Wysłany: Sro 22 Lis, 2006 Werbel shaller - wie ktoś coś o tym sprzęcie?
Sprawa wygląda tak - kupiłem "antyczny" werbelek, na którym stoi napisane "Musik Shaller, Kaiserslautern". Jest jeszcze logo z nazwą serii, którego nie potrafię rozczytać i pieczątka wewnątrz korpusu 2 mrz. 1956 (data produkcji jak myślę). Korpus jest zrobiony nie ze sklejki a ze zwiniętej deszczułki z litego drewna i ma wzmocnienia przy krawędziach. O brzmieniu nic nie powiem na razie bo werbel ma zardzewiałe śruby i nie bardzo chce się poddać strojeniu .
Pytanie brzmi: wie ktoś coś o tej firmie (to chyba nie ta od osprzętu gitarowego) i o tym co to za sprzęt? W googlach znalazłem tylko sklep muzyczny o nazwie Musik Shaller, który owszem mieści się w Kaiserslautern i ma podobny nr telefonu ale nie ma tam ani słowa o historii firmy (będę do nich jeszcze pisał ale najpierw chciałem popytać tutaj).
I przy okazji potrafi ktoś po słojach rozpoznać co to za drewno?
Na koniec parę fotek przed i po rozbiórce (sprzęt zostanie odnowiony i zasili kolekcję):
Dzięki Tf1! W życiu bym nie rozczytał, że tam jest napisane Sonor - to "S" strasznie dziwne. Z resztą gość sprzedawał go jako Luxor .
Wygląda na to, że werbel jest jednak Sonora: http://home.hetnet.nl/~wi...or/SonorSD.html - mechanika wykonanie korpusu i obręcze są identyczne jak na zdjęciach z tej strony.
Widocznie Schaller tylko serwisował instrument i to by się zgadzało bo na swojej stronie piszą, że naprawiają instrumenty.
Teraz tylko muszę zaoszczędzić majątek na chromowanie całego osprzętu i prawdopodobnie ściągnąć z STdrums.de nową okleinę
Przy wczorajszych poszukiwaniach w necie wyszła ciekawa sprawa. Wyczytałem, że sonor w latach 50-tych produkował bębny w dwóch wersjach - calowych i metrycznych. Przymierzyłem wczoraj standardową membranę 14" i okazało się, że jest za mała o jakieś 1,5 cm.
Na szczęście naciągi, które przybyły razem z werblem są całe (choć lekko zużyte) i po oczyszczeniu do celów muzealnych wystarczą, ale jakby ktoś miał namiar na to gdzie można dostać dobry naciąg 37 cm (14,6) to byłbym wdzięczny za kontakt.
Problem w tym, że chromów w większości już nie ma - złuszczyły się odsłaniając pokryty białym osadem odlew (a na obręczach miedziowaną stal) - więc muszę to dać do galwanizowania (bo malowanie to byłaby zbrodnia). Drewno wygląda na nietknięte zębem czasu - nie ma pęknięć ani wyszczerbień więc nic z nim nie będę robił - nakleję nową okleinę podobną możliwie do oryginalnej (stara jest strasznie porysowana) i tyle.
A tak w ogóle to czemu odnawianie miałoby być poronionym pomysłem? Nie chcę go lakierować ani niszczyć, tylko przywrócić do oryginalnego stanu. A potem będzie sobie stał u mnie na chacie do wewnętrznego użytku (żal mi go na koncerty).