Wysłany: Sro 06 Gru, 2006 one more kleszczyn - sluchawy Vic Firth SIH1 miazdga z ucha
yo
zakupilem ten sprzecior (przez neta) - dzis przyszly.
http://www.vicfirth.com/products/images/SIH1LG.jpg
jeszcze nie testowalem na zestawie, ale wysiedzialem w nich jakies 10 minut w pokoju i musialem zdjac.. to miazdzy uszy do cholery! jak wy w tym wytrzymujecie? fuckin hell!?
mowisz? "od tego ona sa, od tego sa one, od tego sa?"
nie no spoko powoli sie przyzwyczajam.. najwazniejsze jest zeby nie zabijac sluchu, a to ze sluchawy robia nalesniki z ucha to juz kwestia poboczna, w sumie nie przeszkadza. z nalesnikowymi uszami tez mozna grac. :p
Na poczatku z tymi sluchawkami tak jest jak ze wszystkmi nowymi rzeczami. Wez rozciafgnij sobie nieco palka i nie bedzie tak zle. Tez musialem sie przyzwyczaic, teraz po kilka latach grania w nich juz ich prawie nie czuje. Czasamijednak po 3-4 godzinach grania musze je zdjac bo trace kontakt z rzeczywistoscia
_________________ Posłuchaj jak w duszy cisza gra, a potem odtwórz ją rytmem.