuje 720 mln dolarów dziennie.
CHICAGO, 21 wrzesień 2007 by Kari Lydersen, Washingtonpost.com
Pieniądze wydane tylko w ciągu jednego dnia na wojnę w Iraku mogłyby zostać przeznaczone na zakup domów dla prawie 6500 rodzin, na ubezpieczenie zdrowotne dla 423,529 dzieci, lub pomogłyby wyposażyć 1,27 miliona gospodarstw domowych w odnawialne źródła energii, wynika z raportu przedstawionego przez AFSC (American Friends Service Commitee), który swoje przeraźliwe statystyki przedstawiał na wielkich banerach w największych miastach Stanów Zjednoczonych w zeszły czwartek i piątek.
Wojna kosztuje 720,000,000 dolarów dziennie lub 500,000 dolarów co minutę, wynika z analizy przeprowadzonej przez organizację na podstawie prac sporządzonych przez laureata nagrody Nobla, ekonomistę Josepha E. Stiglitza i wykładowcę d.s finansów publicznych z Harvardu, Lindę J. Bilmes.
Obliczenia wykonane przez grupę AFSC obejmują nie tylko aktualne koszta związane z wojną, ale biorą także pod uwagę czynniki długoterminowe takie jak opieka medyczna dla weteranów wojennych czy koszty związane z wymianą sprzętu wojskowego na nowy.
"Ranni wracają do domu, a wielu z nich ma rozległe uszkodzenia mózgu lub uszkodzenia rdzenia kręgowego, co wymaga 24 godzinnej opieki przez resztę ich życia." - powiedział Michael McConnell, dyrektor regionalny AFSC.
Koszt 720 milionów dolarów dziennie obejmuje 280 milionów dolarów finansowanych przez Kongres plus 440 milionów dolarów w postaci zaciągniętego długu, dotychczas niespłaconego, w formie kosztów długoterminowych.
Mimo to, wiele osób wspierających administrację Busha w sprawie wojny w Iraku twierdzi, że wojna jest co prawda kosztowna, ale nie można jej rozpatrywać w kategoriach kosztów materialnych.
Niespłacone dotychczas długoterminowe kredyty związane z wojną nie obejmują konsekwencji makro-ekonomicznych, włączając w to wyższe ceny ropy, spadek handlu wymiennego lub eksportu, z uwagi na anty-amerykańskie poglądy, a także zmniejszenie produktywności na skutek tysięcy poległych lub rannych żołnierzy.
Na koniec warto tylko dodać, że wojna nigdy się nie zwraca, ponieważ w jej wyniku nie jest produkowany żaden produkt.
to ile to kosztuje to każdy zdaje sobie sprawę ale wliczenie w te dzienne koszty wymiane sprzetu i opieke nad weteranami jest dosc sztuczne i tylko niepotrzebnie zwieksza kwote, aby byla bardziej szokująca.
Co do źródła... przejrzalem na szybko to forum i jest poprostu swietne, mozna by zrobic takie the best of.
Dla przykładu uzasadnienie jednego z użytkowników tezy, iż ziemia jest pusta:
"Gdy udałem się na inną planetę, to też zauważyłem, że jakby była z wody. Gdy wniknąłem w nią zobaczyłem trochę podobny świat do naszego. Czy to znaczy, że jest pusta, czy?. Z zewnątrz była woda. Trzeba patrzeć szerzej na rozważania tego typu"
Tajemnica poliszynela jest to ze bron napedza mocarstwom najwieksze zyski. Wojna sie najbardziej oplaca...niestety.
dokladnie. i nikogo nie obchodzi ze tysiace ludzi gina.
W stanach do armii ida ludzie z najnizszych warstw spolecznych bo armia daje im jedyna szanse na cokolwiek.
Synusiowe kongresmenow raczej do iraku jako mieso armatnie nie jada.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
zgadzam sie, nie interesuje sie statystykami ale uwazam raport w pierwszym poscie za GRUBO przesadzony wojna napedza koniunkture duzej czesci gospodarki, niestety - jak to pisali blanker i carlos
co do strat - nie jestem zwolennikiem busha i w ataku na irak nie widzialem wiele sensu, ale przy operacji na skale calego panstwa tej wielkosci amerykanie nie poniesli wcale duzych strat w drugiej wojnie swiatowej w jeden dzien niekiedy ginelo wiecej zolnierzy niz przy calej operacji irackiej razem wzietej.
inna sprawa to bezsens takiej okupacji, to na moje oko sytuacja patowa w ktorej partyzanci powaznie nie zagroza armii amerykanskiej, beda za to nekac ja bolesnymi zamachami. sama us army natomiast wyraznie nie ma pomyslu, co powinna robic dalej - wiec bledne kolo sie zamyka