Ja bardzo lubię ten band a pierwsze wrażenia również miałem fatalne. To nie jest band, który żre od pierwszego odsłuchu ale dzisiaj mam obie ich płyty i sobie chwalę
Wrzucę krótki opis pewnej bardzo fajnej kapeli. Fanom Meszugi polecam:
Tyrant of Death - Blood Lust.
Jestem już po paru odsłuchaniach tej płytki i bardzo mnie wciągnęła. Na początek dostajemy spokojne intro by po chwili dostać fajnym riffem po mordzie. Bardzo mi się podobają te wstawki elektroniczne, które odnajdziemy w każdym utworze. W Mother Machine brzmią jak jakaś muzyka z bliskiego wschodu. Następnie mamy utwór Fuel który jest moim faworytem. Świetnie się rozkręca. Dużo przerywanych riffów, ostrej gonitwy na perkusji. Dynamiczny album. Nie każdemu może się spodobać fakt że nie uświadczymy tutaj żadnych wokali, poza jakimiś tam samplami od czasu do czasu.
Co do brzmienia to też mi się podoba. Ktoś napisał że jest plastikowe. Ja właśnie mam inne zdanie. Jest mocnarne i przytłaczające.
Wokal nawet dobry. Nie lubię łączenia melodyjności i brutalności na siłę. A tutaj takie ewidentnie jest. Jeszcze te klawisze które w ogóle nie pasują. Niby starają się zrobić coś ciekawego ale wychodzi wtórnie i nudno. Nawet fajne brzmienie. Trochę gitary zasłaniane są przy szybkiej grze na podwójnej stopie przez gitary, no i te nędzne klawisze, lecz może to wina jutubca. Słychać też że chcą iść w rejony bardziej technicznego grania, co samo w sobie jest plusem, lecz nie idzie im to dobrze. No trochę to granie się kupy nie trzyma. Jeszcze ten czysty wokal który w ogóle nie pasuje do riffów.
Co by nie było że tak całkowicie mi się nie podobają, to mają parę fajnych zagrywek. Mogło by coś z nich być gdyby obrali konkretną ścieżkę a nie próbowali wsadzać wszystkiego po trochu. I ten troszkę śwniowaty wokal na końcu całkiem fajny.
_________________ Czarizard
Ostatnio zmieniony przez Totem Wto 28 Gru, 2010, w całości zmieniany 1 raz