Konrad jesteś w Warszawie więc tylko i wyłącznie śmigaj z czipem do Witka czyli http://www.mrmotors.pl/
Ludzie z całej Polski do niego jeżdżą jest najlepszy w branży.
Powiedz, że koledzy z A4-klubu Ci go polecieli to jeszcze pewnie jakiś rabacik dostaniesz dobry.
O to to , byłem - potwierdzam...
Ten silnik to trochę wykastrowana 105 - tka , mechanicznie to samo , rożni się sprzęgłem i kołem zamachowym - prawdopodobnie masz jednomas
Wystarczy zrobić program i będzie śmigał
Jeździłem Caddy dostawczakiem - 105 KM i powiem szczerze , że nie wyobrażam sobie jazdy słabszym silnikiem w tej budzie
Zawsze jak ktoś chipuje auto , to po wyjeździe od tunera zadaje sobie pytanie , czemu tak późno to zrobił
_________________ Roland TD 4K - hobbystycznie - elektronicznie
No chłopaki. Decyzja juz podjeta-biore. Autko jest cudne i w swietnej kondycji, tylko pojawil sie maly szkopul.
Autko ma ubezpieczenie do listopada tego roku, ma wszystkie papiery, tablice, dowod rejestracyjny, ale nie ma przegladu i co najwazniejsze-zostalo wyrejestrowane(w kraju). Gośc kupil sobie poloneza i ascone wyrejestrowal rzekomo chcac nie placic oc. Przeglad to jest pikus, wstepnie powinien przejsc go bez wiekszych kosztów(byl ze mna blacharz, jego ojciec mechanik, tylko prawnika brakowalo ), ale czy taki pojazd ma prawo byc zarejestrowany ponownie?
Na prawie kazdym forum pojawiaja sie sprzeczne informacje, jeden mowi ze sie da, drugi ze nie. Ponoć sa gigantyczne problemy w takiej sytuacji. Na zółte odpada, lpg nie zdejme, bo musialbym ładowac kase w silnik zeby przywrocic go do oryginału. Moze ktoś coś wie na ten temat?
Robil cos takiego?
Potrzebuje pilnie pomocy, okazja moze mi uciec sprzed nosa...
jak wyrejestrowane ? przeciez dowod i tablice rejestracyjne masz...
moze chodzi o wyrejestrowanie u ubezpieczyciela ...
w takim wypadku wykupujesz nowe oc z data zgodna na umowie kupna sprzedazy i smigasz.]\
jesli koles wyrejestrowal bryke w urzedzie komunikacji musial zdac dowod i tablice rejstrecyjne. jesli to zzrobil to nie powinienes kupowac wogole tego auta- zdaje sie ze jest szansa rejestracji na zabytek wlasnie - ale procedura jest dluga, skomplikowana [ potsrzebe opinie rzeczoznawcy ktoore kosztuja wicej niz ta ascona itp itd... gaz mozesz zdmontowac "czasowo" i po rejestracji na zabytek zalozyc nielegalnie
chyba ze masz gas wbity w dowod - i to juz jest lekki zonk.
pisz co wiesz bo z checia Ci pomoge.
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Ostatnio zmieniony przez blanker666 Sob 24 Kwi, 2010, w całości zmieniany 2 razy
Dzieki za checi ale sprawa sie wyjasnila
Autko jest zarejestrowane, tylko nie ma przegladu, skonczyl sie 23 marca tego roku.
Znajomy ktory dawal cynk popierdzelil, myslal ze jak auto nie ma waznego przegladu to jest wyrejestrowane
Czyli wszystko cycus, a juz sie bałem
dziś wieczorem po auto, jutro z rana na przeglad i majowka przed nami
gratsy - fajne auto. wiem cos o tym. przeglad to pikus - jedziesz na stacje diagnostyczna i jak auto w dobrym stanie to podbijaja bez problemu - koszt cos ponad sto pln- i smigasz. z legalnym gazem przglad 161pln chyba kosztuje
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
Nie wierzę, że w Polokowicach, nie ma nikogo, kto robi przegląd z przymrużeniem oka za połowę ceny i flaszkę.
Byli, owszem. Od tamtej pory sa bezrobotni
Pozatym, wolalbym auto sprawne tecnicznie zeby bezpiecznie sie poruszac
Blanker-dzieki, moze jeszcze dziś wstawie zdjecia mojej Asi
A gaz mam podbity na papierku do 2015r, z tego co slyszalem to wystarczy to pokazac na stacji diagnostycznej i nie beda sprawdzac, wiec obniza sie automatycznie koszta do tej przyslowiowej stowki
A moze sie myle?
Pierwsze auto to podrecze pytaniami
Opel ascona, rocznik 83, 1,6 benzyna(z lpg), garazowany, od staruszkow, maja go od nowowsci, ma przejechane 85000km(!!)
Ciut mi to śmierdzi. Odrobinkę
Swoją drogą osobiście nie jeździłbym autem mającym ćwierć wieku... Rozumiem jako hobby, do dłubania w garażu i chuchania, ale do codziennego jeżdżenia? Choćby to nawet był merol czy bmw.
85 tys km przy takim roczniku to albo cofany licznik, albo auto nieużywane, stojące. Auta którymi się nie jeździ mają swój zestaw problemów, czasami wcale nie mniejszych niż auta dużo jeżdżone.
500zł to o tyle śmieszna cena za auto, że najprawdopodobniej miesięcznie wydasz więcej na paliwo, eksploatację i ubezpieczenie. W przypadku takiego starocia sporo więcej, bo to będzie się psuło a naprawy niekoniecznie będą tanie - orientowałeś się jak jest z częściami zamiennymi do takiego antyka? Napełnienie baku (50L) to 50% wartości auta
Można spytać skąd ta oferta? Znajomi? Giełda? Internet?
_________________ "...żeby ręce giętkie zagrały to, co pomyśli głowa"
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3777 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Czw 29 Kwi, 2010
_Big_Mac_ napisał/a
Suri_drummer napisał/a
Opel ascona, rocznik 83, 1,6 benzyna(z lpg), garazowany, od staruszkow, maja go od nowowsci, ma przejechane 85000km(!!)
Można spytać skąd ta oferta? Znajomi? Giełda? Internet?
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
Auto od staruszków, ale skąd oferta? Czy łaskawi staruszkowie zamieścili ogłoszenie w gazecie, czy na aukcji w moto allegro ktoś napisał, że od staruszków?
A może staruszkowie = rodzina?
_________________ "...żeby ręce giętkie zagrały to, co pomyśli głowa"
Dołączył: 04 Mar 2006 Posty: 3777 Skąd: Szczecin/Stargard
Wysłany: Czw 29 Kwi, 2010
no ja od razu tak myslalem, ze od rodzicow
_________________ Masz pytanie odnośnie forum? Jakieś pytania techniczne? Moze coś ciekawego do dodania na forum? Napisz na gg/pw/mail. Czekam na wiadomości w każdej sprawie!
No niestety nie trafione
Dostałem cynk od znajomego ze jego wujostwo chce sprzedac auto. Opowiedzial mi o nim, poszperalem w necie, no i pojechalem oblukac. Przypadlo mi do gustu i tak jest
Mam przynajmniej zajecie na wolna chwile przy dopieszczaniu i motywacje do skupienia sie na prawku.
Zapewniam ze auto przeszlo rygorsytyczna kontrole jeszcze przed pojsciem na przeglad. Czesci sa tanie i ogolnodostepne-polowa tego auta to czesci z kadeta i starej vectry.
Uwielbiam grzebac przy wszelakiej mechanice, moze to dlatego. Ale cuz, auto jest, jezdzi
i nie zamierza sie poddawac. Nie ma elektroniki, czyli teoretycznie najbardziej awaryjnej czesci samochodu XXI wieku.Praktycznie czysta mechanika, i to sie ceni, auto na wieki, i spokojnie mozna 80% uszkodzen naprawic samemu, nie to co w dzisiejszych wynalazkach.
@Suri - zauważ, że to o czym piszesz działa w dwie strony. niby po co wszyscy dodają do samochodów tą straszna, psującą się, zawodną elektronikę? nie mówię już nawet o wskaźnikach martwego punktu czy czujnikach cofania, ale choćby o zwykłym abs-ie czy airbagach - to wszystko służy poprawie bezpieczeństwa
nie wiem, czy czułbym się pewnie jadąc w dłuższą trasę tak starym pojazdem (żeby nie było, jeżdżę seatem cordobą '99 )
Prawda jest tak że elektronika to zło od którego strasznie łatwo sie uzależnić, jeżdżę Punto II fl z 2002. Jedyne co tam jest elektroniczne to radio XD
(no może jeszcze zegary) i stwierdzam że nic Cie nie nauczy tak jeździć jak brak systemów wspomagających. Dla przykładu znajomy przesiadł sie z A3 do corsy bez zadnego systemu i rozbił jadąc w deszczu 2 dni później. Sam przyznal się że na winklu brakło mu esp i abs. Poza tym w autach napakowanych elektroniką nie czuje się juz tak fajnie tej jazdy wszystko takie sztuczne.
mało tego punto II może mieć 4 poduszki powietrzne, ABS z systemem rozdzielania siły hamowania EBD, system kontroli przeniesienia napędu podczas przyspieszania TCS, oraz system p-poż. zapobiegający pożarom w razie wypadku, system przeciwkradzieżowy Fiat CODE II plus zagłówki, elektryczne wspomaganie, szyberdach sterowany elektrycznie i oczywiście centralny zamek, zdalne sterowanie centralnym zamkiem drzwi, elektrycznie sterowane szyby i lusterka zewnętrzne (również podgrzewane) - wszystko w zależności od wersji auta.
Zatem to nie jest dobry przyklad na brak elektroniki.
Ta ale moja wersja akurat posiada 4 koła i silnik w standardzie. Wiadomo moge sobie wyposażyć auto w toster i pralkę ale tego nie zrobiłem bo mnie nie było stać, nie mam wspomagania ( ale mam muły) co dla wygody c-zamek dołożyłem sam.
_________________ Wszystkich kobiet się nie zaliczy... ale próbować trzeba
moj seat jest z polskiego salonu, czyt. jego wyposażenie obejmuje lakier metalik, listwy progowe z logiem producenta (wersja SE ) i 2 airbagi, nie ma nic więcej nie mam wspomagania, abs-u, elektrycznych szyb itd. - ale nie o to chodzi.
zgadzam się, że jazda "gołym" samochodem wymaga więcej uwagi od kierowcy, ale nie zaprzeczysz, że w kryzysowej sytuacji elektronika MOŻE okazać się niezastąpiona i uratować dupę przed groźnym wypadkiem
Teza, ze sa auta bez elektroniki jest z gruntu bledna - bo nie ma juz aut bez elektroniki - chociazby wtrysk paliwa ...
Nawet monowtrysk ma kompa sterujacego i centralke pozwalajaca zczytac kody bledow. No chyba ze ktos ma starszy rocznik na gazniku, chciaz i tak byly gazniki sterowane eleektronicznie i z sonda lambda...
takze chcac nie chcac... jak widac ....
na elektronike w aucie jestesmy skazani
_________________ ein volk, ein reich, ein union.
z kretynami nie dyskutuje, tym bardziej o polityce...
samochód to tylko 4 koła i kupa złomu. tak postrzegam motoryzacje.
mialem golfa 2, rok 86 - biały,3 drzwiowy, ręczne ssanie, długogrzejące świece. nic absolutnie w nim nie było - nawet zapalniczki. miał budowę prostą jak cep i jeździło się ciężko. żadnego jednak samochodu nie pokocham już tak jak tamtego i nigdy nie zapomne km jakich nim przejechałem.
teraz jeżdze golfem 3 i jest 8 lat różnicy miedzy poprzednim ale przeskok technologiczny i komfort jazdy zupełnie inny. jednak to już nie to....
swoją drogą nie jestem fanem wydawania kupy kasy na nowszejsze auto jeżeli nie ma sie za bardzo kasy ani warunków na jego utrzymanie. moj kolega z zespolu jezdzi golfem 5. super maszyna- dlug na nia zbierał. ale jak już coś sie zepsuje... katastrofa....na naprawę turbiny wydał ostatnio 3 tys....
wymienialiśmy jakos w jednuym czasie łożyska - ja za dwa zapłaciłem 69 zł a on 940 zł. robocizny nie licze nawet....
_________________ multi ssie, t imba, zergiem slabo z kontrami
------------------
klima mistrz starcrafta
Faktem jest że komputery sterujące praca silnika i elektronika wnętrza sa juz w prawie kazdym aucie. Ale mimo wszystko nic nie zapewnia takiej frajdy jak naprawianie samemu swoich gratów. A co do elektroniki to fakt ratuje ona dupe w momentach krytycznych (sam kiedys odczulem bolesnie brak abs) ale równiez osłabia uwagę bo człowiek podswiadomie wie : zawsze cos tam czuwa a to nie zawsze zadziała jak trzeba i potem, fajt , masa wypadków drogowych. ALe mysle ze koniec OT bo tu sie robi osobna dyskusja. XD
_________________ Wszystkich kobiet się nie zaliczy... ale próbować trzeba
Hell i tu masz racje, nic cie nie nauczy jezdzic tak jak brak systemow wspomagajacych.
Jednoczesnie nie przecze ze np. poduszki nie sa przydatne i potrafia uratowac zycie.
Tak, jestem przeciwnikiem niepotrzebnej elektroniki w aucie.
Dajmy na to 25 lat temu po polsce smigaly zaporozce, zastawy, lady, polonezy, los banditos(125P), maluchy i jeszcze sie trafialy syreny. Nie mialy doslownie nic, tak jak pater mowi-silnik i 4 kola(no i jeszcze buda). Zero elektroniki, auto stanelo na drodze i co? Wlasciciel przewaznie naprawil je bez klopotu. fakt ze wtedy wozilo sie podstawowe czesci w bagazniku
A teraz czlowiek sie rozleniwil i dupa panie cos sie zepsuje to przewaznie dzwonimu po lawete i na warsztat, bo jak komputer siadzie to nie pojedziemy. Fakt, naprawa jest prostrza, ale i bardziej kosztowna. Podpinamy pod komputer, cyk, i 1000zł za duperelke...
A asia juz po majowce, dzielnie znosi nasze polskie drogi, nie osiaga zawrotnych predkosci, ale jest cicha i komfortowa(moje bebny zmiescily sie bez przeszkod do bagaznika, a tam mam jeszcze butle z gazem, cale!), i jest lans
Ostatnio zmieniony przez Suri_drummer Czw 06 Maj, 2010, w całości zmieniany 1 raz
Na tym to polega. Przecież producenci samochodów nie odbiorą sobie kolejnego źródła dochodu robiąc samochody bez tej elektroniki i całych jakiś zabezpieczeń żeby samemu nic nie można było zrobić, nawet wymienić żarówki.
Poza tym, jak się głosi, poprawia to bezpieczeństwo kierowcy i innych użytkowników dróg. Zgoda, ale jak się jest się człowiekiem bez wyobraźni to żaden system elektroniczny nie nauczy nas jeździć i nie poprowadzi samochodu za nas.
tak, auto jest idealne, na masce ma leciutkie wgniecone bo szwagier przed kupnem zachaczyl o tyl ciezarowego to wiem, do drobnej popraweczki jest. Natomiast reszta idealna. Sprawdzany w niejednym serwisie.
Jak narazie nie ma problemow